Widok
Złożyłem pozew rozwodowy z orzeczeniem o winie mojej żony i o opiekę nad córką. Na pierwszej rozprawie potraktował mnie jak najgorszego szmaciarza. Co najmniej jak bym był katem rodziny i postępowanie było toczone przeciwko mnie. Zwykła łachudra, która nie zapoznała się nawet z pozwem i na dzień dobry bez zbędnych pytań dowalił mi 800zł na utrzymanie rodziny.
Od razu było widać kto na sali rządzi i dzieli, oraz z kogo racją się nie dyskutuje. Adwokat po pierwszej rozprawie powiedział mi, że tym sędzią może być ciężko, bo on raczej nie będzie nas słuchał.
Zero obiektywności. Dobrze, że po trzeciej rozprawie zmienił się sędzia, który zainteresował się tym co mam do powiedzenia, zapoznał się z dowodami i uznał w całej rozciągłości moje racje.
Od razu było widać kto na sali rządzi i dzieli, oraz z kogo racją się nie dyskutuje. Adwokat po pierwszej rozprawie powiedział mi, że tym sędzią może być ciężko, bo on raczej nie będzie nas słuchał.
Zero obiektywności. Dobrze, że po trzeciej rozprawie zmienił się sędzia, który zainteresował się tym co mam do powiedzenia, zapoznał się z dowodami i uznał w całej rozciągłości moje racje.
Sedzie nawet nie czyta akt. wydal zarzadzenie o wywiadzie kuratorskim dotyczacym dziecka, ktore od lat jest w rodzinie zastepczej a nie u rodzicow ktorzy sie rozwodzili. Mimo, ze wszystkieiego byly odpisy w aktach. Jeszcze chcial obciazyc kosztami za wywiad kuratorski. Potem kazal wycofac pozew zeby powod zaprzeczyl ojcostwa dziecka powodki, ktore nie wiadomo czy sie urodzilo bo ta przebywala w zk i zadnych infomacji na ten temat nie bylo. Rozwod trwal dwa lata - z tego jeszcze apelacja po drodze. Ten sedzia to jedno wielkie nieporozumienie.