Widok
nie szukam choć sam
Czytam sobie te wszystkie wątki , nie zawsze chce mi się odnosić do nich , ale jedno jest zauważalne , najwięcej w tych poszukiwaniach zaangażowanych jest młodych ludzi , czyżby rozpaczliwe , albo "cwaniackie" poszukiwanie brało się z tego , ze ekran monitora zajął Im punkt widzenia otoczenia i ciężko zdobyć sie na odezwanie do kogos bo brak klawaitury do poklikania ?Jak chodzi o wg mojego okreslenia "cwaniackie" poszukiwanie to sprawa jest jednoznaczna i pominę , natomiast gdu chodzi o samotnych , mozna poznac tak jakies rozsądne osoby poprzez wpis na jkimś kolejnym forum czy czacie , zdarzyło mi sie takie poznać , jednak nie szukałem a coś samo wynikło dla jasności nie chodziło o seks , to dla szukających jdnokierunkowo , ale przyznaje , że więcej jednak było w tym wszystkim oszolomów i to obojga płci , nie obrażając nikogo , mój osobisty punkt odniesienia .Może w przypływie samotnego popyszczenia wyrazicie swoje opinie , ale nie jest to konieczne , ot taka mała refleksja
Mi nasuwa się myśl że ludzie szukają wrażeń, adrenaliny - odskoczni od życia w szary dzień. Zazwyczaj są to osoby, które mają męża/żony/partnerów... wniosek jeden... są też tacy, którzy chcą zrobić sobie żart / kawał bo ciekawość daje góre. Oczywiście najbardziej bawi mnie to że koniecznie ta druga osoba musi być szczupła, ładna, zadbana, itd bo przecież wygląd jest najważniejszy bo trzeba pokazać się w towarzystwie kolegów... a niech zazdroszczą ;) ludzie chyba zwsze będą powierzchowni i puści w swej prostocie - no cóż proza życia! Czy młodzi ludzie przeważają w sieci? hmm pewnie tak bo to śmielsze pokolenie nie ma zasad czesto brak wartości i panuje styl "carpe diem". Czasmi jak się czyta różne ogłoszenia treść przyprawia mnie o śmiech a czasmi nie mogę uwierzyć w głupotę i naiwność...
Tak mi się też wydaje, że zdobycze techniki niedługo zaspokoją nasze wszystkie potrzeby i nie będzie już czasu na spotkania z przyjaciółmi, rozmowy, spacery, nawet na seks bo wszystko można załatwić przez internet ewentualnie przez telefon. Dotyczy to oczywiście w większym stopniu pokolenia młodych ale nie tylko. Ja jeszcze wciąż mam nadzieję, że istnieje pewna grupa ludzi, dla których liczą się inne wartości i dla których prawdziwe relacje miedzy ludźmi nie kończą się na forum internetowym
Obecnie przez telefon można chyba już dosłownie wszystko ;) no może jeszcze nie możemy wypłacać pieniedzy z banku na telefon, ale cała reszta służy ludzkośći a czy internet zastępuje świat rzeczywisty - zapewne dla pewnej grupy TAK! są to osoby które tym żyją i cieżko im odnalezc się poza światem wirtualnym ;) Młodych kiedyś to zgubi.
obawiam się że nie tylko młodych... ja... jestem osoba po czterdziestce i ludzie z mojego pokolenia uzależnieni są od neta i telefonu... czasem szlag mnie jasny trafia kiedy na spotkaniu, przy piwku, na kawie czy po prostu na pogaduchach moi znajomi średnio co 10 minut odbierają telefon lub wysyłają smsy... czuję się wtedy niepotrzebna... jakby poza światem... tęsknie za czasami kiedy telefon był w co trzecim domu i pisało się listy... takie zwyczajne, papierowe ze znaczkami... listy pachniały, były intymne, osobiste i takie bardzo "od serca dla serca" a teraz... życzenia urodzinowe wyglądają jak oderwany kawałek gazety..."najlepszego!" to przykre że nie stać nas już na odrobinę dedykacji.... ech... wolę jednak spotykać się z ludźmi "na żywo" niż w necie... z reszta kto mnie zna ten wie...
to jak? może jakieś piwko w piątek na przykład? albo szarlotka z lodami?
pozdrawiam wszystkich... tych uzależnionych też...
:o))
to jak? może jakieś piwko w piątek na przykład? albo szarlotka z lodami?
pozdrawiam wszystkich... tych uzależnionych też...
:o))
Mężczyzna to Twój skarb, więc... zakop go w ogródku. :o)))
czy nam się to podoba czy nie, człowiek jest istotą społeczną; myślę że jeszcze długo zdobycze techniki nie zapokoją wszystkich potrzeb. mam nadzieję.
a co do prawdziwych relacji między ludźmi, to chyba często nie mamy na nie zbyt dużo czasu. i nie mam tu na myśli modnego słowa "pęd", szczególnie, kiedy w drodze z pracy stoję sobie w korku, i 30-sto minutowy odcinek drogi pokonuję w godzinę piętnaście :)
a co do prawdziwych relacji między ludźmi, to chyba często nie mamy na nie zbyt dużo czasu. i nie mam tu na myśli modnego słowa "pęd", szczególnie, kiedy w drodze z pracy stoję sobie w korku, i 30-sto minutowy odcinek drogi pokonuję w godzinę piętnaście :)
nie do końca chyba rozumiem o jakie poszukiwania chodzi (i dlaczego cwaniackie) itd, więc jeśli coś palnę nie na temat to nie mam nic na swoją obronę :/
tak mi wychodzi, że młodym jest łatwiej szukać i poznawać ludzi przez internet i że ciężko im odezwać się do kogoś w realu.. do znajomych? nieznajomych?
a mnie zastanawia, jak często w ogóle zagadujecie nieznajome osoby na żywo? niekoniecznie w celach podrywczych? w jakich sytuacjach, poza szkołą/studiami i pracą nawiązujecie nowe, nieinternetowe znajomości?
tak mi wychodzi, że młodym jest łatwiej szukać i poznawać ludzi przez internet i że ciężko im odezwać się do kogoś w realu.. do znajomych? nieznajomych?
a mnie zastanawia, jak często w ogóle zagadujecie nieznajome osoby na żywo? niekoniecznie w celach podrywczych? w jakich sytuacjach, poza szkołą/studiami i pracą nawiązujecie nowe, nieinternetowe znajomości?
cwaniackie w tym kontekscie który zastosowałem , odnosiło sie do , ( dowolnośc określeń ) wyrwania kogoś na jedno albo parorazowy sex , (upraszczam ) a co do odezwania sie do nieznajmomych nie za często , ale zdarza mi sie , choć mam ta przewage , ze mimowolnie część z nich przychodzi do mnie do pracy i chcąc niechcąc , muszę (albo powinni ) odezwać się .Margo , lubiem te ten czas , gdy kursoway pierowe listy i popieram w pełni Twój punkt widzeniania , piatek ? hmm :D
sprawdzę jak wygladam z czasem
pokolenie 40 ,latków , uczy się od mlodszych a młodsi , to wygodnictwo , szybkie życie przed monitorem szybkie czytanie tego co obowiazkowe , więc czyta sie bryki , szybkie poznawanie , więc odpowiednia ilośc postów na jakichś forach itd , tefleksja przyjdzie kiedy już właściwie może dalej ciągnąć zycie bezrefleksyjnie
sprawdzę jak wygladam z czasem
pokolenie 40 ,latków , uczy się od mlodszych a młodsi , to wygodnictwo , szybkie życie przed monitorem szybkie czytanie tego co obowiazkowe , więc czyta sie bryki , szybkie poznawanie , więc odpowiednia ilośc postów na jakichś forach itd , tefleksja przyjdzie kiedy już właściwie może dalej ciągnąć zycie bezrefleksyjnie
zmęczenie materiału nastąpiło?
spokojnie... wiemy o co chodzi... a tak swoja drogą.. do szału doprowadzają mnie np błędy ortograficzne w postach, meilach i innych przekazach netowych... ludzie w ogóle nie przywiązują już wagi do polszczyzny... to jakaś paranoja, cofamy się w rozwoju... a potem tłumaczymy się głupio że to dysortografia, dysleksja albo jakieś jeszcze inne niestworzone dysfunkcje... a tak na prawdę to po prostu nasze lenistwo i olewactwo... szkoda bo potem w "dorosłym" życiu popełniając takie byki robimy z siebie idiotów i niedouków...potem jedzie taki jeden z drugim do Brukseli i nie dość że pisać nie umie to jeszcze wysłowić się nie potrafi... żal... no, ale czego oczekujemy od młodych skoro "dzisiejszemu" nauczycielowi w sumie to nie wolno nic... poza wysłuchaniem jaki to jest głupi i chamski wobec uczniów... jak tak dalej pójdzie to spadniemy na dno...
no, to tyle... zaszalałam...
a piątek? zastanówcie się czy nie warto spotkać się "w realu" i nie chodzi mi tu o market...
:o)
spokojnie... wiemy o co chodzi... a tak swoja drogą.. do szału doprowadzają mnie np błędy ortograficzne w postach, meilach i innych przekazach netowych... ludzie w ogóle nie przywiązują już wagi do polszczyzny... to jakaś paranoja, cofamy się w rozwoju... a potem tłumaczymy się głupio że to dysortografia, dysleksja albo jakieś jeszcze inne niestworzone dysfunkcje... a tak na prawdę to po prostu nasze lenistwo i olewactwo... szkoda bo potem w "dorosłym" życiu popełniając takie byki robimy z siebie idiotów i niedouków...potem jedzie taki jeden z drugim do Brukseli i nie dość że pisać nie umie to jeszcze wysłowić się nie potrafi... żal... no, ale czego oczekujemy od młodych skoro "dzisiejszemu" nauczycielowi w sumie to nie wolno nic... poza wysłuchaniem jaki to jest głupi i chamski wobec uczniów... jak tak dalej pójdzie to spadniemy na dno...
no, to tyle... zaszalałam...
a piątek? zastanówcie się czy nie warto spotkać się "w realu" i nie chodzi mi tu o market...
:o)
Mężczyzna to Twój skarb, więc... zakop go w ogródku. :o)))
a jednak... moje nadzieje nie okazały się płonne, dobrze że chociaż w naszym pokoleniu są ludzie, którzy przedkładają realne spotkania z ludźmi przy kawie czy piwku nad internetowo - komórkowy świat anonimowych użytkowników netu
marrgo - w pełni podzielam Twoje poglądy zarówno te dotyczące polszczyzny jak i polskiej edukacji a właściwie prób nauczania i wychowywania podejmowanych przez część kadry nauczycielskiej
jestem tu co prawda nowym bywalcem ale jak najbardziej chętnym na spotkanie i wymianę poglądów (to odnośnie piątku)
marrgo - w pełni podzielam Twoje poglądy zarówno te dotyczące polszczyzny jak i polskiej edukacji a właściwie prób nauczania i wychowywania podejmowanych przez część kadry nauczycielskiej
jestem tu co prawda nowym bywalcem ale jak najbardziej chętnym na spotkanie i wymianę poglądów (to odnośnie piątku)
czyżbym napisał , że nie reflektuję na spotkanie ?? , określiłem jedynie iż uzależnione to jest od czasu ktoś miał tam do mnie przyjechac w piątek , a ponieważ wiem , że przyjazdy tej osoby zawsze są powiązne z komplikacjami , więc oczekiwałem na potwierdzenie i mam je , będzie w sobotę :D , w takim razie piątek mam wolny , oczywiście popołudniu tak więc , tylko czas i ,iejsce i się zobaczy .
Pozdrawiam
p.s. , wiesz Margo , że czas to mam raczej wieczorami więc nie milcze a piszę w wolnym czasie .
Pozdrawiam raz jeszcze
Pozdrawiam
p.s. , wiesz Margo , że czas to mam raczej wieczorami więc nie milcze a piszę w wolnym czasie .
Pozdrawiam raz jeszcze
Ja z natury jestem z tych "ciamajdowatych" ;) więc jak już "muszę" to zaczepiam "obcych" (jak to brzmi hehe ) przychodzi mi to lepiej lub gorzej w zależności od okoliczności np. pytanie o drogę lub środek komunikacji, zazwyczaj sama jestem dobrze przygotowana jak juz się gdzieś wybieram :) jednak wszystkiego nie jest się w stanie przewidzieć kiedyś nie miałam drobnych w portfelu nie miałam jak kupić biletu z budki - stałam tak prawie 10 min szukając drobnych WSZĘDZIE bo papier nie chciało przyjąć... aż jakaś dziewczyna podeszła i "dała" mi 2 zł jak to powiedziała "na szczęście" wniosek jest taki ze ja w życiu bym nie poprosiła, ale cieszę się że ona tam była - dzięki niej dotarłam gdzie chciałam! Chciałam się odwdzięczyć i chociaż przesłac podziękowania i jakąś drobnostkę, jednak chyba wyglądam na podejrzaną bo obawiała się wyjawić adresu nawet mailowego ;) Pozdrawiam wszystkich!
widzisz Migotko... bo to właśnie tak w życiu jest... ona po prostu "dała" Ci te 2 złote... niczego w zamian nie oczekując... nie pragnęło kontaktu, znajomości, wdzięczności... ot tak po prostu ... 2 złote to nie majątek a dla Ciebie... zbawienie... i to nie tylko dlatego że nie potrafiłaś "użyć" biletomatu... gdyby dorwał Cię kanar miałabyś "w plecy" półtorej stówy... być może ona zrobiła to dla siebie... dla własnego lepszego samopoczucia... ja tez czasem tak robię... ostatnio dołożyłam jakiemuś dzieciakowi do zakupów (kupował 3 puszki coli i 3 małe lody) i zabrakło mu kasy na jednego loda... chciał oddać i miał takie oczy że... dałam mu te 1,80.. a co mi tam... mój rachunek był 100 razy wyższy więc... podziękował i poleciał do dwóch starszych kolegów (może braci) gdyby nie moje 1,80 oni zjedliby lody a on by tylko patrzył a tak... mogłam uśmiechnąć się do własnej duszy...
ale.. zboczyłam z tematu... czasem wystarczy uśmiech i zwyczajne "dzień dobry" żeby zjednać sobie ludzi...
i takich ludzi można spotkać np we Wrzosowie gdzie spędziłam tegoroczny urlop... fantastyczni ludzie...uśmiechnięci, życzliwi, uprzejmi i nawet miejscowy ABS (absolutny brak szyi) ze słuchawkami na uszach, wielki jak golem mijając mnie dygnął i grzecznie z uśmiechem powiedział "dzień dobry"... przyznam że byłam zszokowana... ale... po raz kolejny świat udowodnił że można... że sa jeszcze "żywi" i "prawdziwi" ludzie...
szkoda że zatracamy umiejętność poznawania i zaprzyjaźniania się w realnym świecie... zwłaszcza w dużych miastach... jesteśmy zagonieni, zapracowani, obojętni i anonimowi...
ech... mam nadzieję że jest nas jeszcze kilak osób... takich które przedkładają "real" nad "wirtual"
pozdrawiam serdecznie
:o)
ale.. zboczyłam z tematu... czasem wystarczy uśmiech i zwyczajne "dzień dobry" żeby zjednać sobie ludzi...
i takich ludzi można spotkać np we Wrzosowie gdzie spędziłam tegoroczny urlop... fantastyczni ludzie...uśmiechnięci, życzliwi, uprzejmi i nawet miejscowy ABS (absolutny brak szyi) ze słuchawkami na uszach, wielki jak golem mijając mnie dygnął i grzecznie z uśmiechem powiedział "dzień dobry"... przyznam że byłam zszokowana... ale... po raz kolejny świat udowodnił że można... że sa jeszcze "żywi" i "prawdziwi" ludzie...
szkoda że zatracamy umiejętność poznawania i zaprzyjaźniania się w realnym świecie... zwłaszcza w dużych miastach... jesteśmy zagonieni, zapracowani, obojętni i anonimowi...
ech... mam nadzieję że jest nas jeszcze kilak osób... takich które przedkładają "real" nad "wirtual"
pozdrawiam serdecznie
:o)
Mężczyzna to Twój skarb, więc... zakop go w ogródku. :o)))
Nareszcie jakiś "normalny" wątek:) już nie mogłam się doczekać!
Co do młodych internauto-świrów, to powiem z własnego doświadczenia (bo na liczniku jeszcze tak dużo nie mam), wśród młodych wcale nie ma ich zbyt wielu, a jeżeli są to trafiają do sieci, bo nie wiedzą co ze sobą zrobić... przykre to jest ale wszyscy teraz pędzą i ciągle za czymś gonią i niekiedy wydaje się, że net może być jakimś miejscem "spotkania", co jedynie pogarsza sytuacje...błędne koło..
Pozdrawiam serdecznie
PS. Rozumiem, że wszyscy rozmówcy znają się z "reala"? - szczęściarze;)
Co do młodych internauto-świrów, to powiem z własnego doświadczenia (bo na liczniku jeszcze tak dużo nie mam), wśród młodych wcale nie ma ich zbyt wielu, a jeżeli są to trafiają do sieci, bo nie wiedzą co ze sobą zrobić... przykre to jest ale wszyscy teraz pędzą i ciągle za czymś gonią i niekiedy wydaje się, że net może być jakimś miejscem "spotkania", co jedynie pogarsza sytuacje...błędne koło..
Pozdrawiam serdecznie
PS. Rozumiem, że wszyscy rozmówcy znają się z "reala"? - szczęściarze;)
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!
dziewczyny... po pierwsze: tylko nimfa wodna i ja znamy się z "reala"...
a po drugie: Fenicjan to fajny gość... i mam wrażenie że rzeczywiście nie szuka bo... bo nie...
a co do piątku... zapraszam wszystkich... bez względu na wiek, stan cywilny, przekonania i orientację... "drzwi otwarte" dla każdego...
:o))
a po drugie: Fenicjan to fajny gość... i mam wrażenie że rzeczywiście nie szuka bo... bo nie...
a co do piątku... zapraszam wszystkich... bez względu na wiek, stan cywilny, przekonania i orientację... "drzwi otwarte" dla każdego...
:o))
Mężczyzna to Twój skarb, więc... zakop go w ogródku. :o)))
ja też mam to szczęście, ze trafiam na tzw. porządnych ludzi i zastanawiam się czasem dlaczego tak jest, myślę że dużo zależy od tego jak sami nastawiamy się podchodząc do drugiej osoby - nasz uśmiech, spokój, opanowanie, szczerość - to zawsze działa niezależnie czy na panią w kiosku, urzędniczkę w banku czy znajomych albo przyjaciół
po prostu nasze nastawienie udziela się innym i wtedy myślę, że wszystkim jest dużo przyjemniej, a przy okazji załatwić można sporo spraw bez narzekań na niemiłą obsługę...
a co do spotkania.. ja też mam nadzieję, że nie do Gdyni, poza tym chętnie się z Wami zobaczę...
po prostu nasze nastawienie udziela się innym i wtedy myślę, że wszystkim jest dużo przyjemniej, a przy okazji załatwić można sporo spraw bez narzekań na niemiłą obsługę...
a co do spotkania.. ja też mam nadzieję, że nie do Gdyni, poza tym chętnie się z Wami zobaczę...
Marggoo ;) Bardzo często pomaga przy kasach nie tylko dzieciom które szperają po kieszeniach w poszukiwaniu drobniaczków, ale też starszym ludziom którym zwyczajnie brakuje kasy na podstawowe zakupy nie żal mi mojej kasy... jednak w takiej sytuacji ja osobiście czuję się pewniej i chcę pomóc - robię to (może ze względu na pracę jaką wykonuję?) chodzi mi o to że nie jestem z tych odważnych, przebojowych co zagadują na ulicy, pytają i zaczepiją czy proszą nie ważne o co jestem zdania że nie należy dwawć okazji podejrzanym typom do np. kradzieży czy innych "rzeczy" przezorny ubezpieczony i żywy! ;) tak już mam.
P.S. pracowałam dla wolontariatu i teraz też to robię z doskoku wiem jak to działa i jacy potrafią być ludzie... POzdrawiam i życzę sympatycznego dnia! :):):) oraz nam wszystkim więcej słoneczka!
P.S. pracowałam dla wolontariatu i teraz też to robię z doskoku wiem jak to działa i jacy potrafią być ludzie... POzdrawiam i życzę sympatycznego dnia! :):):) oraz nam wszystkim więcej słoneczka!
Właśnie, słoneczka!!! gdzie ono jest??
Co do Felicjana, to już się nie wypowiadam, bo nie znam sytuacji. Takie było moje pierwsze skojarzenie, że jeżeli "jest sam i nie szuka" to widocznie chce być sam ale teraz domyślam się, że to bardziej skomplikowana sytuacja.
Co do "zabawy" w piątek chyba brakuje jakiejś jednoznacznej decyzji
Co do Felicjana, to już się nie wypowiadam, bo nie znam sytuacji. Takie było moje pierwsze skojarzenie, że jeżeli "jest sam i nie szuka" to widocznie chce być sam ale teraz domyślam się, że to bardziej skomplikowana sytuacja.
Co do "zabawy" w piątek chyba brakuje jakiejś jednoznacznej decyzji
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!
no to moi drodzy... piętek godzina 19 przy budynku LOTu (brama wyżynna) gdzieś może przy bocznej szybie Rossmana? i całą banda pójdziemy gdzieś... na cokolwiek... pasuje?
nie zależnie od tego czy będzie słonko czy nie...
kto się pisze łapka w górę...
:o))
nie zależnie od tego czy będzie słonko czy nie...
kto się pisze łapka w górę...
:o))
Mężczyzna to Twój skarb, więc... zakop go w ogródku. :o)))