Widok
przesady ślubne...co sądzicie???
co sadzicie o tym???trzymacie się ich czy nie ???czy tylko na wszelki wypadak robic tak jak przeczytacie czy gdzieś usłyszycie czyli np.cos nowego,pożyczonego itd.???pytam z czystaj ciekawosci,bo znam osoby które przestrzegaja tego a niektóre mają to gdzieś...Jakie jest Wasze zdanie???
Pierwszy rzut oka na temat - przesAdy «wyolbrzymione ujęcie, przedstawienie czegoś» i jakoś stwierdziłem, że co drugi wątek tutaj to przesada...ps: by nie było całkowicie offtopic:
Po co ślub ? by się dobrze bawić i upamiętnić pewne momenty - przesądy = w mojej opinii to "zabawka" ludzi bez wyobraźni... (nie mylić tradycji z przesądami)
Po co ślub ? by się dobrze bawić i upamiętnić pewne momenty - przesądy = w mojej opinii to "zabawka" ludzi bez wyobraźni... (nie mylić tradycji z przesądami)
opowiem Wam historię o przesądach i o tym co z tego wynikło..
Moja bardzo dobra koleżanka brała ślub cywilny (wtedy nie było konkordatowych). Ubrana była w zieloną suknię a jej mąż zielony garnitur. Według przesądów kolor ten przynosi młodej parze pecha. Po ślubie cywilnym mieli ślub w katedrze w Oliwie. Ona była już w białej sukni, on w tym zielonym garniturze..
Przed wejściem do katetdry była przepiękna pogoda i świeciło słońce. W trakcie ceremonii zmieniła się jednak gwałtownie w burzę z piorunami. W trakcie przysięgi piorun uderzył tak mocno, że zgasły na chwilę światła. Zgasła też świeca. Słychać było głuche "oooo" wydobywające się z gardeł przybyłych. Sytuacja i atmosfera była na prawdę niesamowita. Ksiądz skwitował całą sytuację słowami, że będzie to zapewne bardzo burzliwe małżeństwo. Po wyjściu z katedry znowu było ładnie..
Małżeństwo to było nieszczęśliwe i z całą pewnością burzliwe. Bardzo szybko też się rozpadło...
Moja bardzo dobra koleżanka brała ślub cywilny (wtedy nie było konkordatowych). Ubrana była w zieloną suknię a jej mąż zielony garnitur. Według przesądów kolor ten przynosi młodej parze pecha. Po ślubie cywilnym mieli ślub w katedrze w Oliwie. Ona była już w białej sukni, on w tym zielonym garniturze..
Przed wejściem do katetdry była przepiękna pogoda i świeciło słońce. W trakcie ceremonii zmieniła się jednak gwałtownie w burzę z piorunami. W trakcie przysięgi piorun uderzył tak mocno, że zgasły na chwilę światła. Zgasła też świeca. Słychać było głuche "oooo" wydobywające się z gardeł przybyłych. Sytuacja i atmosfera była na prawdę niesamowita. Ksiądz skwitował całą sytuację słowami, że będzie to zapewne bardzo burzliwe małżeństwo. Po wyjściu z katedry znowu było ładnie..
Małżeństwo to było nieszczęśliwe i z całą pewnością burzliwe. Bardzo szybko też się rozpadło...
Ja miałam wszystko...stare , pożyczone , niebieskie , miesiąc z "r" itd , ale jestem już dawno po rozwodzie :) teraz drugi raz wychodzę za mąż i będzie wszystko na przekór poza miesiącem bo w maju ze względu na komunie nie udało nam się załatwić lokalu nawet zastanawiałam się czy bukietu nie mieć z żółtych róż mimo , że oznaczają zdradę , poprzednio miałam czerwone i z tej wielkiej miłości już nic nie zostało :) osobiście uważam , że jest to bardziej forma tradycji niż przesądów i nie widzę nic w tym złego , że się chce ich przestrzegać :) pozdrawiam wszystkie przyszłe panny młode...te z niebieską podwiązką i te bez :)
Nie jestem przesądna, uwielbiam piątek 13go, cieszę się gdy drogę przejdzie mi czarny kot, ale traktując to bardziej jako nieszkodliwy element przygotowań w bucie miałam grosik, mąż nie widział przed ślubem mojej sukni i miałam coś niebieskiego, ale nie była to podwiązka.
Nie miałam nic starego (chociaż śmieję się, że stara byłam ja) i pożyczonego. Dopiero po ślubie dowiedziałam się, że z tym pożyczonym chodzi o to, żeby zapewnić sobie życzliwość rodziny męża. Teraz się śmieję, że to z powodu braku czegoś pożyczonego rodzina męża nas olewa:)))
Nie miałam nic starego (chociaż śmieję się, że stara byłam ja) i pożyczonego. Dopiero po ślubie dowiedziałam się, że z tym pożyczonym chodzi o to, żeby zapewnić sobie życzliwość rodziny męża. Teraz się śmieję, że to z powodu braku czegoś pożyczonego rodzina męża nas olewa:)))
ja też te wszystkie niebieskie i pożyczone rzeczy traktuję bardziej jako tradycję niż przesąd- nawet nie wiem co oznacza coś niebieskiego na ślubie:) Także się wogóle tym nie przejmuje. Szczęście małżeńskie nie jest uzależnione od jakiś przesądów- bo to by oznaczało, że jest przesądzone od początku, a myślę, że na to szczęście po prostu trzeba dużo pracować ze Sobą nawzajem i już:)
Apropo's przesądów jeszcze- kiedyś proboszcz z mojej parafii opowiadał taką hisotrię, że jak udzielał ślubu zobaczył nagle na długim welonie panny młodej wielkiego pająka wędrującego sobie wesoło:) Ponoć matka panny młodej, właśnie dla przesądu aby jej córka była szczęśliwa czy coś takiego, położyła na jej welonie pająka...
Myślę, że niektórzy przesadzają za bardzo i mocniej wierzą w jakieś zabobony niż we własne siły:)
Apropo's przesądów jeszcze- kiedyś proboszcz z mojej parafii opowiadał taką hisotrię, że jak udzielał ślubu zobaczył nagle na długim welonie panny młodej wielkiego pająka wędrującego sobie wesoło:) Ponoć matka panny młodej, właśnie dla przesądu aby jej córka była szczęśliwa czy coś takiego, położyła na jej welonie pająka...
Myślę, że niektórzy przesadzają za bardzo i mocniej wierzą w jakieś zabobony niż we własne siły:)
strój ślubny panny młodej powinien zawierać w swoim komplecie:
- coś nowego - symbol dostatku w związku małżeńskim;
- coś starego - symbol wsparcia ze strony rodziny oraz starych przyjaciół;
- coś białego - symbol czystości oraz niewinności;
- coś niebieskiego - symbol wierności współmałżonka;
- coś pożyczonego - symbol przychylności i życzliwości nowej rodziny.
czy wierzę??? ciężko powiedzieć, napewno wierzę w nasza miłość... a czy będę zwracała uwage na te wszystkie szczegółowe przesądy, nie tylko te ubrania, ale o potknięciach, groszu w bucie, palących się świecach sama nie wiem... w końcu będe zdenerwowana samą ceremonią....
- coś nowego - symbol dostatku w związku małżeńskim;
- coś starego - symbol wsparcia ze strony rodziny oraz starych przyjaciół;
- coś białego - symbol czystości oraz niewinności;
- coś niebieskiego - symbol wierności współmałżonka;
- coś pożyczonego - symbol przychylności i życzliwości nowej rodziny.
czy wierzę??? ciężko powiedzieć, napewno wierzę w nasza miłość... a czy będę zwracała uwage na te wszystkie szczegółowe przesądy, nie tylko te ubrania, ale o potknięciach, groszu w bucie, palących się świecach sama nie wiem... w końcu będe zdenerwowana samą ceremonią....
A dla mnie przesada jest przede wszystkim rozpisywanie się na forum o doslownie wszystkim...tym czy miesiaczka wypada w dzien slubu; ze rodzice pana mlodego nie lubia panny mlodej;ze na weselu zamiast wodki bedzie bimber; ze wypozyczenie limo jest "niefajne" ale za to autko z lat 60tych jest super; ze biala sukienka to generalnie kicha i zeby zrobic wrazenie wybor pada na brazowa itp.....
