Widok
>1% jest tylko po to żeby sobie odpisać od podatku ;)
Wierzysz, że Ci się nie uda, to Ci się nie uda.
>teraz pewnie gadają że kupiłam sobie samochód by wyrywać cudzych mężów
Nie, na facetów to nie działa.
Wszyscy wiedzą, że kupiłaś dla wygody.
Wierzysz, że Ci się nie uda, to Ci się nie uda.
>teraz pewnie gadają że kupiłam sobie samochód by wyrywać cudzych mężów
Nie, na facetów to nie działa.
Wszyscy wiedzą, że kupiłaś dla wygody.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Ha ha ha ha
W takim razie muszę powiedzieć mojemu sąsiadowi-inwalidzie że wczoraj został wyrwany na mój samochód
bo skorzystał z propozycji podwiezienia :D
teraz pewnie gadają że kupiłam sobie samochód by wyrywać cudzych mężów
dziękuję za uświadomienie tego faktu
a każdy mierzy innych swoją miarą dlatego się nie gniewam
P.S. Zdarza mi się podwozić zupełnie obcych ludzi jak i znajomych ludzi, obu płci
pewnie jestem biseksualna tylko jeszcze o tym nie wiem :-D
W takim razie muszę powiedzieć mojemu sąsiadowi-inwalidzie że wczoraj został wyrwany na mój samochód
bo skorzystał z propozycji podwiezienia :D
teraz pewnie gadają że kupiłam sobie samochód by wyrywać cudzych mężów
dziękuję za uświadomienie tego faktu
a każdy mierzy innych swoją miarą dlatego się nie gniewam
P.S. Zdarza mi się podwozić zupełnie obcych ludzi jak i znajomych ludzi, obu płci
pewnie jestem biseksualna tylko jeszcze o tym nie wiem :-D
>Ej w ogóle... jak można powiedzieć komuś, że jest dowodem na to, że faceci kupują samochody żeby wyrwać laskę?
Kocio w tym wątku napisała, że wsiadła do samochodu obcego faceta, bo samochód jej się spodobał.
Facet okazał się burakiem, ale samochód zadziałał, a kocio uległa urokowi samochodu, więc wszystko się zgadza.
Dla mnie nie ma w tym nic obraźliwego. Każdy korzysta z możliwości jakie ma. Dziewczyny wyrywają facetów na kuse spódniczki, dekolty i ładne buzie, faceci na mięśnie, gładką gadkę i atrybuty bogactwa (samochody, garnitury, domy).
Kocio w tym wątku napisała, że wsiadła do samochodu obcego faceta, bo samochód jej się spodobał.
Facet okazał się burakiem, ale samochód zadziałał, a kocio uległa urokowi samochodu, więc wszystko się zgadza.
Dla mnie nie ma w tym nic obraźliwego. Każdy korzysta z możliwości jakie ma. Dziewczyny wyrywają facetów na kuse spódniczki, dekolty i ładne buzie, faceci na mięśnie, gładką gadkę i atrybuty bogactwa (samochody, garnitury, domy).
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
>.jakość związku nie zależy od wznoszenia drugiej osoby na piedestał bo łaskawie z tobą jest i nie musi robić niczego innego, byle po prostu była :P
Ona nie jest ze mną łaskawie, ona jest, bo chce być - to żadna łaska lub litość, to akt wolnej woli.
> nie musi robić niczego innego, byle po prostu była :P
Musi robić bardzo wiele - tyle, że musi to przychodzić naturalnie, bez wysiłku.
Jest to znacznie więcej niż większość osób może sobie wyobrazić, bo większość udaje, kłamie, zdobywa, udaje zdobywanych, odgrywa rolę - pełna paleta różnych gierek, ale gierek prostych, wynikających z lęków i ułomności.
Takim osobom łatwiej jest grać, niż być sobą. A musieliby być sobą, aby mieć szanse doświadczyć miłości. Nie są gotowi spojrzeć w lustro, więc biorą co podobni do nich sprzedadzą im, za bardzo wysoką cenę.
>pamiętacie jak mówiłam, że 99% związków zaczętych od seksu prędzej czy później się rozpada? 99% pozostałych także ;)
I masz rację.
O czym to świadczy?
Może, że istnieje jakiś główny nurt tworzenia związków, który się nie sprawdza.
Zamiast więc wytracać czas na ciągłe powtarzanie schematów kopiowanych od innych, trzeba znaleźć mniej popularne rozwiązanie, może absurdalne lub pozornie niewykonalne i zobaczyć, jak ono się sprawdzi.
I wtedy ma się szanse na ten 1%
Więc albo powtarzasz cały czas te same błędy licząc na inny rezultat, albo zmieniasz strategię.
Twoje życie, Twój wybór.
Ona nie jest ze mną łaskawie, ona jest, bo chce być - to żadna łaska lub litość, to akt wolnej woli.
> nie musi robić niczego innego, byle po prostu była :P
Musi robić bardzo wiele - tyle, że musi to przychodzić naturalnie, bez wysiłku.
Jest to znacznie więcej niż większość osób może sobie wyobrazić, bo większość udaje, kłamie, zdobywa, udaje zdobywanych, odgrywa rolę - pełna paleta różnych gierek, ale gierek prostych, wynikających z lęków i ułomności.
Takim osobom łatwiej jest grać, niż być sobą. A musieliby być sobą, aby mieć szanse doświadczyć miłości. Nie są gotowi spojrzeć w lustro, więc biorą co podobni do nich sprzedadzą im, za bardzo wysoką cenę.
>pamiętacie jak mówiłam, że 99% związków zaczętych od seksu prędzej czy później się rozpada? 99% pozostałych także ;)
I masz rację.
O czym to świadczy?
Może, że istnieje jakiś główny nurt tworzenia związków, który się nie sprawdza.
Zamiast więc wytracać czas na ciągłe powtarzanie schematów kopiowanych od innych, trzeba znaleźć mniej popularne rozwiązanie, może absurdalne lub pozornie niewykonalne i zobaczyć, jak ono się sprawdzi.
I wtedy ma się szanse na ten 1%
Więc albo powtarzasz cały czas te same błędy licząc na inny rezultat, albo zmieniasz strategię.
Twoje życie, Twój wybór.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Ej w ogóle... jak można powiedzieć komuś, że jest dowodem na to, że faceci kupują samochody żeby wyrwać laskę? kompletny brak klasy Antyspołeczny, naprawdę się po Tobie tego nie spodziewałam o_O
ty to masz...więc masz relację, której oczekujesz...a oczekujesz braku dodatków do codzienności a to nadal są oczekiwania, które musiała spełnić żebyś ją kochał. przeczysz sam sobie.
tak czy siak-jesteś szczęśliwy-super...ale uszanuj to, że różni ludzie w różnych relacjach są szczęśliwi...i nie ma czegoś takiego jak lepszy związek bo bez dodatków, gorszy bo z dodatkami albo odwrotnie. niech każdy sam sobie tworzy taką relację, jakiej chce i potrzebuje.
nie zmienia to faktu, że poniżanie kogoś przez to, że ma inne zdanie głównie po to żeby udowodnić, że twoje widzenie świata jest lepsze jest po prostu niefajne...
i nie. twoje widzenie świata nie jest lepsze.
moje też nie.
Kocio też nie.
ty to masz...więc masz relację, której oczekujesz...a oczekujesz braku dodatków do codzienności a to nadal są oczekiwania, które musiała spełnić żebyś ją kochał. przeczysz sam sobie.
tak czy siak-jesteś szczęśliwy-super...ale uszanuj to, że różni ludzie w różnych relacjach są szczęśliwi...i nie ma czegoś takiego jak lepszy związek bo bez dodatków, gorszy bo z dodatkami albo odwrotnie. niech każdy sam sobie tworzy taką relację, jakiej chce i potrzebuje.
nie zmienia to faktu, że poniżanie kogoś przez to, że ma inne zdanie głównie po to żeby udowodnić, że twoje widzenie świata jest lepsze jest po prostu niefajne...
i nie. twoje widzenie świata nie jest lepsze.
moje też nie.
Kocio też nie.
>Po co chodzić do restauracji jak jedzenie smaczniejsze masz w domu?
Jak smaczniejsze masz w domu, to pewnie po to, by się pokazać? Aczkolwiek to duże poświęcenie - nie dla mnie:)
>Po co chodzić do fryzjera czy kosmetyczki jak to samo można zrobić samemu
Może dla plotek, albo by wydać pieniądze, by poczuć, że nasza praca ma sens?
> po co komu teatr czy filharmonia skoro mamy radio i telewizję a na koncert wcale nie trzeba iść na żywo, można kupić nagranie na DVD
Do teatru nie chodzę, bo to przestarzała forma przekazu. I gdybym miał sprzęt pozwalający mi odtworzyć dźwięk jak na koncercie, to też wolałbym mieć muzykę na wyciągnięcie ręki niż czekać, aż mój ulubiony zespół pojawi się w zasięgu moich możliwości (co w przypadku kilku zespołów byłoby trudne, bo pewnie nawet nie pojawiają się na tym kontynencie. Zresztą musiałbym słuchać też tych gorszych utworów, a w domu mógłby kilka razy ulubionego).
> po co ludzie kupują wygodne samochody jak mamy pociągi i autobusy, przecież to bez sensu i ekonomicznie nielogicznoe
Sama sobie odpowiadasz, co jest powodem do wyboru tego lub tego: równowaga kontra opłacalność.
Choć wygoda to typowo kobiecy powód, faceci kupują samochody by wyrywać laski - czego sama jesteś dowodem:p
>Czyli potrzebujesz związku z mało wymagającym od życia
Z osobą szczęśliwą.
Gdy jest się szczęśliwym to umie się kochać.
Gdy jest się szczęśliwym, to potrafi się czerpać radość ze wszystkiego.
Oznacza to, że niezależnie czy coś kupisz czy nie, poziom radości pozostanie taki sam.
Gdy brak komuś szczęścia, a zwłaszcza gdy się lęka, wtedy musi posiadać, więcej i więcej, i nadal nie osiąga satysfakcji, jedynie przelotną ulgę.
> jasnowidzem który się domyśli co ty sobie dzisiaj myślisz i wystarczy jej sam fakt twojego jestestwa
Nie musi się domyślać, powiem jej co myślę, ale nie zarzucę ją oczekiwaniami, które musi spełnić, abym ją kochał. Nie powiem jej też, czego musi ode mnie wymagać, abym spełniając to mógł się poczuć, że zapracowałem sobie na jej uczucie.
I to działa, ja to mam, mówię z doświadczenia:)
Jak smaczniejsze masz w domu, to pewnie po to, by się pokazać? Aczkolwiek to duże poświęcenie - nie dla mnie:)
>Po co chodzić do fryzjera czy kosmetyczki jak to samo można zrobić samemu
Może dla plotek, albo by wydać pieniądze, by poczuć, że nasza praca ma sens?
> po co komu teatr czy filharmonia skoro mamy radio i telewizję a na koncert wcale nie trzeba iść na żywo, można kupić nagranie na DVD
Do teatru nie chodzę, bo to przestarzała forma przekazu. I gdybym miał sprzęt pozwalający mi odtworzyć dźwięk jak na koncercie, to też wolałbym mieć muzykę na wyciągnięcie ręki niż czekać, aż mój ulubiony zespół pojawi się w zasięgu moich możliwości (co w przypadku kilku zespołów byłoby trudne, bo pewnie nawet nie pojawiają się na tym kontynencie. Zresztą musiałbym słuchać też tych gorszych utworów, a w domu mógłby kilka razy ulubionego).
> po co ludzie kupują wygodne samochody jak mamy pociągi i autobusy, przecież to bez sensu i ekonomicznie nielogicznoe
Sama sobie odpowiadasz, co jest powodem do wyboru tego lub tego: równowaga kontra opłacalność.
Choć wygoda to typowo kobiecy powód, faceci kupują samochody by wyrywać laski - czego sama jesteś dowodem:p
>Czyli potrzebujesz związku z mało wymagającym od życia
Z osobą szczęśliwą.
Gdy jest się szczęśliwym to umie się kochać.
Gdy jest się szczęśliwym, to potrafi się czerpać radość ze wszystkiego.
Oznacza to, że niezależnie czy coś kupisz czy nie, poziom radości pozostanie taki sam.
Gdy brak komuś szczęścia, a zwłaszcza gdy się lęka, wtedy musi posiadać, więcej i więcej, i nadal nie osiąga satysfakcji, jedynie przelotną ulgę.
> jasnowidzem który się domyśli co ty sobie dzisiaj myślisz i wystarczy jej sam fakt twojego jestestwa
Nie musi się domyślać, powiem jej co myślę, ale nie zarzucę ją oczekiwaniami, które musi spełnić, abym ją kochał. Nie powiem jej też, czego musi ode mnie wymagać, abym spełniając to mógł się poczuć, że zapracowałem sobie na jej uczucie.
I to działa, ja to mam, mówię z doświadczenia:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
cieszenie się z tego, że budzisz się obok ukochanej osoby, że obok niej zasypiasz...że gładzi cię po policzku, przytula,całuje i generalnie jest to chyba jest normalne w każdym związku.
ale jakby...jakość związku nie zależy od wznoszenia drugiej osoby na piedestał bo łaskawie z tobą jest i nie musi robić niczego innego, byle po prostu była :P
pamiętacie jak mówiłam, że 99% związków zaczętych od seksu prędzej czy później się rozpada? 99% pozostałych także ;)
ale jakby...jakość związku nie zależy od wznoszenia drugiej osoby na piedestał bo łaskawie z tobą jest i nie musi robić niczego innego, byle po prostu była :P
pamiętacie jak mówiłam, że 99% związków zaczętych od seksu prędzej czy później się rozpada? 99% pozostałych także ;)
" Niczego nie trzeba udowadniać " "fajerwerki wewnątrz mnie "
Czyli potrzebujesz związku z mało wymagającym od życia jasnowidzem który się domyśli co ty sobie dzisiaj myślisz i wystarczy jej sam fakt twojego jestestwa ..... czyli jednak wylane
Po co chodzić do restauracji jak jedzenie smaczniejsze masz w domu? Po co chodzić do fryzjera czy kosmetyczki jak to samo można zrobić samemu, po co komu teatr czy filharmonia skoro mamy radio i telewizję a na koncert wcale nie trzeba iść na żywo, można kupić nagranie na DVD a wogóle po co ludzie kupują wygodne samochody jak mamy pociągi i autobusy, przecież to bez sensu i ekonomicznie nielogicznoe
Czyli potrzebujesz związku z mało wymagającym od życia jasnowidzem który się domyśli co ty sobie dzisiaj myślisz i wystarczy jej sam fakt twojego jestestwa ..... czyli jednak wylane
Po co chodzić do restauracji jak jedzenie smaczniejsze masz w domu? Po co chodzić do fryzjera czy kosmetyczki jak to samo można zrobić samemu, po co komu teatr czy filharmonia skoro mamy radio i telewizję a na koncert wcale nie trzeba iść na żywo, można kupić nagranie na DVD a wogóle po co ludzie kupują wygodne samochody jak mamy pociągi i autobusy, przecież to bez sensu i ekonomicznie nielogicznoe
Kocio, ja tak nie zakładam, choć tak wynika z tego wątku.
Może dlatego, że głównie kobiety się w nim wypowiadają;)
>faceci mają wylane na staranie się, może to jest tak że facet staje w progu i mówi oto jestem i takim mnie kochaj i wielb - za sam fakt istnienia.
I to dobre podstawy do miłości, ona powinna mieć tak samo i powinni się wzajemnie kochać i wielbić - i mamy pełny sukces!
My tu się rozbijamy o definicję miłości. Dla mnie ten podział wygląda tak: http://forum.trojmiasto.pl/Trzy-rodzaje-milosci-t502707,1,2.html
>i że jest warta zachodu
Nie powinno się tego w żaden sposób udowadniać, bo nie żyjemy już w czasach, że się kogoś zdobywało, teraz to decyzja dwojga ludzi, że jest im ze sobą dobrze, kochają się i chcą spędzać razem czas. Niczego nie trzeba udowadniać, to działa albo nie, i każda minuta wspólnie spędzonego czasu potwierdza, że to działa lub nie.
Jeśli nie, to trzeba przekonywać słodkimi słówkami i mniejszymi lub większymi akcjami. I zwykle im mniej działa, tym słowa i gesty muszą być większe, by druga strona to kupiła. Tyle, że to także oszukiwanie samego siebie. To chęć posiadania, nie miłość.
>i nie chodzi o to by codziennie były fajerwerki i z każdym razem coraz większe, tylko żeby wogóle były (!)
Dla mnie, gdy jestem w związku, to są w każdej chwili; gdy na nią patrze, gdy się do siebie uśmiechamy, gdy rozmawiamy, gdy się budzę i wiem, że ona istnieje, nawet jeśli nie ma jej akurat przy mnie. To są fajerwerki, wewnątrz mnie. Jeśli potrzeba ich z zewnątrz, to jest tylko odkładanie na przyszłość momentu rozstania.
Może dlatego, że głównie kobiety się w nim wypowiadają;)
>faceci mają wylane na staranie się, może to jest tak że facet staje w progu i mówi oto jestem i takim mnie kochaj i wielb - za sam fakt istnienia.
I to dobre podstawy do miłości, ona powinna mieć tak samo i powinni się wzajemnie kochać i wielbić - i mamy pełny sukces!
My tu się rozbijamy o definicję miłości. Dla mnie ten podział wygląda tak: http://forum.trojmiasto.pl/Trzy-rodzaje-milosci-t502707,1,2.html
>i że jest warta zachodu
Nie powinno się tego w żaden sposób udowadniać, bo nie żyjemy już w czasach, że się kogoś zdobywało, teraz to decyzja dwojga ludzi, że jest im ze sobą dobrze, kochają się i chcą spędzać razem czas. Niczego nie trzeba udowadniać, to działa albo nie, i każda minuta wspólnie spędzonego czasu potwierdza, że to działa lub nie.
Jeśli nie, to trzeba przekonywać słodkimi słówkami i mniejszymi lub większymi akcjami. I zwykle im mniej działa, tym słowa i gesty muszą być większe, by druga strona to kupiła. Tyle, że to także oszukiwanie samego siebie. To chęć posiadania, nie miłość.
>i nie chodzi o to by codziennie były fajerwerki i z każdym razem coraz większe, tylko żeby wogóle były (!)
Dla mnie, gdy jestem w związku, to są w każdej chwili; gdy na nią patrze, gdy się do siebie uśmiechamy, gdy rozmawiamy, gdy się budzę i wiem, że ona istnieje, nawet jeśli nie ma jej akurat przy mnie. To są fajerwerki, wewnątrz mnie. Jeśli potrzeba ich z zewnątrz, to jest tylko odkładanie na przyszłość momentu rozstania.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
@anty ty chyba ostatnio bardzo kobiet nie lubisz, bo zakładasz że jesteśmy tylko biernymi biorcami rozrywek które uważasz za zbędne
A może to jest tak że faceci mają wylane na staranie się, może to jest tak że facet staje w progu i mówi oto jestem i takim mnie kochaj i wielb - za sam fakt istnienia. Tak jak ciacho mówi, czasem wystarczy kupić i przynieść glupi groch a uśmiech na twarzy sam się pojawia.
To nie tak że kobieta jest widzem w przedstawieniu i facet ma koło niej skakać jak małpa na gałęzi
Chodzi o to żeby POKAZAĆ drugiej osobie że jest ważna że jest doceniana i że jest warta zachodu
Bo jak zabraknie tych drobnych gestów albo nawet dużych gestów (bo niby czemu nie, jak jest dla kogo)
to tak jakby słowa nie miały pokrycia w czynach
"jesteś dla mnie najważniejsza ale teraz nie mam czasu cię odebrać z lotniska bo już mówiłem się z kolegami a spotykamy się cyklicznie od dziesięciu lat" albo pójście po lini najmniejszego oporu "kupiłem jej kwiaty na dzień kobiet i wystarczy" to jest maks na co mnie stać
tak, fajerwerki są ważne i są bardzo rzadkie, można bez nich żyć ale co to za życie? i nie chodzi o to by codziennie były fajerwerki i z każdym razem coraz większe, tylko żeby wogóle były (!)
A może to jest tak że faceci mają wylane na staranie się, może to jest tak że facet staje w progu i mówi oto jestem i takim mnie kochaj i wielb - za sam fakt istnienia. Tak jak ciacho mówi, czasem wystarczy kupić i przynieść glupi groch a uśmiech na twarzy sam się pojawia.
To nie tak że kobieta jest widzem w przedstawieniu i facet ma koło niej skakać jak małpa na gałęzi
Chodzi o to żeby POKAZAĆ drugiej osobie że jest ważna że jest doceniana i że jest warta zachodu
Bo jak zabraknie tych drobnych gestów albo nawet dużych gestów (bo niby czemu nie, jak jest dla kogo)
to tak jakby słowa nie miały pokrycia w czynach
"jesteś dla mnie najważniejsza ale teraz nie mam czasu cię odebrać z lotniska bo już mówiłem się z kolegami a spotykamy się cyklicznie od dziesięciu lat" albo pójście po lini najmniejszego oporu "kupiłem jej kwiaty na dzień kobiet i wystarczy" to jest maks na co mnie stać
tak, fajerwerki są ważne i są bardzo rzadkie, można bez nich żyć ale co to za życie? i nie chodzi o to by codziennie były fajerwerki i z każdym razem coraz większe, tylko żeby wogóle były (!)
>Codziennosc jest super,brak fajerwerkow codziennie jest ok.
Nic nie zrozumiałaś:P
Codzienność jest pełna fajerwerków, jeśli tylko chcesz je dostrzec.
Jeśli jesteś na nie ślepa, to masz uszkodzoną zdolność ich dostrzegania, wtedy odczuwasz potrzebę, aby znaleźć zamiennik.
Odnajdujesz, ale z powodu wspomnianego uszkodzenia one szybko ci powszednieją, więc wyciągasz rękę po "więcej i mocniej" - i tak w kółko.
> codziennosc czesto zabija potrzebe starania sie o druga osobe
Nie ma takiej potrzeby, jest co najwyżej potrzeba, by się o nas starano - wynika to z wewnętrznej pustki, którą ktoś musi ciągle zapełniać. Syzyf musi codziennie toczyć ten swój kamień i udowadniać, że się stara, zabiega, walczy, więc kocha. Wykańczające!
Ale musi, i nie ma wyjścia, bo inaczej "związek umiera".
W zdrowych relacjach codzienność, w każdej swej niezwykle zwyczajnej chwili udowadnia nam, że chcemy być z tą osobą.
Każdy dzień bez odskoczni wzmacnia związek ludzi zadowolonych z życia.
Dla tych nieszczęśliwych odskocznie są punktem 0 wobec agonii szarej codzienności.
Nic nie zrozumiałaś:P
Codzienność jest pełna fajerwerków, jeśli tylko chcesz je dostrzec.
Jeśli jesteś na nie ślepa, to masz uszkodzoną zdolność ich dostrzegania, wtedy odczuwasz potrzebę, aby znaleźć zamiennik.
Odnajdujesz, ale z powodu wspomnianego uszkodzenia one szybko ci powszednieją, więc wyciągasz rękę po "więcej i mocniej" - i tak w kółko.
> codziennosc czesto zabija potrzebe starania sie o druga osobe
Nie ma takiej potrzeby, jest co najwyżej potrzeba, by się o nas starano - wynika to z wewnętrznej pustki, którą ktoś musi ciągle zapełniać. Syzyf musi codziennie toczyć ten swój kamień i udowadniać, że się stara, zabiega, walczy, więc kocha. Wykańczające!
Ale musi, i nie ma wyjścia, bo inaczej "związek umiera".
W zdrowych relacjach codzienność, w każdej swej niezwykle zwyczajnej chwili udowadnia nam, że chcemy być z tą osobą.
Każdy dzień bez odskoczni wzmacnia związek ludzi zadowolonych z życia.
Dla tych nieszczęśliwych odskocznie są punktem 0 wobec agonii szarej codzienności.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
To zupelnie nie tak. Codziennosc jest super,brak fajerwerkow codziennie jest ok. Ale myslac tylko kategoria "musze sie cieszyc codziennoscia bo to jest to,co powinno mi wystarczyc" rownie dobrze moglabym spedzic zycie lezac na kanapie,wmawiajac sobie,ze taka moja codziennosc.
Widz tkwi w tym,zeby wiedziec,kiedy chciec wiecej. Nie na sile,zwyczajnie czuc potrzebe doswiadczania wlasnie owego "wiecej" wlasnie po to,zeby nie osiasc na laurach bezproduktywnosci.
Mi sie wydaje,ze zwiazki raczej rozpadaja sie nie ze wzgledu na odskocznie od codziennosci a wlasnie z tego powodu,ze codziennosc czesto zabija potrzebe starania sie o druga osobe.a kiedy tego nie ma,zwiazek umiera.
Widz tkwi w tym,zeby wiedziec,kiedy chciec wiecej. Nie na sile,zwyczajnie czuc potrzebe doswiadczania wlasnie owego "wiecej" wlasnie po to,zeby nie osiasc na laurach bezproduktywnosci.
Mi sie wydaje,ze zwiazki raczej rozpadaja sie nie ze wzgledu na odskocznie od codziennosci a wlasnie z tego powodu,ze codziennosc czesto zabija potrzebe starania sie o druga osobe.a kiedy tego nie ma,zwiazek umiera.
>choć to bardziej odnosi się do bezbarwności ludzi oraz ich ignorancji.
Czytając Was obie mam zaś wrażenie, że jesteście typowymi przedstawicielkami konsumpcyjnego społeczeństwa; więcej, więcej, więcej! Więcej kolorów, więcej wydarzeń, więcej jedzenia, więcej znajomości. No i oczywiście podróże i rozwój osobisty!
Klątwą takich osób jest właśnie to, ze codzienność jest dla nich bezbarwna, że nie potrafią się cieszyć zwykłymi rzeczami, potrzebują intensywnych doznań, zaskoczenia, niesamowitości. I nie potrafią ich odnaleźć w sobie i przez to widzieć wszędzie, chcą tego doświadczać od innych. Zatracili dziecięcą zdolność do cieszenia się wszystkim. To zwykle odbija się też na głębszych relacjach międzyludzkich... Kwintesencja naszego nowoczesnego społeczeństwa:)
Nawet przepływ, o którym pisze ciacho, musi pochodzić od drugiej osoby, choć to czysto osobiste doświadczenie i druga strona może odebrać to jako miłą rozmowę, i nic więcej.
Czytając Was obie mam zaś wrażenie, że jesteście typowymi przedstawicielkami konsumpcyjnego społeczeństwa; więcej, więcej, więcej! Więcej kolorów, więcej wydarzeń, więcej jedzenia, więcej znajomości. No i oczywiście podróże i rozwój osobisty!
Klątwą takich osób jest właśnie to, ze codzienność jest dla nich bezbarwna, że nie potrafią się cieszyć zwykłymi rzeczami, potrzebują intensywnych doznań, zaskoczenia, niesamowitości. I nie potrafią ich odnaleźć w sobie i przez to widzieć wszędzie, chcą tego doświadczać od innych. Zatracili dziecięcą zdolność do cieszenia się wszystkim. To zwykle odbija się też na głębszych relacjach międzyludzkich... Kwintesencja naszego nowoczesnego społeczeństwa:)
Nawet przepływ, o którym pisze ciacho, musi pochodzić od drugiej osoby, choć to czysto osobiste doświadczenie i druga strona może odebrać to jako miłą rozmowę, i nic więcej.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"