Widok
ale ten czas ucieka.... dopiero było ponad rok a tu już tylko;) 73 dni:)!!! Wczoraj bylismy na protokole i.. oczywiście wypłynęła kwestia wspolnego mieszkania... Rany, z całym szacunkiem, ale po raz kolejny muszę przyznac, że zasady, którymi kieruje się Kościoł Katolicki powinny zostac nieco zmodyfikowane...
Nie bardzo rozumiem, dlaczego jest tyle biurokracji, te wszytskie kartki z podpisami, stęplami ect - przecież w KOściele powinno się to odbywac na zasadzie wzajemnego szacunku i zaufania - a nie sprawdzania dorosłych ludzi jak dzieci...
No i biada jeśli masz swoje zdanie.. ech..

Po 11.07.2009 sprzedam białą suknię Alter Diagonal 835 (rozmiar 34/36, wzrost 165 cm)
Nie bardzo rozumiem, dlaczego jest tyle biurokracji, te wszytskie kartki z podpisami, stęplami ect - przecież w KOściele powinno się to odbywac na zasadzie wzajemnego szacunku i zaufania - a nie sprawdzania dorosłych ludzi jak dzieci...
No i biada jeśli masz swoje zdanie.. ech..

Po 11.07.2009 sprzedam białą suknię Alter Diagonal 835 (rozmiar 34/36, wzrost 165 cm)
wzajemny szacunek i zaufanie - byłyby gdyby ludzie byli inni i z powagą, odpowiedzialnością podchodzili do pewnych spraw.
Ja uważam, że KK powinien kierować się zasadami, jakimi się kieruje. No ale można sobie uważać inaczej;)
W każdym razie myślę, że Kościół nie jest po to, by się dostosowywać do ludzi - to ludzie, którzy pragną być w Kościele, powinni uszanować rządzące nim prawa i choć starać się je zrozumieć. Mnie osobiście życie w zgodzie z KK, a przynajmniej podejmowane próby w tym kierunku krzywdy nie zrobiły;)
Nie zawsze to, co robi większość, jest dobre.
Ale to tak na marginesie.
My też w niedzielę spisaliśmy protokół, a teraz walczę z potrzebnymi dokumentami. Ale już mega blisko :D
Ja uważam, że KK powinien kierować się zasadami, jakimi się kieruje. No ale można sobie uważać inaczej;)
W każdym razie myślę, że Kościół nie jest po to, by się dostosowywać do ludzi - to ludzie, którzy pragną być w Kościele, powinni uszanować rządzące nim prawa i choć starać się je zrozumieć. Mnie osobiście życie w zgodzie z KK, a przynajmniej podejmowane próby w tym kierunku krzywdy nie zrobiły;)
Nie zawsze to, co robi większość, jest dobre.
Ale to tak na marginesie.
My też w niedzielę spisaliśmy protokół, a teraz walczę z potrzebnymi dokumentami. Ale już mega blisko :D
nusia85 temat kościoła to 'temat rzeka',zawsze ludzie będą miec jakieś 'za' i 'przeciw'.mi osobiście też pare spraw sie nie podoba jednak nie ma sensu tego roztrząsać.my ostatnio kupilismy garnitur dla pana młodego i dodatki do niego.za butami bylismy aż w karuzach,gdańsku,gdyni i rumi a ostatecznie dostaliśmy je w wejherowie.poza tym mamy zamówione obrączki.teraz czekamy na odebranie naszych dokumentów(rodzina nam odbiera)i pójdziemy spisać protokół.o co chodzi z tymi pieczątkami o których ktoś tu wspominał?
moim celem nie było roztrząsanie zasad którymi kieruje się Kościół Katolicki - chciałam się tylko podzielić swoimi opiniami. A to mi przeciez wolno:) Nawet jeśli "sobie uważam inaczej":), prawda?
Dla uzupełnienia dodam, że jestem katoliczką praktykującą - co nie zniemia faktu, że nie zgadzam się wciemno ze wszystkimi tymi zasadami, chociaż niby krzywdy mi one też nie zrobiły;).
Acha - nie robię też tak jak większość, nie wypowiadam opinii ogółu, bo w tym wypadku mnie ona nie interesuje:) - wyrażam tylko swoja opinię. Tak jak Ty swoją.
Nie mam zamiaru też rozpoczynac tutaj kolejnej dyskusji dotyczącej kościoła.
pozadrwiam Cię serdecznie
Dla uzupełnienia dodam, że jestem katoliczką praktykującą - co nie zniemia faktu, że nie zgadzam się wciemno ze wszystkimi tymi zasadami, chociaż niby krzywdy mi one też nie zrobiły;).
Acha - nie robię też tak jak większość, nie wypowiadam opinii ogółu, bo w tym wypadku mnie ona nie interesuje:) - wyrażam tylko swoja opinię. Tak jak Ty swoją.
Nie mam zamiaru też rozpoczynac tutaj kolejnej dyskusji dotyczącej kościoła.
pozadrwiam Cię serdecznie
jak dla mnie to te protokoly maja pytania troche niefajne- coniektore-...z tym mieszkaniem razem to tez dla mnie jest chore, tzn to ze niepowinnismy...my np mamy 2 dzieci..i nie wyobrazam sobie zebysmy mieszali osobno..ale to tak na marginesie...heh a protokol kazdy musi"przezyc"czy to sie podoba czy nie..mi osobiscie niebardzo,ale nie ma co tego oceniac..
no dobra. powiem, że troche się zdenerwowałam, bo chciałam juz miec z głowy wszelkie formalności.. no, ale tak prosto to się nie da :/
jak pisałam ostatnio, to miałam jechać po odpis aktu chrztu itd... niestety, forma "co łaska" nie obowiązuje w mojej pierotnej parafii, bo za tę jedną kartkę pani powiedział i proszę wrzucic 5 złotych do skarbonki, po czym sie sie gdzieś usunęła, ale zeby mnie sprawdzić to siedziała koleżanka tamtej pani i sprawdzała czy przypadkiem nie wrzucę mniejszego nominału... ale to nie jest najważniejsze.. z tego sie nawet śmiałam... :)
największe nerwy byłu u mnie w parafii.. poszlismy z narzeczonym do biura, aby dopełnic wszelkich formalności i uzyskać licencję do ślubu, którą wymaga proboszcz parafii, w której będziemy zawierać związek małżeński...
niestety na miejscu sie okazało, że mój probosz (chyba) zabronił wydawać licencji, jedynie taki marny świstek, który nazywa "zgodą na załatwienie wszelkich formalności przedmałżeńskich i pobłogosławienie związku małżeńskiego". Jak to nam ksiądz wyjasnił, skoro inna parafia "spija śmietankę" to niech i załatwi formalności...
krótko mówiąc i przekładając na to co myslimy z narzeczonym "my w spisaniu tych dokumentów mamy za mały zysk, więc po co mamy sie trudzić"...
na szczęście dzis byliśmy a parafii gdzie będziemy brać ślub, miły ksiądz nas wysłuchał, zdziwił się ogromnie, gdyż prawo kanoniczne jest jasne.. (jednak chyba nie dla wszystkich) i powiedział, że w takim przypadku wszystko z nim załatwimy :)
wiecie naprawdę sądziłam, że niektóre te historie co wcześniej dziewczyny opowiadały to jakaś fikcja, że proboszcz własnej parafii raczej nei utrudnia, tylko pomaga swoim parafaianom, a tu taki klops i niepotrzebne nerwy :/
jak pisałam ostatnio, to miałam jechać po odpis aktu chrztu itd... niestety, forma "co łaska" nie obowiązuje w mojej pierotnej parafii, bo za tę jedną kartkę pani powiedział i proszę wrzucic 5 złotych do skarbonki, po czym sie sie gdzieś usunęła, ale zeby mnie sprawdzić to siedziała koleżanka tamtej pani i sprawdzała czy przypadkiem nie wrzucę mniejszego nominału... ale to nie jest najważniejsze.. z tego sie nawet śmiałam... :)
największe nerwy byłu u mnie w parafii.. poszlismy z narzeczonym do biura, aby dopełnic wszelkich formalności i uzyskać licencję do ślubu, którą wymaga proboszcz parafii, w której będziemy zawierać związek małżeński...
niestety na miejscu sie okazało, że mój probosz (chyba) zabronił wydawać licencji, jedynie taki marny świstek, który nazywa "zgodą na załatwienie wszelkich formalności przedmałżeńskich i pobłogosławienie związku małżeńskiego". Jak to nam ksiądz wyjasnił, skoro inna parafia "spija śmietankę" to niech i załatwi formalności...
krótko mówiąc i przekładając na to co myslimy z narzeczonym "my w spisaniu tych dokumentów mamy za mały zysk, więc po co mamy sie trudzić"...
na szczęście dzis byliśmy a parafii gdzie będziemy brać ślub, miły ksiądz nas wysłuchał, zdziwił się ogromnie, gdyż prawo kanoniczne jest jasne.. (jednak chyba nie dla wszystkich) i powiedział, że w takim przypadku wszystko z nim załatwimy :)
wiecie naprawdę sądziłam, że niektóre te historie co wcześniej dziewczyny opowiadały to jakaś fikcja, że proboszcz własnej parafii raczej nei utrudnia, tylko pomaga swoim parafaianom, a tu taki klops i niepotrzebne nerwy :/
to mieliście nie miłą przygodę.niestety tak często bywa ale nie tylko wśród księży.jak mam załatwiać coś papierkowego to na samą mysl mnie trafia już.niektórzy poprostu nie posiadają kultury,wyobraźni i dzieją się różne rzeczy.ja jak byłam u księdza po akt chrztu to też się zdziwiłam,bo ten powiedział iż mój chrzest sie nie odbył -tamtejszy wtedy proboszcz nie wypełnił odpowiednich papierków i mozna uznać że nie było chrztu.na szczęście tata był ze mną i wytłumaczył mu,nawet przysięgał na Boga że był.ksiądz okazał się wporządku i powiedział że to akurat nie nasza wina a owego księdza.także nigdy nie wiemy co nas spotka przy załatwianiu formalności.