Widok
wiecie co jesteście durni, przecież wiadomo że zdrowie jest najważniejsze, więc po co wyjeżdzacie mi tu z jakims rakiem.Ludzie piszą różne wątki(szukam przyjaciółki,gdzie jest fajne miejsce do uprawiania sexu czy też nie mam orgazmu-co robić).A MÓJ WĄTEK TO DLA WAS TAK OLBRZYMIA GŁUPOTA.nic o mnie nie wiecie,jestem mamą dwójki dzieci i co lepiej żebym się głodowała czy tez wpadła w bulimię.skoro źle się czuję z 5 kilogramami i prosze o radę to nie oczekuje by ktoś mi pisał o raku czy innych chorobach.po co wchodzicie na mój watek i komentujecie.wielkie mi halo.zastanówcie się nad sobą!
Kiciamisia: podstawowy błąd większości odchudzaczek - TYLKO dieta.
Ja polecam bieganie. Jest za darmo, choć owszem porządne, odpowiednio dobrane buty ZDECYDOWANIE zwiększają komfort biegania, ale w trampkach też się da ;)
Ja zaczęłam bieganie z programem pumy:
http://bieganie.pl/?cat=19&id=547&show=1
To tylko 2 godziny tygodniowo - w sumie.
Trening jest łatwy nawet dla osoby leżącej dotąd na kanapie - jak ja ;)
Schudnięcie nie było moim celem, ale ze zdumieniem, po 2 tyg zauważyłam, że zeszła mi oponka tłuszczowa z brzucha! A waga pokazała -3 kg. Dodam, że jadłam co mi się tylko podobało, czipsy, słodycze, syty obiad w pracy i porządną ciepłą kolację w domu.
Serio polecam! Ludzie nie doceniają biegania :)
Ja polecam bieganie. Jest za darmo, choć owszem porządne, odpowiednio dobrane buty ZDECYDOWANIE zwiększają komfort biegania, ale w trampkach też się da ;)
Ja zaczęłam bieganie z programem pumy:
http://bieganie.pl/?cat=19&id=547&show=1
To tylko 2 godziny tygodniowo - w sumie.
Trening jest łatwy nawet dla osoby leżącej dotąd na kanapie - jak ja ;)
Schudnięcie nie było moim celem, ale ze zdumieniem, po 2 tyg zauważyłam, że zeszła mi oponka tłuszczowa z brzucha! A waga pokazała -3 kg. Dodam, że jadłam co mi się tylko podobało, czipsy, słodycze, syty obiad w pracy i porządną ciepłą kolację w domu.
Serio polecam! Ludzie nie doceniają biegania :)
Nie dziw się że tak napisałam bo słowo "zrozpaczona" jest raczej nieadekwatne do problemu nadliczbowych kilogramów. Z tego powodu można być złym, wkurzonym albo zniecierpliwionym. Ale nie zrozpaczonym. A jeśli rzeczywiście jest się zrozpaczonym z powodu jedynie 5 kilogramów to chyba nie ma się prawdziwych problemów albo jest się niedojrzałym. No chyba że problemem jest brak akceptacji kogoś dla kogo trzeba te 5 kg zgubić. Masz dwoje dzieci i masz prawo mieś 5 kg więcej niż przed nimi. Należy to zrozumieć. Jeśli będziesz szybko chudła to dodatkowo dojdzie ci problem zwiotczałej skóry, a ujędrnić skóre jest trudniej niż zgubić kilogramy.
A jeśli rzeczywiście chcesz ćwiczyć (twój ostatni post) to powiem ci z przykrością że niestety kilogramy gubi się po dłuższym ćwiczeniu. Kalorie zaczynają spalać się po 20 min wysiłku. Takie krótkie zestawy są raczej dla podtrzymania kondycji lub wyrobienia lekkich mięśni. Tak ja (pod okiem instruktora) ćwiczę na siłowni: 40 min na biegaczu, ciężary - 100 powtórzeń na ręce (różne ułożenie rąk) brzuszki na ławeczce na wysokie mięśnie brzucha 5 serii po 15 powtórzeń, na niskie mięśnie tzw oponki 5 serii po 10 powtórzeń, mięśnie nóg odwodziciele i przywodziciele 5 serii po 20 powtórzeń. Ręcze efekt 100% prze chodzeniu conajmniej 2 razy w tyg. najlepiej chodzić 3 razy.
no po 8 minutach dziennie to Ty nic nie zgubisz...
tym bardziej z brzucha...
moje źródła podają, że po 30 minutach dopiero jest tłuszcz spalany.
A ćwiczyłam tzw. 6 Weidera (czy jak tam to się pisze) i owszem mięśnie są, ale pod warstwą tłuszczu... te ćwiczenia nie spalają tkanki tłuszczowej i niestety same brzuszki niewiele Ci dadzą.
A jeśli na prawdę chcesz o siebie zadbać, to nie szukaj wytłumaczenia, że masz dzieci. Dla chcącego nic trudnego...
Inaczej pozostaje Ci totalna głodówka, choć to też nie jest dobre wyjście.
tym bardziej z brzucha...
moje źródła podają, że po 30 minutach dopiero jest tłuszcz spalany.
A ćwiczyłam tzw. 6 Weidera (czy jak tam to się pisze) i owszem mięśnie są, ale pod warstwą tłuszczu... te ćwiczenia nie spalają tkanki tłuszczowej i niestety same brzuszki niewiele Ci dadzą.
A jeśli na prawdę chcesz o siebie zadbać, to nie szukaj wytłumaczenia, że masz dzieci. Dla chcącego nic trudnego...
Inaczej pozostaje Ci totalna głodówka, choć to też nie jest dobre wyjście.
Wiem jestem leniwa:(.Ale dzieci nie sa dla mnie wymówką tylko nie mam teściowych,rodziców czy niani do pomocy zeby wyjsc z domu i biegac.Teraz kiedy zrobi się cieplej będę z nimi częściej wychodzić na długie spacery.Macie rację z tym spalaniem tłuszczu.Postanowiłam wstawać o 5 i biegac przed wyjsciem męża do pracy.Myślicie że dam radę?Trzymajcie kciuki:)
za wędlinami nie przepadam ale uwielbiam kotlety i wszystko co usmazone.Postanowiłam z tego zrezygnować.Oczywiście od niedzieli zjem jakies pieczone miesko na obiedzie u tesciowej ale ogólnie sama juz w domu nie robie dla siebie,tylko dla dzieci.Tak jakoś zaczełam ze wzgledu na Wielki Tydzień.I chyba przy tym zostane:)
jedz ale gtotuj, piecz lub grilluj inaczej organizm w koncu sam sie zacznie dopominac jezeli ni ebedziesz miala odpowiedenije diety wyoko biaokowej i zaczniesz sie objadac:)
OSOBISTY TRENER FITNESS, ODCHUDZANIE, kształtowanie i modelowanie sylwetki, zajęcia indywidualne,diety,zapraszam, tel.695519424,fitness-ola@wp.pl
gf, super! głowa do góry! dasz radę!
A mięsko jest potrzebne, to już lepiej ziemniaki i białe pieczywo odstaw.
Polecam pieczenie mięsa w piekarniku, np. kurze piersi w ziołach (fajna przyprawa grillowa z kamisa chyba), albo w przyprawie do gyrosa - posypujesz przyprawą, zawijasz w folię aluminiową, po 30 minutach masz pyszne danie, dobre również dla dzieci, a praktycznie zero roboty. A jak lubisz mielone, to przypraw mięso tak jak na kotlety, ale zrób jednego dużego kotleta i upiecz w zamkniętym naczyniu żarodopornym, lub ew. w rękawie do pieczenia. Mój mąż kocha mielone, ale taki klops też bardzo mu smakuje, a nie jest smażony :)
No i roboty masz mniej, bo nie musisz stać nad patelnią i pilnować :)
A mięsko jest potrzebne, to już lepiej ziemniaki i białe pieczywo odstaw.
Polecam pieczenie mięsa w piekarniku, np. kurze piersi w ziołach (fajna przyprawa grillowa z kamisa chyba), albo w przyprawie do gyrosa - posypujesz przyprawą, zawijasz w folię aluminiową, po 30 minutach masz pyszne danie, dobre również dla dzieci, a praktycznie zero roboty. A jak lubisz mielone, to przypraw mięso tak jak na kotlety, ale zrób jednego dużego kotleta i upiecz w zamkniętym naczyniu żarodopornym, lub ew. w rękawie do pieczenia. Mój mąż kocha mielone, ale taki klops też bardzo mu smakuje, a nie jest smażony :)
No i roboty masz mniej, bo nie musisz stać nad patelnią i pilnować :)