Widok
to ze sie zareczylismy w nietypowym miejscu to zle? a pierscionek zostal kupiony z naszej wspolnej kasy?
nie rozumiem Was?
jestem pustakiem przez to?
czesto podrozujemy wiec dla mnie to naturalne ze zrobilismy to w fajnej scenerii. mam co wspominac. nawet nie wiecie jakie to uczuscie siedziec na plazy wtulonym w siebie po wszystkim i patrzec jak dzien budzi sie do zycia. nigdy tego nie zapomne.
nie rozumiem Was?
jestem pustakiem przez to?
czesto podrozujemy wiec dla mnie to naturalne ze zrobilismy to w fajnej scenerii. mam co wspominac. nawet nie wiecie jakie to uczuscie siedziec na plazy wtulonym w siebie po wszystkim i patrzec jak dzien budzi sie do zycia. nigdy tego nie zapomne.
Moje drogie bogate wymagające, "zabiera" się gdzieś dzieci. Mąż nie zabiera żony, chyba że ta żona jest jak takie dziecko, z żoną się gdzieś jedzie lub leci. Słowo "zabrać" odnosi się do ludzi np. dzieci, którzy sami z racji wieku nie mają kasy i tę podróż im się funduje. Żona jest raczej współwłaścicielką wszystkiego w małżeństwie. A jeśli chodzi o czas kiedy jest się narzeczoną i narzeczony wszędzie zabiera bo ona nie może sie sama "zabrać" bo nie ma kasy, to jest to zwykła biedna jak mysz kościelna łowczyni posagów. Wyjątkowo jestem cięta na takie pannice; mieliśmy przez taką problem w rodzinie; na szczęście zdążyłam ją pogonić.
ja jeszcze panienka ale za to w stałym związku od kilku lat, rozmawialiśmy już o ślubie ale ja wogóle nie chcę pierscionka, poprostu chciałabym żeby szczerze poprosił mnie o rękę z miłości a nie dlatego że tak trzeba, bo już czas, bo rodzice, albo .... już go stac na lepszy pierscionek- no a potem na rozwód he he he Poważka ja wolę pierścionek z biedronki niż faceta z biedronki :D
oj dziewuszki , zachowujecie się jak dzieci. Kretyńskim podejściem jest to , że jak tani pierścionek to facet dupa, ale równie kretyńskim podejściem jest to , że jak jedna z dziewczyn dostała pierścionek za 3000 to została nazwana materialistką. No niestety gadanie typu jesteś pustą materialistką w takim przypadku jak drugi może być niestety oznaką zazdrości, lub co gorsze chyba po prostu głupoty w czystym wydaniu. najgorsze z tego to chyba to o facecie dupie - gratuluje założycielce wątku odwagi w pisaniu takich debilizmów.
aha , mój facet to dupa , bo pierścionek poniżej 500, ale zaręczyny z fajerwerkami bo w sylwestra. chyba nadal dupa , bo to nie on za nie płacił , tylko mieszkańcy trójmiasta .
P.s . trochę racjonalnego myślenia życzę - jeśli stać go niech kupuje , jeśli nie to nie, a księżniczki które tylko wymagają niech sobie wymagają , ich życie , czy fajne? to się okaże.
aha , mój facet to dupa , bo pierścionek poniżej 500, ale zaręczyny z fajerwerkami bo w sylwestra. chyba nadal dupa , bo to nie on za nie płacił , tylko mieszkańcy trójmiasta .
P.s . trochę racjonalnego myślenia życzę - jeśli stać go niech kupuje , jeśli nie to nie, a księżniczki które tylko wymagają niech sobie wymagają , ich życie , czy fajne? to się okaże.
Echhhh uważam, że nie można tak mówić, iż jak facet nie wręczy pierścionka za kilka tysięcy to jest dupą!!! To mega prostackie i burackie stwierdzenie!!! Każdy daje taki na jaki go stać, a liczy się bardziej pojemność serca, niż ilość karatów w brylancie!!! I nie jest dupą facet dający taki pierścionek, tylko osoba, która gada takie bzdury! Ja akurat dostałam pierścionek od Kruka z brylanetem za 2,5tys zł nie wiem, czy to według was dużo, czy mało, według mnie bardzo dużo, oświadczyny odbyły się za granicą na pięknej wyspie...a myślicie, że ma to dla mnie jakieś znaczenie?! Myślicie, że zanim go założyłam to najpierw zajrzałam do certyfikatu i sprawdziłam ile ma karatów?! dla mnie mógłby on kosztować 250zł i byłabym równie szczęśliwa!!! A zaręczyny mogłby się odbyć obojętnie gdzie. Kocham mojego narzeczonego, a nie ten pierścionek! Miłość jest największym skarbem i jej odzwierciedleniem, są słowa, czyny i gesty ukochanego mężczyzny, a nie ilość karatów w pierścionku. Szczerze współczuje waszym chłopakom i narzeczonym, może jeszcze przejrzą na oczy. Także nowobogackie dziewczynki pomyślcie czasem zanim coś powiecie! Nie można w ten sposób mierzyć wartości człowieka! Facet byłby dupą, gdyby oszukiwał, zdradzał lub w inny sposób krzywdził swoją kobietę. A najlepiej to zamiast pisać na tym forum to posprzątajcie tę słomę z butów, która wam zapewne wystaje!
A tak z ciekawości 2,5 tysiąca to według was mało, czy dużo? Czy mój facet też jest dupą? Hahahahahahahahahahahaha Jak dla mnie może nią być, tyle że ja mam to w ..... KOCHAM GO I TYLKO TO SIĘ LICZY!!!
A tak z ciekawości 2,5 tysiąca to według was mało, czy dużo? Czy mój facet też jest dupą? Hahahahahahahahahahahaha Jak dla mnie może nią być, tyle że ja mam to w ..... KOCHAM GO I TYLKO TO SIĘ LICZY!!!
No widzę, że rozwinął się wątek "gorącej" 14stki, do tego prowadzony, a przede wszystkim rozpoczęty wysokim poziomem, ukłon w stronę panny Kasandry :D aż żal serce ściska, że takie głupoty są zamieszczane...
Dla mnie nie liczy się cena, po prostu mnie nie można kupić, bo po 1wsze od dziecka miałam zawsze to co chciałam, ale nauczono mnie do tego szacunku i dzięki Bogu nie zostałam wychowana na różową lalkę Barbie z zerowym poziomem ilorazu inteligencji :P po 2gie mój pierścionek też do tanich nie należał, nie mój wymóg tylko mojego kochanego M., taki mu się spodobał, i taki postanowił mi podarować... Gdy patrzę na niego, nie myślę "ale ty drogi jesteś", tylko przypominam sobie dzień naszych zaręczyn, to jak wyglądał mój narzeczony, co powiedział i z jaką niecierpliwością oczekiwał mojej odpowiedzi (byłam kompletnie zaskoczona, bo nic nie planowaliśmy wspólnie, i aż mnie zatkało z wrażenia :)) Uczucia i swoją miłość drugiej osobie okazuje się trochę inaczej, i ilość karatów w pierścionku nie jest tego pomiarem!!!!
Współczuję Wam, głupie gąski i Waszym mężczyznom, że na takie coś się godzą...Jeszcze przejrzą na oczy i zrozumieją co z Was za "dobre partie" ;)
Dla mnie nie liczy się cena, po prostu mnie nie można kupić, bo po 1wsze od dziecka miałam zawsze to co chciałam, ale nauczono mnie do tego szacunku i dzięki Bogu nie zostałam wychowana na różową lalkę Barbie z zerowym poziomem ilorazu inteligencji :P po 2gie mój pierścionek też do tanich nie należał, nie mój wymóg tylko mojego kochanego M., taki mu się spodobał, i taki postanowił mi podarować... Gdy patrzę na niego, nie myślę "ale ty drogi jesteś", tylko przypominam sobie dzień naszych zaręczyn, to jak wyglądał mój narzeczony, co powiedział i z jaką niecierpliwością oczekiwał mojej odpowiedzi (byłam kompletnie zaskoczona, bo nic nie planowaliśmy wspólnie, i aż mnie zatkało z wrażenia :)) Uczucia i swoją miłość drugiej osobie okazuje się trochę inaczej, i ilość karatów w pierścionku nie jest tego pomiarem!!!!
Współczuję Wam, głupie gąski i Waszym mężczyznom, że na takie coś się godzą...Jeszcze przejrzą na oczy i zrozumieją co z Was za "dobre partie" ;)
mój obecny mąż również oświadczył mi się ślicznym pierścionkiem za (może i nawet nie) 300zł... czy dupa z niego? Nie wydaje mi się...
Nie dla każdego miarą miłość są karaty. :)
Ja tam dumnie noszę mój mały skarb.. nawet jak był by plastikowy z gazety też bym go nosiłą :) w koncu dostałam go od mojego ukochanego :)
Kiedyś, ja miałam te 15 lat też marzyłam o brylantach ale chyba wyrosłam z tego :)
Poza tym gdy mówiłam mu TAK na oświadczynach ... był osobą szukającą pracy, mieszkał w wynajmowanym mieszkanku.. teraz prowadzi własną firmę i buduje nam domek .. więc jak widać życie różnie może się potoczyć.. dzisiaj brylanty jutro nocleg pod mostem..
Nie dla każdego miarą miłość są karaty. :)
Ja tam dumnie noszę mój mały skarb.. nawet jak był by plastikowy z gazety też bym go nosiłą :) w koncu dostałam go od mojego ukochanego :)
Kiedyś, ja miałam te 15 lat też marzyłam o brylantach ale chyba wyrosłam z tego :)
Poza tym gdy mówiłam mu TAK na oświadczynach ... był osobą szukającą pracy, mieszkał w wynajmowanym mieszkanku.. teraz prowadzi własną firmę i buduje nam domek .. więc jak widać życie różnie może się potoczyć.. dzisiaj brylanty jutro nocleg pod mostem..