Widok
dzięki Aga za informacje,bo ja po rozmowie z moją pediatrą,co do której naprawdę nie mam zastrzeżeń, miałam inne wyobrażenie o tej chorobie. W takim razie w przyszłym tygodniu też go nie puszczę (tym bardziej,że mają zajęcia w innym przedszkolu, gdzie może dzieciaki jeszcze nie chorują)
moja mama też nie słyszała wcześniej o rumieniu (i ja w sumie też nie, do teraz :/)
moja mama też nie słyszała wcześniej o rumieniu (i ja w sumie też nie, do teraz :/)
Petra ja absolutnie nie mam nic do Ciebie :) Wypowiadam się na temat przyprowadzania do przedszkola dzieci z chorobą zakaźną (nawet o tak lekkim z reguły przebiegu)
W tamtej sytuacji w której byłam mi też rodzic przyniósł zaświadczenie od lekarza że dziecko jest zdrowe i właśnie dlatego dzwoniłam po innych lekarzach się upewniać kto ma rację. (tam akurat była kompletna zlewka i lekceważenie, bo rodzic zostawił mi dziecko w grupie i poszedł do lekarza sam bez dziecka i wrócił z zaświadczeniem że "dziecko jest zdrowe"). A ja miałam związane ręce, bo nie mam możliwości podważyć zaświadczenia nawet w tak ekstremalnej sytuacji że wiem doskonale, że lekarz dziecka nie widział...
Najbardziej wiarygodne informacje myślę, że z oddziału zakaźnego: izolować przez tydzień.
I też nie rozumiem dlaczego lekarze wyrażają zgodę na powrót dz. do przedszkola. Ta od "lewego" zaświadczenia też podobno twierdziła że od wystąpienia objawów juz nie zaraża. 3 innych lekarzy z którymi rozmawiałam twierdziło że zaraża jeszcze ok tydzień po wystąpieniu wysypki na policzkach.
Swoją drogą moi rodzice nigdy nie słyszeli o żadnym rumieniu. nie wiem czy w naszym pokoleniu on w ogóle był diagnozowany
W tamtej sytuacji w której byłam mi też rodzic przyniósł zaświadczenie od lekarza że dziecko jest zdrowe i właśnie dlatego dzwoniłam po innych lekarzach się upewniać kto ma rację. (tam akurat była kompletna zlewka i lekceważenie, bo rodzic zostawił mi dziecko w grupie i poszedł do lekarza sam bez dziecka i wrócił z zaświadczeniem że "dziecko jest zdrowe"). A ja miałam związane ręce, bo nie mam możliwości podważyć zaświadczenia nawet w tak ekstremalnej sytuacji że wiem doskonale, że lekarz dziecka nie widział...
Najbardziej wiarygodne informacje myślę, że z oddziału zakaźnego: izolować przez tydzień.
I też nie rozumiem dlaczego lekarze wyrażają zgodę na powrót dz. do przedszkola. Ta od "lewego" zaświadczenia też podobno twierdziła że od wystąpienia objawów juz nie zaraża. 3 innych lekarzy z którymi rozmawiałam twierdziło że zaraża jeszcze ok tydzień po wystąpieniu wysypki na policzkach.
Swoją drogą moi rodzice nigdy nie słyszeli o żadnym rumieniu. nie wiem czy w naszym pokoleniu on w ogóle był diagnozowany
na glupote ludzka nie ma rady, dopiero jak ktoremus dziecku stanie sie cos w wyniku powiklan po rumieniu bo rodzicom sie nie chcialo dziecka w domu trzymac, tv to naglosni to dopiero wtedy mamuski beda lamentowac bo tak to wiekszosc odda dziecko byle miec swiety spokoj i co z tego ze zarazi inne nie moje, nie moje dziecko nie moj problem ... wiem wiem teraz zaczna sie super komentarze...
nie,no ok, ja nie mam zamiaru specjalnie zarażać innych dzieci itp. ale naprawdę mi pediatra powiedziała,że jak dostał wysypkę w środę wieczorem, na wizycie byliśmy w czwartek,to w piątek mogę go puścić,bo już nie zaraża. W końcu nie poszedł,bo rzeczywiście niektóre źródła mówią,że przez kilka pierwszych dni może jeszcze zarażać,ale to doczytałam już dzięki Wam w necie, tak bym go pewnie puściła,bo nie ma dużych zmian ani innych objawów. Ale wysypka może pojawiać się i znikać przez kilka tygodni,więc tyle to chyba nie musi być odizolowany. Ja wiem,że są rodzice którzy na siłę chore dziecko wypychają do przedszkola,ale jak wysypka pojawi się dzieciakowi znowu po 2 tyg. to już zarażać nie będzie,mimo że pewnie będzie wyglądał na chorego, podejrzewam że pediatra też by mi wystawiła zaświadczenie że dziecko zdrowe w takiej sytuacji (chociaż to tylko hipotetycznie bo u nas nie ma takiej zasady)
jejciu myślałam juz, że nie dam się "ponieść" zarażającym tematom, ale: To nie jest tak, że "kto miał się zarazić to już się zaraził". Każdego dnia może przyjść do grupy dziecko po chorobie, którego w minionych dniach nie było. Zarażanie przed wystąpieniem objawów jest nieumyślne, ale kiedy się wie co dziecku dolega to jest to świadome i umyślne narażanie zdrowia innych dzieci i personelu! Przyprowadzanie dziecka które może jeszcze zarażać niestety ale może w sposób znaczący wydłużyć czas "epidemi" w grupie i w całym przedszkolu. Niekiedy rodzic sądząc, że jest to choroba (ta czy inna) niegroźna i że dziecko musi ją odchorować, nie zdaje sobie sprawy z tego że akurat w danym momencie ktoś inny ma obniżoną odporność (po chorobie) czy tak jak ja: że nauczycielka jest w ciąży albo ma własne małe dzieci w domu (i większość przedszkolnych bakcyli niestety przenosi chociażby na własnych ubraniach). Choroby zakaźne SĄ ZAKAŹNE i mogą, chociaż nie zawsze muszą, wywoływać masę komplikacji...
jasne, że tak i rozumiem, że czasami człowiek jest juz chory i zaraża a sam jeszcze o tym nie wie i do takich ludzi nie można mieć pretensji ale są też i tacy, którzy mają wszystko w nosie bo 'nei mogą wziać zwolnienia'. Znam rodziców, którzy puszczali dzieci z wszawicą do szkoły i też nei widzieli w tym nic złego ;/
Do autorki wątku - mam nadzieję, ze wszystko będzie ok, trzymam kciuki ale uważam, że powinnaś iść z tym do lekarza
Do autorki wątku - mam nadzieję, ze wszystko będzie ok, trzymam kciuki ale uważam, że powinnaś iść z tym do lekarza
ale w sumie większość chorob zakażnych zarażą przed pojawieniem się wysypki więc kto miał się zarazic to i tak się zarazi niestety ...różyczkę czy rumień można przejść nawet nie wiedząc o tym , jedynie ospa /szlarlatyna to już trzeba zostać w domu wg mnie
sama mialam rumień (myślalam ze to uczulenie mam jakieś ) ale kapnęlam się dopiero kilka tygodni pózniej jak zachorował mój syn ...
sama mialam rumień (myślalam ze to uczulenie mam jakieś ) ale kapnęlam się dopiero kilka tygodni pózniej jak zachorował mój syn ...
U mnie też w okolicy panował i podejście oczywście takie jak zazwyczaj, ze choroba łagodna, brak powikłań itp więc wszystkie dzieci normalnie chodziły do szkoły. Nikomu nawet nie przyszło go głowy, że mogą zarazić tym świństwem jakąś kobietę w ciąży ;/
widizlam już dzieciaki z różyczką i ospą, półpaścem biegające tu i tam - niektórzy nie mają za grosz wyobraźni
widizlam już dzieciaki z różyczką i ospą, półpaścem biegające tu i tam - niektórzy nie mają za grosz wyobraźni
Okres wylęgania wynosi od 4-14 dni. Zarażać się można tydzień przed pojawianiem się wysypki do paru pierwszych dni jej trwania.
http://www.urwis.pl/dzieci/139.html
Zakaźność: chory zaczyna zarażać na tydzień przed pojawieniem się pierwszych zmian na skórze (czyli krótko po tym, jak sam stał się posiadaczem wirusa) oraz przez kilka pierwszych dni po pojawieniu się wysypki.
http://babyonline.pl/maluch_zdrowie_artykul,7106,1.html
Chore dziecko zaraża otoczenie na tydzień przed wystąpieniem wysypki i przez pierwsze dni jej trwania.
http://www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/6550_rumie%C5%84_zaka%C5%BAny_inne.html
Leczenie
Nie ma leczenia jako takiego, ale dzieciom, u których wystąpią zaburzenia immunologiczne lub przewlekła niedokrwistość podaje się immunoglobulinę. Można też podawać leki, które łagodzą swędzenie. Chorego należy również odizolować od otoczenia średnio na 7 dni.
http://www.biomedical.pl/choroby/zakazne/rumien-zakazny-539.html
http://www.urwis.pl/dzieci/139.html
Zakaźność: chory zaczyna zarażać na tydzień przed pojawieniem się pierwszych zmian na skórze (czyli krótko po tym, jak sam stał się posiadaczem wirusa) oraz przez kilka pierwszych dni po pojawieniu się wysypki.
http://babyonline.pl/maluch_zdrowie_artykul,7106,1.html
Chore dziecko zaraża otoczenie na tydzień przed wystąpieniem wysypki i przez pierwsze dni jej trwania.
http://www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/6550_rumie%C5%84_zaka%C5%BAny_inne.html
Leczenie
Nie ma leczenia jako takiego, ale dzieciom, u których wystąpią zaburzenia immunologiczne lub przewlekła niedokrwistość podaje się immunoglobulinę. Można też podawać leki, które łagodzą swędzenie. Chorego należy również odizolować od otoczenia średnio na 7 dni.
http://www.biomedical.pl/choroby/zakazne/rumien-zakazny-539.html
zostawiłam młodego w domu, na wszelki wypadek gdyby miał dostać gorączkę,chociaż na razie,całe szczęście,nic się nie dzieje.
Ale przekopałam internet i naprawdę nie znalazłam żadnego info że dzieciak,ma siedzieć 2 tyg w domu jak przy ospie albo że rumień daje jakieś powikłania (u dorosłych i kobiet w ciąży owszem,ale nie u dzieci). no nic, na razie siedzimy,zastanowię się co dalej.
Ale przekopałam internet i naprawdę nie znalazłam żadnego info że dzieciak,ma siedzieć 2 tyg w domu jak przy ospie albo że rumień daje jakieś powikłania (u dorosłych i kobiet w ciąży owszem,ale nie u dzieci). no nic, na razie siedzimy,zastanowię się co dalej.
Petra:
Rumień zakaża na kilka dni przed pojawieniem się objawów i do 10-14 dni od wystąpienia objawów. (informacje z 1 ręki od kilku lekarzy z różnych przychodni - dopytywałam telefonicznie - na oddziale zakaźnym szpitala na zaspie włącznie)
należy ograniczyć w najbliższych dniach rozpowszechnianie sie choroby
Rumień zakaża na kilka dni przed pojawieniem się objawów i do 10-14 dni od wystąpienia objawów. (informacje z 1 ręki od kilku lekarzy z różnych przychodni - dopytywałam telefonicznie - na oddziale zakaźnym szpitala na zaspie włącznie)
należy ograniczyć w najbliższych dniach rozpowszechnianie sie choroby