Widok
a jak to kościół sprawdza, jeśli tak jest?
czy to nie jest tak, że daję karteczke od spowiedzi, i z głowy?
właśnei nie wiem jak to sie odbywa, wiec pytam
i jaka jest dla kościoła różnica między normalnym małżeństwem, a białym?
mam normalnego męża, a nie jakiś tam układ
ślub był zawarty w USC a nie w kościele i tyle...
czy ktoś wie na pewno, (czyli ze z doścwiadczenia)
a "z tego co wie"?
czy to nie jest tak, że daję karteczke od spowiedzi, i z głowy?
właśnei nie wiem jak to sie odbywa, wiec pytam
i jaka jest dla kościoła różnica między normalnym małżeństwem, a białym?
mam normalnego męża, a nie jakiś tam układ
ślub był zawarty w USC a nie w kościele i tyle...
czy ktoś wie na pewno, (czyli ze z doścwiadczenia)
a "z tego co wie"?
Nie doświadczyłam, ale słyszałam o tego typu "praktykach", które uważam za beznadziejnie głupie i nieuzasadnione. Podobnego typu problemy możesz miec, gdy doczekasz się dzieciaka ze związku nie_kościelnego i przyjdzie czas I Komunii. Jednak...w większości przypadków prawo "kasowe" jest NAD prawem kanonicznym, hehehe. Jesli Ci bardzo zalezy, wystarczy uzgodnić cenę...jesli nie....wypiąć się na głupie i zupełnie nie związane z życiem wymagania.
Był kiedyś w telewizji film dokumentalny o pewnym amerykańskim ...goju, który zakochał się w Żydówce.
No i klops, goj i Żydówka? "mame" i "tate" nie chcieli nawet słyszeć...
Ale, że uparty był ów goj, więc postanowił zostać Żydem, ale nie było to takie proste, wielu rabinów musiało zadecydować czy to wogóle możliwe, ale ustali, że jednak tak(jeśli się posmaruje to się jedzie...:-)))))
Musiał uczęszczać nieborak na specjalne kursy, gdzie zdobywał wiedzę jak być prawidłowym Żydem, uczył się uczył, przyszedł czas egazaminów, zdał te egzaminy. Ale pozostał problem przyciętego pyrdka, miał cały, więc niedobry, poświęcił się na całego i "oskalpowano" mu k*****, z "honorami" oczywiście, ale w szpitalu, śmiesznie wyglądał z fiutem obandażowanym na kształt bałwanka.
Nie doświadczyłem tego, ale widziałem na filmie tego rodzaju "praktyki"
które uważam za beznadziejnie głupie i nieuzasadnione.
Podobnego typu problemy możesz mieć, gdy doczekasz się chęci wyjścia za mąż za Żyda, którego rodzina należy do grona ortodoksyjnych wyznawców wiary mojżeszowej.
Jednak...w większości przypadków prawo "kasowe" jest
NAD prawem Talmudu, hehehe.
Jesli Ci bardzo zależy, wystarczy uzgodnić cenę...jesli nie....wypiąć się na głupie i zupełnie nie związane z życiem wymagania i wyjść za mąż za ukochanego pod warunkiem, że on będzie chciał się z tobą ożenić, na twoich zasadach.
A może problem jest czysto teoretyczny i wydumany?
Bo
bach_a napisał(a):
> Nie doświadczyłam, ale słyszałam o tego typu "praktykach",
> które uważam za beznadziejnie głupie i nieuzasadnione.
> Podobnego typu problemy możesz miec, gdy doczekasz się
> dzieciaka ze związku nie_kościelnego i przyjdzie czas I
> Komunii. Jednak...w większości przypadków prawo "kasowe" jest
> NAD prawem kanonicznym, hehehe. Jesli Ci bardzo zalezy,
> wystarczy uzgodnić cenę...jesli nie....wypiąć się na głupie i
> zupełnie nie związane z życiem wymagania.
No i klops, goj i Żydówka? "mame" i "tate" nie chcieli nawet słyszeć...
Ale, że uparty był ów goj, więc postanowił zostać Żydem, ale nie było to takie proste, wielu rabinów musiało zadecydować czy to wogóle możliwe, ale ustali, że jednak tak(jeśli się posmaruje to się jedzie...:-)))))
Musiał uczęszczać nieborak na specjalne kursy, gdzie zdobywał wiedzę jak być prawidłowym Żydem, uczył się uczył, przyszedł czas egazaminów, zdał te egzaminy. Ale pozostał problem przyciętego pyrdka, miał cały, więc niedobry, poświęcił się na całego i "oskalpowano" mu k*****, z "honorami" oczywiście, ale w szpitalu, śmiesznie wyglądał z fiutem obandażowanym na kształt bałwanka.
Nie doświadczyłem tego, ale widziałem na filmie tego rodzaju "praktyki"
które uważam za beznadziejnie głupie i nieuzasadnione.
Podobnego typu problemy możesz mieć, gdy doczekasz się chęci wyjścia za mąż za Żyda, którego rodzina należy do grona ortodoksyjnych wyznawców wiary mojżeszowej.
Jednak...w większości przypadków prawo "kasowe" jest
NAD prawem Talmudu, hehehe.
Jesli Ci bardzo zależy, wystarczy uzgodnić cenę...jesli nie....wypiąć się na głupie i zupełnie nie związane z życiem wymagania i wyjść za mąż za ukochanego pod warunkiem, że on będzie chciał się z tobą ożenić, na twoich zasadach.
A może problem jest czysto teoretyczny i wydumany?
Bo
bach_a napisał(a):
> Nie doświadczyłam, ale słyszałam o tego typu "praktykach",
> które uważam za beznadziejnie głupie i nieuzasadnione.
> Podobnego typu problemy możesz miec, gdy doczekasz się
> dzieciaka ze związku nie_kościelnego i przyjdzie czas I
> Komunii. Jednak...w większości przypadków prawo "kasowe" jest
> NAD prawem kanonicznym, hehehe. Jesli Ci bardzo zalezy,
> wystarczy uzgodnić cenę...jesli nie....wypiąć się na głupie i
> zupełnie nie związane z życiem wymagania.
Wracając do tematu- dzisiejsze zasady prawa kanonicznego są bardziej liberalne wobec udzielania sakramentów dzieciom ze związków nie sakramentalnych, właśnie dlatego rodzice chrzestni są gwarantem wychowania katolickiego i muszą spełniać warunki prawa kanonicznego. To nie ma nic wspólnego z kasą. Opowieści o "praktykach" dotyczą grupy , ktorej chciwość przysłania obowiązki i powołanie- podobne przykłady znajdziemy w życiu świeckim, wśród np.lekarzy, prawników, nauczycieli itp- nie generalizujmy więc. Nie pojmuję tylko jednego- jaki sens ma "życiowa mądrość", aby kupować sakramenty tylko po to , by się na nie "wypiąć"?
smutne to jest, bo zaleaży mi na trzymaniu do chrztu własnei tego chłopczyka, ale trudno, nie przeskoczę prawa.....
jeszcze w naszym przypadku, to jest zrozumiałe wzieliśmy ślub cywilny z własnej i nieprzymuszonej woli, (koscielny może będzie później)
jednak drażni mnie w "nszej" religii że ponoc nie otrzymam rozgrzeszenia przy spowiedzi !!! bo niby zyję w grzechu...
jeszcze w naszym przypadku, to jest zrozumiałe wzieliśmy ślub cywilny z własnej i nieprzymuszonej woli, (koscielny może będzie później)
jednak drażni mnie w "nszej" religii że ponoc nie otrzymam rozgrzeszenia przy spowiedzi !!! bo niby zyję w grzechu...
beatka81 napisał(a):
> jednak drażni mnie w "nszej" religii że ponoc nie otrzymam
> rozgrzeszenia przy spowiedzi !!! bo niby zyję w grzechu...
Dobrze, że napisałaś "naszej" a nie: naszej... Bo "niby" wierzysz, a niby nie chcesz przyjąć dogmatów wiary. Jeśli się "wierzy", to można uznać złodziejstwo za spryt życiowy, a kłamstwo - za inna wersję prawdy.
Jeśli jesteś katoliczką, a nie "katoliczką", to powinnaś rozróżniać życie z mężczyzną w związku pobłogosławionym przez Boga od takiego życia przypieczętowanego tylko urzędowo.
W moim przypadku też ślub cywilny miał miejsce ponad rok wcześniej od kościelnego, ale przez ten czas mieszkaliśmy każde u swoich rodziców (były to czasy, gdy jednego mieszkania nie mogło kupić dwoje "obcych" sobie ludzi, a czekało się na nie nawet kilka lat). I nie miałam wtedy oporów, żeby uznać przed księdzem "schadzki" z mężem za grzech.
> jednak drażni mnie w "nszej" religii że ponoc nie otrzymam
> rozgrzeszenia przy spowiedzi !!! bo niby zyję w grzechu...
Dobrze, że napisałaś "naszej" a nie: naszej... Bo "niby" wierzysz, a niby nie chcesz przyjąć dogmatów wiary. Jeśli się "wierzy", to można uznać złodziejstwo za spryt życiowy, a kłamstwo - za inna wersję prawdy.
Jeśli jesteś katoliczką, a nie "katoliczką", to powinnaś rozróżniać życie z mężczyzną w związku pobłogosławionym przez Boga od takiego życia przypieczętowanego tylko urzędowo.
W moim przypadku też ślub cywilny miał miejsce ponad rok wcześniej od kościelnego, ale przez ten czas mieszkaliśmy każde u swoich rodziców (były to czasy, gdy jednego mieszkania nie mogło kupić dwoje "obcych" sobie ludzi, a czekało się na nie nawet kilka lat). I nie miałam wtedy oporów, żeby uznać przed księdzem "schadzki" z mężem za grzech.
eh,te prezenty i przedswiąteczne zakupy mnie powstrzymały
szlak mnie trafił, i nie miałam czym dojechać... czyli wszystko na raz
jeszcze w wigilie kupowałam prezenty
cholera, rodzina mi sie powiększyła przez ten ślub, hehe,
sama chciałam, i teraz mam dodatkowe 3 siostry, szwgra, 2 siostrzeńców i tesciową....
pewni było fajnie na spotkaniu, co?
dużo was było?
i kiedy kolejne, jak czesto sie spotykacie mniej wiecej?
szlak mnie trafił, i nie miałam czym dojechać... czyli wszystko na raz
jeszcze w wigilie kupowałam prezenty
cholera, rodzina mi sie powiększyła przez ten ślub, hehe,
sama chciałam, i teraz mam dodatkowe 3 siostry, szwgra, 2 siostrzeńców i tesciową....
pewni było fajnie na spotkaniu, co?
dużo was było?
i kiedy kolejne, jak czesto sie spotykacie mniej wiecej?