Widok
Hej Chrzancia! To chyba ja grałam u Was na ślubie :) Pozdrawiam!
A jeśli chodzi o kościół i organistę, to to była jakaś kosmiczna sytuacja. W tym kościele niby mszę prowadziła organistka, ale nad nią stał facet, który jej wszystko wyliczał, dyktował itp. Największa wtopa (czego mam nadzieję nie było aż tak słychać :) była na wejście. Grałam wtedy arię na strunie G i zwyczajowo, jeśli widać, iż para doszła do ołtarza należy w jakimś momencie przerwać. Zazwyczaj spoglądam wtedy na organistę i już wiemy, że np. powtórki nie będzie, bo za długo by to trwało. W tym przypadku moje "zerkanie" i mówienie wprost "koniec!" nie pomagały, więc sama skończyłam, a organistka coś tam dograła. Potem powiedziała mi, że w życiu się z czymś takim nie spotkała i była obrażona do końca mszy :)
A jeśli chodzi o kościół i organistę, to to była jakaś kosmiczna sytuacja. W tym kościele niby mszę prowadziła organistka, ale nad nią stał facet, który jej wszystko wyliczał, dyktował itp. Największa wtopa (czego mam nadzieję nie było aż tak słychać :) była na wejście. Grałam wtedy arię na strunie G i zwyczajowo, jeśli widać, iż para doszła do ołtarza należy w jakimś momencie przerwać. Zazwyczaj spoglądam wtedy na organistę i już wiemy, że np. powtórki nie będzie, bo za długo by to trwało. W tym przypadku moje "zerkanie" i mówienie wprost "koniec!" nie pomagały, więc sama skończyłam, a organistka coś tam dograła. Potem powiedziała mi, że w życiu się z czymś takim nie spotkała i była obrażona do końca mszy :)
Kilka lat temu(przed remontem) przygotowywałam dekoracje w tym kościele i chyba miałam szczęście bo opisywanej wcześniej pani nie miałam przyjemności poznać , natomiast bardzo pomocna okazała się siostra zachrystianka i to z nią w zasadzie uzgadniałam wszystko co dotyczyło dekoracji.
Pozdrawiam
E.Dussa
Studio Glorioza
http://www.glorioza.net
Pozdrawiam
E.Dussa
Studio Glorioza
http://www.glorioza.net
byłam tam ostatnio po akt chrztu i pozwolenie na ślub w innej parafii, proboszcz jest nowy od kilku miesięcy, zezwolenie napisał nam ręcznie na kartce nie wiem czy to wystarczy bo on mówi ze nie wie, a babunia która siedzi w kancelarii jest troszkę zawinięta i arogancka, ale jak się da na ofiarę to odrazu inaczej gada z człowiekiem.
Nam już na wejściu wydała się podejrzana:P weszliśmy do biura parafialnego a tam już czekała na nas ta starowinka, zapytaliśmy czy jest ksiądz proboszcz bo mamy sprawę do niego a ona kazała nam usiąść, sama usiadła na przeciwko i kazała opowiadać o co chodzi, zgłupiałam wtedy. Proboszcz zawołał nas z drugiego pomieszczenia żebyśmy weszli na co ta starowinka kazała nam siedzieć z nią i mówić dalej. Przy czym jak zapytałam o ślub tam, że to nie jest nasza parafia i wogóle to od razu padła odpowiedz NIE. Juz zrezygnowani chcieliśmy wychodzic ale proboszcz nas zawołał i kazał sobie wszystko opowiedzieć. Zapytaliśmy jeszcze raz i usłyszeliśmy że nie ma najmniejszego problemu, że to nie ważne że to nie nasza parafia, że ksiądz nas zna ze swojej starej parafi i bardzo się cieszy że akurat na niego trafiliśmy. Starowinka była niepocieszona:P