Widok
salon sukien slubnych marietta
co prawda swój slub miałąm pół roku temu ale dopiero teraz wyszła pewna sprawa związana z zakupem mojej sukni ślubnej.otóż wypatrzyłam sobie piękny model na wystawie, który potem kupiłam.podczas przymiarki pytałam sie czy można by było zrobić cos z tą suknią aby była troszke rozszerzana na dole(koło lub szersza halka)i panie poinformowały mnie,że do tej sukni nie ma koła i jest ona wystarczająco szeroka,żeby cos do niej dodawać.panie były miłe i sympatyczne więc tym bardziej nie miałam powodu do tego aby im nie ufać.
sukienka co prawda troszkę mi sie ciągnęła na ślubie ale nie przywiązywałam zbyt dużej wagi do tego.
dopiero wczoraj wstawiłam swoją suknię do komisu w gdańsku- i pani mnie się zapytała gdzie mam do niej koło-ja zrobiłam zdziwiona mine i stwierdziłąm,że ten model jego nie ma-natomiast pani mi wyjaśniła,że już miała dwie takie same suknie i one mają koło jak najbardziej w komplecie-żeby mi to udowodnić pokazała mi pod halką dwa małe nacięcia u góry i na dole(miejsce na koło-a dokładnie na dwa) i wsadziła je żeby mi zademonstrować jak to wygląda z kołem.i wiecie co? cholera mnie wzięła jak to zobaczyłam-dopiero po wsadzeniu tego cholernego koła suknia nabrałą prawidłowego kształtu a podpinane róże ułożyły się przepięknie na sukni i dopiero teraz stały się widoczne i pięknie rozłożone.suknia zaczęła wyglądac tak jak na wystawie a ja głupia myślałam,że na mnie poprostu wygląda inaczej...
piszę to nie po to ,żeby sie żalić-mimo,że wierzcie mi jestem cholernie wściekła-ale po to abyście wszystko i wszystkich sprawdzały-nawet zapisywały sobie z ilu części składała się suknia z wystawy,żeby nikt Was nie oszukał-bo są emocje a poza tym nie każda dziewczyna się zna na tym ile i jakich halek powinna mieć suknia czy wogóle ich miec nie powinna...
sukienka co prawda troszkę mi sie ciągnęła na ślubie ale nie przywiązywałam zbyt dużej wagi do tego.
dopiero wczoraj wstawiłam swoją suknię do komisu w gdańsku- i pani mnie się zapytała gdzie mam do niej koło-ja zrobiłam zdziwiona mine i stwierdziłąm,że ten model jego nie ma-natomiast pani mi wyjaśniła,że już miała dwie takie same suknie i one mają koło jak najbardziej w komplecie-żeby mi to udowodnić pokazała mi pod halką dwa małe nacięcia u góry i na dole(miejsce na koło-a dokładnie na dwa) i wsadziła je żeby mi zademonstrować jak to wygląda z kołem.i wiecie co? cholera mnie wzięła jak to zobaczyłam-dopiero po wsadzeniu tego cholernego koła suknia nabrałą prawidłowego kształtu a podpinane róże ułożyły się przepięknie na sukni i dopiero teraz stały się widoczne i pięknie rozłożone.suknia zaczęła wyglądac tak jak na wystawie a ja głupia myślałam,że na mnie poprostu wygląda inaczej...
piszę to nie po to ,żeby sie żalić-mimo,że wierzcie mi jestem cholernie wściekła-ale po to abyście wszystko i wszystkich sprawdzały-nawet zapisywały sobie z ilu części składała się suknia z wystawy,żeby nikt Was nie oszukał-bo są emocje a poza tym nie każda dziewczyna się zna na tym ile i jakich halek powinna mieć suknia czy wogóle ich miec nie powinna...
ja nie pamiętam dokładnie co to był za model-pamiętam,że to była suknia z kolekcji AGORA 2005-gorset haftowany, przeplatany takimi cyrkoniami a dół szerszy i podpinany 4 różami.jakbgy Ci bardzo zależało na tym aby dokładnie wiedzieć jaki to model to albo moge Ci przesłac jakies zdjęcie albo poszukam umowy z marietta o sprzedaży- i tam napewno będzie numer modelu.pozdrawiam
witam wszystkich
mmegi ma racje - trzeba dokładnie sie o wszystko pytać i najlepiej zapisywac (i to najlepiej z imieniem pani, która informacji udziela),
Ja akurat moje poszukiwania tez zaczelam w mariettcie. Na weiszakach mi sie nic nie podobało, ale bardzo miła pani mi pomogła poszukać, ładnie dobrała góre i dół (z dwóch różnych modeli) i naprawde mi sie spodobało...
cena kupna jak dla mnie była za wysoka ponad 2tys, ale pani powiedziała ze oczywiście mozna wypozyczyc, ze przerobią i wszystko dopasuja jak trzeba. spisałysmy z kolezanką model i byłam zadowolona, ze już "coś mam" i to "cos" mi sie podoba!
dwa tygodnie pozniej, kiedy robiłam juz finalowe poszukiwania pani w salonie (a zeby było zabawniej dokładnie ta sama pani!!) jak juz stałam w sukni i razem z kolezanką wyobrazalysmy sobie jak będę wygladała w dniu ślubu, powiedziała, że tą to mozna tylko uszyc bo za duzo by trzebabyło skracac... - a wierzcie mi nie zmalałam przez te dwa tyg ;-)
tak wiec rozczarowane wyszłyśmy z salonu...
żeby znowu tak smutno nie kończyć, tego samego dnia upatrzyłam inna sukienkę , a ze cena była przystępna - juz ja kupiłam :D
mmegi ma racje - trzeba dokładnie sie o wszystko pytać i najlepiej zapisywac (i to najlepiej z imieniem pani, która informacji udziela),
Ja akurat moje poszukiwania tez zaczelam w mariettcie. Na weiszakach mi sie nic nie podobało, ale bardzo miła pani mi pomogła poszukać, ładnie dobrała góre i dół (z dwóch różnych modeli) i naprawde mi sie spodobało...
cena kupna jak dla mnie była za wysoka ponad 2tys, ale pani powiedziała ze oczywiście mozna wypozyczyc, ze przerobią i wszystko dopasuja jak trzeba. spisałysmy z kolezanką model i byłam zadowolona, ze już "coś mam" i to "cos" mi sie podoba!
dwa tygodnie pozniej, kiedy robiłam juz finalowe poszukiwania pani w salonie (a zeby było zabawniej dokładnie ta sama pani!!) jak juz stałam w sukni i razem z kolezanką wyobrazalysmy sobie jak będę wygladała w dniu ślubu, powiedziała, że tą to mozna tylko uszyc bo za duzo by trzebabyło skracac... - a wierzcie mi nie zmalałam przez te dwa tyg ;-)
tak wiec rozczarowane wyszłyśmy z salonu...
żeby znowu tak smutno nie kończyć, tego samego dnia upatrzyłam inna sukienkę , a ze cena była przystępna - juz ja kupiłam :D