Widok
Samotność to taka obecna choroba społeczna :/ ludzie zamykają sie w swoich domach i nie potrafią wyjść poza cztery ściany. Czasem mają swój krąg znajomych i na tym bazują , czasem tylko najbliżsą rodzinę. Gorzej jak przyjedziesz z innego miasta , wtedy jest naprawdę trudno . Co do samotności w związku , to po części bład tych wszystkich którzy ograniczają się do jednej osoby - partnera. Kobieta na początku związku odsuwa swoje koleżanki , traci kontakt ze światem i wisi tylko na facecie a w momencie kiedy on się zaczyna odsuwać , zaczyna zauważać że jest kompletnie sama i nie ma z kim nawet o tym porozmawiać. Trzeba walczyć o siebie , nikt tego za nas nie zrobi. Inną kwestia jest też to że kobieta , która ma swoje zaintersowania , jest aktywna , po częsci żyje tylko własnych życiem , jest zdecydowanie bardziej atrakcyjna dla mężczyzny. Facet to myśliwy , jak już upoluje to siada na tyłku ( wiem że są wyjątki) wtedy trzeba mu delikatnie przypomniec ,że jego zdobycz może mu się wymknąć ..absolutnie nie mam na myśli odejścia do kogoś innego. Aby mężczyzna zechciał polować , musi uznać że zdobycz jest tego warta i może sie wymknąć. Kobieta , której życie toczy się tylko wokół niego przestaje być dla niego dziką zwierzyną a raczej udomowioną kurą ( przepraszam za porównanie) Są związki ,w których tak się żyje i obie strony są zadowolone .. Jeśli jednej ze stron to nie odpowiada , to niech coś z tym zrobi.
Ja nie pracuje, mój facet wraca z pracy o 19 ja mam dużo czasu dla siebie, mam czas na neta, na swoje kochane zwierzątko :) w domu sprzątam, piorę, gotuję a w wolnej chwili siadam do neta :) Nie potrzebuję znajomych, ludzie są fałszywi przekonałam się o tym na własnej skórze. Mam kilkoro znajomych, czasami w weekend się z nimi spotykamy. Mieszkam z matka, wieczorami gramy sobie w karty, nieraz weekend razem jakies piwko wypijemy i jest ok
Ja mam też taki problem z facetem. Przyjdzie z pracy, zje obiad i jeszcze nie zdąży przerzuć i już się kłądzie na kanape. Nawet jak go proszę żeby wyrzucił śmieci to jest problem go dobudzić, patrzy tak tymi swoimi oczkami zamulonymi aż mnie agresja bierze, muł pier.... mam dosyć takiego życia. Ciągle zmęczony, rozmowa nic nie daje bo za każdym razem jest ta sama śpiewka, że on pracuje i jest zmęczony. K... jaśnie pan, bo tylko on jeden pracuje :/ wytłumaczenie. Nic go nie interesuje, nawet nasze zwierzę, dziecka sobie z nim nie wyobrażam. Już kilkoro znajomych mi powiedziało że zasługuje na kogoś lepszego ale ja już byłam wcześniej w kilku związkach, każdy facet mnie okłamywał, źle mnie traktował. On źle mnie nie traktuje ale ciągle śpi po pracy. Niestety nie jestem miss, co tu dużo mówić raczej dobrego faceta nie znajdę i tak się go trzymam. Nie chce być sama, bo nie wyobrażam sobie żebym nie miała nikogo u swojego boku bo np. w weekendy lub święta jak nie idzie do pracy to nie śpi, wtedy jest między nami fajnie, lubie z nim spęczać czas ale mam takie huśtawki w tym związku. W tygodniu smutno, źle a w weekendy ok. Nie wiem jak dalej mam z tym żyć, jak pogodzić się z tym że on taki jest? Fizycznie nie zadaje mi bólu ale psychicznie tak :/ tak psychicznie bo stałam się przez tą samotność w związku rozgoryczona, sfrustrowana, widzę że nawet nie miła do innych ludzi z tej narastającej frustracji. Ciągle chodzę przygnębiona, zamyślona. Chciałabym czekać na niego z utęsknieniem, z radością że on przyjdzie, będzie fajnie ale tak niestety nie jest. On przychodzi a ja w ogóle nie czuje szczęścia, bo wiem że zje i zaśnie :(
On wie ze myslisz ze na nikogo nie zaslugujesz bo jak to piszesz nie jestes miss.Masz dwie opcje odejdz albo,zrob cos dla siebie,poszukaj nawet na forum nowych znajomych,wyjdz z domu kup exstra szpilki i poprostu sie usmiechnij,jesli siedzisz tylko i gadasz jak ci zle to najwyrazniej mu pasuje,ale gwarantuje ci gdy sobie odpuscisz i zajmiesz swoim zyciem to odrazu sie obudzi.