Widok
Ja nie jestem oburzona, tylko nie podoba mi sie to za bardzo.
Byc moze niedlugo zmienie zdanie i sama bede zachwalac te metode.
Ale chcialabym jednak sama wybrac. Jestem jeszcze mloda i moge sie mylic, ale mam do tego prawo.
ps. Madzia pozdrawiam Ciebie serdecznie i trzymam kciuki, zeby wszystko sie udało :)))
Byc moze niedlugo zmienie zdanie i sama bede zachwalac te metode.
Ale chcialabym jednak sama wybrac. Jestem jeszcze mloda i moge sie mylic, ale mam do tego prawo.
ps. Madzia pozdrawiam Ciebie serdecznie i trzymam kciuki, zeby wszystko sie udało :)))
przecież wiedza o Twoich wynikach cytologii jest czymś zupełnie innym niż wiedza na temat Twoich temperatur, jakosci sluzu, jego rozciągliwosci i stopnia płodności tym samym, jak i poziomie położenia i stopnia twardosciw danym dniu cyklu Twojej szyjki macicy. Przecież cytologia nic Ci takiego nie powie...???
widzę że niechcący wprowadziłam troche zamieszania , upssss,
Sprawa wygląda następująco - na wypełanianie nie miałam czasu bo w pracy mam sajgon i śpie po 2 godziny, na nauki żeby znaleźć czas też jest meksyk, ale go musze znaleźć i chce je jak najszybciej skończyć i właśnie dlatego grzecznie na nie chodzić i zaliczyć żeby zaoszczędzić czas na "dodatkowe zajęcia". Nie mam najmiejszego zamiaru zmieniac kościoła i parafi bo to koejna strata czasu. Jeżeli chodzi o sam kalendarzyk - to i owszem zacznę go stosować ale TYLKO dla SIEBIE i nie z nakazu obcej osoby. Jeżeli będe miała czas i ochote to zadzwonie do pani z poradnictwa (nawet zapisałam sobie numer) i umówię się z nią indywidualnie.
Szczerze powiem że nie podoba mi się że co poniektóre osoby weszły na temat mojej wiary i mojego stosunku do Boga. To jest chyba moja osobista sprawa i sprawa MOJEGO sumienia i nikt nie musi mnie umoralniać.
Pozdrawiam ;o)
deedee
Sprawa wygląda następująco - na wypełanianie nie miałam czasu bo w pracy mam sajgon i śpie po 2 godziny, na nauki żeby znaleźć czas też jest meksyk, ale go musze znaleźć i chce je jak najszybciej skończyć i właśnie dlatego grzecznie na nie chodzić i zaliczyć żeby zaoszczędzić czas na "dodatkowe zajęcia". Nie mam najmiejszego zamiaru zmieniac kościoła i parafi bo to koejna strata czasu. Jeżeli chodzi o sam kalendarzyk - to i owszem zacznę go stosować ale TYLKO dla SIEBIE i nie z nakazu obcej osoby. Jeżeli będe miała czas i ochote to zadzwonie do pani z poradnictwa (nawet zapisałam sobie numer) i umówię się z nią indywidualnie.
Szczerze powiem że nie podoba mi się że co poniektóre osoby weszły na temat mojej wiary i mojego stosunku do Boga. To jest chyba moja osobista sprawa i sprawa MOJEGO sumienia i nikt nie musi mnie umoralniać.
Pozdrawiam ;o)
deedee
U nas w parafii poradnictwo prowadzi pan kościelny, który w niedzielę zbiera podczas mszy pieniądze na tacę.
Nie mam ochoty na to, żeby ten pan, podchodząc do mnie w niedzielę z tacą wiedział jaki mam wykres dni płodnych, kiedy miałam ostatni okres i jak się miewa mój śluz...
Poza tym zapytałam tego pana, jaką szkołę skończył w zakresie poradnictwa, a on na to:
"Taki czteromiesięczny(!!!) kurs. Bo wie pani, tak w ogóle, to ja z zawodu jestem...mechanikiem"
Taaaa.... To mi dopiero "fachowa siła";-)
Nie mam ochoty na to, żeby ten pan, podchodząc do mnie w niedzielę z tacą wiedział jaki mam wykres dni płodnych, kiedy miałam ostatni okres i jak się miewa mój śluz...
Poza tym zapytałam tego pana, jaką szkołę skończył w zakresie poradnictwa, a on na to:
"Taki czteromiesięczny(!!!) kurs. Bo wie pani, tak w ogóle, to ja z zawodu jestem...mechanikiem"
Taaaa.... To mi dopiero "fachowa siła";-)
Jak jesteś taka mądra w kwestii wykresów itp, tego jak wyglądałyby w czasie brania tabletek a jak w czasie niebrania, to czemu sama nie narysujesz sobie fikcyjnych ale wyglądających na prawdziwe? Po co szukasz pomocy na forum. Taka jesteś mądra w kwestiach intymnych a sama nie umiesz wykresu swojego cyklu narysować?
oleta, wybór miejsca gdzie chodzisz na nauki i poradnictwo zależy od ciebie - możesz chodzić do miłej pani w wejherowie, gniewie czy lublińcu. Nie pasuje Ci, idź gdzie indziej.
Tak sobie czytam te opinie za i przeciw NPR i włosy mi dęba stają na głowie jak czytam wypowiedzi pseudooświeconych lasek, które "świadomie" wybrały tabletki i wykresy im do szcześcia niepotrzebne. To, że niepotrzebne teraz, nie znaczy, że w przyszłości też nie, a wiedza nie zaszkodzi, a kościół jest jak narazie jedyną instytucją która tą wiedzę usiłuje przekazać. Ciekawe ilu ginekologów tak szczegółowo chce omawiać NPR i dyskutować o waszych własnych wykresach. Wypisanie recepty na kolejnych kilka opakowań tabsów trwa 3 minuty i jeszcze można dostać z 60zł za wizyte, a pogadanie o temperaturze, śluzie i bólu owulacyjnym to tyyyyle czasu. A pani od NPRu chce dobrowolnie spędzić z Wami pare godzin, szczególnych kokosów na tym nie zarabia (czasem robi to zupełnie bezpłatnie i w swoim wolnym czasie) a jeszcze częstowana jest obelgami od jakichś totalnych idiotek którym proponuje rozmowę o ich własnych ciałach, fizjologii i tym, co w gruncie rzeczy bedzie dla nich najważniejsze - bo teraz może kwiatki w kosciele i kiecka są na pierwszym miejscu, ale niedługo posiadanie własnego dziecka będzie tym, o czym marzy najbardziej każda z nas.
I jeszcze inna kwestia - ja osobiście uważam, że decyzja o podjęciu jakiejś metody antykoncepcji tak samo jak decyzja o dziecku powinna dotyczyć obydwojga partnerów. Wiadomo, że facetowi łatwiej, gdy jego laska łyka tabletki - nie on robi sobie zamieszanie hormonalne we własnym ciele i jeszcze w dowolnym momencie może z panną iść do łóżka. Ja jednak uważam, że decydując się na małżeństwo z kimś, koleś powinien doskonale wiedzieć, jak działa organizm jego dziewczyny - kiedy boli ją brzuch przed okresem, kiedy jest płodna, czemu czasem jest bardziej sucha a innym razem bardziej wilgotna.
Uważam, że zwalanie wszystkiego na kobietę jest nieporozumieniem i brakiem odpowiedzialności.
Tak sobie czytam te opinie za i przeciw NPR i włosy mi dęba stają na głowie jak czytam wypowiedzi pseudooświeconych lasek, które "świadomie" wybrały tabletki i wykresy im do szcześcia niepotrzebne. To, że niepotrzebne teraz, nie znaczy, że w przyszłości też nie, a wiedza nie zaszkodzi, a kościół jest jak narazie jedyną instytucją która tą wiedzę usiłuje przekazać. Ciekawe ilu ginekologów tak szczegółowo chce omawiać NPR i dyskutować o waszych własnych wykresach. Wypisanie recepty na kolejnych kilka opakowań tabsów trwa 3 minuty i jeszcze można dostać z 60zł za wizyte, a pogadanie o temperaturze, śluzie i bólu owulacyjnym to tyyyyle czasu. A pani od NPRu chce dobrowolnie spędzić z Wami pare godzin, szczególnych kokosów na tym nie zarabia (czasem robi to zupełnie bezpłatnie i w swoim wolnym czasie) a jeszcze częstowana jest obelgami od jakichś totalnych idiotek którym proponuje rozmowę o ich własnych ciałach, fizjologii i tym, co w gruncie rzeczy bedzie dla nich najważniejsze - bo teraz może kwiatki w kosciele i kiecka są na pierwszym miejscu, ale niedługo posiadanie własnego dziecka będzie tym, o czym marzy najbardziej każda z nas.
I jeszcze inna kwestia - ja osobiście uważam, że decyzja o podjęciu jakiejś metody antykoncepcji tak samo jak decyzja o dziecku powinna dotyczyć obydwojga partnerów. Wiadomo, że facetowi łatwiej, gdy jego laska łyka tabletki - nie on robi sobie zamieszanie hormonalne we własnym ciele i jeszcze w dowolnym momencie może z panną iść do łóżka. Ja jednak uważam, że decydując się na małżeństwo z kimś, koleś powinien doskonale wiedzieć, jak działa organizm jego dziewczyny - kiedy boli ją brzuch przed okresem, kiedy jest płodna, czemu czasem jest bardziej sucha a innym razem bardziej wilgotna.
Uważam, że zwalanie wszystkiego na kobietę jest nieporozumieniem i brakiem odpowiedzialności.
Konwaliowo - jasne, mogę wybrać panią w Wejherowie albo Gniewie, ale skoro do udzielania porad wymagany jest czteromiesięczny kurs i nie trzeba mieć wyższego wykształcenia, ani wykształcenia związanego chciażby luźno z medycyną, to pewnie w Gniewie i w Wejherowie też trafię na "wielce fachową" siłę.
A co do pana kościelnego - je nie napisałam, że on nie jest miły. Przeciwnie - jest b.sympatycznym chłopakiem, tylko jakoś nie mam do niego zaufania, jakie mam np.do lekarza ginekologii i nie widzę powodu omawiania z nim mojego cyklu płodnego i konsystencji śluzu...
A co do pana kościelnego - je nie napisałam, że on nie jest miły. Przeciwnie - jest b.sympatycznym chłopakiem, tylko jakoś nie mam do niego zaufania, jakie mam np.do lekarza ginekologii i nie widzę powodu omawiania z nim mojego cyklu płodnego i konsystencji śluzu...
Wydaje mi się że zaufanie do metod naturallnych w wieku lat dwudziestu kilku nie jest dobre. Wszystko przecież zalezy od hormonów a te u nas są bardzo niestabilne... Czasem wystarczy większy stres, żeby wszystko się poprzestawiało... Zbytnie zaufanie do własnego ciała w tym wieku skończyć się może niechcianą ciążą... Chyba większość z nas wie czym jest rozregulowany cykl miesiączkowy choćby przez głupią sesję.
Wczoraj rozmawiałam z kolegą. który studiuje filozofię. Jeden z przedmiotów wykłada były ksiądz, "zdegradowany" za to, że nauczał tego, czego nauczył się w seminarium we Włoszech. Podbno Polska jest jednym z nielicznych, jeśli nie jedynych krajów gdzie Kościół wtrąca się w antykoncepcję. W innych krajach uważa, że jest to sprawa danego człowieka. Nie wiem czy to prawda, ale wcale bym się nie zdziwiła...
Wczoraj rozmawiałam z kolegą. który studiuje filozofię. Jeden z przedmiotów wykłada były ksiądz, "zdegradowany" za to, że nauczał tego, czego nauczył się w seminarium we Włoszech. Podbno Polska jest jednym z nielicznych, jeśli nie jedynych krajów gdzie Kościół wtrąca się w antykoncepcję. W innych krajach uważa, że jest to sprawa danego człowieka. Nie wiem czy to prawda, ale wcale bym się nie zdziwiła...
Oleta: Sasiegnij rady forumek w temacie sensownych kursow w Twoim rejonie. Weselnik od zawsze byl zrodlem wiedzy w tematach ślubnych... wiekszosc z nas przeszla poradnie, wiec jest zorientowana.
Neli: Jesli masz cos sensownego do powiedzenia to atakuj poglady Konwaliowej a nie jej osobe!
Sama jestem fanka NPR stosujaca od 9miesiecy w małżenstwie celem odlozenia poczecia. Oprocz okresowej wstrzemieliwosci ma (wg mnie) same zalety. Dlatego uwazam, ze jej znajomosc jest wielce pozyteczna i wspieram na forum Dziewczyny, ktore nie poddaja sie trendom tablektowym.
Pozdrawiam
wiesia
Neli: Jesli masz cos sensownego do powiedzenia to atakuj poglady Konwaliowej a nie jej osobe!
Sama jestem fanka NPR stosujaca od 9miesiecy w małżenstwie celem odlozenia poczecia. Oprocz okresowej wstrzemieliwosci ma (wg mnie) same zalety. Dlatego uwazam, ze jej znajomosc jest wielce pozyteczna i wspieram na forum Dziewczyny, ktore nie poddaja sie trendom tablektowym.
Pozdrawiam
wiesia
wiesia napisał(a):
> Oleta: Sasiegnij rady forumek w temacie sensownych kursow w
> Twoim rejonie. Weselnik od zawsze byl zrodlem wiedzy w tematach
> ślubnych... wiekszosc z nas przeszla poradnie, wiec jest
> zorientowana.
>
Wiesia - ja już po (poradni i ślubie) ale temat nadal jest dla mnie interesujący:-)
Byłam u tego pana (sama, bo mój mąż - a wtedy narzeczony - się "zbuntował",a ja go nie namawiałam).
Rozmawialiśmy, ja wysłuchałam co pan miał do powiedzenia, pooglądałam przykładowe wykresy...
Śmieszne w tym było, że pan mówił do mnie jak do niedoświadczonej nastolatki. Poczułam się odmłodzona!;-)))
widocznie nie było wersji przygotowanej dla osób po trzydziestce!
Pan był niewiela starszy ode mnie i generalnie był szczerym, prostolinijnym chłopakiem, z zawodu - jak juz pisałam - mechanikiem (co zresztą dało się wyczuć w jego podejściu do spraw damsko - męskich;-)
Nie chciałam mu robić przykrości, bo z takim zaangażowaniem mnie nauczał, więc się uśmiechałam i jakoś poszło!
Ale o swoich cyklach jednak nie wdałam się w dyskusję, ani wykresu nie przedstawiłam.
Generalnie było to - dla mnie, nauczycielki od 12stu lat - ciekawe i zabawne doświadczenie...
Mimo to była to również strata czasu, którego jak wiadomo przed ślubem nie ma się zbyt wiele...
> Oleta: Sasiegnij rady forumek w temacie sensownych kursow w
> Twoim rejonie. Weselnik od zawsze byl zrodlem wiedzy w tematach
> ślubnych... wiekszosc z nas przeszla poradnie, wiec jest
> zorientowana.
>
Wiesia - ja już po (poradni i ślubie) ale temat nadal jest dla mnie interesujący:-)
Byłam u tego pana (sama, bo mój mąż - a wtedy narzeczony - się "zbuntował",a ja go nie namawiałam).
Rozmawialiśmy, ja wysłuchałam co pan miał do powiedzenia, pooglądałam przykładowe wykresy...
Śmieszne w tym było, że pan mówił do mnie jak do niedoświadczonej nastolatki. Poczułam się odmłodzona!;-)))
widocznie nie było wersji przygotowanej dla osób po trzydziestce!
Pan był niewiela starszy ode mnie i generalnie był szczerym, prostolinijnym chłopakiem, z zawodu - jak juz pisałam - mechanikiem (co zresztą dało się wyczuć w jego podejściu do spraw damsko - męskich;-)
Nie chciałam mu robić przykrości, bo z takim zaangażowaniem mnie nauczał, więc się uśmiechałam i jakoś poszło!
Ale o swoich cyklach jednak nie wdałam się w dyskusję, ani wykresu nie przedstawiłam.
Generalnie było to - dla mnie, nauczycielki od 12stu lat - ciekawe i zabawne doświadczenie...
Mimo to była to również strata czasu, którego jak wiadomo przed ślubem nie ma się zbyt wiele...
Kasieńka: Moje ostatnie 3grosze przed poludniem. Nie wiem jak w Twojej wierze, ale w mojej sa takie przykazania jak "nie zabijaj" oraz "kochaj blizniego swego jak siebie samego".
Godnosc drugiego Czlowieka jest w niej wielka wartoscia - i chodzi tu nie tylko o tego nowopoczetego ale takze o malzonka (przyklad: co to za poszanowanie zony, jesli nie ma sie pojecia o jej nastrojach tylko dba sie o lykanie pigul, ktore sa SZKODLIWE).
Wymiar etyczny w zyciu malzonkow chrzescijanskich jest zgodnie z nauka kosciola bardzo istotny dla rozwoju ich milosci (a nie tylko popedow).
W skrocie chodzi o to, aby czlowiek nie stawal sie niewolnikiem swoich popedow lecz umial nad nimi zapanowac i umiejetnie z nich korzystac.
Ale do NPR mozna podchodzic nie tylko od tej strony. Dla wielu niewierzacych par, jest to po prostu naukowa metoda kontroli narodzin, ktora nie ma zadnych skutkow ubocznych w przeciwienstwie do wszystkich pozostalych.
Pozdrawiam
wiesia i tom
Godnosc drugiego Czlowieka jest w niej wielka wartoscia - i chodzi tu nie tylko o tego nowopoczetego ale takze o malzonka (przyklad: co to za poszanowanie zony, jesli nie ma sie pojecia o jej nastrojach tylko dba sie o lykanie pigul, ktore sa SZKODLIWE).
Wymiar etyczny w zyciu malzonkow chrzescijanskich jest zgodnie z nauka kosciola bardzo istotny dla rozwoju ich milosci (a nie tylko popedow).
W skrocie chodzi o to, aby czlowiek nie stawal sie niewolnikiem swoich popedow lecz umial nad nimi zapanowac i umiejetnie z nich korzystac.
Ale do NPR mozna podchodzic nie tylko od tej strony. Dla wielu niewierzacych par, jest to po prostu naukowa metoda kontroli narodzin, ktora nie ma zadnych skutkow ubocznych w przeciwienstwie do wszystkich pozostalych.
Pozdrawiam
wiesia i tom