Widok
u mnie niewiele sie zmieniło, chociaż mam zamówioną makijażystkę,nauki się opóźniają przez moją chorobę :/, a w przyszłym tygodniu podpisuję umowę z dj i jadę przymierzyć sukienkę do jednej z naszych forumek :))
P.S. Tak się zastanawiam - dlaczego ludzie boją się strasznie tego poradnictwa? przecież tam nikogo nie biją. A można się ciekawych rzeczy dowiedzieć, które mogą się w życiu bardzo przydać.
P.S. Tak się zastanawiam - dlaczego ludzie boją się strasznie tego poradnictwa? przecież tam nikogo nie biją. A można się ciekawych rzeczy dowiedzieć, które mogą się w życiu bardzo przydać.
Do nusi85: jak dla mnie to jest narzucanie- 'masz iść i to zrobić' mimo że tego nie chcesz bo przecież wiele osób idzie tam z przymusu.Troszkę dziwne gdy obca kobieta każe Ci mierzyć temp itp.rzeczy.Może i uczą czegos przydatnego ale moim skromnym zdaniem powinno to być z woli pary młodej,np.po ślubie gdy chcą w ten sposób planować rodzinę.Nauki w kościele wspominam dobrze lecz jak pomyślę o poradni to odechciewa się...
wiele rzeczy w życiu robi się z przymusu, choć wcale nie ma się na to ochoty... Zawsze można nie brać ślubu kościelnego, skoro nie akceptuje się podstawowych zasad wiary i problem z głowy - nie ma nauk, nie ma poradnictwa, nie ma zmuszania i człowiek żyje zgodnie ze swoim sumieniem.Kościół zakłada, że skoro ktoś chce ślub brać w Kościele, to jednak z innego powodu niż "tradycja" i "co rodzina powie"
Takie jest moje skromne zdanie - ja chodzę na nauki z radością i nie mogę się doczekać poradnictwa, bo mam trochę pytań...
Takie jest moje skromne zdanie - ja chodzę na nauki z radością i nie mogę się doczekać poradnictwa, bo mam trochę pytań...
Każdy ma swój punkt widzenia i ma do tego prawo.Nie wiem czy poradnictwo rodzinne wpłynie na moje życie rodzinne i jako katolika,bardzo w to wątpię.Podstawą udanego życia w końcu jest miłość i szacunek dwojga ludzi do siebie i innych a wszelkie instytucje nic tu nie wniosą,czasem może nakierują na daną drogę ale wiele i tak zależy od człowieka.