Widok

on mnie zostawił :(:(:(:(:(

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
dziewczyny nie wiem co sie stało...on mnie po prostu zostawił :( 5 mies przed ślubem. było dobrze...wybieraliśmy mieszkanie...i co? twierdzi że potrzebuje tygodnia dla siebie bo chce wszystko przemyśleć...a ja już wariuje...jeszcze 4 dni koszmaru. nie odbiera nie chce ze mną rozmawiać. co sie stało? kolega mi powiedział że to normalne u facetów przed ślubem, że on też miał taki kryzys, w sumie wszystkie pary które znam miały jazdy przed ślubem. chyba bardzo chce w to wierzyć ale...brak mi już sił :(:(:(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
to mi sie podoba!
trzymaj sie, dziewczyno.
gratulacje, tak trzymac!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie ma to jak druga kobieta :) przyjaciółki-te prawdziwe- górą!!!

Trzymaj się ciepło i nie poddawaj się! Przed Tobą fajne nowe życie.

Pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wiecie....wczoraj przyszła do mnie przyjaciółka z dwoma butelkami wina, lodami truskawkowymi i tiramisu....piłam, paliłam , płakałam i wylałąm wszystkie swoje żale. podobno był to 3godzinny monolog z mojej strony. wyrzuciłam z siebie wszystko to co mnie bolało przez tyle lat. dziś rano nagle z takiej załamanej przerodziłam się w inna kobietę...nie jest mnie wart i tyle. pojechałam dziś na dłuuuugi spacer przemyślałam i ....KONIEC! wiem że pewnie jeszcze nie jedna łezka mi spadnie ale niech sie palant w d.. ugryzie. ja zrobiłam krok do przodu...on mi nie dorównał i teraz trzeba zrobić dwa kroki w tył. nie jest mnie wart. ooo! i tyle mam Wam do powiedzenia dziewczyny. no i czas się chyba pożegnać bo forum Weselnik nie jest obecnie adekwatny do mojego stanu. ale Wam mimo wszystko życzę ogromu szczęscia i miłości...tej prawdziwej...
czasami wpadne i opowiem jak mi sie życie układa. POZWODZENIA!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
i jak tam wyjasnilo sie Ci cos:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Libra, weź się w garść i przestań panikować.Teraz to tylko sama siebie nakręcasz. MiaŁam bardzo podobną sytuację...10lat bycia ze sobą, wszystko pięknie aż pewnego dnia 3, misiące przed ślubem mój przyszŁy wpadŁ wieczorem z wiadomością, że nie dorósŁ,że potrzebuje czasu itd. Tak samo jak Ty ryczaŁam, nie jadŁam, wymiotowaŁam, chciaŁam, żeby mnie przytuliŁ itd. W końcu stwierdziŁam, że trzeba się otrząsnąć i postanowiŁam zniknąć.PrzestaŁam dzwonić, unikaŁam miejsc gdzie mogŁabym go spotkać...generalniw szystko żebyśmy się tylko nie spotkali...zaczęŁam chodzić do kina, spotykać się ze starymi znajomymi, jak ktoś pytaŁ co się staŁo i dlaczego to odsyŁaŁam z tym pytaniem do niego.W momencie kiedy już zaczynaŁam wychodzić na prostą i w końcu zaczęŁam spać w nocy:)...pech chciaŁ, że się przez przypadek spotkaliśmy....Od tamtej pory nie dawaŁ mi spokoju, przychodziŁ pod okno, przepraszaŁ,wydzwaniaŁ, wysyŁaŁ kwiaty itd itp. StweirdziŁam, że jeśli nie dam mu szansy to może będę żaŁować tego do końca życia...póŁ roku później wzięliśmy piękny ślub, kupiliśmy mieszkanie niby happy end....rok później wyznaŁ, że wcześniej kŁamaŁ, że tak naprawdę wtedy odwoŁaŁ ślub po poznaŁ inną dziewczynę i że ją nadal bardzo kocha i że spotyka się z nią....nawet u nas w domu kiedy jestem w delegacji....później wszystko potoczyŁo się bardzo szybko....Od tamtego czasu minęŁo już kilka lat...teraz weszŁam tutaj bo jestem fantastycznie zakochanaPoznaŁam faceta, który nie jest dzieciakiem, wie czego chce.Za miesiąc bierzemy ślub...ChciaŁam tylko Ci powiedzieć, że to nie koniec świata.Teraz świat Ci się zawaliŁ i jesteś zrozpaczona ale uwierz mi, że to minie.Mi też wszyscy tak mówili a ja im nie wierzyŁam....Teraz jestem przeszczęśliwa, że tak się staŁo.OdżyŁam, zaczęŁam o siebie dbać, poznaŁam nowych ludzi a poza tym przekonaŁam się jaki extra może być sex.Oczywiście zrobisz jak Ci serce podpowie...Proszę Cię tylko zastanów się 100 RAZY czy warto rozpaczać???!!!!!Trzymaj się
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Jeśli wróci - jest twoje. Jeśli nie - nigdy twoje nie było"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
libra a miłość to też szacunek- więc uszanuj jego decyzję, bo histerie i tak nic nie dadzą. Więc kobieto opanuj się, przemyśl sobie sama to wszystko, przestań ślepo na to wszystko patrzeć.
Zgadzam sie w pełni o tym co dziewczyny wyżej pisały o dojrzałej miłości i pozwole sobie dodać jeszcze jeden epitet - zdrowej.
wiecie co mi przychodzi na myśl- "jeżeli coś kochasz-puść to wolno, jeżeli wróci jest twoje na zawsze, jeżeli nie wróci-nigdy nie było twoje"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Libra, więc musisz mu dać ten tydzień. Ale tak solidnie - nie dzwoń, nie pisz, nie płacz mu do słuchawki. To może dać najlepszy rezultat.
Choć nie powinien moim zdaniem tak robić, to coś mu chyba leży mocno na sercu.Poczekaj, aż minie ten czas. Schowaj łzy na później. Jeszcze żadne ostateczne słowo nie padło.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
panama ja nie to miałam na myśli...
ja po prostu inaczej teraz myślę...jestem jeszcze pełna emocji i żalu..
cały czas wierzę że ten tydzień coś wyjaśni choć dzisiaj po raz kolejny usłyszałam że pracuje i naprawde potzrebuje tego tygodnia dla siebie. a inną bajką jest to, że ja nigdy nie miałam rozstań...byliśmy dla siebie pierwsi i przysięgliśmy sobie że ostatni :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
panama ja nie to miałam na myśli...
ja po prostu inaczej teraz myślę...jestem jeszcze pełna emocji i żalu..
cały czas wierzę że ten tydzień coś wyjaśni choć dzisiaj po raz kolejny usłyszałam że pracuje i naprawde potzrebuje tego tygodnia dla siebie. a inną bajką jest to, że ja nigdy nie miałam rozstań...byliśmy dla siebie pierwsi i przysięgliśmy sobie że ostatni :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Libra- z całym szacunkiem dla Twojej sytuacji- na pewno conajmniej połowa z nas tu na forum, przezyła kiedys cięzkie rozstanie. Ja akurat doskonale wiem co to znaczy płakać przez sen.
Ale skoro uwazasz,ze Ci nie pomozemy, bo sie nie znamy, to musisz poszukać bardziej fachowej pomocy.
wszystkiego dobrego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a ja chce żeby on przyszedł przytulił mnie i powiedział jak zawsze ..myszko dla ciebie wszystko...że to był tylko zły sen...łatwo Wam dziewczyny mówić bo nie jesteście w mojej sytuacji. nie wiecie jak to jest płakać przez sen...zasypiać drżąc...nie chce mi sie żyć
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
w 100% popieram nusie i paname
udane małżeństwo to nieustanna praca nad sobą, a nie foch dziś jestem jutro mnie nie ma, poza tym to niszczy zaufanie i poczucie bezpieczeństwa a bez tego ciężko jest żyć razem

sory dziewczyny, ale wydaje mi się że takie cyrki świadczą o niedojrzałości osoby (przynajmniej o niedojrzałości do decyzji o małżeństwie) albo o tym że taka osoba wcale nie jest pewna że takiego małżeństwa chce
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zgadzam się z Panamą.
Ogólnie martwi mnie podejście niektórych ludzi do małżeństwa.
Może się wydawać, że ślubowanie komuś miłości do końca życia na dobrą sprawę nie jest możliwe. Bo za rogiem spotkamy"miłość swojego życia" i wtedy co? Zostawić współmałżonka w imię "miłości"?

Mało kto się zastanawia nad tym, że miłość to nie tylko uczucie, ale też decyzja. Decyzja, że będziemy z daną osobą mimo wszystko.
Warto sobie zdać sprawę z pewnego faktu: może się tak zdarzyć, że po kilku latach małżeństwa spotkamy kogoś, kto nam zawróci w głowie. I tylko od nas zależy, co z tym zrobimy - czy będziemy pielęgnować to uczucie, oddalając się od męża/żony, czy wspominając własną przysięgę uczciwości i wierności, utniemy znajomość i zdusimy w zarodku budzące się, "niewygodne" uczucie. O tym pisała też Panama - by trzymać na wodzy nastroje. Ale do tego trzeba dużej wrażliwości i dojrzałości. Takie mnie przemyślenia naszły po przeczytaniu jednego z postów.
Co do Libry - nikt z nas nie wie, co się między nią a jej narzeczonym wydarzyło. Nikt z nas nie zna tak naprawdę ani jego, ani jej, więc bez sensu jest ocenianie jego lub jej, rady dawane też mogą być nieadekwatne do rzeczywistości.
Pozostaje tylko współczuć Librze, która w tym momencie może tylko czekać, aż jej narzeczony wreszcie się otworzy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mariola,ciesze sie,ze Ty jestes szczesliwa,ale w związku są DWIE OSOBY i OBIE musza byc szczęsliwe.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak wiec widzisz panama, to jest twoje zdanie i ty postepujesz zapewne tak jak napisalas i jestes szczesliwa a ja postepuje tak jak napisalam ja i rowniez jestem szczesliwa, a do tego moim zdaniem(tak jak napisalam wyzej) "kazdy poprostu podchodzi do tego po swojemu..." ja doszlam do swojej pewnosci moze inaczej niz ty i nie błyskam "diamentem po oczach kolezanek", bo go nie mam (diamentu oczywiscie), a skoro ty masz to moze wlasnie po to, ty sie zareczyłaś...
a tak po za tym nie napisalam mojego postu dlatego aby ktos teraz skupial sie na mojej osobie, napisalam to do Libry, moze czytajac ten post pomysli se ze faktycznie, nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo:)
w koncu kiedys musi wyjsc slonce
trzymaj sie kochana:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
moze jestem staromodna,ale wydaje mi sie,ze jezeli naprawde sie kogos kocha( na tyle dojrzale,zeby tej osobie slubować) to nie robi sie takich hocków-klocków.
Każdy ma jakies wahania, wątpliwosci, troski, ale jeżeli wie, ze to chwilowe zaburzenia nastrojów, to powinien byc na tyle dorosły,zeby radzić sobie z nimi samemu i nie ranić innych.
A jezeli ma się takie ciagoty do zrywania przez cały związek, to po co się zaręczać? Noszenie pierścionka to nie tylko błyskanie diamentem po oczach kolezanek,ale przede wszystkim obietnica czegos waznego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie jest mi glupio, bo mam tak naprawde czyste sumienie, nie spałam z żadnym innym meszczyzna,a skoro wrocil do mnie to obdarowal mnie ogromnym zaufaniem i byla t jego decyzja...
uwazam ze tak poprostu musialo byc...to byl moj sposob na przekonanie sie ze to wlasnie ten, a co do przyszlosci to nigdy nie mowie nigdy...jest nam wspaniale ale nie dalabym se reki obciac ze on nigdy ode mnie nie odejdzie bo nikt tak naprawde tego nie wie...tak jak nikt nie wie czy za rogiem nie wpadnie pod samochod albo czy nie zachoruje na jakas smiertelna chorobe, albo czy za rogiem nie wpadniemy na czlowieka pytajacego o droge, ktory moze okazac sie nasza miloscia zycia... kazdy poprostu podchodzi do tego po swojemu...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mała_mariolka. Masz faceta składającego się w 100% z cierpliwości.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie jest Ci teraz glupio? ze tak go traktowalas?
mi by bylo wstyd
uwazaj zeby on w przyszlosci tobie nie kazal tak cierpiec
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry