Widok
no stress!
Stres towarzyszy nam nieustannie w życiu. Czasem jest pozytywny i motywuje nas do działania ale czasem niestety jest dla nas uciążliwy i ma bardzo negatywny wpływ na nasze zdrowie. Jak ten stres zmniejszyć lub całkowicie wyeliminować? macie jakieś skuteczne sposoby? I czy w ogóle życie bez stresu jest możliwe?
INSTAGRAM: unbake_my_heart_
Soundcloud: https://soundcloud.com/inga-koz-owska
Soundcloud: https://soundcloud.com/inga-koz-owska
Nie znam pozytywnego stresu, który jeszcze miałby motywować do działania - owszem, stres zmusza do działania ale nie motywuje, chyba że słowo "motywacja" zinterpretujemy jako wymuszenie na nas podjęcia działań.
W moim rozumieniu stres, to zawsze negatywne doznanie, które w żadnej mierze nie może pozytywnie wpływać na nasze życie.
W moim rozumieniu stres, to zawsze negatywne doznanie, które w żadnej mierze nie może pozytywnie wpływać na nasze życie.
A po co w ogóle sie denerwować? Wiem, łatwo powiedzieć :-) sama czasem mam chwilę słabości i wkurzam się o coś, na co nie mam wpływu. Ale staram się tego nie robić. Jeśli pojawia się problem, który wywołuje u mnie stres, traktuję go jako wyzwanie i mierzę się z nim. Myślę sobie wtedy, że jest tyle naprawdę wielkich tragedii, czymże jest w porównaniu do tego mój mały problemik? I wiesz co? Wychodzi na to, że nie ma takich rzeczy, z którymi bym sobie nie poradziła, choć jeszcze jakiś czas temu wszystko mnie przerastało. Kiedy rośnie we mnie takie przekonanie, stres zanika.
Ciacho masz stres?Ja myślę że stres to indywidualne postrzeganie,bo to co dla Ciebie jest stresem,nie musi być dla kogo innego tym samym,albo tak samo mocno odczuwanym,to Twoje nastawienie.
Tu już koledzy doszli do najlepszych sposobów rozładowywania napięć,chociaż bezpośrednio przed egzaminem rozładowanie stresu może być trudne;-)
Tu już koledzy doszli do najlepszych sposobów rozładowywania napięć,chociaż bezpośrednio przed egzaminem rozładowanie stresu może być trudne;-)
ciachozkremem jedno przytulenie przez randall i pokochasz stres
http://www.youtube.com/watch?v=7_O3y6-dOww
http://www.youtube.com/watch?v=7_O3y6-dOww
Ponoć jest to przypadłość naszych czasów. Tempo życia jest zawrotne, towarzyszy temu dodatkowo ogromna rywalizacja. Trzeba żyć w całkowitej izolacji, żeby tego nie doświadczyć. Do funkcjonowania w takim umiarkowanym stresie można się przyzwyczaić i wbrew temu co napisał Hal może on działać stymulująco. Taki rodzaj stresu może dać pozytywnego kopniaka ;)
Czasem jednak zdarzają się sytuacje, na które całkowicie nie mamy wpływu- śmierć bliskiej osoby, choroba, rozwód. Stres wywołany takimi przeżyciami ma destrukcyjny wpływ na człowieka. W takich momentach wysiłek fizyczny gwarantuje jedynie chwilowe zapomnienie. Potrzeba czasu, poukładania myśli, spojrzenia z dystansu, aby z takimi doświadczeniami sobie poradzić. W każdym razie ja innego pomysłu na radzenie sobie nie mam. Wydaje mi się, że trudno taki stan zakceptować, można jedynie oswoić się z wydarzeniami. To nie jest coś, co człowieka wzmacnia, raczej doświadcza i zostaje w pamięci.
Z tym przytulaniem rewelacyjny pomysł :) Jest doskonałą witaminą. Nawet wyczytałam gdzieś, że do życia potrzeba ośmiu przytuleń dziennie. Tak się tym przejęłam, że liczyłam przytulanki ;)
Głupio byłoby umrzeć z niedosytu :D
Czasem jednak zdarzają się sytuacje, na które całkowicie nie mamy wpływu- śmierć bliskiej osoby, choroba, rozwód. Stres wywołany takimi przeżyciami ma destrukcyjny wpływ na człowieka. W takich momentach wysiłek fizyczny gwarantuje jedynie chwilowe zapomnienie. Potrzeba czasu, poukładania myśli, spojrzenia z dystansu, aby z takimi doświadczeniami sobie poradzić. W każdym razie ja innego pomysłu na radzenie sobie nie mam. Wydaje mi się, że trudno taki stan zakceptować, można jedynie oswoić się z wydarzeniami. To nie jest coś, co człowieka wzmacnia, raczej doświadcza i zostaje w pamięci.
Z tym przytulaniem rewelacyjny pomysł :) Jest doskonałą witaminą. Nawet wyczytałam gdzieś, że do życia potrzeba ośmiu przytuleń dziennie. Tak się tym przejęłam, że liczyłam przytulanki ;)
Głupio byłoby umrzeć z niedosytu :D
@ albo lepiej sprawić sobie psa :)
wniosek Sadyl i Halewicz nie będą więcej tacy spięci i popędliwi już jest na forum tak jakoś bardziej sielankowo, może to tylko moje odczucie nie wiem, ale dla tego kto pierwszy umieści tu zdjęcie jak panowie wyprowadzają wspólnie swoje pociechy to browar się należy ;]
wniosek Sadyl i Halewicz nie będą więcej tacy spięci i popędliwi już jest na forum tak jakoś bardziej sielankowo, może to tylko moje odczucie nie wiem, ale dla tego kto pierwszy umieści tu zdjęcie jak panowie wyprowadzają wspólnie swoje pociechy to browar się należy ;]
Moja szynszyla dostała mi się całkiem przypadkiem - dostałam ją od Pani, której znajome miały się nią opiekować. Kiedy okazało się, że jest ciężarna, po prostu małego szynszylka oddały jej mówiąc, że jak go nie zabierze to go wystawią na trawnik... To już chyba komentarza nie wymaga. Dodam, że panie studiowały medycynę więc jakby "pomoc" powinny mieć we krwi. Więc skoro tak bezdusznie chciały się obejść z maluszkiem-szynszylkiem to mama trafiła do mnie. A żeby się nie smuciła - kupiłam jej "siostrę" :))
Mnie fakt, że ludzie kupują rasowe zwierzaki nie denerwuje. Sama jestem właścicielką kota z rodowodem i nie dostrzegam różnicy w miłości do zwierzęcia. Wcześniej miałam zawsze tzw. dachowce. Opiekawałam się nimi w identyczny sposób i równie często bywałam u weterynarza. Gdyby zakup Leona miał zrujnować mój budżet jest chyba oczywistym, że nie kupiłabym wymarzonego brytyjczyka.
W mojej ocenie nie jest istotne czy zwierzak jest rasowy, ale jaki ja jako właścicielka mam stosunek do opieki nad nim. Jako istota silniejsza i z założenia bardziej rozumna decyzję o posiadaniu jakiegokolwiek zwierzęcia powinnam podjąć świadomie tzn. że to nie pluszowa zabawka, którą można odstawić na półkę kiedy się znudzi- co uważam, że uczyniłam ;)
Jeżeli zakup zwierzęcia podyktowany jest "modą", kaprysem czy snobizmem, a następnie pupil trafia do schroniska lub ktoś pozbywa się go w jakiś inny sposób- to wówczas uważam takie zachowanie za naganne.
Uwielbiam mojego kota. Cieszę się z jego towarzystwa, czasem wrednych zachowań, ale wdzięczności nie oczekuję :)
W mojej ocenie nie jest istotne czy zwierzak jest rasowy, ale jaki ja jako właścicielka mam stosunek do opieki nad nim. Jako istota silniejsza i z założenia bardziej rozumna decyzję o posiadaniu jakiegokolwiek zwierzęcia powinnam podjąć świadomie tzn. że to nie pluszowa zabawka, którą można odstawić na półkę kiedy się znudzi- co uważam, że uczyniłam ;)
Jeżeli zakup zwierzęcia podyktowany jest "modą", kaprysem czy snobizmem, a następnie pupil trafia do schroniska lub ktoś pozbywa się go w jakiś inny sposób- to wówczas uważam takie zachowanie za naganne.
Uwielbiam mojego kota. Cieszę się z jego towarzystwa, czasem wrednych zachowań, ale wdzięczności nie oczekuję :)
"ciachozkremem"
powietrze,przestrzan,woda,medytacja,pomoc komus anonimowa,pływanie ,taplanie sie w Bałtyku z dzieckiem ,plecak -wyjazd w nieznane..
COS EKSTREMALNEGO albo cos do czego brakowało nam odwagi...cos szalonego
AJGORSZY JEST DŁUGOTRWAŁY STRESPOWIAZANY Z BEZSILNOSCIA---KIEDY BIJE KORTYZOL
a testosteron I dlatego własnie dobrze jest zrobic cos zwariowanego
moze zadziałac jak antidotum w stosunku do kortyzolu
to samo jest w eustresie
i nieprawda jest oczywiscie ,ze troche torpedowania jest zle--bycie w błogostanie niczego nas o zyciu nie nauczy
............................
i najwazniejsze
zupełne ale to zupełnie niezwracanie uwagi na mezczyzn:)
powietrze,przestrzan,woda,medytacja,pomoc komus anonimowa,pływanie ,taplanie sie w Bałtyku z dzieckiem ,plecak -wyjazd w nieznane..
COS EKSTREMALNEGO albo cos do czego brakowało nam odwagi...cos szalonego
AJGORSZY JEST DŁUGOTRWAŁY STRESPOWIAZANY Z BEZSILNOSCIA---KIEDY BIJE KORTYZOL
a testosteron I dlatego własnie dobrze jest zrobic cos zwariowanego
moze zadziałac jak antidotum w stosunku do kortyzolu
to samo jest w eustresie
i nieprawda jest oczywiscie ,ze troche torpedowania jest zle--bycie w błogostanie niczego nas o zyciu nie nauczy
............................
i najwazniejsze
zupełne ale to zupełnie niezwracanie uwagi na mezczyzn:)
a ja się przyznam, że kupiłam swojego psa... możecie mnie za to teraz zlinczować. chciałam westa, to moja ukochana rasa.
poza tym uważam, że aby adoptować psa ze schroniska trzeba mieć doświadczenie w obcowaniu na co dzień z takim zwierzakiem, Randi to mój pierwszy pies i mimo, że wzięłam go kiedy miał 8 tygodni to często nie wiedziałam jak z nim postępować...tym bardziej nie wiedziałabym jak się obchodzić z psem, u którego nie wiadomo czy jest jakaś trauma, czy ma agresywne zachowania...zbyt duże ryzyko. ale podziwiam ludzi, którzy adoptują, trzeba mieć wielką odwagę i wiedzę, by to robić.
poza tym uważam, że aby adoptować psa ze schroniska trzeba mieć doświadczenie w obcowaniu na co dzień z takim zwierzakiem, Randi to mój pierwszy pies i mimo, że wzięłam go kiedy miał 8 tygodni to często nie wiedziałam jak z nim postępować...tym bardziej nie wiedziałabym jak się obchodzić z psem, u którego nie wiadomo czy jest jakaś trauma, czy ma agresywne zachowania...zbyt duże ryzyko. ale podziwiam ludzi, którzy adoptują, trzeba mieć wielką odwagę i wiedzę, by to robić.