Widok
Olaoleńka:) Kochanie, często krytykuję na forum, ale gdybyś śledziła moje wpisy, wiedziałabyś, że bynajmniej nie jest to mój jedyny cel. Piszę od chyba 6ciu lat pod nickiem Kasieńka albo Kati i jeśli krytykuję, to zwykle mam w tym cel.
Napisałam jak napisałam, bo:
1.Kiedy ktoś pyta jak szybko schudnąć, bardzo rzadko oczekuje porad co do mądrego chudnięcia. Zwykle rozsądne rady puszcza koło uszu. Na hasło "zmiana stylu życia" zawsze usłyszysz tysiąc wytłumaczeń czemu nie - bo nie ma czasu, bo to, bo tamto. Najłatwiej wziąć tabletkę albo nie jeść
2. Mi chce się wyć nad głupotą swoją i wielu innych, dziewczyn, z którymi miałam kontakt. My też chciałyśmy wiedzieć jak szybko schudnąć.Efekt - u mnie? Sporo życia zabrane przez zaburzenia odżywiania, anoreksję i bulimię. Badania hormonalne w trakcie, prawdopodobnie bezpłodność. Ile z moich znajomych z forum już nie ma? Przynajmniej jednej.
3. Jeszcze jedno - jeśli myślicie, że anoreksja to choroba tylko nastolatek, mylicie się. Dopada też dorosłe, młode kobiety. Co gorsza, w tym wieku jest trudniejsza do wyleczenia. Chudnę 25 kg w pół roku, potem wracam do normalnej wagi i tak to trwa. Myślę, że to jak z alkoholizmem - alkoholikiem jest się całe życie podobno.
Tak więc OluOleńko - przyjmij do wiadomości, że jak czytam, że ktoś chce "szybko" schudnąć, to mam ochotę do d.... nakopać. Nie dlatego, żeby kogoś zranić, ale dlatego, że nie chcę, żeby przeżywał to co ja.
No cóż, jako osoba mało anonimowa na forum odkryłam prawie wszystkie karty w waszych wątkach. może i dobrze.
Napisałam jak napisałam, bo:
1.Kiedy ktoś pyta jak szybko schudnąć, bardzo rzadko oczekuje porad co do mądrego chudnięcia. Zwykle rozsądne rady puszcza koło uszu. Na hasło "zmiana stylu życia" zawsze usłyszysz tysiąc wytłumaczeń czemu nie - bo nie ma czasu, bo to, bo tamto. Najłatwiej wziąć tabletkę albo nie jeść
2. Mi chce się wyć nad głupotą swoją i wielu innych, dziewczyn, z którymi miałam kontakt. My też chciałyśmy wiedzieć jak szybko schudnąć.Efekt - u mnie? Sporo życia zabrane przez zaburzenia odżywiania, anoreksję i bulimię. Badania hormonalne w trakcie, prawdopodobnie bezpłodność. Ile z moich znajomych z forum już nie ma? Przynajmniej jednej.
3. Jeszcze jedno - jeśli myślicie, że anoreksja to choroba tylko nastolatek, mylicie się. Dopada też dorosłe, młode kobiety. Co gorsza, w tym wieku jest trudniejsza do wyleczenia. Chudnę 25 kg w pół roku, potem wracam do normalnej wagi i tak to trwa. Myślę, że to jak z alkoholizmem - alkoholikiem jest się całe życie podobno.
Tak więc OluOleńko - przyjmij do wiadomości, że jak czytam, że ktoś chce "szybko" schudnąć, to mam ochotę do d.... nakopać. Nie dlatego, żeby kogoś zranić, ale dlatego, że nie chcę, żeby przeżywał to co ja.
No cóż, jako osoba mało anonimowa na forum odkryłam prawie wszystkie karty w waszych wątkach. może i dobrze.
Wiecie co zuważyłam???
jest kilka tych samych osob,ktore w każdy wątkiu tylko krytykują!!! Pewnie,anonimowo to się ma odwagę!!!
Bunnka niekonsekwentna istoto,najpierw skrytykowałaś post owej Pani,a potem napisałaś o swoim zestawie ćwiczeń,dobre...podejrzewam,że autorka wątku i tak już z Twoich rad nie skorzysta! Musisz być naprawdę sfrustrowaną babeczką,bo to nie pierwszy Twój post,w którym kogoś krytykujesz,tak postępują tylko ludzie niedowartościowani!!!!
A następną cwaniarą jest panna Kasieńka,co już taką elokwencją się popisała,że mam ochotę wyć z rozpaczy nad ludzką głupotą!!!
Gf,olej te genetyczne pomyłki...a co do tych 5 kg,probonuję dużo ruchu,nie tylko bieganie,spacery też są wskazane....
Na pewno uda Ci się to zgubić.Pozdrawiam!
jest kilka tych samych osob,ktore w każdy wątkiu tylko krytykują!!! Pewnie,anonimowo to się ma odwagę!!!
Bunnka niekonsekwentna istoto,najpierw skrytykowałaś post owej Pani,a potem napisałaś o swoim zestawie ćwiczeń,dobre...podejrzewam,że autorka wątku i tak już z Twoich rad nie skorzysta! Musisz być naprawdę sfrustrowaną babeczką,bo to nie pierwszy Twój post,w którym kogoś krytykujesz,tak postępują tylko ludzie niedowartościowani!!!!
A następną cwaniarą jest panna Kasieńka,co już taką elokwencją się popisała,że mam ochotę wyć z rozpaczy nad ludzką głupotą!!!
Gf,olej te genetyczne pomyłki...a co do tych 5 kg,probonuję dużo ruchu,nie tylko bieganie,spacery też są wskazane....
Na pewno uda Ci się to zgubić.Pozdrawiam!
aha! jak się wciągniesz w bieganie i zobaczysz postępy, to gwarantuję, że da Ci to dużo energii i radości.
Ja w szkole nienawidziłam biegania. A teraz mąż musi mi zabraniać, żebym się nie przetrenowała. Co prawda ja biegam tylko po pół godziny, ale nie należy przesadzać ;)
Jeszcze raz polecam program z Pumy
Ja w szkole nienawidziłam biegania. A teraz mąż musi mi zabraniać, żebym się nie przetrenowała. Co prawda ja biegam tylko po pół godziny, ale nie należy przesadzać ;)
Jeszcze raz polecam program z Pumy
gf, super! głowa do góry! dasz radę!
A mięsko jest potrzebne, to już lepiej ziemniaki i białe pieczywo odstaw.
Polecam pieczenie mięsa w piekarniku, np. kurze piersi w ziołach (fajna przyprawa grillowa z kamisa chyba), albo w przyprawie do gyrosa - posypujesz przyprawą, zawijasz w folię aluminiową, po 30 minutach masz pyszne danie, dobre również dla dzieci, a praktycznie zero roboty. A jak lubisz mielone, to przypraw mięso tak jak na kotlety, ale zrób jednego dużego kotleta i upiecz w zamkniętym naczyniu żarodopornym, lub ew. w rękawie do pieczenia. Mój mąż kocha mielone, ale taki klops też bardzo mu smakuje, a nie jest smażony :)
No i roboty masz mniej, bo nie musisz stać nad patelnią i pilnować :)
A mięsko jest potrzebne, to już lepiej ziemniaki i białe pieczywo odstaw.
Polecam pieczenie mięsa w piekarniku, np. kurze piersi w ziołach (fajna przyprawa grillowa z kamisa chyba), albo w przyprawie do gyrosa - posypujesz przyprawą, zawijasz w folię aluminiową, po 30 minutach masz pyszne danie, dobre również dla dzieci, a praktycznie zero roboty. A jak lubisz mielone, to przypraw mięso tak jak na kotlety, ale zrób jednego dużego kotleta i upiecz w zamkniętym naczyniu żarodopornym, lub ew. w rękawie do pieczenia. Mój mąż kocha mielone, ale taki klops też bardzo mu smakuje, a nie jest smażony :)
No i roboty masz mniej, bo nie musisz stać nad patelnią i pilnować :)
jedz ale gtotuj, piecz lub grilluj inaczej organizm w koncu sam sie zacznie dopominac jezeli ni ebedziesz miala odpowiedenije diety wyoko biaokowej i zaczniesz sie objadac:)
OSOBISTY TRENER FITNESS, ODCHUDZANIE, kształtowanie i modelowanie sylwetki, zajęcia indywidualne,diety,zapraszam, tel.695519424,fitness-ola@wp.pl
za wędlinami nie przepadam ale uwielbiam kotlety i wszystko co usmazone.Postanowiłam z tego zrezygnować.Oczywiście od niedzieli zjem jakies pieczone miesko na obiedzie u tesciowej ale ogólnie sama juz w domu nie robie dla siebie,tylko dla dzieci.Tak jakoś zaczełam ze wzgledu na Wielki Tydzień.I chyba przy tym zostane:)
Wiem jestem leniwa:(.Ale dzieci nie sa dla mnie wymówką tylko nie mam teściowych,rodziców czy niani do pomocy zeby wyjsc z domu i biegac.Teraz kiedy zrobi się cieplej będę z nimi częściej wychodzić na długie spacery.Macie rację z tym spalaniem tłuszczu.Postanowiłam wstawać o 5 i biegac przed wyjsciem męża do pracy.Myślicie że dam radę?Trzymajcie kciuki:)
no po 8 minutach dziennie to Ty nic nie zgubisz...
tym bardziej z brzucha...
moje źródła podają, że po 30 minutach dopiero jest tłuszcz spalany.
A ćwiczyłam tzw. 6 Weidera (czy jak tam to się pisze) i owszem mięśnie są, ale pod warstwą tłuszczu... te ćwiczenia nie spalają tkanki tłuszczowej i niestety same brzuszki niewiele Ci dadzą.
A jeśli na prawdę chcesz o siebie zadbać, to nie szukaj wytłumaczenia, że masz dzieci. Dla chcącego nic trudnego...
Inaczej pozostaje Ci totalna głodówka, choć to też nie jest dobre wyjście.
tym bardziej z brzucha...
moje źródła podają, że po 30 minutach dopiero jest tłuszcz spalany.
A ćwiczyłam tzw. 6 Weidera (czy jak tam to się pisze) i owszem mięśnie są, ale pod warstwą tłuszczu... te ćwiczenia nie spalają tkanki tłuszczowej i niestety same brzuszki niewiele Ci dadzą.
A jeśli na prawdę chcesz o siebie zadbać, to nie szukaj wytłumaczenia, że masz dzieci. Dla chcącego nic trudnego...
Inaczej pozostaje Ci totalna głodówka, choć to też nie jest dobre wyjście.
A jeśli rzeczywiście chcesz ćwiczyć (twój ostatni post) to powiem ci z przykrością że niestety kilogramy gubi się po dłuższym ćwiczeniu. Kalorie zaczynają spalać się po 20 min wysiłku. Takie krótkie zestawy są raczej dla podtrzymania kondycji lub wyrobienia lekkich mięśni. Tak ja (pod okiem instruktora) ćwiczę na siłowni: 40 min na biegaczu, ciężary - 100 powtórzeń na ręce (różne ułożenie rąk) brzuszki na ławeczce na wysokie mięśnie brzucha 5 serii po 15 powtórzeń, na niskie mięśnie tzw oponki 5 serii po 10 powtórzeń, mięśnie nóg odwodziciele i przywodziciele 5 serii po 20 powtórzeń. Ręcze efekt 100% prze chodzeniu conajmniej 2 razy w tyg. najlepiej chodzić 3 razy.
Nie dziw się że tak napisałam bo słowo "zrozpaczona" jest raczej nieadekwatne do problemu nadliczbowych kilogramów. Z tego powodu można być złym, wkurzonym albo zniecierpliwionym. Ale nie zrozpaczonym. A jeśli rzeczywiście jest się zrozpaczonym z powodu jedynie 5 kilogramów to chyba nie ma się prawdziwych problemów albo jest się niedojrzałym. No chyba że problemem jest brak akceptacji kogoś dla kogo trzeba te 5 kg zgubić. Masz dwoje dzieci i masz prawo mieś 5 kg więcej niż przed nimi. Należy to zrozumieć. Jeśli będziesz szybko chudła to dodatkowo dojdzie ci problem zwiotczałej skóry, a ujędrnić skóre jest trudniej niż zgubić kilogramy.