Widok

on mnie zostawił :(:(:(:(:(

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
dziewczyny nie wiem co sie stało...on mnie po prostu zostawił :( 5 mies przed ślubem. było dobrze...wybieraliśmy mieszkanie...i co? twierdzi że potrzebuje tygodnia dla siebie bo chce wszystko przemyśleć...a ja już wariuje...jeszcze 4 dni koszmaru. nie odbiera nie chce ze mną rozmawiać. co sie stało? kolega mi powiedział że to normalne u facetów przed ślubem, że on też miał taki kryzys, w sumie wszystkie pary które znam miały jazdy przed ślubem. chyba bardzo chce w to wierzyć ale...brak mi już sił :(:(:(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
tylko czasami trzeba się zastanowić dlaczego on tego potrzebuje. Nie wszystko jest takie proste. Czasami wydaje nam się że wszystko jest ok ale jest ok tylko dla nas. Ty nigdy nie potrzebowałaś czasu aby coś sobie przemyśleć. Przecież tu nie chodzi zawsze oto że on musi przemyśleć czy Cię kocha.
Mężczyznom jest trudno czasami powiedzieć o tym co ich gryzie oni uczą się przy nas rozmawiania o wszystkim.
Warto czasami zaczekać i porozmawiać
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak, tak, mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus, facet potrzebuje zamknąć się od czasu do czasu w swojej jaskini, trele fere... jasne...

bo to takie biedne stworzonko ten facet

ja rozumiem że on może mieć wątpliwości, że po 9 latach czuje że się coś w nim wypaliło, bo przecież też tak może byc - ale powinien chociaz o tym powiedziec! albo powiedzieć Librze że dlatego chce wszystko przemyśleć - a nie zostawia dziewczynę bez słowa zwrot o 180 stopni jak zwykły dupek
w koncu przeżyli razem kawał czasu, tak sie nie robi
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No dobra, tylko co on sobie "przemyśliwuje"? Że kocha, czy chce przemyśleć decyzje o ślubie.? Jeśli mu tego potrzeba - niech myśli. Prosił o tydzień. Nie odbiera telefonów - może boi się pytań, płaczu...nacisku . On myśli, ale Ty też przemyśl i odpowiedz sobie napytanie, czy ślub jest efektem wielkiej Miłości, czy naturalną koleją rzeczy(jak ktoś tu pisał - bo tyle lat razem, to teraz ślub itd). Pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a po co ma potrzebowac??
nie ma czasu na co dzien myslec?
ja mysle na biezaco a nie po pewnym czasie. chociaz nie wiem co by mi potem powiedział jak kocha itd nie chcialabym go.
tacy faceci dla mnie sa dupami, serio!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak, to jest prawdziwy facet i prawdziwy czlowiek.... ktory odczuwa strach przed podjeciem tak waznej decyzji i wypowiedzeniem tego waznego slowa "TAK", teraz nazywamy go draniem, czlowiekiem z kamienia czy tez oszustem a tak naprawde 90- jak nie 100% meszczyzn jak i kobiet napewno choc raz zada sobie to pytanie, czy to napewno jest wlasnie ta osoba... z tym ze nie kazdy potrafi sobie odpowiedziec z tej jednej chwili i to nie dlatego ze nie jest tego pewien tylko dlatego ze kazdy z nas jest innym czlowiekiem i inaczej radzi se z kazdym problemem, jeden potrzebuje na to czasu i przemyslen, i "zatesknienia" a inny poprostu powie " jak juz zabrnelismy tak daleko to chyba to ta jedyna" inny powie "no przeciez zawsze mozna sie rozwiesc" jeszcze inny, "jest mi wygodnie wiec wezme ten ślub bo czego innego mam szukac..."
wszystkie z was pisza z takim wspolczuciem i ze zostawilyby takiego faceta, ale moze najpierw wypadaloby naprawde szczerze porozmawiac, bo w biegu codziennosci tak naprawde nie mamy czasu na zauwazenie, ze cos faktycznie moze byc nie tak, a ta druga osoba poprostu to w sobie trzyma ale nikt nie jest tak mocny zeby w koncu nie pęknąć - i wlasnie wtedy dzieja sie takie rzeczy... oczywiscie nie jest to nie unikione ale moim zdaniem nie mozna od razu skreslic takiej osoby i powiedziec "a co jesli kiedys mu sie znow odwidzi" oczywiscie sa takie przypadki ale tak samo sa takie w ktorych czlowiek naprawde potrzebuje chwili i potem wraca z pochylona głowa, ale pelnym milosci sercem bo wie ze to wlasnie TA kobieta jest TĄ jedyna...

a skad wiem wziely mi sie w glowie takie mysli?!
z wlasnego zycia, mialam taka sama sytuacje tylko troszeczke odwrotna, i to przed zarecynami...
zostawialam mojego (teraz) narzeczonego z dwa jak nie trzy razy... bo caly czas mowilam sobie a co jesli jestem za mloda, a jesli to nie jest ten, i milion bzdurnych pytan, zazwyczaj byly to krotkie 2-3tyg przerwy ale wiem ze rujnowaly go psychicznie, (teraz jak o tym mysle to az boli mnie serce) jednak w pewnym momencie stwierdzilam ze to napewno nie ten jedyny i ze jeszcze duzo zycia przedemna i przeciez nie moge juz do konca spedzic go z tym samym meszczyzna, zostawilam go po raz kolejny, ale juz wiedzialam ze nie bedzie powrotu... po jakims czasie zaczelam spotykac sie z kims innym (czego pozniej sie dowiedzialam on tez mial kogos innego) i tak dziwnym zbiegiem okolicznosci kiedys spotkalismy sie przypadkiem, zaczelo sie calkiem niewinna rozmowa, a po ok 4 miesiacach stana przedemna i wlozyl mi na palec pierscionek, zadajac pytanie czy zostane jego zona, oczywiscie kochajaca go ponownie na zaboj Ja powiedzialam tak, rok pozniej (pikny rok) zaczelismy planowac ślub, od dnia kiedy wynajelismy sale na wesele, "rozwodzilam" sie z nim codziennie, przy kazdej najmniejszej sprzeczce mowilam ze nie wezme z nim slubu itp (zeby bylo jasne jestem okropnym zlosnikiem i wszyystko zalatwiam krzykiem, nie wiem jak on to znosi bo jest tak spokojnym czlowiekiem ze czesto sama sie zastanawiam nad tym wszystkim) minely moze 3 mies moich krzykow a on caly czas powtarzal " ja wiem kochanie ze ty poptostu boisz sie tej odpowiedzialnosci bycia zona, ja to rozumiem bo to jest normalne i mam nadzieje ze szybko ci przejdzie i zaczniemy cala organizacje wesele pelna para" a mnie wtedy brala jeszcze wieksza nerwica, ale faktycznie przeszlo, teraz jestesmy kilka mies przed slubem, jestem najszczesliwsza kobieta na swiecie i zawsze powtarzam sobie ze zrozumialam wszystko wlasnie dzieki wątpliwosciom!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie jest Ci teraz glupio? ze tak go traktowalas?
mi by bylo wstyd
uwazaj zeby on w przyszlosci tobie nie kazal tak cierpiec
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mała_mariolka. Masz faceta składającego się w 100% z cierpliwości.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie jest mi glupio, bo mam tak naprawde czyste sumienie, nie spałam z żadnym innym meszczyzna,a skoro wrocil do mnie to obdarowal mnie ogromnym zaufaniem i byla t jego decyzja...
uwazam ze tak poprostu musialo byc...to byl moj sposob na przekonanie sie ze to wlasnie ten, a co do przyszlosci to nigdy nie mowie nigdy...jest nam wspaniale ale nie dalabym se reki obciac ze on nigdy ode mnie nie odejdzie bo nikt tak naprawde tego nie wie...tak jak nikt nie wie czy za rogiem nie wpadnie pod samochod albo czy nie zachoruje na jakas smiertelna chorobe, albo czy za rogiem nie wpadniemy na czlowieka pytajacego o droge, ktory moze okazac sie nasza miloscia zycia... kazdy poprostu podchodzi do tego po swojemu...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
moze jestem staromodna,ale wydaje mi sie,ze jezeli naprawde sie kogos kocha( na tyle dojrzale,zeby tej osobie slubować) to nie robi sie takich hocków-klocków.
Każdy ma jakies wahania, wątpliwosci, troski, ale jeżeli wie, ze to chwilowe zaburzenia nastrojów, to powinien byc na tyle dorosły,zeby radzić sobie z nimi samemu i nie ranić innych.
A jezeli ma się takie ciagoty do zrywania przez cały związek, to po co się zaręczać? Noszenie pierścionka to nie tylko błyskanie diamentem po oczach kolezanek,ale przede wszystkim obietnica czegos waznego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak wiec widzisz panama, to jest twoje zdanie i ty postepujesz zapewne tak jak napisalas i jestes szczesliwa a ja postepuje tak jak napisalam ja i rowniez jestem szczesliwa, a do tego moim zdaniem(tak jak napisalam wyzej) "kazdy poprostu podchodzi do tego po swojemu..." ja doszlam do swojej pewnosci moze inaczej niz ty i nie błyskam "diamentem po oczach kolezanek", bo go nie mam (diamentu oczywiscie), a skoro ty masz to moze wlasnie po to, ty sie zareczyłaś...
a tak po za tym nie napisalam mojego postu dlatego aby ktos teraz skupial sie na mojej osobie, napisalam to do Libry, moze czytajac ten post pomysli se ze faktycznie, nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo:)
w koncu kiedys musi wyjsc slonce
trzymaj sie kochana:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mariola,ciesze sie,ze Ty jestes szczesliwa,ale w związku są DWIE OSOBY i OBIE musza byc szczęsliwe.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zgadzam się z Panamą.
Ogólnie martwi mnie podejście niektórych ludzi do małżeństwa.
Może się wydawać, że ślubowanie komuś miłości do końca życia na dobrą sprawę nie jest możliwe. Bo za rogiem spotkamy"miłość swojego życia" i wtedy co? Zostawić współmałżonka w imię "miłości"?

Mało kto się zastanawia nad tym, że miłość to nie tylko uczucie, ale też decyzja. Decyzja, że będziemy z daną osobą mimo wszystko.
Warto sobie zdać sprawę z pewnego faktu: może się tak zdarzyć, że po kilku latach małżeństwa spotkamy kogoś, kto nam zawróci w głowie. I tylko od nas zależy, co z tym zrobimy - czy będziemy pielęgnować to uczucie, oddalając się od męża/żony, czy wspominając własną przysięgę uczciwości i wierności, utniemy znajomość i zdusimy w zarodku budzące się, "niewygodne" uczucie. O tym pisała też Panama - by trzymać na wodzy nastroje. Ale do tego trzeba dużej wrażliwości i dojrzałości. Takie mnie przemyślenia naszły po przeczytaniu jednego z postów.
Co do Libry - nikt z nas nie wie, co się między nią a jej narzeczonym wydarzyło. Nikt z nas nie zna tak naprawdę ani jego, ani jej, więc bez sensu jest ocenianie jego lub jej, rady dawane też mogą być nieadekwatne do rzeczywistości.
Pozostaje tylko współczuć Librze, która w tym momencie może tylko czekać, aż jej narzeczony wreszcie się otworzy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
w 100% popieram nusie i paname
udane małżeństwo to nieustanna praca nad sobą, a nie foch dziś jestem jutro mnie nie ma, poza tym to niszczy zaufanie i poczucie bezpieczeństwa a bez tego ciężko jest żyć razem

sory dziewczyny, ale wydaje mi się że takie cyrki świadczą o niedojrzałości osoby (przynajmniej o niedojrzałości do decyzji o małżeństwie) albo o tym że taka osoba wcale nie jest pewna że takiego małżeństwa chce
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a ja chce żeby on przyszedł przytulił mnie i powiedział jak zawsze ..myszko dla ciebie wszystko...że to był tylko zły sen...łatwo Wam dziewczyny mówić bo nie jesteście w mojej sytuacji. nie wiecie jak to jest płakać przez sen...zasypiać drżąc...nie chce mi sie żyć
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Libra- z całym szacunkiem dla Twojej sytuacji- na pewno conajmniej połowa z nas tu na forum, przezyła kiedys cięzkie rozstanie. Ja akurat doskonale wiem co to znaczy płakać przez sen.
Ale skoro uwazasz,ze Ci nie pomozemy, bo sie nie znamy, to musisz poszukać bardziej fachowej pomocy.
wszystkiego dobrego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
panama ja nie to miałam na myśli...
ja po prostu inaczej teraz myślę...jestem jeszcze pełna emocji i żalu..
cały czas wierzę że ten tydzień coś wyjaśni choć dzisiaj po raz kolejny usłyszałam że pracuje i naprawde potzrebuje tego tygodnia dla siebie. a inną bajką jest to, że ja nigdy nie miałam rozstań...byliśmy dla siebie pierwsi i przysięgliśmy sobie że ostatni :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
panama ja nie to miałam na myśli...
ja po prostu inaczej teraz myślę...jestem jeszcze pełna emocji i żalu..
cały czas wierzę że ten tydzień coś wyjaśni choć dzisiaj po raz kolejny usłyszałam że pracuje i naprawde potzrebuje tego tygodnia dla siebie. a inną bajką jest to, że ja nigdy nie miałam rozstań...byliśmy dla siebie pierwsi i przysięgliśmy sobie że ostatni :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Libra, więc musisz mu dać ten tydzień. Ale tak solidnie - nie dzwoń, nie pisz, nie płacz mu do słuchawki. To może dać najlepszy rezultat.
Choć nie powinien moim zdaniem tak robić, to coś mu chyba leży mocno na sercu.Poczekaj, aż minie ten czas. Schowaj łzy na później. Jeszcze żadne ostateczne słowo nie padło.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
libra a miłość to też szacunek- więc uszanuj jego decyzję, bo histerie i tak nic nie dadzą. Więc kobieto opanuj się, przemyśl sobie sama to wszystko, przestań ślepo na to wszystko patrzeć.
Zgadzam sie w pełni o tym co dziewczyny wyżej pisały o dojrzałej miłości i pozwole sobie dodać jeszcze jeden epitet - zdrowej.
wiecie co mi przychodzi na myśl- "jeżeli coś kochasz-puść to wolno, jeżeli wróci jest twoje na zawsze, jeżeli nie wróci-nigdy nie było twoje"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Jeśli wróci - jest twoje. Jeśli nie - nigdy twoje nie było"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry