Widok
http://forum.trojmiasto.pl/Baby-and-Care-opieka-nad-noworodkiem-t124139,1,16.html
zobacz sobie ogłoszenie
zobacz sobie ogłoszenie
na forum był wątek o profesjonalnej opiece poloznych, które przyjezdzają i pomogą zająć się maleństwem w pierwszych dniach/tygodniach. Kurczę no tylko nie mogę go znaleźć ;/
Myslę, że coś takiego byłoby dla Ciebie dobrym rozwiązaniem
U mnie sajgon zaczął się akurat po 4 miesiącu ;p
Ale przez jakiś czas nie sprzątałam, gotowałam w weekend i zamrażałam, żeby potem nie zawracać sobie tym głowy. Od momentu powrotu męza z pracy nie zajmowałam się młodym - wszystko robił on :) prałam ale już nei prasowałam ubranek, chyba, ze miałam czas i ochotę
polóż się z dzieckiem do łózka, karm jaknajczęściej, śpijcie jednocześnie
Za kilka dni naprawdę będzie Ci łatwiej
W chwilach zwątpienia powtarzaj jak mantrę:
To nie będzie trwało wiecznie :)
rozważ chustę
przede wszystkim postaraj się znaleźć chwile dla siebie na relaks ,spokojną kąpiel itp
Naprawdę będzie lepiej
Osobiście miałam gdzieś, zę mąż był zmęczony po pracy ;p
Myslę, że coś takiego byłoby dla Ciebie dobrym rozwiązaniem
U mnie sajgon zaczął się akurat po 4 miesiącu ;p
Ale przez jakiś czas nie sprzątałam, gotowałam w weekend i zamrażałam, żeby potem nie zawracać sobie tym głowy. Od momentu powrotu męza z pracy nie zajmowałam się młodym - wszystko robił on :) prałam ale już nei prasowałam ubranek, chyba, ze miałam czas i ochotę
polóż się z dzieckiem do łózka, karm jaknajczęściej, śpijcie jednocześnie
Za kilka dni naprawdę będzie Ci łatwiej
W chwilach zwątpienia powtarzaj jak mantrę:
To nie będzie trwało wiecznie :)
rozważ chustę
przede wszystkim postaraj się znaleźć chwile dla siebie na relaks ,spokojną kąpiel itp
Naprawdę będzie lepiej
Osobiście miałam gdzieś, zę mąż był zmęczony po pracy ;p
Na pewno dobrze zajmujesz się dzieckiem. A te płacze niestety mogą jeszcze trochę potrwać. Jak na moje oko to pewnie tzw. kolka. Mój synek płakał bo go brzuszek bolał i okazało się że ma nietolerencję laktozyt. Trzeba przetrwać te 3-4 miesiace, a późnej bedzie lepiej. Może jakaś kleżanka mogłaby ci pomóc, wyjść z małym na spacer np.
To nie "matki od siebie wymagają" - to wina zmieniających się norm społecznych i przyzwolenia na powolne wykańczanie się młodej mamy.
Teraz każda kobieta w czasie porodu powinna wyglądać kwitnąco, dwa dni w szpitalu to już rozpusta, pierwsze dni w domu z noworodkiem powinny być dla niej przyjemnością, a chwile, w których dziecko śpi powinny spędzać produktywnie. Zapomniałam jeszcze, że młodej mamie nie wolno się nad sobą użalać, nie wolno sobie nie radzić. Każda matka, obdarzona z resztą od początku genialnym instynktem, powinna wiedzieć jak zaopiekować się maluchem, powinna być ciągle uśmiechnięta i broń Boże! - nie może być zmęczona.
Teraz każda kobieta w czasie porodu powinna wyglądać kwitnąco, dwa dni w szpitalu to już rozpusta, pierwsze dni w domu z noworodkiem powinny być dla niej przyjemnością, a chwile, w których dziecko śpi powinny spędzać produktywnie. Zapomniałam jeszcze, że młodej mamie nie wolno się nad sobą użalać, nie wolno sobie nie radzić. Każda matka, obdarzona z resztą od początku genialnym instynktem, powinna wiedzieć jak zaopiekować się maluchem, powinna być ciągle uśmiechnięta i broń Boże! - nie może być zmęczona.
I tak jak piszą dziewczyny - śpij! Przez pierwszy miesiąc olej dom, śpij i dużo jedz. Musisz zregenerować siły. Ja w to nie wierzyłam, nawet jak położna mnie ochrzaniła, że się słaniam na nogach ;) Wydawało mi się, ze mam mnóstwo siły i że najważniejsze, żeby wszystko było na tip-top. Teraz na zdjęciach widzę, że wyglądałam jak Zombie.
I jedz! Nie pakuj się w straszne "diety dla karmiących", tylko wchłaniaj kilka dużych, smacznych porcji dziennie, nawet jeśli to mają być pączki, bo akurat na Ciebie "patrzą".
I jedz! Nie pakuj się w straszne "diety dla karmiących", tylko wchłaniaj kilka dużych, smacznych porcji dziennie, nawet jeśli to mają być pączki, bo akurat na Ciebie "patrzą".
Pewnie,że nie jest trudno popaść w depresje,daj sobie jeszcze troszkę czasu,a na pewno "nauczycie się siebie" z maluszkiem myślę,że każda z nas tak miała. Ja na początku kiedy mały usypiał sprzątałam,prałam,gotowałam,ale po jakimś czasie stwierdziłam dość! Nic się nie stanie jak zrobię to po powrocie męża z pracy i kładłam się razem z maluchem spać w każdej chwili polecam!
I również polecam panią Ewę położną z Zaspy była u mnie na wizycie po porodzie jest ekstra babka;)
Powodzenia!
I również polecam panią Ewę położną z Zaspy była u mnie na wizycie po porodzie jest ekstra babka;)
Powodzenia!
spokojnie, za kilka dni tak sie zorganizujesz, ze moglabys pracowac w logistyce, na wszystko potrzeba czasu, szczegolnie przy pierwszym dziecku :) my tez mieszkamy z dala od rodziny (400km) i caly dom na mojej glowie, bo maz w pracy 9-17, ale nawet gdybym mogla, to bym tego nie zmienila, bo nie wyobrazam sobie zatrudnienia sprzataczku, kucharki czy opiekunki do dziecka, nawet gdyby to miala byc babcia czy dziadek :) ja jestem "zosia samosia". choc przyznam, raz na miesiac fajnie byloby gdzies wyjsc i teraz, jak maly ma rok, to mysle, ze nie plakalby tak bardzo gdyby zostal z moja mama czy tata...
Aga, może zamów wizytę położnej? Miałam bardzo fajną, Ewę Jacobschy, pracuje w okolicach Zaspy.
Może przyjedzie do Ciebie Doula? One zajmują się nie tylko porodami, ale i doradztwem po. Chyba na forum jakiś czas temu jakaś Doula się ogłaszała.
Nawet najlepiej przygotowanym nowym mamom przyda się poklepanie po plecach i potwierdzenie, że robi niemal wszystko dobrze, doradzenie co można zrobić lepiej i potwierdzenie, że opieka nad maluchem jest trudna i że trzeba to przeczekać...
Może przyjedzie do Ciebie Doula? One zajmują się nie tylko porodami, ale i doradztwem po. Chyba na forum jakiś czas temu jakaś Doula się ogłaszała.
Nawet najlepiej przygotowanym nowym mamom przyda się poklepanie po plecach i potwierdzenie, że robi niemal wszystko dobrze, doradzenie co można zrobić lepiej i potwierdzenie, że opieka nad maluchem jest trudna i że trzeba to przeczekać...
Aga78 - polecam Ci poradnię psychologiczną w Redłowie:
http://dziecko.trojmiasto.pl/Pomoga-z-baby-bluesem-n47966.html?strona=1 tam masz namiary na pomoc. Warto skorzystać. Oczywiście je st za darmo.
Ja też od początku byłam sama (nie jestem z Trójmiasta, nie miałam prawie żadnych znajomych, mąż pracował, teściowa pracowała, mama była, ale przez to, że poród miałam dwa tygodnie po terminie, zobaczyła wnuka i musiała wracać, bo urlop jej się skończył..)
Mąż wracał wieczorami, pomagał jak mógł, ale nie oszukujmy się - nie mógł mnie wyręczyć w karmieniu np.
Tak, jak mówią dziewczyny - śpij razem z dzieckiem, ja tak robiłam, tylko to dało mi przeżyć pierwsze dwa miesiące. Bardzo pomogła mi też chusta - jak wkładałam synka do niej, od razu się uspokajał, a ja mogłam sobie coś ugotować. Nie sprzątałam (robił to mąż), gotowałam tylko dla siebie, nie prasowałam ubranek (ale to już filozofia, nie konieczność).
Jeśli Cię to pocieszy - jak skończy miesiąc będzie lepiej, jak skończy dwa, o wiele lepiej, a jak skończy trzy miesiące, to będzie bajka :)
http://dziecko.trojmiasto.pl/Pomoga-z-baby-bluesem-n47966.html?strona=1 tam masz namiary na pomoc. Warto skorzystać. Oczywiście je st za darmo.
Ja też od początku byłam sama (nie jestem z Trójmiasta, nie miałam prawie żadnych znajomych, mąż pracował, teściowa pracowała, mama była, ale przez to, że poród miałam dwa tygodnie po terminie, zobaczyła wnuka i musiała wracać, bo urlop jej się skończył..)
Mąż wracał wieczorami, pomagał jak mógł, ale nie oszukujmy się - nie mógł mnie wyręczyć w karmieniu np.
Tak, jak mówią dziewczyny - śpij razem z dzieckiem, ja tak robiłam, tylko to dało mi przeżyć pierwsze dwa miesiące. Bardzo pomogła mi też chusta - jak wkładałam synka do niej, od razu się uspokajał, a ja mogłam sobie coś ugotować. Nie sprzątałam (robił to mąż), gotowałam tylko dla siebie, nie prasowałam ubranek (ale to już filozofia, nie konieczność).
Jeśli Cię to pocieszy - jak skończy miesiąc będzie lepiej, jak skończy dwa, o wiele lepiej, a jak skończy trzy miesiące, to będzie bajka :)