Widok
Wizje sie ciagle zmieniaja, a przynajmniej u mnie :)
u nas koszty wyniosa 210 zl za osobe, a w tym jest wesele (menu, ciasta, tort), poprawiny i nocleg wiec uwazam ze to calkiem rozsadna cena :-)
duzo jest pieknych miejsc, ale trzeba pamietac ze okolica w okol sali tez powinna byc ladna i ciekawa zeby goscie i sama mloda para miala gdzie wyjsc i chwilke odpoczac.
Powodzenia w wyborze :-)
u nas koszty wyniosa 210 zl za osobe, a w tym jest wesele (menu, ciasta, tort), poprawiny i nocleg wiec uwazam ze to calkiem rozsadna cena :-)
duzo jest pieknych miejsc, ale trzeba pamietac ze okolica w okol sali tez powinna byc ladna i ciekawa zeby goscie i sama mloda para miala gdzie wyjsc i chwilke odpoczac.
Powodzenia w wyborze :-)
Złotą Różę zdecydowanie odradzam! To jedna z sal, które odwiedziliśmy i niestety - jedyne, co jest plusem tej sali, to jej wystrój i fakt, że ma pokoje do spania na piętrze.
Cała reszta... Może po kolei: wystrój sali jest piękny, ale nie do ruszenia. Kolorystyka złoto-pomarańczowo-dębowa zostaje, a gdy powiedziałam, że chciałabym inny kolor, to właścicielka spojrzała na mnie jak na kosmitkę, mówiąc, że przecież inny do tej sali nie pasuje.
Druga rzecz to jedzenie. Wiem, że mają bogate menu, ale, niestety, nie dostaniesz go do wglądu. Byliśmy tam z narzeczonym i teściami, czyli łącznie cztery osoby, a właścicielka posadziła nas na przeciwko siebie i czytała z kartki dania, które mają w menu. Nie mając kopii przed oczami, zgubiłam się po czwartym mięsie :P Poza tym podobno z jakością jedzenia u nich słabo, ale tego dowiedziałam się od znajomych już po tym, jak tam byliśmy.
Trzecia sprawa to obsługa. Okazuje się, że nie ma jednej wyznaczonej osoby, kierownika, menagera, jednej z kelnerek, kogokolwiek, kto podczas wesela byłby łącznikiem między obsługą a młodymi. Właścicielka powiedziała, że podczas wesela ona w ogóle na salę nie wchodzi. Może to i drobiazg, ale czasami podczas imprezy trzeba coś dogadać, coś się przesunie itp., a jak nie ma osoby decyzyjnej, to może być problem.
Czwarta rzecz, która zniechęciła mnie do tej sali już na starcie, gdy tylko tam przyjechaliśmy. Otóż na zdjęciach na stronie tego nie widać, ale sala jest położona wśród salonów samochodowych. Gdzie się nie obejrzysz, tam są. Średnio weselne otoczenie :] poza tym nie ma ani skrawka ogródka, a tuż za płotem jest ul. Kartuska. Co prawda takie położenie jest plusem, bo trudno tam nie trafić, ale jak skończy się remont, to ruch na ulicy będzie baaardzo duży. Trochę bym się bała o hałas.
Piąta rzecz, jeszcze w temacie położenia. Na tej samej działce stoi sala weselna i dom właścicielki. Budynki nie są odgrodzone w żaden sposób, a w domu właścicielki mieści się również jakiś warsztat (stolarski chyba, ale pewna nie jestem). Mało to ślubne, choć dla właścicielki pewnie wygodne.
i po szóste - właścicielka. Dla mnie najgorszy minus całej sali. Z pewnością ma doświadczenie i wie co robi, ale ze wszystkiego, co mówiła, przebija się jedna rzecz - możecie mieć jak chcecie, byle by było po mojemu. Ma bardzo konkretnie określoną wizję na tę salę, jest ona (wizja, nie sala) spójna i ładna. Ale miałam wrażenie, że jeśli się zdecydujemy na tę salę, to nasze wesele będzie jednym z wielu takich samych przed nami i po nas. Niezbyt miła perspektywa, szczerze mówiąc...
Trochę się rozpisałam, ale naprawdę bardzo się rozczarowałam tą salą... Mam nadzieję, że coś Ci te moje wypociny pomogą :)
Cała reszta... Może po kolei: wystrój sali jest piękny, ale nie do ruszenia. Kolorystyka złoto-pomarańczowo-dębowa zostaje, a gdy powiedziałam, że chciałabym inny kolor, to właścicielka spojrzała na mnie jak na kosmitkę, mówiąc, że przecież inny do tej sali nie pasuje.
Druga rzecz to jedzenie. Wiem, że mają bogate menu, ale, niestety, nie dostaniesz go do wglądu. Byliśmy tam z narzeczonym i teściami, czyli łącznie cztery osoby, a właścicielka posadziła nas na przeciwko siebie i czytała z kartki dania, które mają w menu. Nie mając kopii przed oczami, zgubiłam się po czwartym mięsie :P Poza tym podobno z jakością jedzenia u nich słabo, ale tego dowiedziałam się od znajomych już po tym, jak tam byliśmy.
Trzecia sprawa to obsługa. Okazuje się, że nie ma jednej wyznaczonej osoby, kierownika, menagera, jednej z kelnerek, kogokolwiek, kto podczas wesela byłby łącznikiem między obsługą a młodymi. Właścicielka powiedziała, że podczas wesela ona w ogóle na salę nie wchodzi. Może to i drobiazg, ale czasami podczas imprezy trzeba coś dogadać, coś się przesunie itp., a jak nie ma osoby decyzyjnej, to może być problem.
Czwarta rzecz, która zniechęciła mnie do tej sali już na starcie, gdy tylko tam przyjechaliśmy. Otóż na zdjęciach na stronie tego nie widać, ale sala jest położona wśród salonów samochodowych. Gdzie się nie obejrzysz, tam są. Średnio weselne otoczenie :] poza tym nie ma ani skrawka ogródka, a tuż za płotem jest ul. Kartuska. Co prawda takie położenie jest plusem, bo trudno tam nie trafić, ale jak skończy się remont, to ruch na ulicy będzie baaardzo duży. Trochę bym się bała o hałas.
Piąta rzecz, jeszcze w temacie położenia. Na tej samej działce stoi sala weselna i dom właścicielki. Budynki nie są odgrodzone w żaden sposób, a w domu właścicielki mieści się również jakiś warsztat (stolarski chyba, ale pewna nie jestem). Mało to ślubne, choć dla właścicielki pewnie wygodne.
i po szóste - właścicielka. Dla mnie najgorszy minus całej sali. Z pewnością ma doświadczenie i wie co robi, ale ze wszystkiego, co mówiła, przebija się jedna rzecz - możecie mieć jak chcecie, byle by było po mojemu. Ma bardzo konkretnie określoną wizję na tę salę, jest ona (wizja, nie sala) spójna i ładna. Ale miałam wrażenie, że jeśli się zdecydujemy na tę salę, to nasze wesele będzie jednym z wielu takich samych przed nami i po nas. Niezbyt miła perspektywa, szczerze mówiąc...
Trochę się rozpisałam, ale naprawdę bardzo się rozczarowałam tą salą... Mam nadzieję, że coś Ci te moje wypociny pomogą :)
My w lipcu :)
A co do sal, to szukaliśmy takiej na ok 80-100 osób, ładnej, ale bez kryształowych żyrandoli ;) z bardzo dobrym jedzeniem, w miarę blisko Gdańska. Po wizytach w kilku miejscach zdecydowaliśmy się na Lukullusa. Przeważyło świetne wrażenie, jakie zrobiło na nas zarówno kierownictwo, jak i obsługa, opinie rodziny i znajomych, którzy byli tam na imprezach lub po porostu na obiedzie oraz jedzonko, które sami tam jedliśmy. Co więcej, już w przyszłym roku ma w tuż obok powstać hotel, więc do czasu naszego wesela z pewnością miejsca noclegowe już będą :)
A co do sal, to szukaliśmy takiej na ok 80-100 osób, ładnej, ale bez kryształowych żyrandoli ;) z bardzo dobrym jedzeniem, w miarę blisko Gdańska. Po wizytach w kilku miejscach zdecydowaliśmy się na Lukullusa. Przeważyło świetne wrażenie, jakie zrobiło na nas zarówno kierownictwo, jak i obsługa, opinie rodziny i znajomych, którzy byli tam na imprezach lub po porostu na obiedzie oraz jedzonko, które sami tam jedliśmy. Co więcej, już w przyszłym roku ma w tuż obok powstać hotel, więc do czasu naszego wesela z pewnością miejsca noclegowe już będą :)
My szukalismy sali na ok.120 osob i najbardziej spodobaly nam sie sala u Stolema (ale tam sie raczej max 100 os zmiesci) i gospodarstwo u Rychertow w Kiełpinie - i ta sale wybralismy. w sumie duzo jest pieknych miejsc ale my musimy zapewnic rowniez miejsca noclegowe na ok 100 os. wiec wiele pieknych miejsc odpadlo.
A odnoszac sie jeszcze do "przedwczesnego" szukania, stwierdzilismy ze lepiej jest przebierac w ofertach niz wybierac resztki ktore zostana. zwlaszcza ze zalezalo nam na konkretnej dacie :-)
A odnoszac sie jeszcze do "przedwczesnego" szukania, stwierdzilismy ze lepiej jest przebierac w ofertach niz wybierac resztki ktore zostana. zwlaszcza ze zalezalo nam na konkretnej dacie :-)
Ja i mój narzeczny również planujemy slub na 2013, ale na kwiecien wiec to 1.5 roku wcześniej a nie 2 latka :) My juz mamy upatrzona sale, wiec tylko zaliczke trzeba wplacic :) my wolimy teraz powoli sie rozgladac niz pozniej na szybkiego szukac. z reszta pieniazki trzeba zbierac a to tak szybko juz nie idzie zalatwic :/
Latte, a macie termin?
My też się rozglądamy, zastanawiamy się razem co i jak byśmy chcieli.
Termin mamy i to w sumie od niego wszystko wyszło. Wybraliśmy salę, pozostaje tylko pojechać w wpłacić zaliczkę. I póki co spokój, na kolejne decyzje przyjdzie czas za jakiś czas ;) A tak na marginesie mówiąc, byliśmy oglądać różne sale w lipcu i miejsc na 2012 już praktycznie nie było. :)
My też się rozglądamy, zastanawiamy się razem co i jak byśmy chcieli.
Termin mamy i to w sumie od niego wszystko wyszło. Wybraliśmy salę, pozostaje tylko pojechać w wpłacić zaliczkę. I póki co spokój, na kolejne decyzje przyjdzie czas za jakiś czas ;) A tak na marginesie mówiąc, byliśmy oglądać różne sale w lipcu i miejsc na 2012 już praktycznie nie było. :)
rozumiem, ze to Wasz watek odpowiedzialam po prostu , ze mozna w tak długo, ale tez tak w krótko, bez pojscia na ustepstwa, a terminy niekoniecznie bytły wolne, bo jesli dj grałby w piatek nie móbly wziac czwartkowego terminu, zatem powodzenia! slyszłam o praach, które planuja dwa lata wczesniej ,a ze to tak długo to czasem zdaza sie rozstac zanim restauracja bedzie miala wolny terminy. by Wam sie udalo dotrwac i bez kompromisów wybrac wykonawców:)
A dlaczego nie można planować 2 lata na przód. My planowalismy półtora roku naprzód. Gdyby były pieniądze zrobilibyśmy ślub w pół roku a tak musieliśmy z rodzicami trochę pieniążków nazbierać. Organizacja wesela na półtora roku przed wyglądała tak, że spokojnie parę pierwszych miesięcy rozglądaliśmy się za wykonawcami, zaklepaliśmy terminy a potem czekaliśmy spokojnie, aż termin będzie się zbliżał. W między czasie poczytywałam forum w poszukiwaniu inspiracji, bo zmieniały się one bardzo często :) I na jakieś 3-4 miesiące przed rozpoczęły się przygotowania właściwe :) A skąd wiecie, że laska nie będzie miała ślubu w styczniu, to nie 2 lata , a raptem rok i 3 miesiące..... to chyba nie za szybko
Jak ślub był w czwartek, to się nie dziwię, że wykonawcy mieli wolne terminy ;)
A tak na serio - oczywiście, że można wszystko zorganizować w ciągu kilku miesięcy. Jeśli się pójdzie na ustępstwa albo ma farta przy dobieraniu wykonawców, albo terminu, albo przy milionie innych zmiennych, które działają na naszą korzyść. Z tym, że nie zawsze działają, ale to już inny temat.
A tematem tego wątku nie jest to czy można, tylko to, kto planuje ślub i wesele na 2013 rok. My z narzeczonym planujemy taki właśnie termin i dlatego się zgłosiłam.
I podejrzewam, że autorce wątku również nie chodziło o to, by czytać wypowiedzi o tym, że można szybciej.
A tak na serio - oczywiście, że można wszystko zorganizować w ciągu kilku miesięcy. Jeśli się pójdzie na ustępstwa albo ma farta przy dobieraniu wykonawców, albo terminu, albo przy milionie innych zmiennych, które działają na naszą korzyść. Z tym, że nie zawsze działają, ale to już inny temat.
A tematem tego wątku nie jest to czy można, tylko to, kto planuje ślub i wesele na 2013 rok. My z narzeczonym planujemy taki właśnie termin i dlatego się zgłosiłam.
I podejrzewam, że autorce wątku również nie chodziło o to, by czytać wypowiedzi o tym, że można szybciej.