Widok

poważny problem:-(

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Dzis stoczylam z mama duskusje na temat wydatkow na oba sluby... Wczesniej bylo uzgodnione ze placi po polowie z tesciami za sale, fotografa,kamerzyste, ze placi za moje kwiaty oraz moja suknie slubna i fryzjera. Wszystko bylo juz uzgodnione, tesciowie tez maja swoje wydatki a jak wiadomo nikomu sie nie pzrelewa w dzisiejszych czasach wiec sie chcielismy jakos podzielic... Slub cywilny mam juz niedlugo-31 grudnia, a mama dzis nagle wyskoczyla ze nie bede sobie kupowac wiazanki slubnej jaka mi sie podoba bo ja sobie zazycze za ponad sto zlotych ( takie sa ceby wiazanek przeciez-nawet drozsze), a ona mi znajdzie taka zeby zaplacic duzo duzo mniej... Sama bedzie o tym decydowac.Ja sie pytam jakim prawem skoro slub jest moj i to ja sie powinnam czuc w tym dniu wyjatkowo-pieknie. Nie ona.Ona zgodnie z obietnica powinna zaplacic za to, bo w koncu niecodziennie sie wydaje corke za maz... to mnie szantarzuje ze albo taka wiazanka jaka ona chce i zaplaci albo plac sobie sama bo ja sie nie doloze( a ja nie zababiam i logiczne ze nie zaplace, narzeczony ma z kolei stos innych naszych wspolnych wydatkow jak np remont mieszkania).To samo wyszlo z fryzjerem.Mama ma zupelnie inny gust jak ja i ja nuie chce byc uzcesana jak ona chce,tylko dlatego ze ona placi to ona decyduje... Rozmawialam na temat sukni na slub koscielny.Ludzie, mam slub 29 lipca 2006 a mama planuje ze mna chodzic w poszukianiu sukni dopiero w czerwcu lub maju 2006 !!!!!! Przeciez to za pozno.Tym bardziej ze mam nietypowa figure u suknie trzeba bedzie szyc na miare.to trwa.chce wybrac taka w jakiej sie bede czula wyjatkowo a nie pierwsza lepsza bo zcas nas goni.Boje sie ze wszystko wyjdzie do niczego-a oba slubu beda zamiast dla mnie cudownym dniem meka w sukni jaka mi sie nie podoba ,z kwiatami i fruzura ktora mnie meczy... Ja nie rozumiemn.to ona bierze slub czy ja?Dlaczego mnie szantarzuje? wydaje sie ze chce dla mnie dobrze,jest moja matka, a robi wszystko zeby mi spaprac radosc ze slubu i na odczepnego jak najszybciej wyrzucic z domu. Sklocilam sie dzis z nia powaznie,z tata tez... Moj narzeczony stoi po mojej stronie,jego rodzina tez. boje sie ze i oni sie skloca... Nie wiem co robic,boje sie ze nie zdaze z suknia slubna jak mama tak sie bedzie "spieszyc " z kupnem a wiazanka i fruzura mi sie nie spodoba...albo w ogole do slubu koscielnego nie dojdzie bo nam nie zaplaca a nas na razie nie stac dopuki ja nie znajde pracy... Dziewczyny,faceci jelsi tu jestescie,pomozcie mi:-( Nie wiem co zrobic... Marzylam zeby te dni byly dla mnie najszczesliwsze a ja ciagle plazce... wychodze za milosc swojego zycia,nikt mnie nie kocha tak jak on i ja jego, a zamiast sie cieszyc wiecznie placze i to ciagle pzrez rodzicow.Nie potrafie sie z nimi dogadac,za tydz sie wyprowadzam i modle oby ten tydz szybko minal,ale co dalej??.... :-(((((((

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
u nas to my sami płacimy za ślub,a Rodzice moga ewentualnie wspomniec,a decyzja i tak nalezy do nas,
w/g nas (i jak czytam nie tylko) slub jest zaczatkiem zycia we dwoje i wejscia w doroslosc i radzenia sobie!
z d rugiej strony na obiadki i sniadania tez bedziesz brac od mamusi????
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To po co wam 2 sluby. A po drugie czy stac was na dziecko??? Jezeli ty nie pracujesz tylko twoj przyszly maz. Dziecko kosztuje i to bardzo duzo.


popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My nie chcieliśmy wcale robić wesela żeby nie obciążać rodziców kosztami. Wolelibyśmy np. dostać te pieniądze, które pójdą na wesele na mieszkanie. Oni jednak się uparli i przyjęli za "punkt honoru"wyprawienie mi wesela. Postanowilismy uszanować ich życzenie. Dodam że my ani rodzice Narzeczonego nie dokladamy sie wogóle (jego rodzice są w trudnej sytuacji), ubieramy sie tylko na własny koszt. I chociaż rodzice chcą mi kupić sukienkę i całą resztę to ja pomimo tego że studiuję dziennie łapię każdą pracę nie wyłączając sprzątania żeby móc pomóc finansowo.Uważam że skoro jestem na tyle dojrzała żeby wyjść za mąż to chyba mogę zapracować na sukienkę. A stawianie rodzicom wymagań co do ceny wiązanki ślubnej? Dla mnie to niepojęte. Czy trzeba koniecznie mieć wiązankę za 200 zł żeby się czuć szczęśliwą w ten dzień?
Słonko nie chcę Cię "atakować" ale piszesz że wychodzisz za mąż za Miłość swego życia- to NAJWAŻNIEJSZE, ten dzień będzie w twej pamięci na zawsze,niezależnie od tego jaka będzie cena wiązanki. Dla mnie najwazniejsze zeby rodzice byli ze mną w ten dzien,zeby akceptowali mój wybór, żeby uznali mego męża za syna bo to ważne w życiu. I byłabym im wdzięczna nawet gdyby mi nie dali nawet złotówki. I nie zamierzam być w tym dniu mnie szczęśliwa nawet jeśli kwiaty zbiorę na łące :)
Pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a ile według ciebie trzeba zarabiać żeby być wstanie utrzymać dziecko?? Czasem przy dwóch osobach pracujacych jest cięzko więc takie osoby wogle nie mogą mieć dzieci?? Czy czekać aż do 30 lub wiecej tylko ze wtedy moze byc juz za późno!!!!!!Niestety w Polsce dzieje sie tak że najpierw kariera a później dopiero dziecko...nie wiem czy to jest dobre..dla mnie z pewnoscią NIE...trzymam kciuki za Słonko żeby im sie wszystko udało...ja również po ślubie planuja mieć dzidziusia tylko ze u mnie moze być to o wiele bardziej skomplikowane...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dobrze, ze ja ze swoim przyszlym mezem nie mamy takich problemow..Słonko drogie porozmawiaj z mama na spokojnie, a nie tak jakbys byla w goracej wodzie kapana. Jestem ciekawa ile masz lat, bo wydaje mi sie, ze nie wiecej niz 20..Jesli szukasz tak intensywnie pracy to polecam Ci firmy, ktore zajmuja sie robieniem ankiet. Sama kiedys na poczatku studiow zajmowalam sie tym i powiem Tobie, ze studiujac dziennie i robiac je dorywczo mozesz zarobic okolo 1000 zl netto.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Powinnas dziekowac rodzicom, ze sie zgadzaja na 2 sluby i sa chetni, by Ci pomoc je zorganizowac...co do sukienki ja jeszcze swojej nie mam, a slub mam 04.03 i dopiero zamierzam ja kupic w styczniu lub w lutym( w zalezności od wielkosci brzuszka)..jest tyle salonow, ze na pewno gdzies ta jedyna bedzie czekala na mnie...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Slonko... przestan przejmowac sie tymi wszystkimi opiniami, ktorych autorzy probuja cie jeszcze bardziej zdolowc i zepsuc ci do konca radosc z tego najpiekniejszego dnia w twoim zyciu. To bedzie twoj dzien, twoje szczescie... Mysle, ze ten pomysl, zeby porozamawiac z mama na spokojnie jest swietny. sprobuj... wierze, ze sie dogadacie :) Ona tez miala kiedys taki dzien i sadze, ze w koncu sie ugnie.
Jezeli chodzi o finanse... to troche mnie dziwi podejscie paru osob. To nie chodzi o to, zebysmy sie teraz wszyscy licytowali, kto ma racje. Wiem tylko, ze jednak wielu rodzicow chce wyprawic swoim dzieciom wesele ( i oczywiscie to zasponsorowac), poniewaz oni dokladnie wiedza, jakie sa realia a co najistotniejsze, wielu z nich wychodzi z zalozenia, ze ostatni raz ubiera sie wlasne dziecko do slubu.

Slonko... POWODZENIA
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W salonach nowe kolekcje przyjda dopiero koniec lutego, albo nawet marzec. Masz jeszcze troche czasu z tą suknią.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
SLONKO!!!

MAM DLA CIEBIE PROPOZYCJĘ!

POTRZEBUJĘ PRACOWNIKÓW DO NOWEJ KWIACIARNI. NAPISZ DO MNIE SWOJE C.V. I ZOBACZYMY CO DALEJ. KTO WIE MOŻE TWOJA SYTUACJA DIAMETRALNIE SIĘ ZMIENI?

POZDRAWIAM, EUSTOMKA

P.S.
GŁOWA DO GÓRY!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Slonko powodzenia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Masz typowe oczekiwania dzisiejszej młodzieży. Najlepiej nic nie robnić, a mieć postawę roszczeniową do wszystkich.Po pierwsze bez sensu ładować tyle kasy w wiązankę, która po paru dniach uschnie. Znajoma miała jednego storczyka, pięknię przybranego i też wyglądał ładnie. Szkoda kasy, moim zdaniem. Mama pewnie przemyślała calą sprawę, albo zaczęła zdawać sobie sprawę, jak wielkie masz oczekiwania i dlatego stawia warunki. Uważam osobiście , że najlepiej samemu opłacac sobie wesele i liczyć na siebie, a nie na innych. Bo tak będziesz żoną przy mężu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
też się czepiłaś! Dziekwczyna ma rację
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jak bym miała tak czekać, aż sama zarobie na wesele, to wyszłabym za mąż w wieku 30 lat, chociaż i to nie wiadomo, przy dzisiejszych zarobkach. Dla mnie to nic złego, że rodzice wyprawiają wesele.
Słonko 3 maj się i nie przejmuj się :-) Pozdrawiam

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
oj dziewczyny, Slonko ma zupełnie inny problem i nie jest to problem dwóch wesel (choć dziwię się że nie zrobiliście konkordatowego) tylko ma problem z komunikacją z własną matką, wierzcie mi że dopóki nie poznałam mojej teściowej nie wiedziałam co to znaczy gdy matka narzuca dziecku swoja wolę i to bez znaczenia na wiek, płeć czy stopień usamodzielnienia... mój mąż jako nastolatek nie mógł poprosić o dżinsy, bo mamusia płaciła, nie mógł nawet zdecydować o wyborze koloru bo mamusia... a gdy on nie chciał takiej pomocy i nie zakładał nowych na kancik spodni do adidasków to mamusia wszystkim się żaliła jaki on jest zły bo nie docenia jej starań, dziewczyny zanim zaczniecie oceniać pomyślcie, że są tzw "toksyczne matki", ja nie mówie Slonko że Twoja musi taką być, ale po tym co piszesz jest między Wami "konfilkt" (nie w znaczeniu kłótni rzecz jasna) i dodam tylko że czeka Cie i Twojego przyszłego męża sporo pracy nad soba i zdystansowaniem się...
... dodam też to co niektóre z dziewczyn napisały, postaraj sie ochłonąc i spokojnie porozmawiaj z matką, dogadajcie szczegóły na spokojno, żeby uniknąć komentarzy w stylu "dwa tygodnie wystarczą"...
poza tym pomyśl suknia jest ważna to fakt, ale z drugiej strony jeśli będziesz szyła to zdązysz, wpierw pochodź sama zobacz co Ci sie podoba aby móc przekazać swoje uwagi krawcowej, po prostu wuluzuj, przeciez najważniejszą i najukochańszą osobę masz przy sobie:)
życze powodzenia, dużo cierpliwości i mądrości:)
pozdrawiam
szczęśliwa mężatka i mama 3-letniej urwiski

ps. pomyśl co CIę czeka po urodzeniu dziecka....(dobre rady itp.)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Slonko!
Czytajac ten watek,bardzo sie oburzylam...Poczatkowo zirytowala mnie Twoja postawa,ale faktycznie nie moge Cie osadzac,bo nie znam Ciebie,nie wiem tez,czy dobrze zrozumialam Twoja wypowiedz...Rozbawilo mnie twoje podejscie do mieszkania- uwierz mi,ze mozna mieszkac w cekolu, niepomalowanych scianach i bez taboretow,ale najwazniejsze jest to,zeby zyc z innymi w zgodzie. Chyba jestes mlodziutka i za pare lat inaczej na to wszystko bedziesz patrzyla.

Jesli chodzi o mame,to moge ci jedynie wspolczuc.Ja mialam inna sytuacje-moja mama bardzo chciala wszystkiego sama dopilnowac i wszystko sama zrobic i wszystko mialo byc NAJ. Tez nie moglam sie wypowiadac i doszlo do tego,ze odlozylismy decyzje o slubie.To byl dla niej szok,dlugo nie mogla w to uwierzyc.To zmienilo jej podejscie do wielu spraw i nauczylo pokory.Teraz minely dwa lata i w spokoju,akceptacji i zrozumieniu przygotowujemy sie do tego wielkiego dnia!

Zycze Tobie duzo szczescia i zrozumienia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Słonko !!!

Nie znam cię osobiście, ale z Twoich wypowiedzi wnioskuję, że jesteś taką małą dziewczynką, która jeszcze porządnie w tyłek nie dostała.

po pierwsze: jesli cie nie stać, to po jasna cholere bierzesz dwa sluby, koszty sa o wiele mniejsze przy jednym konkordatowym niz przy dwóch,

po drugie: skoro chesz miec męża i zgodnie z nim zycć to dlaczego juz z góry mówisz, że niech cie on utrzymuje - bo w końcu mieszka w twoim mieszkaniu. W małżeństwie nie ma Moje Twoje, jest tylko NASZE.

Po trzecie: wyobraź sobie, że ja z narzeczonym mieszkam z jego rodzicami, w mieszkaniu 2 pokojowym - 43 m- czyli dwa "małżeństwa" pod jednym dachem w malutkim mieszkaniu, mieszkamy tak już ponad rok i jakoś żyję, odłozyliśmy sobie troche pieniążków. Szukamy mieszkania, które przez nastepny rok będziemy próbowali własnymi siłami wyremontować.

po czwarte: planujemy miec dziecko, gdyz oboje mamy pracę stałą, z której wiemy, że nie zostaniemy zwolnieni. gdyby jedno z nas nie praciowało, to na dziecko bysmy się nie zdecydowali, bo urodzić nie jest sztuką! sztuka to to dziecko wychować porządnie, dac mu wykształcenie, a nie mówić jakoś to będzie. Bo jakoś nie będzie, bo wszystko kosztuje, paczka pieluch, która na początku starcza na dwa do trzech dni, to wydatek około 40 zł.

po piąte: gdybys naprawde szukała pracy to byś ją znalazła, pełno jest ofert do pracy w sklepie (nie wiem jakie masz wykształcenie), pełno jest ogłoszeń w gazecie. Nie jest łatwo ja zdobyć, ale trzeba mocno chcieć i wierzyc, że sie uda!

po szóste: moi rodzice nie wyprawia nam wesela, bo ich na to nie stać, moi tesciowe tez nie maja pieniędzy, więc sukienke przerobie po mojej siostrze, która slub brała 8 lat temu (dla mnie ta suknienka nadal jest pienka i modna), a wesele robimy w ramach dancingu w lokalu, bo koszt tego jest o wiele mniejszy, a to że będa inni obcy ludzie, to co z tego, ja zamierzam dobrze się bawić! Wszystko do slubu kupujemy juz teraz, w kazdym miesiącu coś, w stycznu obrączki, w lutym garnitur.


mogłabym tak w nieskończoność Tobie wyliczać, nie o to chodzi. Ja w zyciu przeszłam gehennę, bo moja rodzina odrzucała mojego narzeczonego, bo jest wdowcem, 6 lat starszy ode mnie i do tego ma wykształcenie zawodowe. Ale pokazał, że potrafi znaźć dobrą prace, pokazał moi rodzicom, że dba o mnie i cóż na dzień dzisiejszy jest ok. My jesteśmy szczęsliwi mając siebie i nic więcej. Bo niestety nie maiłam babci, która zapisałaby mi mieszkanie, więć kupimy mieszkanie na kredyt, który będziemy spłacać pól zycia, ale to będzie nasz emałe gniazdko i na sama mysl juz się cieszymy jak dzieci. Chciałabym wygląać 29 kwietnia jak księżniczka, nie wiem, czy mi się to uda, ale na pewno będe sie tego dnia CZUĆ wyjątkowo, bo stane sie żoną człowieka który mnie kocha i ja go kocham. A czy będe mieć bukiet za 200 zł, czy różę za 3 złote, jaka to różnica i tak zwiędnie i tak, dla mnie najważniejsze jest, aby nasza miłośc przetrwała wieki - czego i Tobie zyczę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przyktro mi bylo to czytac. Z niczym sie nie zgadzam i faktycznie mnie zupelnie nie znacie i nawet nie zrozumialyscie dobrze... Mieszkanie rowniez remontujemy wlasnymi silami zeby bylo ntaniej-robi to moj narzeczonyz bratem wiec nie placimy za to,tylko za materialy. Kwiaty wisza mi za ile beda ,moga i za 10 zl byleby ladnie wygladaly ale bylebym ja mogla wybrac sobie ich kolor i rodzaj i tylko w tym rzecz!!!!
Jesli chodzi o prace nie jest tak bo dzwonilam juz po tysiacu sklepow i kwiaciarni, biuir obslugi klienta,bylam na wielu rozmowach i wszedzuie odpadam z 2 powodow- raz ze wszedzie chca z doswiadczeniem i znajomoscia kasy fiskalnej a ja jej nie znam ,musieliby mi pokazac a nawet 10 min przyuczenia dla sklepu to juz katorga i wola zatrudnic inna, jestem forystka (po kursie) ale nie moge znalezc pracy w kwiaciarni bo wszedzie wszystkim nie pasuje to ze nie jestem dyspozycyjna w weekendy bo mam szkole zaoczna -styudia a sklepy i kwiaciarnie czy ciastkarnie to sa zawody wymagajace glownie weekendow a ja moge pracowac najwyzej w co 2gio i studiow dla pracy nie rzuce bo wtedy cale zycie bede bez wyksztalcenia a poza tym wlozylam w te studia mase kasy i nie chc ejej tracic...
Co do utrzymania to nie chce mi sie tefo czytac,bo nie tak jest. Ja bede sie utrzymywac z jego pensji tylko tymczasowo dopuki czegos nie znajde.Szukam doslownie wszedzie nawet zeby tyrac jak wol ale nie moge znalezc i to nie jest moja wina ze mi dziekuja bo sa inni bardziej dyspozycyjni doswioadczeni czy zgrabniejsi nie wiem... Mam nadzieje ze to potrwa krotko bo tez chce sie dolozyc do naszego wspolnego zycia !!!! Zreszta sie w tej wchli tez dokladam bo mam rente wiec nie tylko on mnie utrzymowac bedzie... dla scislosci. Nasze zarobki wynosza w sumie tyle ze bez problemu sie utrzymamy i liczymy ze jeszzce cos odlozymy wiec naprawde nie znacie sytuacji tyle tylko ze do momentu slubu nie jestesmy w stanie odlozyc na suknie czy kamerzyste bo placimy za bardzo wiele rzeczy do slubu oraz za nasze studia ( razem 5 500 semestr dla nas obojga czyli niemalo)...Dopuki studiow nie skonczymy musimy wiec spora zcesc wyplaty na nie wydawac,a dziecka nie chcmey miec szybciej jak wlasnie PO STUDIACH czyli zamiast wydawac miesieczna kase na studia oraz slub bedzie to dopiero wtedy wlasnie szlo na studia. Starczy bez problemow i ja wiem ile kosztuje wychowanie dziecka. Nie traktuje go przemdiotowo tylko tez chce jak najlepiej zeby go ubrac i wyksztalcic a z narzeczonym tez uwazamy ze n NIE MA MOJE tWOJE JEST NASZE. nic takiego nie powiedzialam ze tak nie jest... Przykro mi bardzo ze uwazacie mnie za mala rokapryszona dziewczynke bo jakos wszyscy ktorzy mnie znaja uwazaja ze bardzo powaznie podchodze do zycia i m.in to T. we mnie kocha,ze nie zachowuje sie jak moje rowiesniczki... Co do wieku,faktycznie mam ponad 21 lat,on 25 ale to nie znaczy ze jestem riozkapryszona imprezowiczka czy cos... Naprawde nie zachowuje sie na swoj wiek a powazniej i naprawde powznie mysle o zyciu. Od 2 lat oszczedzam, otrzymywalam stypendium naukowe 400 zl miesiecznie wiec zdazylam sobie troche odlozyc i wlasnie to pzreznaczam na mieszkanie na jego remont,a T. z uwagi na to ze nie mogl odlozyc nic wydaje z bierzacej kasy. wiec jak widzicie sama sobie zarobilam na ten remont z nim i rodzice nam sie nawet zlotowka nie dokladaja i nawet tego od nich nie chce i bym nie przyjela... wystarczy ze maja swoje wydatki i placa w polowie z tesciami za sale na slub.Rozumiem z ejest im ciezko, i nawet juz sie dogadalam z mama... po suknie ide okolo marca a wczesniej ja sobie wybiore z kuzynka... Natomiast kwiaty wybieram tez z nia tylko ze zaznacze w sklepie do ilu ma byc wiazanka ze nie drozej i bedzie tania a ladna i wszyscy beda zadowoleni...
Co do sprawy dzielenia 2 slubow to owszem ze to wychodzi drozej ale moi rodzice sie nie zgadzaja na mieszkanie ze soba bez slubu i sami byli za tym zeby sie pobrac i wtedy zamieszkac,a ze chcemy juz mieszkac teraz to teraz musi byc slub. Cywilny bo cywilny jets jednak duzo tanszy i nie zapreczycie niz koscielny tym vardziej ze gosci tez mniej przewidujemy i nie ma po nim wesela... Na konkordat w grudniu nas nie stac, w lipcu juz duzo latwiej i sprawa lipca byla uzgodniona i zalatwiona juz rok wczesniej wiec nie chceielismy juz tego zmieniac... Sta ten podzial na 2 sluby... poza tym sa jeszcze inne pzryczyny 2 slubow bardziej formalne i papierkjowe ale nie od tego jest forum zebym tu sie rozpisywala,wierzcie miz e vardzo dla nas istotne i nie moglismy postapic inaczej jak biorac teraz cywilny.
Dziekuje wszystkim tym ktorzy mnie wspierali duchowo... a co do reszty to przykro mi ze zmieniliscie cel tej wypowiedzi ,tego posta bo ja sie powinnam teraz cieszyc ze wychodze za maz za 3 tygodnie a nie smucic i dolowac waszymi "ochrzanianiami " mnie... To raczej nie dodawalo mi otuchy... Przeczytajcie wszyscy ten ost post i wyciagnijcie z niego wnioski. z mama wszystko przedyskutowalam na spokojnie i pomoze nam w tym co moze a z reszta poradzimy sobie sami, i tak w bardzo duzej zcesci to wlasnie my sobie wszystko sponsorujemy i utrzymywac sie tez bedziemy sami,bez pomocy... a ja ciagle latam i robie wszystko co moge kupujac tysiace gazet zeby tylko cos znalezc ale wszedzie dostaje kosza za brak doswiadczenia albo dyspozycyjnosci w weekendy...Takie zycie,wiem ze to sie zmieni jak tylko skoncze studia bo wtedy jakas prace bedac w 100% dyspozycyjna na 100% znajde jak nie w zawodzie to poza ale znajde... i bede robic wszystko zeby odciazyc meza i dolozyc sie w jeszce wiekszym stopniu do utrzymania domku,bo na razie stac mnie tylko za oplaty za dom,a to i tak chyba duzo... zarcie i szkoly juz za jego kase... remont tez za moja wiec to nie jest tak ze na kims zeruje... Rodzina tez mi pomaga jak moze nie mogac finansowo to nawet inaczej.w koncu bezinteresowanie szwagier i wujek sie wzial za robote i jestem mu bardzo za to wdzieczna i nie tylko jemu...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Slonko!Przeciez nie musisz sie nikomu tlumaczyc!Czasami jest tak,ze slowami nie mozna wszystkiego wyjasnic i powstaja pewne niedopowiedzenia.Ciesze sie,ze znalazlas nic porozumienia z mama,bo to najwazniejsze!Teraz powinnas sie cieszyc slubem,malzonkiem i mieszkankiem,ktore sobie na spokojnie skonczycie!Gratuluje Ci odwagi i wierze,ze wszystko dobrze sie ulozy!Slub masz w sylwestra?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Slonko, czy skorzystałaś z propozycji Eustomki???

Nie nagabuje cię, skoro musisz brać slub cywilny to bierz - twoja sprawa, Twoje koszty. Jesli chodzi o wesele, to moje bedzie naprawde bardzo skromniutkie, tylko najbliższe nam osóbki i dlatego nasz lista gości liczy ich 25 osób.

Nie narzekaj na swój byt biednego studenta zaocznego, bo wiele restauracji i sklepów potrzebuje własnie studentów zaocznych, za których nie musi płacic Zusu i ubezpieczenia, typu La cawa wgdyni, I 5 czy 6 sklepów na ul. świetojańskiej w Gdyni.

Nie rozpaczaj, ale skoro przedstwiasz różne sytuacje i prosisz o rady to licz sie z tym, że jedni cie pocieszą, a drudzy skrytykują, ale powinnas miec własny rozum i serce i nim sie kierować.

Opiniami sie przejmujesz przypuszczalnie dlatego,że jesteś bardzo młodziutka - ztego co pisałas masz 21 lat. Ja mam 28 i cudza opinię głęboko w .... ja jestem szczęsliwa i dla mnie jest to najwazniejsze, a co inni mówią o mnie czy o moim Z. to mi to lata koło ....

Życie jest zbyt krótkie, aby przejmować się drobnostkami. ciesz sie swoim przyszłym małżeństwem, mieszkaniem i studiami, jesteś szczęśliwa to ok, a to co mówia inni olej.

pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziekuje :-) Tak,slub mam w Sylwestra :-) Czyli juz niedlugo... A co do propozycji Eustomki to oczywiscie ze odpisalam i to natychmiast,przeslalam jak preosila CV i napisalam pare slow o sobie, czekam teraz na jakas odpowiedz z jej strony a dzis mam humorek jak ta lala :-) Faktycznie sie do Gdyni pzrejade w poszukiwaniu pracy,moze tam bardziej sie lizca ze studentami bo w Gdansku wszedzie "Nie,dziekujemy,wolimy kogos dyspozycyjnego" i tak wszedzie :-( Byc moze w Gdyni cos znajde ale najpierw czekam na Eustomke bo co jak co ale florystyka to moja zyciowa pasja i naprawde bardzo bardzo marze o tym,zeby udlao mi sie pracowac albo w firmie florystycznej albo kwiaciarni i robic cos co wymaga trioche kreatywnosci ode mnie.Jesli mi sie uda spelnic to marzenie to nic juz wiecej od zycia nie chce :-D Mam kochajacego juz prawie meza,mialabym cudowna prace, studiuje i mamy swoje mieszkanie a to wszystko czego mi do zszcescia potrzeba... aaa jeszcze jedno-mam tez super przyszla rodzinke, i wspanialych przyjaciol:-)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry