Widok
jestem podłamana
Niby nic wielkiego, ale skutecznie zepsuło mi nastrój. Okazało się, że jednak nie mamy rezerwacji w Mikołaju. Jutro będziemy dopiero mogli zacząć wyjaśniać. Poraziła mnie tylko obojętność ojców i stwierdzenie, że oni nic nie poradzą. A przecież już w październiku załatwialiśmy z nimi ten nieszczęsny termin. Szczerze mówiąc teraz zastanawiam się czy nie zrobić ślubu w Mariackim. Co prawda zawiadomienia są już w druku, ale kogo to obchodzi...
Czy w Mariackim ceremonie wypadają równie malowniczo jak w Mikołaju? Pewnie nie...
Ehhh naprawdę jestem rozżalona.
Czy w Mariackim ceremonie wypadają równie malowniczo jak w Mikołaju? Pewnie nie...
Ehhh naprawdę jestem rozżalona.
jak to niby nic, to tak jakby ktos zabral 1 klocek ktory trzymal cala budowle.
Nierozumiem , skoro byla rezerwacja to co sie z nia stalo??? Ja tez poczatkowo mialam obawy u siebie w Kosciele, ale szlam drugi raz sprawdzic czy napewno jestesmy wpisani i czy na dobry termin i godzine.
Moze wszystko sie wyjasni. :)))
Nierozumiem , skoro byla rezerwacja to co sie z nia stalo??? Ja tez poczatkowo mialam obawy u siebie w Kosciele, ale szlam drugi raz sprawdzic czy napewno jestesmy wpisani i czy na dobry termin i godzine.
Moze wszystko sie wyjasni. :)))
W kancelarii rezerwowaliśmy termin. Dostaliśmy trzy tygodnie na ustne potwierdzenie licencji z innej parafii. Po dwóch dniach zadzwoniliśmy żeby potwierdzić jej uzyskanie. W kancelarii nikt nie odbierał, więc zadzwoniliśmy na nr przeora i nagraliśmy sie na jego sekretarkę. Po tygodniu dodzwoniliśmy się do kancelarii, żeby upewnić się czy wszystko jest w porzadku. Powiedzaino, że skoro nagraliśmy wiadomość to wszystko jest załatwione. W styczniu po mszy zostawiliśmy jeszcze karteczkę w zakrystii.
Dziś zadzwoniliśmy raz jeszcze i okazało się, że termin jest dla kogoś innego, że nikt nie wie kim jesteśmy, że doby nie da się przedłużyć i mamy przyjść do kancelarii jutro. My na to, że jutro w godzinach urzędowania mamy egzamin, a osobiście nie przychodziliśmy bo pracujemy, a o 17 wszystko jest nieczynne. Nikogo to jednak nie interesuje i jasno dano nam do zrozumienia, że to jest tylko i wyłącznie nasz problem.
Okazuje się, że telefonicznie nie można nic załatwić.
Skoro jednak osobiście rezerwowaliśmy temin w kancelarii i chodziło jedynie o potwierdzenie uzyskania ustnej licencji, to wydawało nam się, ze można to zrobić przez telefon. Jaki jest sens ciągać się za każdym razem na spotkanie w cztery oczy?
Takie podejście mnie strasznie dziwi. Czego innego oczekiwałam po duchownych. Teraz czuję się jakbym musiała żebrać o ten nieszczęsny termin. Przecież to jest naprawdę chore. Jak można było nas wykreślić?? Nadal uważam, że mamy pierwszeństwo co do tego terminu, ale przecież nie da się walczyć z wiatrakami. Wątpię żeby coś się dało załatwić. Ich nic nie interesuje. Zero empatii.
Dziś zadzwoniliśmy raz jeszcze i okazało się, że termin jest dla kogoś innego, że nikt nie wie kim jesteśmy, że doby nie da się przedłużyć i mamy przyjść do kancelarii jutro. My na to, że jutro w godzinach urzędowania mamy egzamin, a osobiście nie przychodziliśmy bo pracujemy, a o 17 wszystko jest nieczynne. Nikogo to jednak nie interesuje i jasno dano nam do zrozumienia, że to jest tylko i wyłącznie nasz problem.
Okazuje się, że telefonicznie nie można nic załatwić.
Skoro jednak osobiście rezerwowaliśmy temin w kancelarii i chodziło jedynie o potwierdzenie uzyskania ustnej licencji, to wydawało nam się, ze można to zrobić przez telefon. Jaki jest sens ciągać się za każdym razem na spotkanie w cztery oczy?
Takie podejście mnie strasznie dziwi. Czego innego oczekiwałam po duchownych. Teraz czuję się jakbym musiała żebrać o ten nieszczęsny termin. Przecież to jest naprawdę chore. Jak można było nas wykreślić?? Nadal uważam, że mamy pierwszeństwo co do tego terminu, ale przecież nie da się walczyć z wiatrakami. Wątpię żeby coś się dało załatwić. Ich nic nie interesuje. Zero empatii.
To chyba ja, albo ja też. Podobno teraz jest remont, nie wiem jak duży i czy rzeczywiście uniemożliwia ślub. Witka Bocka można do Jana spokojnie ściągnąć, w końcu mienią go "drugim rektorem". Ja uważam, że Jan jest absolutnie magiczny i nie ustąpiłabym, gdyby nie to, że mój narzeczony mial poważne powody upierać się przy kościele wyposazonym w organy.
Zależy nam na organach...
Postanowiliśmy tak łatwo nie odpuszczać. Nie można kogoś ot tak wykreślić sobie. Tutaj wchodzą w grę również poczynione wydatki i stwierdzenie ojca, że to przecież nie jego sprawa, nie staysfakcjonuje mnie, Powinni razem z nami myśleć jak rozwiązać problem. Dlaczego mam stracić prawie 1000zl, które poszły na druk, tylko dlatego, że ktoś nie pamięta zostawionej wiadomości (i to trzech w różnych odstępach czasu). Teraz będę rozmawiać przynajmniej dla samej zasady.
Dlaczego można skreślić jedną parę a drugiej już ruszyć z miejsca nie można???
Nie odpuszczę tak łatwo. Scen robić nie zamierzam, ale głowy pokornie schylać tym bardziej nie. Za bałagan w przepływie informacji powinni sami odpowiadać.
I jeszcze stwierdzenie, że kancelaria jest otwarta w godzinach, w których ludzie kończą pracę. My kończymy o 17 poza miastem. Do licha ciężkiego, czy zwykła informacja o uzyskaniu ustnej licencji wymaga osobistego stawiennictwa? Rozumiem, gdyby ojcowie chcieli zaświadczzenia na papierze...
Powiem Wam, że niesamowicie zraziłam się do tego kościoła. Kapucyni nigdy by tak nie zrobili. Od tamtych ojców aż bije ciepło i pozytywna energia. A tutaj doświadczyłam jedynie obojętności i nudy.
Postanowiliśmy tak łatwo nie odpuszczać. Nie można kogoś ot tak wykreślić sobie. Tutaj wchodzą w grę również poczynione wydatki i stwierdzenie ojca, że to przecież nie jego sprawa, nie staysfakcjonuje mnie, Powinni razem z nami myśleć jak rozwiązać problem. Dlaczego mam stracić prawie 1000zl, które poszły na druk, tylko dlatego, że ktoś nie pamięta zostawionej wiadomości (i to trzech w różnych odstępach czasu). Teraz będę rozmawiać przynajmniej dla samej zasady.
Dlaczego można skreślić jedną parę a drugiej już ruszyć z miejsca nie można???
Nie odpuszczę tak łatwo. Scen robić nie zamierzam, ale głowy pokornie schylać tym bardziej nie. Za bałagan w przepływie informacji powinni sami odpowiadać.
I jeszcze stwierdzenie, że kancelaria jest otwarta w godzinach, w których ludzie kończą pracę. My kończymy o 17 poza miastem. Do licha ciężkiego, czy zwykła informacja o uzyskaniu ustnej licencji wymaga osobistego stawiennictwa? Rozumiem, gdyby ojcowie chcieli zaświadczzenia na papierze...
Powiem Wam, że niesamowicie zraziłam się do tego kościoła. Kapucyni nigdy by tak nie zrobili. Od tamtych ojców aż bije ciepło i pozytywna energia. A tutaj doświadczyłam jedynie obojętności i nudy.
Witaj Aurelka,
troche mi pociemnialo w oczach jak przeczytalam to, co napisalas. Ja tez potwierdzalam telefonicznie fakt uzyskania licencji z mojej parafii i caly czas zyje w przeswiadczeniu, iz mamy zarezerwowany ten termin na 16.09 na 15.00. Musze tam dzis zadzwonic i upewnic sie, ze jeszcze jestesmy na liscie ....
Trzymaj sie!
troche mi pociemnialo w oczach jak przeczytalam to, co napisalas. Ja tez potwierdzalam telefonicznie fakt uzyskania licencji z mojej parafii i caly czas zyje w przeswiadczeniu, iz mamy zarezerwowany ten termin na 16.09 na 15.00. Musze tam dzis zadzwonic i upewnic sie, ze jeszcze jestesmy na liscie ....
Trzymaj sie!
Liv dzwoń koniecznie. Oby było dobrze. Nam przeor powiedział, że wiadomości nie było (na sekretarce). Telefon do kancelarii z potwierdzeniem też nic nie dał.
Liv ja już miałam namierzoną firme na dekorację (estill z 15% rabatem). Pan powiedział mi, że stroją na cały dzień i nie zdejmują po jednej ceremonii. Wystrój miał kosztować od 600zł. Chciałam i tak stroić, ale cieszyłam się, że razem możemy to uzgodnić.
Nie możemy iść dziś osobście do kancelarii, bo o 16 mamy egzamin na ug. Przyjedziemy tam po 17. Kancelaria będzie zamknieta, ale jak będzie trzeba to ściągnie się tam kogoś. Nie odpuszczę!!!
Ciemnogród tam normalnie panuje. Telefonami się nie umieją posługiwać.
Jestem tak zdenerwowana, że nawet sobie nie wyobrażam jak na ten egzamin pójdę.
Liv ja już miałam namierzoną firme na dekorację (estill z 15% rabatem). Pan powiedział mi, że stroją na cały dzień i nie zdejmują po jednej ceremonii. Wystrój miał kosztować od 600zł. Chciałam i tak stroić, ale cieszyłam się, że razem możemy to uzgodnić.
Nie możemy iść dziś osobście do kancelarii, bo o 16 mamy egzamin na ug. Przyjedziemy tam po 17. Kancelaria będzie zamknieta, ale jak będzie trzeba to ściągnie się tam kogoś. Nie odpuszczę!!!
Ciemnogród tam normalnie panuje. Telefonami się nie umieją posługiwać.
Jestem tak zdenerwowana, że nawet sobie nie wyobrażam jak na ten egzamin pójdę.
Aurelka! Strasznie Ci wspolczuje sytuacji.
wiem tylko ze jak my zalatwialismy termin to za pierwszym razem wpisani bylismy olowiem. mielismy 2 tyg na przyjscie OSOBISTE (tak przeor zaznaczyl - ze to sa za wazne sprawy zeby nie byly osobiscie zalatwiane, a chetnych jest wielu) przyjscie i ustne potwierdzenie otrzymania licencji z jednej z naszych parafi.
Wtedy przeor przepisuje to dlugopisem i termin jest zaklepany na mur - beton.
Nie chce sie rozpisywac ale ruch jaki panuje w kancelari jest nie do opisania. chetnych jest co nie miara.
Moze przeoczyli, moze czasem tez im trudno to wszystko ogarnac. par jest naprawde wiele.
Nie usprawiedliwiam ich. Po prostu wszyscy jestesmy tylko ludzmi.
Jestem pewna ze wszystko dobrze sie ulozy i jakos sie dogadacie.
Moze inna godzina? w koncu sa 4 do wyboru.
Trzymaj sie cieplo.
wiem tylko ze jak my zalatwialismy termin to za pierwszym razem wpisani bylismy olowiem. mielismy 2 tyg na przyjscie OSOBISTE (tak przeor zaznaczyl - ze to sa za wazne sprawy zeby nie byly osobiscie zalatwiane, a chetnych jest wielu) przyjscie i ustne potwierdzenie otrzymania licencji z jednej z naszych parafi.
Wtedy przeor przepisuje to dlugopisem i termin jest zaklepany na mur - beton.
Nie chce sie rozpisywac ale ruch jaki panuje w kancelari jest nie do opisania. chetnych jest co nie miara.
Moze przeoczyli, moze czasem tez im trudno to wszystko ogarnac. par jest naprawde wiele.
Nie usprawiedliwiam ich. Po prostu wszyscy jestesmy tylko ludzmi.
Jestem pewna ze wszystko dobrze sie ulozy i jakos sie dogadacie.
Moze inna godzina? w koncu sa 4 do wyboru.
Trzymaj sie cieplo.
Chodzi o 16 września godz. 16:30. Ustalilismy dziś, że Pani z kancelarii zauważyła zamieszanie i wpisała nas na 19. Kamień spadł mi z serca. W poniedziałek jednak będę próbowała przywrócić pierwszy termin. Jeżeli się nie da zostanie 19. Obawiam się jednak, że we wrześniu o tej porze będzie już ciemno i gościom też nieprzyjemnie będzie stać wieczorem i po ciemku składać życzenia.
Przeor nie mówił, że trzeba osobiście potwierdzać, ale teraz już tylko tak będę załatwiać wszelkie kościelne formalności.
Przeor nie mówił, że trzeba osobiście potwierdzać, ale teraz już tylko tak będę załatwiać wszelkie kościelne formalności.
Aurelka,
a my - nie wiem jakim sposobem jestesmy wpisani dlugopisem i wszystko jest zaklepane na 100%. Pani z kancelarii powiedziala mi dzis, iz widac 'reke przeora', ktory osobiscie wpisal nas do zeszytu po naszej rozmowie telefonicznej. To sie chyba nazywa SZCZESCIE.
Jest mi jednak przykro z Waszego powodu, bo juz sie cieszylam na wymiane gratulacji w progu!
Trzymam kciuki aby udalo sie Wam wrocic na 16.30. Czego i Tobie i sobie zycze!
a my - nie wiem jakim sposobem jestesmy wpisani dlugopisem i wszystko jest zaklepane na 100%. Pani z kancelarii powiedziala mi dzis, iz widac 'reke przeora', ktory osobiscie wpisal nas do zeszytu po naszej rozmowie telefonicznej. To sie chyba nazywa SZCZESCIE.
Jest mi jednak przykro z Waszego powodu, bo juz sie cieszylam na wymiane gratulacji w progu!
Trzymam kciuki aby udalo sie Wam wrocic na 16.30. Czego i Tobie i sobie zycze!