Widok
No ale pracujecie "gdzieś tam" - nie tylko las, więc czas znika
Od zamieszkania w mieście marze o własnym bobie, ACH TEN SMAK!! al e wiem, że mszyce nieuniknione i walka o dobry, nierobaczywy zbiór ze złożonymi łapkami w niedzielę przed podobno najświętszym ;)
Jak nic, posadzę w tym roku bób.
Nalewa z pigwy - zostaw dla mnie. Resztę skonsumujcie, pijąc o zdrowie Edziora. Gorączkę ma od ponad tygodnia, co nie wróży dobremu. Dziś ciut lepiej, jutrzejszy dzień pokaże, co ma większą siłe przetrwania.
Kurcze jak nic posadze bób 1.kwietnia. A jak n nie wyrosnie, to koniec lipca-sierpien jestem u Ciebie.
Od zamieszkania w mieście marze o własnym bobie, ACH TEN SMAK!! al e wiem, że mszyce nieuniknione i walka o dobry, nierobaczywy zbiór ze złożonymi łapkami w niedzielę przed podobno najświętszym ;)
Jak nic, posadzę w tym roku bób.
Nalewa z pigwy - zostaw dla mnie. Resztę skonsumujcie, pijąc o zdrowie Edziora. Gorączkę ma od ponad tygodnia, co nie wróży dobremu. Dziś ciut lepiej, jutrzejszy dzień pokaże, co ma większą siłe przetrwania.
Kurcze jak nic posadze bób 1.kwietnia. A jak n nie wyrosnie, to koniec lipca-sierpien jestem u Ciebie.
U mnie jeszcze śnieg leży. Co prawda pierwsza zięba w tym roku zgłosiła się po michę 3 stycznia, co znaczy, że zima szybko się skończy, ale w lesie to zawsze jakieś 2 tyg po 3city. Albo lepiej.
Ja to na razie drewka sobie piłuję, rąbie i układam. Nic więcej się nie da. A, jeszcze leszczyny przeglądam, bo postanowiłem je przed wiosna przerzedzić. Drągi takie porosły, że dramat. A muszę je przerzedzić zanim zaczną kwitnąć. Znaczy najdalej za 2 tyg.
I pamiętaj Majka, że choćby grad walił bób sadzi się zawsze 1 kwietnia, na prima aprilis. Ja już sadziłem w śniegu, zdarzyło się.
W niedzielę bym odpalił grilla, ale z wszystkich prognoz mi deszcz wyziera. No to może sobie z Szuroczką zrobimy foundee? Ementalera i gruyera już kupiłem, bułek napiekę, pikle są, to sobie pojemy po zimowemu, bo potem nie będzie kiedy. Foundee tylko zima smakuje.
Na wysadzanie nasion za wcześnie, podziczeją.
Jeszcze mam trochę nalewów do zestawienia, z pigwy, żurawiny i wiśni. Ale boję się zacząć, bo wiadomo, jak się skończy.
No i tak sobie wegetujemy z dnia na dzień.
Kupiłem pudełko szachów i niemiłosiernie ogrywam Szuroczkę. A niech ma.
Ja to na razie drewka sobie piłuję, rąbie i układam. Nic więcej się nie da. A, jeszcze leszczyny przeglądam, bo postanowiłem je przed wiosna przerzedzić. Drągi takie porosły, że dramat. A muszę je przerzedzić zanim zaczną kwitnąć. Znaczy najdalej za 2 tyg.
I pamiętaj Majka, że choćby grad walił bób sadzi się zawsze 1 kwietnia, na prima aprilis. Ja już sadziłem w śniegu, zdarzyło się.
W niedzielę bym odpalił grilla, ale z wszystkich prognoz mi deszcz wyziera. No to może sobie z Szuroczką zrobimy foundee? Ementalera i gruyera już kupiłem, bułek napiekę, pikle są, to sobie pojemy po zimowemu, bo potem nie będzie kiedy. Foundee tylko zima smakuje.
Na wysadzanie nasion za wcześnie, podziczeją.
Jeszcze mam trochę nalewów do zestawienia, z pigwy, żurawiny i wiśni. Ale boję się zacząć, bo wiadomo, jak się skończy.
No i tak sobie wegetujemy z dnia na dzień.
Kupiłem pudełko szachów i niemiłosiernie ogrywam Szuroczkę. A niech ma.
co zimą można robić w ogrodzie?
odśnieżanie - idiotyczne
może jakieś przygotowania? cos w domu w skrzynki nasiać?????!!??? Szpadel naostrzyć ??
Edzior chory (znaczy się Młoda), więc nieco myśli oderwanych od job - gro. Trochę poszyłam, dziś faworki zrobiłam, ale to wszystko takie stacjonarne zajęcia. Może rower odświeżę wiosennie, temperatura na plusie, to powinno być GIT. Ale to jutro.
Manson, masz jakiś pomysł coby tu ogrodowego poczynić?
odśnieżanie - idiotyczne
może jakieś przygotowania? cos w domu w skrzynki nasiać?????!!??? Szpadel naostrzyć ??
Edzior chory (znaczy się Młoda), więc nieco myśli oderwanych od job - gro. Trochę poszyłam, dziś faworki zrobiłam, ale to wszystko takie stacjonarne zajęcia. Może rower odświeżę wiosennie, temperatura na plusie, to powinno być GIT. Ale to jutro.
Manson, masz jakiś pomysł coby tu ogrodowego poczynić?
Spoko. Piszę się obiema ręcami na modrzewia.
Potrzebne tylko w kolejności: szpadel, bieżąca woda, siekiera, młot 10kg i klin 5kg. (dwa ostatnie znaczy młot i klin załatwię)
Potrzebne jeszcze dwa (trzy?) budy i dwa zapiekane serem tosty :)
(i szarpiące się gdzieś w tle o szyszkę czarne diabły).
Wtedy dam radę.
pozdrów Szurkę.
Grzybki w słoiku robi magicznie. Nawet marchewkę zjadłem.
Lubej powiedziałem, że na wystawę to robicie dwa razy ładniej.
Podobno już Was polubiła. (grzybki też)
Trzymanko, póki co.
Potrzebne tylko w kolejności: szpadel, bieżąca woda, siekiera, młot 10kg i klin 5kg. (dwa ostatnie znaczy młot i klin załatwię)
Potrzebne jeszcze dwa (trzy?) budy i dwa zapiekane serem tosty :)
(i szarpiące się gdzieś w tle o szyszkę czarne diabły).
Wtedy dam radę.
pozdrów Szurkę.
Grzybki w słoiku robi magicznie. Nawet marchewkę zjadłem.
Lubej powiedziałem, że na wystawę to robicie dwa razy ładniej.
Podobno już Was polubiła. (grzybki też)
Trzymanko, póki co.
@ Manson.
Jeniu.
Pilarka spalinowa bez wachy to jak kobieta bez okresu.
Albo źle, albo bardzo źle.
@Stworek.
Jakieś sreberko Ci się przykleiło.
Jarałaś trawę z butelki?
ps. W życiu piekne są tylko soboty.
http://www.youtube.com/watch?v=s8hSBU7qz6g
Jeniu.
Pilarka spalinowa bez wachy to jak kobieta bez okresu.
Albo źle, albo bardzo źle.
@Stworek.
Jakieś sreberko Ci się przykleiło.
Jarałaś trawę z butelki?
ps. W życiu piekne są tylko soboty.
http://www.youtube.com/watch?v=s8hSBU7qz6g