Widok
nasza młodzież
Wsiadłam dzisiaj w południe do tramwaju, w którym siedziało obok siebie czterech młodych i pięknych mężczyzn (chyba uczniów zespołu szkół przy ulicy Grunwaldzkiej, ale może się mylę). Między nimi i stojącą starszą panią trwała rozmowa. Z tego co się zorientowałam owa pani zwróciła im uwagę, żeby przestali przeklinać w miejscu publicznym. Na co ci młodzi i piękni mężczyźni odpowiadali jej w swoim wulgarnym języku, przy czym, poza wulgaryzmami bardzo niegrzecznie. Przyłączyłam się do tej pani, potem swoje zdanie wypowiedziała jeszcze inna starsza pani. Niegrzeczne odzywki tych młodych i pięknych mężczyzn słychać było wyraźnie. Zauważyłam, że jeden z tych młodych i pięknych mężczyzn zatkał sobie uszy. Nie wiem czy nie chciał słyszeć swoich kolegów czy komentarza pań. Gdy tramwaj dojechał do przystanku panowie się podnieśli dalej wulgarnie i niegrzecznie komentując zajście, ale w tym momencie odezwał się do nich inny młody mężczyzna. Wyraźnie nie popierał ich wypowiedzi. Ucieszyło mnie to, że oprócz nas, pań w różnym wieku (ale raczej starszych) wulgaryzmy i niegrzeczne zachowanie nie spodobało się też młodemu człowiekowi. Proszę reagujmy na chamskie, wulgarne wypowiedzi w miejscach publicznych. Dołączmy do osoby, która odważyła się zwrócić uwagę. Jak zareaguje więcej osób, to może młodzież, której ani w domu ani w szkole nie powiedziano co to jest język polski, co to jest kultura języka i w ogóle ich nie wychowano. Wszystko im wolno, a my się boimy. Czy to jest normalne? A tacy są młodzi i piękni...
_Do .Moja droga pani .Ja jestem mamą właśnie takiej młodzieży.
Moje dzieci mają 16 i 19lat. I muszę się ciebie spytać czy byłaś od początku
tej fascynujacej rozmowy? Bo mi się dziś taka podobna scenka też zdarzyła.
Zazwyczaj jest tak ,że panie które są wieku sędziwego ,traktują ten wiek
jak monopol na wszystkie miejsca siedzące jakie znajdują się w pojeździe.
Nie mówiąc ,że laski zamiast do podpierania ,używają do deptania (świadomego) po nogach lub ich obijaniu.
Ja dzisiaj siedziałam sobie wraz z córką w dosyć pustym pojeździe.
Pojazd sie zapełnił ,córka ustąpiła miejsca jednej z pań. Na następnym
przystanku pani spotkała koleżankę i co się stało?
Pani mówi do towarzyszki....Siadaj Adziu koło mnie.
(Pytanie gdzie ,bo ja siedziałam na tym siedzeniu!!!!)
Dziewczynka ustąpi ci miejsce( to o mnie ,co prawda nie wyglądam
na 40 ,no ale)Ja nie skoczyłam i nie zwolniłam miejcsa(złośliwa!)
Więc pani mi zwróciła uwagę,że jej koleżanka chce usiąść.
Moja córka powiedziała ,że "mama nie może stać ,bo jest chora"
na co pani ,że ja jestem nie wychowana ,córka też i jeszcze pyskuje.
Ja wstałam i na cały głos oświadczyłam że proszę ,jak pani musi
usiąść bo jest zmęczona.
Pani spojrzała na moją kulę (mam złamaną nogę ,byłyśmy na prześwietleniu) i mruknęła przepraszam .
Co do młodzieńców , zazwyczaj jest tak ,że starsze panie zwracają uwagę ,że za głośno mówią ,że siedzą i nie ustąpią miejsca.
Że młodzież jest nie wychowana . Ale widząc jak pędzą do wolnych
miejsc siedzących .Sama się zastanawiam ,czy te panie są wychowane?
Moje dzieci mają 16 i 19lat. I muszę się ciebie spytać czy byłaś od początku
tej fascynujacej rozmowy? Bo mi się dziś taka podobna scenka też zdarzyła.
Zazwyczaj jest tak ,że panie które są wieku sędziwego ,traktują ten wiek
jak monopol na wszystkie miejsca siedzące jakie znajdują się w pojeździe.
Nie mówiąc ,że laski zamiast do podpierania ,używają do deptania (świadomego) po nogach lub ich obijaniu.
Ja dzisiaj siedziałam sobie wraz z córką w dosyć pustym pojeździe.
Pojazd sie zapełnił ,córka ustąpiła miejsca jednej z pań. Na następnym
przystanku pani spotkała koleżankę i co się stało?
Pani mówi do towarzyszki....Siadaj Adziu koło mnie.
(Pytanie gdzie ,bo ja siedziałam na tym siedzeniu!!!!)
Dziewczynka ustąpi ci miejsce( to o mnie ,co prawda nie wyglądam
na 40 ,no ale)Ja nie skoczyłam i nie zwolniłam miejcsa(złośliwa!)
Więc pani mi zwróciła uwagę,że jej koleżanka chce usiąść.
Moja córka powiedziała ,że "mama nie może stać ,bo jest chora"
na co pani ,że ja jestem nie wychowana ,córka też i jeszcze pyskuje.
Ja wstałam i na cały głos oświadczyłam że proszę ,jak pani musi
usiąść bo jest zmęczona.
Pani spojrzała na moją kulę (mam złamaną nogę ,byłyśmy na prześwietleniu) i mruknęła przepraszam .
Co do młodzieńców , zazwyczaj jest tak ,że starsze panie zwracają uwagę ,że za głośno mówią ,że siedzą i nie ustąpią miejsca.
Że młodzież jest nie wychowana . Ale widząc jak pędzą do wolnych
miejsc siedzących .Sama się zastanawiam ,czy te panie są wychowane?
po prostu dziś wielu rodziców zamiast wziąć na siebie odpowiedzialność za wychowanie dzieci zrzuca ten problem na wszystkich dookoła . Winna jest szkoła, społeczeństwo, politycy oraz telewizja ale jak trzeba porozmawiać z dzieckiem to lepiej jest udawać że problemu nie ma i w tym czasie oglądać seriale lub leżeć z piwem na kanapie.
Już Pliniusz Starszy - Gaius Plinius Secundus, zwany Maior (23 r. n.e. - 79 r. n.e.) rzymski pisarz, uczony i historyk, pisał o źle wychowanej młodzieży. Nihil novum sub sole - nic nowego pod słońcem. Natomiast przez wiele lat wmawiano kobietom że im się ustępuje, aż w końcu uwierzyły. Teraz "panie" potrafią położyć siatkę na plecach osoby siedzącej, przywalić torbą, tylko po to żeby zasygnalizować swoją obecność w tramwaju czy autobusie. Żałośnie też wyglądają polowania na miejsce siedzące. Najzabawniejsze jest kiedy "myśliwe w spódnicach" wpadają do pustego tramwaju. Gdzie usiąć? Na którym krzesełku? Przypominają wtedy Jasia Fasolę. Jestem niepełnosprawny (choć na pierwszy rzut oka tego nie widać), nie raz zostałem popchnięty przez kobietę gnającą do zwalniającego się krzesełka. Sądząc po energii z jaką walczą o miejsca siedzące, są najsilniejszą częścią naszego społeczeństwa. Co zaś się tyczy wulgaryzmów używanych przez młodych ludzi (oczywiście tylko pewną część) - oni inaczej nie potrafią. Dla nich to normalny język. Gdyby mieli coś powiedzieć unikając przekleństw - prawdopodobnie nie powiedzieliby nic.
Pamiętaj o tym że i Ty się kiedyś zestarzejesz. Młodość trwa krótko, a starość prawie całe życie. Teraz tego nie zrozumiesz, ale za jakiś czas na pewno. A na Twoje pytanie "Jak zachowywali się kiedy byli młodzi?" odpowiem krótko. Mieliśmy poczucie wstydu. Cóż, kiepskie i złe jest zawsze wrogiem dobrego. Tak jak cola zastępuje niektórym kawę i soki, hamburgery prawdziwe jedzenie - tak i i chamski język zastęuje niektórym prawdziwą mowę polską.
Zaczął się nowy rok akademicki i jak spora część młodych ludzi udałam się na zajęcia na uczelni. Dawno nie korzystałam z komunikacji miejskiej, gdyż przez wakacje pracowałam blisko domu. Zapomniałam już, jak mało kulturalni, wręcz ordynarni potrafią być ludzie podróżujący tym środkiem transportu...
Nie chciałabym, żeby wszyscy młodzi ludzie byli wrzucani do "jednego worka". Wiele osób twierdzi, że : "studenci to obiboki, żyją na koszt rodziców", "studenci tylko piją i imprezują", "studenci studiują tylko dla papierka", "studenci są wulgarni i niewychowani". Może jakiś odsetek rzeczywiście potwierdza te stereotypy jednak nie wszyscy !
Jestem młodą osobą (mam 23 lata). Zwykle jadę na uczelnię z samego rana, na godzinę 8.15. Zajęcia trwają nieraz do 19.00-20.00. Wracając do domu jestem zmęczona. W domu muszę zrobić jeszcze masę rzeczy, nie mieszkam z rodzicami, czyli czeka mnie jeszcze pranie, gotowanie itp. Są ludzie w jeszcze "gorszej" sytuacji - wracając po całym dniu z pracy muszą jeszcze zrobić zakupy, odebrać dzieci z przedszkola/szkoły itp.
Kiedy widzę osobę o kulach, z dzieckiem, w ciąży lub jakakolwiek, którą uznam za potrzebującą miejsca siedzącego - ustępuje, mimo, że jestem nieraz bardzo zmęczona.
Myślę, że wiek nie jest jedynym czynnikiem, który upoważnia do siedzenia w tramwaju czy autobusie. Niestety, gdy wracam z uczelni, czy z pracy w weekendy często jestem "trącana" różnymi torbami (zwykle pełnymi owoców lub warzyw). Chodzi zapewne o ustąpienie miejsca... Ludzie starsi nie biorą pod uwagę tego, że "młodzi" ludzie są nieraz o wiele bardziej bardziej zmęczeni i obolali od nich. Niestety sygnalizują to w bardzo niekulturalny sposób. Nie bronię tych młodych ludzi odpowiadających wulgaryzmami, jednak w niektórych sytuacjach ciężko zachować spokój i pogodę ducha.
Pozdrawiam :)
Nie chciałabym, żeby wszyscy młodzi ludzie byli wrzucani do "jednego worka". Wiele osób twierdzi, że : "studenci to obiboki, żyją na koszt rodziców", "studenci tylko piją i imprezują", "studenci studiują tylko dla papierka", "studenci są wulgarni i niewychowani". Może jakiś odsetek rzeczywiście potwierdza te stereotypy jednak nie wszyscy !
Jestem młodą osobą (mam 23 lata). Zwykle jadę na uczelnię z samego rana, na godzinę 8.15. Zajęcia trwają nieraz do 19.00-20.00. Wracając do domu jestem zmęczona. W domu muszę zrobić jeszcze masę rzeczy, nie mieszkam z rodzicami, czyli czeka mnie jeszcze pranie, gotowanie itp. Są ludzie w jeszcze "gorszej" sytuacji - wracając po całym dniu z pracy muszą jeszcze zrobić zakupy, odebrać dzieci z przedszkola/szkoły itp.
Kiedy widzę osobę o kulach, z dzieckiem, w ciąży lub jakakolwiek, którą uznam za potrzebującą miejsca siedzącego - ustępuje, mimo, że jestem nieraz bardzo zmęczona.
Myślę, że wiek nie jest jedynym czynnikiem, który upoważnia do siedzenia w tramwaju czy autobusie. Niestety, gdy wracam z uczelni, czy z pracy w weekendy często jestem "trącana" różnymi torbami (zwykle pełnymi owoców lub warzyw). Chodzi zapewne o ustąpienie miejsca... Ludzie starsi nie biorą pod uwagę tego, że "młodzi" ludzie są nieraz o wiele bardziej bardziej zmęczeni i obolali od nich. Niestety sygnalizują to w bardzo niekulturalny sposób. Nie bronię tych młodych ludzi odpowiadających wulgaryzmami, jednak w niektórych sytuacjach ciężko zachować spokój i pogodę ducha.
Pozdrawiam :)
W przeważającej większości mamy fajną młodzież - pracowitą, uczciwą, radosną i bez nałogów. Niestety tak już jest że zawsze widzimy jednostki negatywne, chamskie, pijane. Naszej uwagi nie zwracają ludzie normalni - spokojni, trzeźwi i umyci - a takich jest zdecydowana większość. Kolejką SKM może jechać 500 osób zachowujących się normalnie, a my i tak zwrócimy uwagę na jednego podchmielonego chama. Dlatego radziłbym nie generalizować. Powyższe również odnosi się do dorosłych.