Widok
Ja na Zaspie rodziłam 2 razy i było dobrze ,tylko jedna rada miej "pysk" i to nie mały bo do niektórych tam trzeba ,jak go nie masz i nie masz odwagi się odezwać to wdepczą cię w ziemię ,ja mam akurat bardzo niewyparzony i nie miałam problemu ale widziałam takie co nie miały i kiepsko się z nimi obchodzono .
Ja nie polecam, mojego synka przy porodzie zarazili paciorkowcem a mi wciskali, że to było zakażenie z moich wód płodowych, gdzie po późniejszym sprawdzeniu okazało się że z moimi wodami było wszystko ok, łazienki brudne, salowe przychodzą raz na kilka godzin, fakt że dziewczyny same za bardzo nie dbają o czystość w toaletach, położne nie za miłe, po prostu trzeba się postawić i im zwrócić uwagę raz i drugi to jest ok, tak było w moim przypadku, po porodzie w szpitalu spędzołam 16 dni więc musiałam sobie zapewnić dobre warunki :) po kilku moich uszczypliwych uwagach były ok, jak siedzisz cichutko jak myszka to mają Cię w d.... mają, więc Zaspa taka sobie, ale nigdzie nie jest idealnie !!!
JA również leżałam na Zaspie przez 16 dni na patologii a potem trzy najgorsze trzy dni na oddziale po porodowym. Zachowanie położnych daje wiele do życzenia. Ze mną na sali leżała dziewczyna, która rodziła przez 16 godzin puściły jej wszystkie zwieracze a położne wiecznie jeje zwracały uwagę jak również nie pomogły pomimo moich próśb. Dzwonki są zamontowane na takiej wysokość kobiety bardzo osłabione nie mogą sięgnąć i zawołać o pomoc. Ja rodziłam drugi raz i doskonale wiedziałam jak się czuje kobieta po porodzie. Co nie zmienia faktu, że zachowanie położnych i stosunek do kobiet po porodzie jest nie do opisania Straszny?......:( Te kobiety, położne '' są obdarte z wszelkich ludzkich zachowań. Byłam również światkiem jak lekarz w trakcie obchodu zalecił podanie krwi kobiecie a po chwili pojawiła się jedna z położnych i tej samej kobiecie odradzała przyjęcie tej krwi. Co to miało być położna mądrzejsza od lekarzy? Nie polecam, nie wspominam dobrze i mam nadzieję, że tam nigdy już nie trafię.
Ja tez rodzilam na zaspie i mam mieszane uczucia.Polozna koszmarna, obrazila sie na mnie bo jej powiedzialam ze bol porodowy to nic w porownaniu z jej badaniem.Wiec sie obrazila i powiedziala ze mam sobie sama rodzic i wyszla.Na szczescie przyszla druga zmiana i urodzilam bardzo szybko.Mysle ze jakbym nastepnym razem rodzila napewno oplace polozna,chociaz na sama mysl o porodzie mam dreszcze i nie wiem czy zdecyduje sie na kolejne dziecko.Na oddziale juz bylo dobrze,opieka ok,nie mam zadnych zastrzezen.
Na porodówce jest O.K. przynajmiej ja trafiłam na fajną położną i jednocześnie rodziły chyba tylko 3 kobiety, więc każda miała swoją położną (chyba 3 położne mają w jednym czasie dyżur). Natomiast na oddziale położniczym rzeczywiście jest kiepsko z opieką położnych. Są, no nie wszystkie, mało uprzejme i pomocne. Ja nie miałam problemów i rodziłam tam drugie dziecko, więc specjalnie nie potrzebowłam pomocy z ich strony, ale razem ze mną leżała dziewczyna, która nie miała pokarmu i specjalnie jej nie pomogły a raczej dołowały tak że zrezygnowała z naturalnego karmienia już w 2 doby po porodzie. Nie zrobiły nic by jej pomóc i zachęcić do karmienia malucha.
HEJ
SŁAWETNA" RUDA" TO PANI KASIA
JA NA ZASPIE RODZIŁAM W STYCZNIU 2008 , POLECAM CHOĆ MAM ŻAL ŻE NA ODDZIALE POŁOŻNICZYM ( TAK TWIERDZIŁ SAM ORDYNATOR NA OBCHODZIE) WMAWIANO MI ŻE BÓL ŻEBER JEST SPOWODOWANE OPADNIĘCIEM BRZUCHA. PO WYJŚCIU ZE SZPITALE ZROBIŁAM RENTGEN, WYSZŁO ŻE SĄ PO PROSTU ZŁAMANE 3 ŻEBRA PO STONIE LEWEJ, PODCZAS PORODU LEKARZ POŁOŻYŁ SIĘ NA BRZUCH I WYPYCHAŁ DZIECKO -PARANOJA
SŁAWETNA" RUDA" TO PANI KASIA
JA NA ZASPIE RODZIŁAM W STYCZNIU 2008 , POLECAM CHOĆ MAM ŻAL ŻE NA ODDZIALE POŁOŻNICZYM ( TAK TWIERDZIŁ SAM ORDYNATOR NA OBCHODZIE) WMAWIANO MI ŻE BÓL ŻEBER JEST SPOWODOWANE OPADNIĘCIEM BRZUCHA. PO WYJŚCIU ZE SZPITALE ZROBIŁAM RENTGEN, WYSZŁO ŻE SĄ PO PROSTU ZŁAMANE 3 ŻEBRA PO STONIE LEWEJ, PODCZAS PORODU LEKARZ POŁOŻYŁ SIĘ NA BRZUCH I WYPYCHAŁ DZIECKO -PARANOJA
tokio, ja też chodziłam do szkoły rodzenia na zaspie, też słyszałam o tym, że nikt tam nie ma czasu na dopieszczanie, to samo słyszałam na położnictwie jak prosiłam o pomoc, ale tak jak napisałam - w ich pokoju one zawsze siedziały i się bawiły w najlepsze:) ja nie oczekiwałm żadnych luksusów, tym bardziej, że z charakteru jestem "zosia samosia" i jak nawet ktoś chce mi w czymś pomóc to czuję się głupio i mówię, że nie trzeba. Ale po porodzie ewidentnie potrzebowałam pomocy. Pomocy a nie opierdalania, za przeproszeniem. nawet gdyby nie miały czasu to nic nie usprawiedliwia pewnych tekstów i zachowań.
"niedopieszczona" hihihi :)
na SR na Zaspie nam mówili, że nie mamy się spodziewać luksusów, bo jest "baby boom" i nikt nie ma czasu się nad nami rozczulać, mimo że każda z nich czuje się najbardziej wyjątkowo, gdyz ONA URODZIŁA DZIECKO ...
powiedziano nam, że nikt nie odmówi nam pomocy, ale zeby nie liczyć na to, że połozna przyjdzie i przystawi nam dziecko do piersi co 2 godziny, bo po prostu nie bedzie miała na to czasu ...
na pewno się wypowiem jak już urodzę, jednak myślę, że nastawianie się na luksusy i dopieszczanie jest złym podejściem, z takim rodzi się w prywatnej klinice za kilka tysi, a nie w najbardziej obleganym państwowym szpitalu w mieście ...
na SR na Zaspie nam mówili, że nie mamy się spodziewać luksusów, bo jest "baby boom" i nikt nie ma czasu się nad nami rozczulać, mimo że każda z nich czuje się najbardziej wyjątkowo, gdyz ONA URODZIŁA DZIECKO ...
powiedziano nam, że nikt nie odmówi nam pomocy, ale zeby nie liczyć na to, że połozna przyjdzie i przystawi nam dziecko do piersi co 2 godziny, bo po prostu nie bedzie miała na to czasu ...
na pewno się wypowiem jak już urodzę, jednak myślę, że nastawianie się na luksusy i dopieszczanie jest złym podejściem, z takim rodzi się w prywatnej klinice za kilka tysi, a nie w najbardziej obleganym państwowym szpitalu w mieście ...
papilio1@op.pl