Widok
poważny problem:-(
Dzis stoczylam z mama duskusje na temat wydatkow na oba sluby... Wczesniej bylo uzgodnione ze placi po polowie z tesciami za sale, fotografa,kamerzyste, ze placi za moje kwiaty oraz moja suknie slubna i fryzjera. Wszystko bylo juz uzgodnione, tesciowie tez maja swoje wydatki a jak wiadomo nikomu sie nie pzrelewa w dzisiejszych czasach wiec sie chcielismy jakos podzielic... Slub cywilny mam juz niedlugo-31 grudnia, a mama dzis nagle wyskoczyla ze nie bede sobie kupowac wiazanki slubnej jaka mi sie podoba bo ja sobie zazycze za ponad sto zlotych ( takie sa ceby wiazanek przeciez-nawet drozsze), a ona mi znajdzie taka zeby zaplacic duzo duzo mniej... Sama bedzie o tym decydowac.Ja sie pytam jakim prawem skoro slub jest moj i to ja sie powinnam czuc w tym dniu wyjatkowo-pieknie. Nie ona.Ona zgodnie z obietnica powinna zaplacic za to, bo w koncu niecodziennie sie wydaje corke za maz... to mnie szantarzuje ze albo taka wiazanka jaka ona chce i zaplaci albo plac sobie sama bo ja sie nie doloze( a ja nie zababiam i logiczne ze nie zaplace, narzeczony ma z kolei stos innych naszych wspolnych wydatkow jak np remont mieszkania).To samo wyszlo z fryzjerem.Mama ma zupelnie inny gust jak ja i ja nuie chce byc uzcesana jak ona chce,tylko dlatego ze ona placi to ona decyduje... Rozmawialam na temat sukni na slub koscielny.Ludzie, mam slub 29 lipca 2006 a mama planuje ze mna chodzic w poszukianiu sukni dopiero w czerwcu lub maju 2006 !!!!!! Przeciez to za pozno.Tym bardziej ze mam nietypowa figure u suknie trzeba bedzie szyc na miare.to trwa.chce wybrac taka w jakiej sie bede czula wyjatkowo a nie pierwsza lepsza bo zcas nas goni.Boje sie ze wszystko wyjdzie do niczego-a oba slubu beda zamiast dla mnie cudownym dniem meka w sukni jaka mi sie nie podoba ,z kwiatami i fruzura ktora mnie meczy... Ja nie rozumiemn.to ona bierze slub czy ja?Dlaczego mnie szantarzuje? wydaje sie ze chce dla mnie dobrze,jest moja matka, a robi wszystko zeby mi spaprac radosc ze slubu i na odczepnego jak najszybciej wyrzucic z domu. Sklocilam sie dzis z nia powaznie,z tata tez... Moj narzeczony stoi po mojej stronie,jego rodzina tez. boje sie ze i oni sie skloca... Nie wiem co robic,boje sie ze nie zdaze z suknia slubna jak mama tak sie bedzie "spieszyc " z kupnem a wiazanka i fruzura mi sie nie spodoba...albo w ogole do slubu koscielnego nie dojdzie bo nam nie zaplaca a nas na razie nie stac dopuki ja nie znajde pracy... Dziewczyny,faceci jelsi tu jestescie,pomozcie mi:-( Nie wiem co zrobic... Marzylam zeby te dni byly dla mnie najszczesliwsze a ja ciagle plazce... wychodze za milosc swojego zycia,nikt mnie nie kocha tak jak on i ja jego, a zamiast sie cieszyc wiecznie placze i to ciagle pzrez rodzicow.Nie potrafie sie z nimi dogadac,za tydz sie wyprowadzam i modle oby ten tydz szybko minal,ale co dalej??.... :-(((((((
Hmmm moim zdaniem skoro "wychodze za milosc swojego zycia,nikt mnie nie kocha tak jak on i ja jego" to chyba nie masz o co sie martwic... Kochacie sie... a reszta powinna byc w tle. Takie moje zdanie.
A mama tak pewnie tylko gada... jak zobaczy ladna wiazanke to zaplacic i 200... a sukienki mozesz poszukac z kolezanka lub facetem i ograniczycz wybor do paru...
Takie moje meskie zdanie :)
A mama tak pewnie tylko gada... jak zobaczy ladna wiazanke to zaplacic i 200... a sukienki mozesz poszukac z kolezanka lub facetem i ograniczycz wybor do paru...
Takie moje meskie zdanie :)
Fotograf ślubny :: slubny@gmail.com
Drogie Slonko
bardzo mi przykro, iz w tak waznym i pieknym momencie twojego zycia nie czerpiesz z tego radosci. Potrafie sobie wyobrazic jak Ci musi byc przykro, przez to, ze mama zamiast cie spierac stwarza ci problmy. Zwlaszcza, ze do tej pory nie byl zanych problemow z jej strony i ona sama zgodzila sie pokryc czesc kosztow, a teraz jak sama piszesz, chce to zrobic na odczepnego.... i "po kosztach". Nie chodzi mi wclae ot, ze mama ma od razu zadluzac sie na cale zycie, aby twoje slubno-weselne zachcianki spelni bo z tego co piszesz to nie chodzi Ci to, aby miec wszytsko " z najwyzszej polki". Poprostu ma to Ci sie podobac, a nie Twojej mamie.
Gdbybym ja byla na twoim miejscu sprobowalabym jeszcze raz porozmawiac z rodzicami na spokojnie i wytlumaczyc im dlaczego to jest dla Ciebie takie wazne i przy okazji mozesz tez zaproponowac, ze jak pojdziesz do pracy to popowli oddasz im te "extra" pieniadze, ktore mama na Ciebie wydala. Jesli to nie pomoze, moze jednak warto zwrocic sie do Narzeczonego o wstraprcie finasowe. Rozumiem, ze macie wydatki na mieszknie, ale moze jednak warto narazie wstrzymac sie z nowa farba, czy listewkami albo czyms innym co moze jeszcze poczekac a te pieniadze przeznaczyc na wymarzona wiazanke i fryzure Ukochanej przyszlej zony.
Slub juz jest zaplanowany i pamietaj, ze to jest wydarzenie, ktore bedziesz pamietac do konca zycia a mieszaknie, jeszcze zdarzycie wyremontowac.
Natomiast co do sukienki to zanim mama "sie obudzi z tym wszystkim" sama wczesniej z kolezanka rozejrzyj sie po salonach i zorientuj sie w cenach i gdzie co Ci sie podoba. Moze akurat trafisz na jakas przecene i wtedy mamie powiesz "mamo widzialam sliczna sukienke i nie uwerzysz za jak niewiele".
Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam serecznie
bardzo mi przykro, iz w tak waznym i pieknym momencie twojego zycia nie czerpiesz z tego radosci. Potrafie sobie wyobrazic jak Ci musi byc przykro, przez to, ze mama zamiast cie spierac stwarza ci problmy. Zwlaszcza, ze do tej pory nie byl zanych problemow z jej strony i ona sama zgodzila sie pokryc czesc kosztow, a teraz jak sama piszesz, chce to zrobic na odczepnego.... i "po kosztach". Nie chodzi mi wclae ot, ze mama ma od razu zadluzac sie na cale zycie, aby twoje slubno-weselne zachcianki spelni bo z tego co piszesz to nie chodzi Ci to, aby miec wszytsko " z najwyzszej polki". Poprostu ma to Ci sie podobac, a nie Twojej mamie.
Gdbybym ja byla na twoim miejscu sprobowalabym jeszcze raz porozmawiac z rodzicami na spokojnie i wytlumaczyc im dlaczego to jest dla Ciebie takie wazne i przy okazji mozesz tez zaproponowac, ze jak pojdziesz do pracy to popowli oddasz im te "extra" pieniadze, ktore mama na Ciebie wydala. Jesli to nie pomoze, moze jednak warto zwrocic sie do Narzeczonego o wstraprcie finasowe. Rozumiem, ze macie wydatki na mieszknie, ale moze jednak warto narazie wstrzymac sie z nowa farba, czy listewkami albo czyms innym co moze jeszcze poczekac a te pieniadze przeznaczyc na wymarzona wiazanke i fryzure Ukochanej przyszlej zony.
Slub juz jest zaplanowany i pamietaj, ze to jest wydarzenie, ktore bedziesz pamietac do konca zycia a mieszaknie, jeszcze zdarzycie wyremontowac.
Natomiast co do sukienki to zanim mama "sie obudzi z tym wszystkim" sama wczesniej z kolezanka rozejrzyj sie po salonach i zorientuj sie w cenach i gdzie co Ci sie podoba. Moze akurat trafisz na jakas przecene i wtedy mamie powiesz "mamo widzialam sliczna sukienke i nie uwerzysz za jak niewiele".
Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam serecznie
Gdybym to ja była na twoim miejscu bym poszła do pracy i zarobiła na swoje zachcianki. Chcesz być dorosła, samodzielna i zakładać rodzinę, a za co chcesz żyć ??? cały czas na utrzymaniu mężą. Wiele par nie ma zamoznych rodziców i zarabiją sami na swoje wesele. Rodzice pomagają na tylt na ile ich stać. Nie wiem jak jest u ciebie, czy twoi rodzice są bogaci i nie musiałaś pracować a teraz mama chce zebys sie usamodzielniła czy nie ma pieniąszków.
no więc beta79, po pierwsze pisze sie pieniążków (nigdy nikogo nie poprawiam, ale mnie zirytowałaś), a po drugie nie jest tak jak myślisz, ze jak chce się zakładac swoja rodzinę, to od razu trzeba wyprawiac wesele.
ja studiuje dziennie i po zajeciach pracuje (i przed tez, jak mam na pozniejsza godzinę), moj narzeczony tez pracuje w firmie i zarabia całkiem nieźle, ale i tak nie byłoby nas stac na wyprawienie wesela. oczywiście można wziąć kredyt, a potem spłacać go przez poł zycia, ale skoro rodzice sami sie zdeklarowali, ze nam pomogą (moja mama powiedziała, ze nie chce, abysmy wspolne zycie zaczynali od kredytów), to dlaczego mamy odmowic. wrecz A. tata by sie na nas obraził, gdybysmy odrzucili jego pomoc. Oczywiscie, gdybyśmy mieli dosyc pieniędzy, wyprawilibyśmy sami, ale pewnie 95% par na to nie stać.
moja kuzynka z narzeczonym wyjechała do Irlandii, do pracy, aby zarobic na wesele i doceniam to, ale jej sytuacja jest zupełnie inna niz nasza.
jestem tez pewna, ze po weselu poradzimy sobie (jesli chodzi o kwestie finansowe) mimo, ze nie było nas stac na wyprawienie wesela.
pozdrawiam
Ania
ja studiuje dziennie i po zajeciach pracuje (i przed tez, jak mam na pozniejsza godzinę), moj narzeczony tez pracuje w firmie i zarabia całkiem nieźle, ale i tak nie byłoby nas stac na wyprawienie wesela. oczywiście można wziąć kredyt, a potem spłacać go przez poł zycia, ale skoro rodzice sami sie zdeklarowali, ze nam pomogą (moja mama powiedziała, ze nie chce, abysmy wspolne zycie zaczynali od kredytów), to dlaczego mamy odmowic. wrecz A. tata by sie na nas obraził, gdybysmy odrzucili jego pomoc. Oczywiscie, gdybyśmy mieli dosyc pieniędzy, wyprawilibyśmy sami, ale pewnie 95% par na to nie stać.
moja kuzynka z narzeczonym wyjechała do Irlandii, do pracy, aby zarobic na wesele i doceniam to, ale jej sytuacja jest zupełnie inna niz nasza.
jestem tez pewna, ze po weselu poradzimy sobie (jesli chodzi o kwestie finansowe) mimo, ze nie było nas stac na wyprawienie wesela.
pozdrawiam
Ania
Nie wyobrazam sobie aby moja Mama miala placic za moj slub. Mama utrzymywala mnie przez przeszlo dwadziescia lat, placila za moje wyksztalcenie i to jest wystarczajace.
Idz do pracy i zarob na swoje przyjemnosci i nikt do nikogo nie bedzie mial wtedy pretensji. Trudno mi uwiezyc ze ktos ma takie problemy pod koniec 2005 roku. To nie sa lata 50 ze Rodzice dzielili sie i tradycyjnie placili za rozne elementy zwiazane ze slubem.
Lepiej bym sie czula gdyby Mama swoje oszczednosci wydala na siebie np. wakacje , wycieszka, super ciuch, kosmetyczka, ksiazki niz na moje widzimisie.
Idz do pracy i zarob na swoje przyjemnosci i nikt do nikogo nie bedzie mial wtedy pretensji. Trudno mi uwiezyc ze ktos ma takie problemy pod koniec 2005 roku. To nie sa lata 50 ze Rodzice dzielili sie i tradycyjnie placili za rozne elementy zwiazane ze slubem.
Lepiej bym sie czula gdyby Mama swoje oszczednosci wydala na siebie np. wakacje , wycieszka, super ciuch, kosmetyczka, ksiazki niz na moje widzimisie.
to nic, tylko Ci pogratulować , ze masz tyle pieniędzy i stac Cie na wyprawienie wesela, bo nas nie stac, mimo, ze obydwoje pracujemy. A skoro naszych rodziców stac, to uważam, ze nie ma powodu, by brac kredyty.
tez co innego, gdybysmy mieszkali juz razem, ale skoro mieszkam jeszcze z mamą, to uważam, ze to nic złego
tez co innego, gdybysmy mieszkali juz razem, ale skoro mieszkam jeszcze z mamą, to uważam, ze to nic złego
A może troszkę za bardzo się rozhuśtałaś z wydatkami i mama w dość drastyczny sposób próbuje Cię uspokoić. Porozmawiaj z nią spokojnie bez krzyków i szantaży, wykaż inicjatywę w szukaniu tańszych, promocyjnych, przecież wcale nie gorszych rozwiązań. Jeżeli chodzi o fryzurę to nie wiem, w czym problem, przecież za uczesanie jest chyba jedna stawka, taka sama za Twoją fryzurę i taka sama za wizję Twojej mamy. W sprawie bukietu skontaktuj się z Eustomką, a ona na pewno wymyśli coś ślicznego i nie drogiego. Z drugiej strony możesz przecież zacząć pracować w promocjach czy dawać korepetycje, żeby sobie dorobić na te drobniejsze ślubne wydatki. Może jak Twoja mama zobaczy większą chęć pomocy w gromadzeniu środków finansowych a nie tylko w ich wydawaniu, to zmeni zdanie. Życzę troszke większej samodzielności życiowej, która nie wątpliwie przydaje się w dorosłym, małżeńskim życiu.
przestańcie atakować słonko....przecież ona nic złego nie zrobiła....chciała się tylko podzielić swoim problemem i prosić o radę a wy od razu na nią naskakujecie dziewczyny opamiętajcie się, najlepsze jest to że swoje krytyczne uwagi piszą osoby (większości nie zalogowane na forum)...
ja rozumiem po części słonko...mi równie pomagają wyprawić wesele rodzice bo bez nich ani rusz ja studiuję dziennie mój R. pracuje i studiuje zaocznie. Dużą część wydatków pokrywają moi rodzice a mój R. również zbiera pieniążki na ślub i wesele...powiem Wam że bardzo sie cieszę że rodzice nam pomagają bo z pewnością nie byłoby Nas stać na zrobienie wesela jeszcze przez długi okres czasu nawet gdybym znalazła pracę...jestem ich pierwszą córką którą wydaja za mąż i nawet sama nigdy bym nie pomyslała że tak zaangażuja sie w przygotowania do ślubu i będą tak pomocni....
Słonko jak troszke ochłoniesz spróbuj porozmawiać z mamą na spokojnie wysłuchaj jej racji ale powiedz jej równeiz o swoich odczuciach moze znajdziecie kompromis ...co do sukni to naprawdę wybierz sie z mamą do salonu i niech usłyczy z ust sprzedawczyni jak długo czeka sie na sukienkę moze wtedy zrozumie że sie myliła...
mam nadzieję ze wszystko sie ułoży i będziecie szczęśliwi a ten piekny dzionek będzie najszczęśliwszym dniem który zostanie w twej pamieci na zawsze-mam nadzieję że wszystko sie ułoży i będzie tak jak sobie wymarzyłaś...
pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki...
ja rozumiem po części słonko...mi równie pomagają wyprawić wesele rodzice bo bez nich ani rusz ja studiuję dziennie mój R. pracuje i studiuje zaocznie. Dużą część wydatków pokrywają moi rodzice a mój R. również zbiera pieniążki na ślub i wesele...powiem Wam że bardzo sie cieszę że rodzice nam pomagają bo z pewnością nie byłoby Nas stać na zrobienie wesela jeszcze przez długi okres czasu nawet gdybym znalazła pracę...jestem ich pierwszą córką którą wydaja za mąż i nawet sama nigdy bym nie pomyslała że tak zaangażuja sie w przygotowania do ślubu i będą tak pomocni....
Słonko jak troszke ochłoniesz spróbuj porozmawiać z mamą na spokojnie wysłuchaj jej racji ale powiedz jej równeiz o swoich odczuciach moze znajdziecie kompromis ...co do sukni to naprawdę wybierz sie z mamą do salonu i niech usłyczy z ust sprzedawczyni jak długo czeka sie na sukienkę moze wtedy zrozumie że sie myliła...
mam nadzieję ze wszystko sie ułoży i będziecie szczęśliwi a ten piekny dzionek będzie najszczęśliwszym dniem który zostanie w twej pamieci na zawsze-mam nadzieję że wszystko sie ułoży i będzie tak jak sobie wymarzyłaś...
pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki...
Dlaczego osoby nie zalogowane nie moga wypowiadac sie na forum?
Rozumiem ze rodzice pomagaja w organizacji wesela i czesciowo albo w calosci finansuja, ale nie mozna wyciagac od Nich kasiury ile sie tylko da.
Jezeli choc troche Rodzice pomoga finansowo, powinno sie byc i za to wdziecznym a nie zlym ze nie moga dac wiecej.
Slonko przemysl sytuacje finansowa swoich Rodzicow i podziekuj im za to co tobie moga zaoferowac ,a nie badz zla , nie kloc sie nie warto ,zycie jest za krotkie .
Rozumiem ze rodzice pomagaja w organizacji wesela i czesciowo albo w calosci finansuja, ale nie mozna wyciagac od Nich kasiury ile sie tylko da.
Jezeli choc troche Rodzice pomoga finansowo, powinno sie byc i za to wdziecznym a nie zlym ze nie moga dac wiecej.
Slonko przemysl sytuacje finansowa swoich Rodzicow i podziekuj im za to co tobie moga zaoferowac ,a nie badz zla , nie kloc sie nie warto ,zycie jest za krotkie .
Nie rozumiem, nie stać Was na wyprawienie wesela bo eszcze studiujecie tak?? no to dlaczego nie możecie jeszcze trochę poczekać ze ślubem. Az sie usamodzielnicie i bedziecie mogli odłożyc na slub. co Wy najpierw podjęliście decyzję o ślubie i weseli, a dopiero potem zaczeliście się zastanawiac skad na to weźmiecie??
Ja też dodam tak jak Kati , że my sami zbieramy na swoje widzi misie czyli fotograf, zespół, obrączki, garderoba, samochód, kwiaty, opłaty kościelne i dekoracje oraz płacimy za naszych znajomych. Pozostałe opłaty ponoszą obie rodziny i dodam , że kokosów nie zarabiamy ja mam pracę budżetową a moj przyszly mąż też wiele nie zarabia i dzięki temu , że większość wydatków pokrywamy sami nikt mi nie może narzucić jaki bukiet mam mieć lub jakim samochodem mam jechać. Głowe rodzicom nie zawracamy , a sami mamy super zabawe z przygotowań.
Nie mogę nikogo osadzać lecz przykro mi to pisać , ale jeżeli ktoś pisze , że z mamą pokłócił się o bukiet ślubny to wynika z tego , że nie ma większych problemów, bo to są naprawdę malutkie problemiki. Nie jeden znas mógłby opisać swoje problemy życiowe.
Ślubu nie bierze się na pokaz , ale z miłości
W maleńkiej obrączce uczuć świat cały,
miłość obowiązek i wzniosłe ideały....
Maleńka obrączka, a znaczy tak wiele
- na całe życie włożona w kościele...
Nie mogę nikogo osadzać lecz przykro mi to pisać , ale jeżeli ktoś pisze , że z mamą pokłócił się o bukiet ślubny to wynika z tego , że nie ma większych problemów, bo to są naprawdę malutkie problemiki. Nie jeden znas mógłby opisać swoje problemy życiowe.
Ślubu nie bierze się na pokaz , ale z miłości
W maleńkiej obrączce uczuć świat cały,
miłość obowiązek i wzniosłe ideały....
Maleńka obrączka, a znaczy tak wiele
- na całe życie włożona w kościele...
Ktos mnie tu chyba nie zrozumial.Dzieki za pocieszajace opinie,wsparcie ale pozostalych nie rozumiem i zrobilo mi sie przykro czytajac te osaczenia z waszej strony wiecie? Nie znacie sytuacji,wiec nie oceniajcie pochopnie... a ja prosilam tylko o rade a nie ochrzanianie:/ Sytuacja wyglada tak,nie wiem kto to napisal ale z remontem nie da sie zcekac az do po slubie zeby zrobic go za jakis tam czas bo my sobie urzadzamy mieszkanie od nowosci tzn od golych scian,od zrywamnia tapet po mojej niezyjacej juz babci, sciany sa teraz cale w cekolu... nbeda dopiero malowane,meble kupili nam tesciowie( czyli nie moi rodzice-jest ich wklad i to porzadny!!!) a my nie mozemy zrobic przerwy w remoncie bo niby gdzie bysmy mieszkali??Postawilibysmy meble w kupie gruzu?Z rodzicami nie mozemy mieszkac bo sobie tego nie wyobrazam i oni tez sobie tego nie zycza zebysmy w 4 byli na 2 pokojach-2 malzenstwa,tym bardziej majac wlasne mieszkanie do ktorego sie zreszta przeprowadzamy za tydzien... tylko pomalujemy sciany i przywieziemy meble z magazynu gdzie na nas czekaja juz kupione... dokupic musimy tylko krzesla i taborety i to wszystko.Zostaja takie pierdolki jak kieliszki, spodki, dzbanuszki miotelka szufelka, srodki chemiczne itd... ale faktem jest ze jestesmy splukani po tym remoncie na ktory zreszta od dawna zbieralismy i to nie byla decyzja pochopna i z dnia na dzuien, rodzice nam sie do remontu nie dokladali poza tesciow meblami i mama kupila pralke i kuchenke.Cala reszta a wierzcie mi ze slono kosztujaca art remontowych i innych byla placona i jest tylko przeze mnie narzeczonego. On tez kupowal obraczki, oboje placimy za fotografa sami, za samochod na slub cywilny,za zespol zaliczke juz placilismy na koscielny, za kosciol, za usc... to wszystko my!!! tzn ja z odlozonych wczesniej przez cale moje zycie pieniedzy i onz bierzacej kasy.Mieszkanie jest moja wlasnoscia wiec nie czuje sie z tego powodu zle ze to on na razie mnie utrzymuje- nie jak kjtos powiedzial na zawsze bo ja ciagle szukam pracy ale nie moja wina ze ciezko jaz nalezc,a robie co w mojej mocy i nie spoczywa,m na laurach !! wierzcie!!! Moze i na razie bede na jego utrzymaniu ale on mieszka natomiast u mnie bo nie ma wlasnego mieszkania,wiec chyba jestesmy kwita? Zrweszta w malzenstwie wszystko powinno byc wspolne i nie widze problemow. Teraz niebawem planujemy dziecko wiec kto mnie zatrudni w ciazy?Zreszta ja sie chce tym dzieckiem zajmowac ,wychowywac a nie dawac opiekunce -taka podjelismy decyzje a na dobre pracowac chce pozniej... chyba ze teraz cos do tego czasu znajde.ciagle szukam.Co do odpowiedzialnosci i doroslosci,nie uwazam zebysmy byli za malo powazni i odpowiedzialni.Umowilismy sie z naszymi rodzicami ze placa po polowie sumy za obie sale slubne , za kamerzyste i fotografa tylko na koscielny, oraz moja mama sama za suknie slubna,mojego fryzjera i kwiaty... Wiec tego chyba nie jest tak duzo.A ja nie mam wygoprowanych wymagan,ja chce tylko zeby mi sie podobalo a nie zeby kosztowalo nie wiem ile i bylo w zlocie:/ Problem w tym ze musz eprzyznac ze moja mama jest straszna egoistka i duzo potrafi narzucac.Ma zupelnie inny gust jak ja i jej sie nie podoba wszystko co mi owszem... Dlatego tez nie chce mi za to placic.A dzis przy mojej swiadkowej tez sie klocila ze suknia w maju... a nie szybciej, wszyscy inni popieraja jednak mnie ale nie wiem jak mamie wytlumaczyc zeby ze mna szybciej poszla do salonu i sie sama przekonala ze z tym nie idzie tak szybko,szczegolnie jelsi nie mam typowego rozmiatru ubran i trzeba szyc na zamowienie,a zponiej jeszcze przymiarkio itd i to trwa...a wg mamy "Co Ty gadasz, w 2 tyg Ci to uszyja i bedziesz miala sukienke, po co wczesniej chodzic?" Watpie zeby ktoras z was kupowala suknie na ost chwile 2 tyg przed slubem moze... nawet 2 miesiace to zdecydowanie za pozno-wszyscy jej i mi tak mowia ale nie dociera...uparla sie:-( Wiec nie wsiadajcie na mnie bo to naprawde powazny problem,jak mama wczesniej ze mna po suknie nie pojdzie i sie nie przekona to jej poprostu nie uszyja w takim tempie;-( i dopiero bedzie problem,a ja nie liczylam wydatku sukni ze mam ja sobie kupowac i naprawde na to juz oszczednosci nie mam a nim zznajde prace tez troche zcasu uplynie,wierzcie ze troche sie jej szuka tym bardziej bedac studentka zaoczna z wyksztalceniem srednim ogolnym !!! Wszedzie wymagana dyspozycyjnosc 7 dni w tyg albo nie wiem ile doswiadczenia,a jak nawet nie to 60 osob na miejsce i odpadam:-( Ile ja juz sie nadzwonilam i napisalam w sprawie pracy... ale sie nie poddaje.Myslicie ze ja nie chce odciazyc meza i rodzicow?chce ale tak wyglada syt i nic na to nie poradze,na razie sie bez problemu utrzymamy z jego pensji bez pomocy rodzicow, tylko o suknie,kwiaty i fryzjera ja prosze,czy to tak duzo??powiedzcie... ale suknie kwiaty i fryzure wg mojego gustu a nie mamy i wcale niekoniecznie za nie wiem ile... wlasnie chce skromne:-( Sorry za dluuuga wypowiedz ale nie wytrzymalam... poczytajcie Ci ktorzy zareagowali tak przykro...