Widok

kiedy goście odmawiają ... :(

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
taka ankieta, ile gości zaprosiliście a ile Wam odmówiło? dość drażliwy dla mnie (dziś) temat

100 zaproszonych
ok 40% odpadnie
ktoś mnie przebije?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Miśka, widocznie umieścili Cię w kategorii pt. "Nie mamy kontaktu, ale to rodzina, więc wypada zaprosić" :D Względnie w kategorii: "Nie widzieliśmy Miśki od stu lat, ale nabije nam licznik gości, bo jak jest duuuuuużo ludzi, to lepiej na zdjęciach wygląda... i jest to komunikat dla gawiedzi, że aż tyle osób nas kocha :D... no i jest też większe show ( i większa kasa z kopert przy okazji) ;-).

Dobrze zrobiłaś.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

Ja w tym roku odmówiłam pójścia na jedno wesele. Powód? Nie widziałam pana młodego od... hm... 8 czy 10 lat? Jego kobitki nie widziałam nawet na żadnej fotce. Guzik mnie obchodziło, że to rodzina chociaż barrrrdzo daleja i co sobie inni pomyślą.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Też racja. Sama bezpośrednio doświadczyłam i jednej, i drugiej sytuacji, o której Miśka pisze. I nawet, jeśli ktoś zripostuje, że "przecież nie jest możliwe, żeby wszyscy spośród 100 zaproszonych osób, które odmówiły, miały akurat żałobę lub małe dzieci", to warto, zapraszając kogoś na wesele, zadać sobie jedno kluczowe pytanie: "Czy jest to osoba, z którą łączy mnie silna więź i mamy stały, regularny kontakt"? Jeśli odpowiedź brzmi NIE- liczyć należy się z tym, że w 99% odpowiedź będzie odmowna. I trudno doprawdy się dziwić i mieć o to pretensje. J

Jeśli ktoś kieruje się tym, że:
-"wypada, bo to rodzina" ( choć nie mamy regularnego kontaktu)
- "wypada, bo oni też nas zaprosili"
- nie mamy stałego kontaktu, ale sypną groszem, więc zaprośmy
- jeśli zaprosimy ciotkę A, trzeba też zaprosić nielubianą ciotkę B, bo się obrazi
- musi się zwrócić chociaż za "talerzyk", to zaprośmy kogo się tylko da
- Państwo A i B działają mi na nerwy, ale maja kasę i zaprosili nas na swój, to i nam wypada zaprosić
- nie lubię i nie chcę wesela, ale rodzina się upiera, "bo tradycja" ( i często jeszcze się dokłada do organizacji), to nie wypada zaprosić kogoś, kogo oni narzucą, choć my nie bardzo chcemy
- itd.... itp....

... to niech się potem nie dziwi, że odpowiedź brzmi NIE. To proste.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

A czasem są wyższe wypadki losowe, nagłe. W mojej rodzinie mamy w tę sobotę weselicho. Dawno potwierdzona obecność rodziny, kupione ciuchy, prezenty, zaliczony fryzjer i takie tam, wiecie wszystko gotowe. I bach. Pogrzeb przed samym weselem członka najbliższej rodziny. I d*pa. Lista gości sie ukróci, bo część osób w świeżej żałobie nie pojedzie na to wesele. Gdyby mineło kilka tygodni to może jeszcze jakoś by się wybrali. A tak dzień po pogrzebie to słabo... Młodzi będą zawiedzeni, ale mam nadzieję, że to akurat będą w stanie zrozumieć.

PS / czasami ludzie odmawiają, bo młodzi nie życzą sobie dzieci na weselu, a zaproszeni nie mają komu oddać pod opiekę swoich pociech nawet na tę jedną noc.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Zgadzam się z stu procentach. Powodów może być naprawdę wiele i warto spojrzeć na problem z szerszej perspektywy:
- może zwyczajnie nie lubią wesel i tańców?
- może nie stać ich na "kopertę", więc wolą odmówić, by nie czuć się głupio?, zwłaszcza gdy prośba o pieniądze jest zasugerowana wprost?
-może czują, ze nie są aż tak blisko z Wami, by być zaproszonymi, a skoro zaproszeni zostali, to wyłącznie po to, by być "bankomatami"?
- może czują, że byli tylko "opcją zapasową", bo ktoś inny odmówił?

Ja wesel nie lubię i z zasady na nie nie chodzę, chyba że są to ludzie dla mnie ważni, których kocham i z którymi mam stały, regularny kontakt. Czy tak samo może Autorka wątku powiedzieć o wszystkich swoich Gościach? Bo to jest kluczowe tutaj.

Sama miałam kameralny, romantyczny ślub w malutkim kościółku wyłącznie z najbliższą rodziną, bo taki sobie wymarzyłam od dziecka. I guzik mnie obchodziło, że mi się "nie zwróci z kopert". Był to najpiękniejszy dzień w moim życiu, bo miałam przy sobie wszystkich, których kocham. I od razu zaznaczyliśmy przy wręczaniu zaproszeń, że nie chcemy pieniędzy, tylko tego, by byli w tym dniu z nami.

Autorko wątku, dziś udział w weselu to często nie zaszczyt, tylko kłopot. Finansowy i logistyczny. Pomyślałaś od tej strony? Nie każdego na udział w weselu po prostu stać. A nawet, jeśli stać, nikt nie lubi być sprowadzony do roli bankomatu, zwłaszcza, gdy nie jest z Młodymi naprawdę blisko, a zaprasza się go, bo wypada albo dlatego, że sypnie groszem, albo dlatego, że "oni nas zaprosili, to my się musimy zrewanżować".

Postaw się na ich miejscu. Ja jako mężatka i gość weselny znam temat z obu stron i naprawdę sprawa nie jest tak oczywista, jak się wydaje na pierwszy rzut oka.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Z jednej strony przykre. Z drugiej strony rozumiem ludzi, którzy odmawiają. Oczywiście wszystko zależy od tego jak blisko rodzina się trzyma. W większości przypadków niestety spotykają się tylko od święta, na ślubach, pogrzebach i tak dalej. Pary młode też oczekują koperty, zgodnie z przyjętymi zasadami, wypełnionej pieniędzmi w kwocie nie mniejszej niż 'za talerzyk'. Nie mówię, że wszystkie pary młode tak postępują - zapraszają ludzi, z którymi nie mają kontaktu tylko po to, żeby mieć ładny ślub i zwrot kosztów. Ale wiele osób po postu odmówi w taki wypadku. Sama również odmawiałam z mężem. Po co mam iść na ślub do ludzi, których widziałam raz w życiu? Bardziej trzymają się z kolegami z pracy niż ze mną. Mniejsze uroczystości z bliższymi osobami mogą być równie piękne co wystawne, ogromne wesela. A jeżeli faktycznie jest się blisko z tą setką osób, a one odmawiają - może jednak nie są nam tak bliskie?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Właśnie tak czytam i mam obawy. Mysle czy moje wymarzone wesele się w ogole odbedzie ktore planowałam od 8 lat. Ze 112 osob nagle zrobilo sie 77, potem 50... i martwie sie kiedy obejrze sie za siebie i na moim slubie bedzie tylko moja 2 dzieci . Niestety nawet chrzestny unika kontaktu od kiedy bylo wspomniane ze cos tam planujemy slub ale kiedy to nie wiemy. Bardzo przykre. ;(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zaproszonych gości 156, przyjdzie 68!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

u nas z 97 bylo 47. na weselach które dekoruje bywa i tak ze odmawia kilka osób, a czasami połowa, zalezy jaka rodzina, zwykle znajomi potwierdzaja a rodzina odmawia
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Zaproszonych 80 (w tym liczyliśmy, że niektórzy odpadną, ale kultura wymagała zaproszenia), było 54
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
120 zaproszonych bedzie 60 osob!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Save the date to też świetny pomysł, tym bardziej, ze jest w necie mnóstwo wzorów do pobrania i wydrukowania za darmo ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Też mamy takie podejście i też właśnie chrzestny nie zostaje zaproszony, bo kontakt obu rodzin urwał się po owych chrzcinach :P
Dobry pomysł z tak prędkim wręczaniem zaproszeń. My się zastanawiamy nad "save the date", ponieważ w samych zaproszeniach będzie dużo informacji typu godziny, rozkład wszystkiego, mapki, a nie będziemy z tym wszystkim zbyt prędko gotowi :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
U Nas zaproszonych było ok 110-120osób (z tym że każdy singiel z osoba towarzyszącą, w efekcie każdy przyszedł sam) wyszło równo 70... Z rodziny mojego męża od strony matki nikt nie przyjechał...

Dużo gości zaniemogło na poprawiny... ok 10 osob... Ci co nieplanowali też mogli powiedzieć... tylko babcia powiedziala wczesniej ze nie dojedzie...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja wesele miałam w sierpniu a zaproszenia dawałam bardzo szybko- bo w grudniu przy okazji świąt i rodzinnych spotkań. bardzo mi zależało żeby zaproszenia wręczyć osobiście, dlatego ten pośpiech. Jednak dzięki temu nie miałam kłopotów z odmowami gości, dopisali wszyscy co do jednej osoby (85 osób), każdy miał ponad pół roku na zorganizowanie się, na szczęście wypadki losowe się nie zdazyły

I jeszcze jedna rada: nikt mi nie odmówił bo zaprosiłam rodzinę, przyjaciół znajomych z którymi mam świetny kontakt i oni po prostu chcieli z nami być tego dnia.

A ludzi z którymi kontakt się urwał (m.in. mój chrzestny z którym nie gadałam od 8 lat) w ogóle nie zapraszałam, bo nie chciałam "obych" tego dnia ;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
A ile wcześniej wysyłacie zaproszenia? I ile dajecie gościom czasu na potwierdzenie?
Trochę z innej beczki, ale po przeczytaniu Waszych komentarzy, również próbuję oszacować ile osób odpadnie :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zaprosiliśmy 180 osób, będzie niecałe 100
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
u nas miało być 98 osób....a jest równe 80...ja wychodzę z założenia,ze jeśli ktoś ma przyjść na wesele i mieć skwaszona minę to niech w ogóle nie przychodzi( bo szkoda wydawać kasę na takie osoby)...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
My mamy czas na potwierdzenie do 1 sierpnia..
na 155 osób zaproszonych odmówiło już łącznie 19 personów.
Myślę że ostatecznie zostanie 110-120osób bo to norma ze przy takiej ilosci ok 30 - 40 os. odpadnie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
a ja już wiem że chyba 5 osób nie przyjdzie a kolejne 4 to pod znakiem zapytania , jedni maja wesele akurat w tym samym dniu u chrzesniaka swojego o czym nie wiedziałam a drudzy pewnie pojda z nimi , ale cóz , moze zaprosze na to miejsce kogos ale specjalnie nie bede nabijac gosci zeby tylko miec iles tam osób
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry