Widok
on mnie zostawił :(:(:(:(:(
dziewczyny nie wiem co sie stało...on mnie po prostu zostawił :( 5 mies przed ślubem. było dobrze...wybieraliśmy mieszkanie...i co? twierdzi że potrzebuje tygodnia dla siebie bo chce wszystko przemyśleć...a ja już wariuje...jeszcze 4 dni koszmaru. nie odbiera nie chce ze mną rozmawiać. co sie stało? kolega mi powiedział że to normalne u facetów przed ślubem, że on też miał taki kryzys, w sumie wszystkie pary które znam miały jazdy przed ślubem. chyba bardzo chce w to wierzyć ale...brak mi już sił :(:(:(
Nie zazdroszczę sytuacji ale musisz być twarda a najrozsądniej zrobisz jak nie będziesz go naciskać, chciał tygodnia więc mu go daj!!nie dzwoń, nie pisz bo jeszcze możesz pogorszyć sytuację!!!A jeśli stanie się najgorsze to lepiej teraz niż po ślubie.....i widocznie nie byłby Ciebie wart!!!Ale póki co to nie łam się, facetom wiele rzeczy dużo trudniej przychodzi niż nam więc na pewno będzie dobrze!!!Przybiegnie niebawem i będzie przepraszał na kolanach!!powodzenia!!
nie dzieczyny to nie żart.... to stało się w niedziele ale do dzisiaj nie wychodziłam z łóżka i wyłam z rozpaczy jak pies. dziś wzięłam tabletkę na uspokojenie i jakoś sie trzymam dzięlki znajomym w sumie. to koszmar jakiś...po co pozwalał mi mierzyć suknie, obrączki wybieraliśmy...MIESZKANIE!!! jeszce w czwartek było słodko piątek sobota się nie widzieliśmy a w niedzielę :( dlaczego do cholery?
jeżeli rzeczywiście sobie żartów nie robisz to bardzo Ci współczuje :( Twój facet albo od dłuższego czasu chciał odejść a nie miał jaj , żeby Ci o tym powiedzieć dlatego pozwalał Ci wybierać sukienki , obrączki itd. albo najzwyczajniej w świecie do niego dotarło, że bierzecie już nie długo ślub i się wystraszył. Wiem jedno , ja bym do takie facet już nigdy nie wróciła co mi takie numery robi.
jak ostatnim razem usłyszałąm taki tekst, że on musi odpocząc i przemyślec, to zabrałam du... w troki o sama sie pożegnałam. co tu jest do przemyślenia? jak chce to chce, jak nie, to nie. to jest sadyzm, ja bym go rzuciła- wiem, że to bolesne, ale nie można dac sobą pomiatac.
trzymaj sie, przemyśl sobie czy ty go chcesz, jeśli on nie jest pewien i robi Ci takie numery...
trzymaj sie, przemyśl sobie czy ty go chcesz, jeśli on nie jest pewien i robi Ci takie numery...
a ja biorę ślub z rozsądku, tak najlepiej, znalazłam przyjaciela z którym dobrze mi w łóżku, mamy perspektywy, przyszłość, bezpieczeństwo, na miłości można się przejechać,
kocham go ale to jest bardziej bardzo udane partnerstwo, ze wszystkim nam dobrze 4 lata razem, bez żadnej kłótni, teraz ślub, wiem że on kocha mnie do szaleństwa,
jestem szczęśliwa, czasem mam wątpliwości ale wtedy mam znajomego, który w łóżku poprawi mi nastrój i zawsze powie " dziecinko, męża mniej bogatego, kochanka przystojniaka" i taka właśnie zasadą radze się wam kierować. Nie znam pary, która była by z miłości i nigdy się nie pokłóciła. Ja nie wiem co to kłótnia. Może jestem zimną zarozumiałą suką ale ja wyjdę na tym najlepiej. Chyba że któraś z was ma gościa który potrafi wam zapewnić życie na poziomie bez zmartwień i dodatkowo powalać urokiem, ale wątpię. Pozdrawiam J.
kocham go ale to jest bardziej bardzo udane partnerstwo, ze wszystkim nam dobrze 4 lata razem, bez żadnej kłótni, teraz ślub, wiem że on kocha mnie do szaleństwa,
jestem szczęśliwa, czasem mam wątpliwości ale wtedy mam znajomego, który w łóżku poprawi mi nastrój i zawsze powie " dziecinko, męża mniej bogatego, kochanka przystojniaka" i taka właśnie zasadą radze się wam kierować. Nie znam pary, która była by z miłości i nigdy się nie pokłóciła. Ja nie wiem co to kłótnia. Może jestem zimną zarozumiałą suką ale ja wyjdę na tym najlepiej. Chyba że któraś z was ma gościa który potrafi wam zapewnić życie na poziomie bez zmartwień i dodatkowo powalać urokiem, ale wątpię. Pozdrawiam J.
rozumiem wasze rozgoryczenie dziewczyny, te które myślą podobnie jak jak nie wypowiadają się bo nie chcą się ujawnić. Ja właśnie zaczynam przygotowania, Nie mam jeszcze nic. Dlatego weszłam na forum żeby poszukać waszych opinii na temat sal. Zobaczyłam ten wątek, zainteresował mnie i zastanawiam się czy ten chłopak tej dziewczyny przypadkiem nie jest podobny no nie wiem nie znam go. Wiecie, ja jestem młoda. Teraz mogłabym być sama wyszaleć się i mając np 30 lat znaleźć męża, ale ja już tego swojego "misia" poznałam, wiem czego się po nim spodziewać i wiem że jest idealnym kandydatem, kocham go na swój sposób, bo jestem trochę "złamana", "pęknięta", i taki mam już typ osobowości, że nie jestem typem monogamistki. Pewnie po 30 się uspokoję kiedy przyjdzie czas na dzieci.
Wiesz czasami nie wystarczy sobie poprawić nastroju w łóżku ze znajomym, bo takie zabawy sprawdzają się na krótką metę...
Pomyślałaś, co będzie kiedy przyjaźń już Ci przestanie wystarczać, co kiedy poczujesz, że się nie spełniasz i potrzebujesz osiągnąć w życiu czegoś więcej i że Twoje małżeństwo z rozsądku to po prostu zwykła pomyłka?A co kiedy spotkasz na swojej mężczyznę, w którym naprawdę zakochasz się do szaleństwa i będziesz gotowa rzucić dla niego wszystko, wtedy też będziesz taka rozsądna?Wątpię...
Może i nie wiesz co to kłótnia, bo właśnie tylko ludzie którzy się kochają mogą wypowiedzieć się na ten temat, bo jak to kiedyś powiedział bardzo mądry człowiek: kłótnia to też miara miłości.
Poza tym radziłabym Ci się zastanowić, jak to Kuna trafnie zinterpretowała: po co Ci ślub, i trochę przystopować ze swoją pewnością siebie, że wyjdziesz na tym lepiej, bo tego NIKT nie może powiedzieć, ani stwierdzić...
Pomyślałaś, co będzie kiedy przyjaźń już Ci przestanie wystarczać, co kiedy poczujesz, że się nie spełniasz i potrzebujesz osiągnąć w życiu czegoś więcej i że Twoje małżeństwo z rozsądku to po prostu zwykła pomyłka?A co kiedy spotkasz na swojej mężczyznę, w którym naprawdę zakochasz się do szaleństwa i będziesz gotowa rzucić dla niego wszystko, wtedy też będziesz taka rozsądna?Wątpię...
Może i nie wiesz co to kłótnia, bo właśnie tylko ludzie którzy się kochają mogą wypowiedzieć się na ten temat, bo jak to kiedyś powiedział bardzo mądry człowiek: kłótnia to też miara miłości.
Poza tym radziłabym Ci się zastanowić, jak to Kuna trafnie zinterpretowała: po co Ci ślub, i trochę przystopować ze swoją pewnością siebie, że wyjdziesz na tym lepiej, bo tego NIKT nie może powiedzieć, ani stwierdzić...