Widok

łyżeczkowanie - gdzie w Gdańsku?

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
dziewczyny, proszę Was o pomoc - dostałam skierowanie na łyżeczkowanie, podpowiedzcie mi do któego szpitala najlepiej pojechać? chce sobie oszczędzić kolejnych zmartwień, proszę o konkretne informacje - wiem, ze wiele z Was to przechodziło... Proszę też nie pocieszajcie, potrzebuję tylko odpowiedzi..Dajcie znać, czy jechałyście wcześniej się spytać o termin, czy od razu? To dla mnie ważne bo pracuję i muszę jakoś to wszystko poukłądać..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miałam skierowanie do szpitala, bylam umowiona na konkretny dzien i godzine kiedy sie stawic i dzien szybciej trzeba bylo zrobic test na covid. Najlepiej zadzwonic lub przyjsc na sor ginekologiczny, umowia na test.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Byłam w czwartek na zabiegu łyżeczkowania w szpitalu wojewódzkim w Gdańsku. Trafiłam na cudownych lekarzy i pielęgniarki... byłam przerażona ale tak się mną super zajęli w tych ciężkich dla mnie chwilach.. jeżeli chodzi o przebieg to wygląda to tak, że lekarz najpierw przed przyjęciem na oddział ginekologiczny potwierdza diagnozę lekarza, robi usg, podaje dopochwowo tabletki poronne które rozszerzają szyjkę macicy i przygotowują do zabiegu, później po przyjęciu na oddział czeka się ok 2/3 godziny na zabieg oraz aby tabletki zadzialaly, a co do zabiegu to kladziesz sie na fotel ginekologiczny, anestezjolog daje maske z tlenem oraz narkozę i za 15min obudziłam się już na sali po wszystkim.. nic nie bolało. Potem troche krwawilam, i po 3/4 godzinach wyszlam do domu. Na prawde personel jest przekochany i bardzo empatyczny...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na Klinicznej (polecam bardzo jeśli można w tej sytuacji... jestem po łyżeczkowaniu tam) musiałam przyjść rano na izbę przyjęć, nie pamiętam godzin ale chyba koło 8-9? spisali moje dane, potem lekarz nazwijmy to przeprowadził wywiad i powiedział mi kiedy mam przyjść - tzn kiedy zwolni się miejsce. Wyznaczył konkretny dzień miałam zadzwonić i jechać jeśli miejsce będzie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a trzeba sie szybciej umówić do szpitala na taki zabieg czy wystarczy przyjsc wczesnie rano ze wszystkimi poapierami:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Aha i dostalam takze wyplate z ubezpieczenia z PZU.
Jesli maz jest ubezpieczony to tez dostaje.
Wspomnieli o tym przypadkiem w szpitalu, ale podejrzewam, ze nie informuja o tym wszystkich, a czlowiek w takiej chwili nawet o tym nie pomysli.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wszystkim, którzy jednak zamierzają pochować mogę powiedzieć, że wcale nie jest z tak dużo zachodu, że nie da rady sobie poradzić. Kwestia woli.
Po kolei trzeba odwiedzić te instytucje:

Szpital
Urząd Miejski
Zakład pogrzebowy

Wszystko zrobiłam w 1 dzień + 1 dzień na pogrzeb, który przysługuje także mężowi.

Potem z rachunkiem z ZP jedzie sie do ZUS-u.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szczerze -mając trójkę ciężko by Ci było ogarnąć wszystko,mając depresję i tak jak w moim przypadku dowiadujac się,że to miała być "upragniona Dziewczynka ".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
1- pochowasz tylko wtedy kiedy podpiszesz zobowiazanie, ze odbierzesz zwloki
2- dla mnie nawet 10 dzieci nie jest wymowka, ktora pozwolila by na utylizacje 11
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Ja miałam łyżeczkowanie w Wojewódzkim i możecie mówić co chcecie,ale w moim przepadku nie mam żadnych zastrzeżeń.Szybko,sprawnie-po 3 miechach następna ciąża-skutek-obecnie 9-mies córcia :).Maleństwa nie pochowałam,gdyż poronienie zaczęło się w domu .Poza tym nie miałabym siły zmagać się jeszcze z tym,mając 3 starszych dzieci, w tym najmłodszego autystyka.Wiadomo cały czas pamiętam.Świecimy świeczki dla naszego nieurodzonego maleństwa,ale życie toczy się dalej(owszem jest ciężko),ale trzeba żyć dalej.Pozdrawiam Was serdecznie.Asia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z tego co czytam, to u Was dziewczyny bardzo szybko to wszystko poszło. Ja byłam w szpitalu 4 dni. Do szpitala jechałam z powodu krwawienia. Na drugi dzień rano już właściwie było po wszystkim, bo wiedziałam kiedy moje maleństwo ze mnie wyleciało. Mimo bardzo silnego krwawienia nie miałam zabiegu w ten dzień tylko dopiero następnego dnia zrobiono mi rano usg i popołudniu zabieg. Po usg jak siedziałam i ryczałam przyszła do mnie pani doktor i powiedziała, że nie mam się martwić, bo na następny raz pójdzie lepiej i że teraz to mam z mężem kochać się z gumką, żeby za szybko nie wpaść tylko odczekać 2 cykle. Myślałam, że ją wtedy za to uduszę...ja zaryczana a ta mi tu o bzykaniu opowiada.....koszmar. W czasie zabiegu narkoza, więc nic nie czułam ale po zabiegu bolało strasznie. Dostałam jakąś kroplówkę i kazano mi zejść z łóżka mimo tego, że nie byłam jeszcze zupełnie wybudzona i nie miałam siły ręką ruszyć. Pielęgniarka nawet mojemu mężowi nie pomogła jak mnie ściągał z tego wyra, żebym się położyła u siebie. Wyszłam do domu na następny dzień rano a po 4 dniach trafiłam do lekarza z silnym zapaleniem macicy i podejrzeniem przerwania macicy. Przerwania nie było ale zapalenie tak, więc full antybiotyków i potworny ból.
Dodam jeszcze, że jak po usg poszłam do pielęgniarek wypisac zgodę na wyłyżeczkowanie to super rozbawione oglądały zdjęcia jakiegoś noworodka na kompie......
Opieka i rozmowa beznadziejna.......może dlatego, że byłam w szpitalu całe Boże Narodzenie.
Do kolejnej ciąży musiałam odczekać pół roku ze względu na brutalnie przeprowadzony zabieg. Teraz jestem już w połowie kolejnej ciąży i mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze ale cały czas pamiętam to jak wtedy się czułam. Ten ból w środku pewnie pozostanie na zawsze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
pojechalam ze skierowaniem do wojewodzkiego a tam Pani doktor po zbadaniu stwierdzila ze to okres!!!! i po poronirniu juz nie ma sladu bo sie oczyscilam cale szczescie tego samego wieczoru mama zawiozla mnie do swojego ginekologa ktory natychmiast wypisal mi skierowanie na kliniczna i nastepnego dnia (sobota) o 8.00 rano zjawilam sie na IP, wykonali mi badania i o 13.00 mialam zabieg o 18.00 wyszlam, bardzo dobra opieka, fantastyczny lekarz i naprawde odczulam wielka fizyczna ulge po calym zabiegu gdyz okolo 2 tygodni"wydalalam' z siebie pozostalosci po dzidzi, tak mnie zalatwli lekarze za granica a pani doktor z wojewodzkiego dolozyla swoje 5 groszy, dodam ze na kliniczna pojechalam juz z goraczka i zaawansowana anemia po calej przygodzie z nieudacznikami komplikacji ciag dalszy do dzisiaj
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czekanie 3 miesiące zależy tak naprawdę jak ciąża mocno była zaawansowana, jeżeli do 12 tygodnia, to śmiało można zacząć wcześniej. U mnie niestety później, więc dłuższy odpoczynek+leczenie hormonalne.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
"JA" dzieci nie są wyrzucane do kosza tylko jest pochówek na cmentarzu.Ja też poroniłam dwa lata temu ale w 8 tygodniu i też zabieg miałam robiony w szpitalu wojewódzkim. Ze mną lekarze rozmawiali tłumaczyli jak zabieg bedzie wyglądał.Ja dostałam o 7 rano po przebyciu juz na patologię tabletkę na wywołanie poronienia a druga o 19 wieczorem i tez nie kazano wstawać noc była bez żadnych bóli i rano następnego dnia o 8 poszłam na zabieg.I o 16 puścili do domu.Zabieg miałam robiony w kwietniu dodam w moje urodziny:( a w pazdzierniku zaszłam w drugą ciążę i teraz mam córeczkę:)ciążę przechodziłam książkowo.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Widzę, że sporo się zmieniło z podejściem przez 2 lata w Wojewódzkim, bo ja nie wspominam mile ani rozmów z lekarzami ani z położnymi. Nikt nie informował o przebiegu całego zabiegu i o wszystko musiałam pytać, otrzymując jedynie zdawkowe odpowiedzi. Nikt też nie pytał jak się czuję po zabiegu i w moim przypadku musieli podać 2 tabletki, noc spędziłam w szpitalu i ból był straszny - oczywiście mowa o bólu fizycznym, bo psychiczny jeszcze większy pojawił się ze zdwojoną siłą po wybudzeniu z narkozy.

a z tym czekaniem 3 miesiące to jakieś "stare wytyczne", jeśli po kontroli wszystko ładnie się goi i jesteście gotowe psychicznie to nie ma co zwlekać. Najważniejsze i najtrudniejsze jest przeżycie żałoby.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
A ja pochowałam. Nie wyobrażam sobie wyrzucić dziecka na śmietnik.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Jak czytam to jestem trochę w szoku..., że leki na rozwarcie szyjki macicy nie są w standardzie. Ja miałam wykonywany zabieg zagranicą i nie dostałam żadnych leków poronnych na rozpoczęcie. Te na rozszerzenie jak najbardziej i to w dwóch dawkach co dwie godziny. Po zabiegu otrzymałam kroplówkę z antybiotykiem a także na wyjście antybiotyk na 7 dni- profilaktycznie. Ból fizyczny po zabiegu-zero, choć nastawiałam się na niego bardzo. Proponuję uważać z jedzeniem po narkozie, bo żołądek lubi płatać figle.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja napisze o swoim doświadczeniu, sama szukałam informacji jak to wygląda w szpitalu wojewódzkim...
Łyżeczkowanie miałam wczoraj w szpitalu wojewódzkim. 11 tydzień ciąży, dzidzia przestała się rozwijać w 6 tygodniu.
Wyglądało to tak, dostałam skierowanie na 6 rano do szpitala ponieważ sama nie chciałam czekać na samoistne poronienie a już troszkę nosiłam martwy płód więc musiałam iść na zabieg...
- 6 rano szpital z kompletem dokumentów, czyli skierowanie od gina, usg, dokumentacja od Pani doktor, dowód osobisty, potwierdzenie ubezpieczenia. Podpisujemy dokumenty. Wszystko w okienku na ginekologii.
- po załatwieniu papierkowych spraw Pani pielęgniarka wysłała mnie do pokoju przyjęć gdzie musiałam się przebrać i wyjść na korytarz
- badanie jeszcze raz na usg czy na pewno płód jest obumarły
- ważenie, mierzenie temperatury
- potem pielęgniarka zabiera na odział patologii ciąży i znowu lądujemy za biureczkiem i podpisujemy kolejne papierki... WAŻNE !!! TRZEBA MIEĆ PRZY SOBIE GRUPĘ KRWI OCZYWIŚCIE NA PAPIERZE Z LABORATORIUM
- położna mierzy ciśnienie, wenflon, pobiera krew
- w końcu położenie na sali
- przychodzi lekarz i zaprasza na rozmowę, wyjaśnia wszystko dokładnie, odpowiada na pytania i podsuwa kolejne papierki do podpisania ;/
- potem badanie ginekologiczne, czy szyjka macicy jest rozszerzona (u mnie nie była więc dostałam tabletkę dopochwową -> poronną)
- po 9 leżałam i czekałam na zabieg
- 13:30 zabieg, a wyglądało to tak że przyszła Pani położna zaprosiła na zabieg. Na sali jest 3 albo 4 lekarzy plus dwie położne. Siada się na fotelu ginekologicznym, w koszulce którą ma się na sobie,dezynfekują nam to co trzeba, podają dożylnie tak zwanego głupiego jasia i po zabiegu
- obudziłam się po godzinie w łóżeczko przykryta kołderka i kocykiem z wkładką wiecie gdzie, pamiętam tylko że słyszałam jak położna pytała się czy przykryć mnie kocem i że mam odpoczywać i nie wstawać do 16
- 17 przyszedł lekarz zapytał czy jest ok ( wcześniej chodził ordynator jeszcze przed zabiegiem i pytał czy podać mi jakieś leki przeciwbólowe i jak się czuje psychicznie i fizycznie)
- 17:05 wyjście ze szpitala

Ogólnie bałam się że będą czekać aż sama poronie a oni mi tylko wyczyszczą to co zostanie a okazało się że wystarczą 3h po tabletce żeby macica się przygotowała na zabieg. Jeśli chodzi o ból fizyczny przed i po zabiegu to jest ok, ból serca większy. A tak czułam się jak jak przy okresie. Sam zabieg trwa góra 10-15 minut.

Da się to przeżyć. Nie ma co się załamywać tylko odczekać trzy miesiące i do roboty :)
Jeszcze jedno ważne to to że macie prawo pochować swoją fasolkę, ja się na to nie zdecydowałam...


Pozdrawiam i życzę powodzenia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mi lekarz powiedział ,ze tylko Wejherowo i byliśmy bardzo zadowoleni. Teraz moja przyjaciółka też miała w Wejherowie bo tam ją wysłał jej lekarz. W tamtym szpitalu jest super podejście do kobiet po poronieniu i dodatkowo dostajesz lek na rozwarcie szyjki macicy co zmniejsza ryzyko niewydolności w kolejnej ciąży.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzięki za odpowiedź. Na klinicznej powiedzieli, że moge przyjść w sobotę, tylko nadal mam wątpliwości czy ktoś się mną zajmie czy będe po prostu leżeć.

Gratuluję Ci ciąży i życzę jak najlepiej!!!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zosia, najlepiej spytaj w konkretnym szpitalu czy możesz przyjsc w sobote. np wwojewodzkim w czwartki nie przyjmują... tak bynajmniej mi powiedzieli. Koniec koncow byłam w wojewodzkim, zostawili mnie na jedną noc. ja poszłam w czwartek do szpitala, zbadał mnie lekarz i kazal przyjsc w piatek rano na czczo.
Trzymaj sie.
widzisz, we wrzesniu przez to musiałam przejsc, teraz jestem w 10 tyg ciazy i jest wszystko dobrze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

Jaki fotelik samochodowy polecacie? (99 odpowiedzi)

Witam. Chodzi mi o taki fotelik dla rocznego dziecka. Chcialabym aby posluzyl nam jak najdlużej....

budowa domu czy mieszkanie?? przekonajcie mnie!! (142 odpowiedzi)

witam, wiem ze niektóre forumki budują własne domy za miastem, inne mieszkają w centrum miasta....

dr Włodzimierz Sieg-opinie prowadzenie ciąży (30 odpowiedzi)

Jak w temacie proszę o opinie o tym lekarzu, zmieniam ginekologa w połowie ciąży i jestem...

do góry