Widok
pierwsze di w przedszkolu i już chory
ja oszaleje zeszły rok kinia cały czas chorowała a dziś już z katarem wstała całe lato zdrowa jak ryba a tylko do przedszkola i już chora ja oszaleje no i dzownie do przedszkola a pani z tekstem ze dużo dzieci ma katar i jak tu ma dziecko nie chorować jak tu takie cyrki -(jak mnie wkurzają mamuśki które puszczają chore dzieciaczki do przedszkola )
No właśnie ! co zrobić jak się pracuje na pełnym etacie :( to jest moja największa zmorą. Liczę jeszcze na babcie ale obie panikary i nie chcą zostawać z chorym dzieckiem (wcale się z resztą nie dziwię...) więc moga mi pomóc tyle, że nie będę musiała brać całego tygodnia czy dwóch ale te dwa, trzy dni kiedy choroba najbardziej daje się we znaki będę musiała zostawać w domu.
to Was pociesze he ja myslalam ze odpoczne na chwile od mojego brzdaca, a on z soboty na ndz kiedy to mial isc do przedszkola gardelko chore potem z gardelka na katar a teraz z kataru na duszacy kaszelek ale mysle ze juz jest duzo lepiej i jak tylko nam wsio minie nadal do przedszkola.
duzo to zalezy od odpornosci dzieci ale ja bylam w naszym przedszkolu przed 3wrzesnia z mlodym poobserwowac jeszcze i nie ma co ukrywac bylo sporo pan ale nie jest sie w stane dopilnowac kazdgo kubeczka, a dzieci probuja popijac z innych mimo ze wiedza ze to nie ich, a z katarem to tam co 3-4 widzialam ale pal licho jak to tylko katar, ale drugie moze zalapac gorszego wirusa i sie rozlozyc na dobre. mysle ze jest to powszechne u rodzicow, ze co tam katar minie mu. no i tak dzieciaki sie zarazaja dodajmy do tego pogode, ktora sie zmienia co godzine, a kazde z takich dzieci jest mega roznie ubrane jedne w kurtkach inne na krotki rekaw i pewnie jedno sie przegrzeje inne zmarznie i wirusy tylko czekaja:((
zdrowka dla dzieciakow zycze bo ja sobie moge pozwolic na nie puszczenie mlodego przez tydzien gorzej jak ktos w tej sytuacji nie jest i musi isc na zwolnienie:((
duzo to zalezy od odpornosci dzieci ale ja bylam w naszym przedszkolu przed 3wrzesnia z mlodym poobserwowac jeszcze i nie ma co ukrywac bylo sporo pan ale nie jest sie w stane dopilnowac kazdgo kubeczka, a dzieci probuja popijac z innych mimo ze wiedza ze to nie ich, a z katarem to tam co 3-4 widzialam ale pal licho jak to tylko katar, ale drugie moze zalapac gorszego wirusa i sie rozlozyc na dobre. mysle ze jest to powszechne u rodzicow, ze co tam katar minie mu. no i tak dzieciaki sie zarazaja dodajmy do tego pogode, ktora sie zmienia co godzine, a kazde z takich dzieci jest mega roznie ubrane jedne w kurtkach inne na krotki rekaw i pewnie jedno sie przegrzeje inne zmarznie i wirusy tylko czekaja:((
zdrowka dla dzieciakow zycze bo ja sobie moge pozwolic na nie puszczenie mlodego przez tydzien gorzej jak ktos w tej sytuacji nie jest i musi isc na zwolnienie:((
Myślę że wiele z Szanownych Mamuś ma błędne przekonania co do zachowania innych rodziców. Moje dziecko po 4 dniach złapało katar (to było w piątek), zaraz po przedszkolu poszliśmy do lekarza. Tam Pani doktor wykluczyła jakąkolwiek chorobę, dostaliśmy kropelki i to wszystko. Powiedziała że nie ma logicznego powodu aby nie szedł w poniedziałek. No i katar sobie jest - jednego dnia mniejszy innego większy. A wiecie skąd się bierze? Z przeciągów. Bo przecież przedszkola tak jak i domy muszą być wietrzone, a dzieci przyprowadzane i odbierane są praktycznie przez dłuższy czas w ciągu dnia - i wystarczy że je zawieje i już katar gotowy. Najlepiej by było gdyby powiedzieli w przedszkolu - przyprowadzanie jest od 7 do 8 - odbieranie od 16 do 17. I wtedy nikt nie otwierałby okien a nasze słodkie maleństwa nie byłyby narażone na choroby. A tak - jeden rodzic przyprowadza o 7 inny o 9,30 - odbieranie od 12,30 do 17,30. I kiedy wietrzyć? A i tu popieram dziewczyny pracujące - ja mam pracę którą mogę zabrać do domu - ale widzę minę szefa jak bym miała brać wolne co tydzień z powodu kataru. My dorośli nawet chorzy musimy iść do pracy - mąż w zeszłym roku przyniósł nam do domu tyle choróbsk że szok bo wszyscy wokół chorowali a musieli być w pracy. Chyba że powaliła ich gorączka to szli na 3 dni zwolnienia i spowrotem.
ja się opiekuję 3-letnią dziewczynką i też niestety już ma katar i czerwone gardełko. żal mi tych dzieci co siedzą w przedszkolu, katar im leci a Pani nie daje rady wszystkim wycierać i dzieci same wycierają non stop nie potrafią się wysmarkać porządnie i tak cierpią, bo źle się czują, chcą się przytulić do mamy a nie siedzieć w hałasie i zarazkach.
No bez przesady - moje dziecko ma niespełna 2,5 roku i potrafi ładnie wydmuchać nosek. To nie jest wielka filozofia tylko chęć nauczenia go tego i poświęcenia czasu. Poza tym nic bardziej nie wzmocni odporności dziecka niż przebyte choroby - i puszczając dziecko do przedszkola musimy się z nimi liczyć i mieć tego świadomość. Ja dopiero teraz widzę jaką matką-kwoką byłam i jak bardzo krzywdziłam tym dziecko. Bo był czysty, zadbany, cieplutko ubrany - wszędzie tylko nie rusz bo to brudne. W przedszkolu na adaptacji sama po pierwszym szoku doszłam do takiego wniosku. Oczywiście fajnie jest móc się przytulić do mamy - ale "life is brutal full of zasadzkas i kopas w d*pas" jak to ktoś gdzieś powiedział - i lepiej żeby moje małe dziecko miało tego świadomość a nie żyło w ciepełku domowym nieświadom co go później czeka. I dziwić się że koledzy się znęcają nad dziećmi jak te nieporadne wogóle nie wiedzą co mają robić - sama byłam świadkiem i obrońcą pewnego chłopca na moim osiedlu którego rówieśnicy zaczepiali, bili i chcieli pieniądze. Chłopcy mieli może po 6-7 lat więc wcale nie mówimy tu o nastolatkach.
Jak moja młoda chodziła do przedszkola to 2/3 dzieciaków latały z katarem. I co miałam zrobić? Pozabijać? Przecież Ci rodzice też pracowali jak ja. Tylko ja na szczęście miałam babcię. Ale gdybym miała siedzieć na zwolnieniach tyle ile chorowało moje dziecko, to mogłabym pracę rzucić w cholerę, bo nikt by mnie nie chciał.
Takie czasy są, że w tej chwili nie każda mama może sobie pozwolić na to by nie pracować. Zresztą, pierwszeństwo w przedszkolach mają chyba dzieci obojga pracujących rodziców, więc ja się dziwię skąd brak wyrozumiałości.
Oczywiście wspominam o katarze, a nie o konkretnej chorobie.
Takie czasy są, że w tej chwili nie każda mama może sobie pozwolić na to by nie pracować. Zresztą, pierwszeństwo w przedszkolach mają chyba dzieci obojga pracujących rodziców, więc ja się dziwię skąd brak wyrozumiałości.
Oczywiście wspominam o katarze, a nie o konkretnej chorobie.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
nikt nie mów tu kurna o katarze zwykłym ale o chorobie, gdzie dziecko kaszle, ma stan podgorączkowy i widać ewidentnie ze jest chore ( a rodzic jeszcze mówi ze wszystko jest ok, ze nie ma gorączki a po godzinie telefon z przedszkola ze dziecko rozłożone)więc niewiem kto tu ma chore podejście....super uodparniane , chyba na głupotę matek które wysyłają chore dziecko;P
W żłobku o mojej małej mąż usłyszał rozmowę "mamusi" wezwanej po dziecko:
Pani: dziecko ma gorączkę, proszę zabrać je do lekarza
Mama: ale przecież widać, że nie jest chore... wiec po co Panie mnie wzywały?
Jak mam katar to zwolnienia w przychodni mi nie dają, i tak samo nie zatrzymują dziecka w domu. Jeśli dziecko ma stan podgorączkowy, kaszle, to niestety trzeba wziąć zwolnienie. Na wiosnę byłam na dwóch zwolnieniach mąż na trzech (chodzimy na zmianę). Uważam jednak, że katarek to najmniejszy problem w żłobkach czy przedszkolach.
Pani: dziecko ma gorączkę, proszę zabrać je do lekarza
Mama: ale przecież widać, że nie jest chore... wiec po co Panie mnie wzywały?
Jak mam katar to zwolnienia w przychodni mi nie dają, i tak samo nie zatrzymują dziecka w domu. Jeśli dziecko ma stan podgorączkowy, kaszle, to niestety trzeba wziąć zwolnienie. Na wiosnę byłam na dwóch zwolnieniach mąż na trzech (chodzimy na zmianę). Uważam jednak, że katarek to najmniejszy problem w żłobkach czy przedszkolach.
podpisuję się i jestem za jak by była pracującą matką ( bo tylko takie powinny korzystać z przedszkola....) to by miała inne zdanie na temat "chorych" dzieci w przdszkolu
a teraz bidula zamiast mieć wolny dzień dla siebie żeby sobie kawki popijać z koleżaneczkami bądź spędzić go przed telewizorem albo kompem siedzi z dzieckiem który ma karat i nici z wolności... :P
bo teraz takie czasy że pracować trzeba ale zwolnienia tylko w skrajnych wypadkach a nie regularnie co miesiąc albo częściej...takie życie a podobno ma być gorzej...
a teraz bidula zamiast mieć wolny dzień dla siebie żeby sobie kawki popijać z koleżaneczkami bądź spędzić go przed telewizorem albo kompem siedzi z dzieckiem który ma karat i nici z wolności... :P
bo teraz takie czasy że pracować trzeba ale zwolnienia tylko w skrajnych wypadkach a nie regularnie co miesiąc albo częściej...takie życie a podobno ma być gorzej...
nie no spoko ale jak dziecku leje sie z tego nosa i wylizuje te gluty to az zal patrzec na nie.
moja kumpela mowila ze gluty w szkocji sa na porzadkku dziennym:))
no ja swojego nie puscilam bo by mi sie bardzej rozlozyl ale u niego od razu bylo widac ze to przeziebienie nie zwykly katar.
ale swoja droga od zwyklego kataru jednemu nic nie jest a drugiego zarazi i sie rozlozy na lopatki wiec nie wiem czy ktos tu jest przewrazliwiony.
tyle tylko ze puszczajac dziecko do zlobka/ przedszkola trzeba sie z tym liczyc niiestety.
moja kumpela mowila ze gluty w szkocji sa na porzadkku dziennym:))
no ja swojego nie puscilam bo by mi sie bardzej rozlozyl ale u niego od razu bylo widac ze to przeziebienie nie zwykly katar.
ale swoja droga od zwyklego kataru jednemu nic nie jest a drugiego zarazi i sie rozlozy na lopatki wiec nie wiem czy ktos tu jest przewrazliwiony.
tyle tylko ze puszczajac dziecko do zlobka/ przedszkola trzeba sie z tym liczyc niiestety.
ja tam swoje wiem i tak mi jest nadal żal dzieci które muszą siedzieć CHORE w przedszkolu. z jednej strony rozumiem rodziców bo nie mają co zrobić z dzieckiem ale z drugiej strony bardziej żal mi tych dzieci.
a większość 3-latków nie potrafi się wysmarkać - a mówię o porządnym wysmarkaniu się czyli wziąć chusteczkę przyłożyć do noska i mocno dmuchać i wytrzeć a nie rozmazać gilony po buzi. Moja córka potrafiła również się wysmarkać jak miał coś ok. 2.5 roku ale ja mówię o większości dzieci w najmłodszej grupie a nie o indywidualnych przypadkach.
A rozmowa była o dzieciach podziębionych a nie ze zwykłym katarem. Może i źle napisałam bo tylko wspomniałam o katarze.
a większość 3-latków nie potrafi się wysmarkać - a mówię o porządnym wysmarkaniu się czyli wziąć chusteczkę przyłożyć do noska i mocno dmuchać i wytrzeć a nie rozmazać gilony po buzi. Moja córka potrafiła również się wysmarkać jak miał coś ok. 2.5 roku ale ja mówię o większości dzieci w najmłodszej grupie a nie o indywidualnych przypadkach.
A rozmowa była o dzieciach podziębionych a nie ze zwykłym katarem. Może i źle napisałam bo tylko wspomniałam o katarze.
Jakby wszystkie dzieci z powodu kataru miały zostawać w domu, to przedszkola świeciłyby pustkami a matek nie byłoby w żadnych zakładach pracy, bo albo wszystkie siedziałyby na zwolnieniach, albo już dawno byłyby zwolnione. Jak się wysyła dziecko do żłobka czy przedszkola, to trzeba się liczyć tym, że będzie przez rok czy dwa większość czasu zasmarkane. Trzeba szczepić na różne świństwa, uodparniać kwasami omega i innymi wynalazkami i nie płakać nad każdym smarkiem. Albo siedzieć kilka lat w domu z dzieckiem i na nie chuchać i dmuchać. Tylko takie wychuchane dzieci pewnie zaczną chorować, jak pójdą do szkoły, kiedy już większość rówieśników będzie zaprawiona i będzie ten etap miała za sobą.
U mnie dziś to samo :( Synek trzy dni w przedszkolu, a dziś w nocy budził się zasmarkany i kaszlący :((( Nie puściłam go dziś oczywiście do przedszkola, byliśmy u lek., mówiła że to zwykłe przeziębienie, ale żeby nie puszczać go do poniedziałku do przedszkola. Więc inhalator poszedł w ruch i mam nadzieję, że do pon. się wykuruje i pójdzie zdrów jak ryba.
To nie fatum tylko norma. Przecież dziecko idąc do przedszkola zderza się z dużą ilością obcych bakterii i zarazków. Normą jest to że dziecko w pierwszym roku więcej choruje niż chodzi do przedszkola. Mój Mati jak poszedł do przedszkola (3 lata temu) to od września do marca więcej siedział w domu, a zanim poszedł do przedszkola to nie chorował ani razu.
Siostry maluchy chorowały non stop, co wyzdrowiały, dwa trzy dni i znowu .
Męczyła się i oni też , w sumie cały rok przedszkolny.
Już chciała wypisać ich i znowu niania, ale już w kolejnym roku zero chorób.
Nasz Jan w ubiegłym roku jakoś się uchornił, jako jeden z garstki dzieci , nie miał nic poważniejszego.OBY ten rok był taki sam!!!!!!!!!
U nas często widziałam,że matki prowadzały chore dzieci, zakatarzone, rozpalone, ale co, zgłaszałyśmy paniom i te miały niby im po raz setny tłumaczyć.
KOszmar!
I to najczęściej to mamuśki, które siedziały w domu, nie pracujące, ręce opadały!
Męczyła się i oni też , w sumie cały rok przedszkolny.
Już chciała wypisać ich i znowu niania, ale już w kolejnym roku zero chorób.
Nasz Jan w ubiegłym roku jakoś się uchornił, jako jeden z garstki dzieci , nie miał nic poważniejszego.OBY ten rok był taki sam!!!!!!!!!
U nas często widziałam,że matki prowadzały chore dzieci, zakatarzone, rozpalone, ale co, zgłaszałyśmy paniom i te miały niby im po raz setny tłumaczyć.
KOszmar!
I to najczęściej to mamuśki, które siedziały w domu, nie pracujące, ręce opadały!
to zależy od dziecka ale potwierdzam inhalacje to super sprawa nawet dla dorosłych.
Anna masz rację co do tego że to mamusie siedzące w domu puszczają chore dzieci do przedszkola też się z tym spotkałam - to nie jest normą ale często się z tym spotykałam.
Moja córcia rok temu to bardzo mało chodziła aż ją wypisałam bo to było niepubliczne przedszkole i sporo kasy szło więc wolałam wypisać. Teraz poszła już do publicznego, innego przedszkola i zobaczymy czy jest już odporniejsza. Ja mam taką nadzieję bo chorej jej nie puszczę a będę miała kłopocik właśnie co zrobić z dzieckiem chorym.
zdrówka wszystkim podziębionym życzę
Anna masz rację co do tego że to mamusie siedzące w domu puszczają chore dzieci do przedszkola też się z tym spotkałam - to nie jest normą ale często się z tym spotykałam.
Moja córcia rok temu to bardzo mało chodziła aż ją wypisałam bo to było niepubliczne przedszkole i sporo kasy szło więc wolałam wypisać. Teraz poszła już do publicznego, innego przedszkola i zobaczymy czy jest już odporniejsza. Ja mam taką nadzieję bo chorej jej nie puszczę a będę miała kłopocik właśnie co zrobić z dzieckiem chorym.
zdrówka wszystkim podziębionym życzę
tylko z soli,Pani doktor powiedziała że jak będzie trzeba to nam przepisze specjalne kropelki jeszcze nie musieliśmy żadnych stosować.
Moja mała już dzisiaj nie poszła bo kata i kaszel, denerwuje mnie bo od 2 dni w przedszkolu widziałam dzieci zakatarzone i kaszlące, najlepiej kolezanka która siedzi z drugim dzieckiem w domu przyprowadza swoją małą z zielonym katarem szlak mnie trafia bo nie umiem zwrócić takim rodzicom uwagi!!!!!
Mam nadzieje ze do pn uda nam sie na samych inhalacjach i bioaron c.
Moja mała już dzisiaj nie poszła bo kata i kaszel, denerwuje mnie bo od 2 dni w przedszkolu widziałam dzieci zakatarzone i kaszlące, najlepiej kolezanka która siedzi z drugim dzieckiem w domu przyprowadza swoją małą z zielonym katarem szlak mnie trafia bo nie umiem zwrócić takim rodzicom uwagi!!!!!
Mam nadzieje ze do pn uda nam sie na samych inhalacjach i bioaron c.
prawda jest taka że tak wychowujecie te dzieci sterylnie, cackacie się nad nimi, byle katar i już lamentujecie.
dzieci są przegrzewane i stąd ciągłe choroby.
To jest tylko wasza wina mamuśki że wasze dzieci non stop chorują.
Przez waszą nadopiekuńczość i to wasze dmuchanie na wszystko byle co i dzieciak choruje.
dzieci są przegrzewane i stąd ciągłe choroby.
To jest tylko wasza wina mamuśki że wasze dzieci non stop chorują.
Przez waszą nadopiekuńczość i to wasze dmuchanie na wszystko byle co i dzieciak choruje.
być może i tak jest że przegrzewają rodzice dzieci. nie wiem ale z osób które znam i z rodziny nikt tak nie postępuje. a co do sterylności to myślisz że jak takie dziecko od małego ma kontakt z wieloma brudami to idzie do przedszkola i nie choruje ? ? ? szczerze wątpię
znam jednego maluszka który chowany w sterylności (mama łyżeczki nie obliże, z podłogi nic nie podnosi do buzi itp.) i poszedł do przedszkola i nie chorował a teraz już do szkoły chodzi i też zdrowy.
znam jednego maluszka który chowany w sterylności (mama łyżeczki nie obliże, z podłogi nic nie podnosi do buzi itp.) i poszedł do przedszkola i nie chorował a teraz już do szkoły chodzi i też zdrowy.
Mikołaj w zeszłym roku łącznie w przedszkolu był trochę ponad miesiąc. Dwa dni w przedszkolu, trzy tygodnie w domu i tak na okrągło. Doszło do tego, że wylądował na dwa tygodnie w szpitalu i miesiąc w sanatorium. Może i katar to nie choroba, ale zaraża. U mojego dziecka nigdy nie kończy się na katarku. Szału dostaję, jak widzę w przedszkolu kichające dzieciaki i mądre mamusie, które przed drzwiami do sali każą dmuchać nos, żeby pani nie zauważyła gilonów.
witam mój mały tez załapał katar ale w piątek dopiero więc week intensywna kuracja zobaczymy co będzie dziś wieczorem na w razie co mam juz umówiona wizytę u pediatry na poniedziałek
wiecie tak na marginesie to te katary to naprawdę mogą u niektórych wywołać mega zamieszanie mojej kumpeli córcia zachorowała na kataralna odmianę rota nie pamiętam jak fachowo sie to nazywało i wylądowała na zakaznym na 10dni i zaraził ja kolega z przedszkola który notorycznie miła gluty a rodzice maja to w du.........e
JEZELI DZIECKO MA CIĄGLE KATAR I/LUB PROBLEMY Z GARDŁEM/MIGDAŁKAMI TO NALEZY ZROBIC WYMAZ Z GARDŁA I NOSA zleca to pediatra albo zrobić we własnym zakresie koszt około 100zł niewiem czy za oba czy za 1 ale warto bo nasze pociechy moga miec grozne bakterie które powodują uszkodzenia nerek, serca lub stawów wiem cos o tym bo sama jako dziecko miałam taka bakterię leczenie polega na podaniu antybiotyku lub w przypadku migdałków usuniecia ich
wiecie tak na marginesie to te katary to naprawdę mogą u niektórych wywołać mega zamieszanie mojej kumpeli córcia zachorowała na kataralna odmianę rota nie pamiętam jak fachowo sie to nazywało i wylądowała na zakaznym na 10dni i zaraził ja kolega z przedszkola który notorycznie miła gluty a rodzice maja to w du.........e
JEZELI DZIECKO MA CIĄGLE KATAR I/LUB PROBLEMY Z GARDŁEM/MIGDAŁKAMI TO NALEZY ZROBIC WYMAZ Z GARDŁA I NOSA zleca to pediatra albo zrobić we własnym zakresie koszt około 100zł niewiem czy za oba czy za 1 ale warto bo nasze pociechy moga miec grozne bakterie które powodują uszkodzenia nerek, serca lub stawów wiem cos o tym bo sama jako dziecko miałam taka bakterię leczenie polega na podaniu antybiotyku lub w przypadku migdałków usuniecia ich
hej można zrobić bez skierowania ja robiłam na jagielonskiej na przymorzu ale miałam skierowanie ale np myśle ze w medi cover też robi albo swwis med ( niewiem czy dobrze napisałam), albo labowatoria DIAGNOSTYKA na kolobrzeskiej.
naprawdę czasem warto mój synek chorował ciągle na gardło jak juz 3 antybiotyk nmiała dać Pediatra to sie wkurzyła i powiedzał aidzcie na wymaz tzn rodzice i co okazało sie ze ja mam bakterię na migdałkach od dziecka ktora zainfekowała mi stawy wyciełam i jest spokuj az do pujscia do przedszkola ale to norma.
no i mozecie podawać na odporność szczepionki np, rybomunyl lub inne zapytajcie pediatrę jeśli macie dobrego napewno Wam coś poradzi, nasza apni wiśniewska jest super i zawsze nam pomaga dzieki niej wyleczyłam sie i może uchroniłam sie od uszkodzenia nerek lub serca
naprawdę czasem warto mój synek chorował ciągle na gardło jak juz 3 antybiotyk nmiała dać Pediatra to sie wkurzyła i powiedzał aidzcie na wymaz tzn rodzice i co okazało sie ze ja mam bakterię na migdałkach od dziecka ktora zainfekowała mi stawy wyciełam i jest spokuj az do pujscia do przedszkola ale to norma.
no i mozecie podawać na odporność szczepionki np, rybomunyl lub inne zapytajcie pediatrę jeśli macie dobrego napewno Wam coś poradzi, nasza apni wiśniewska jest super i zawsze nam pomaga dzieki niej wyleczyłam sie i może uchroniłam sie od uszkodzenia nerek lub serca