Widok
Z oddali
Nie tylko o galopującym pijaku
Który w koszuli pije, przelewa
Słów kilka z siebie przy tym wylewa
Krakowski rynek innemu rynkowi
Nie równy, powietrze chyba nic tu nie waży
Zważony do domu nie wracam
O teatr się potykam i gdzieś między
Murami Sukiennic znikam
Odnajduję nie tylko wielkie rany w ludziach
Widzę też ludzi, którzy ranią sami siebie
W imię samego cierpienia
Kamuflują się zamiast zrzucić
Cały ciężar na glebę wraz ze słowem
Wrzucają do plecaka wspomnień
Niepotrzebnych kilogramów kilka
Może i z bagażem wygodniej nocuje się
W oddali, gdzieś pośród skał, nawet
Jeśli mało to legalne w tym kraju
Najlepiej jest zapomnieć o tych oddalających się
Punktach pomarańczowego światła
I zmierzać dalej, dalej
Spoglądać za siebie lubię
Lubię obraz miasta wciąż się pomniejszający
Chyba jest uspokajający i podniecający
Widziane
Z oddali
Który w koszuli pije, przelewa
Słów kilka z siebie przy tym wylewa
Krakowski rynek innemu rynkowi
Nie równy, powietrze chyba nic tu nie waży
Zważony do domu nie wracam
O teatr się potykam i gdzieś między
Murami Sukiennic znikam
Odnajduję nie tylko wielkie rany w ludziach
Widzę też ludzi, którzy ranią sami siebie
W imię samego cierpienia
Kamuflują się zamiast zrzucić
Cały ciężar na glebę wraz ze słowem
Wrzucają do plecaka wspomnień
Niepotrzebnych kilogramów kilka
Może i z bagażem wygodniej nocuje się
W oddali, gdzieś pośród skał, nawet
Jeśli mało to legalne w tym kraju
Najlepiej jest zapomnieć o tych oddalających się
Punktach pomarańczowego światła
I zmierzać dalej, dalej
Spoglądać za siebie lubię
Lubię obraz miasta wciąż się pomniejszający
Chyba jest uspokajający i podniecający
Widziane
Z oddali
Shaigan,
na razie jestem skupiony na walce z zastępami gryzoni. Próbują opanować mój nowy domek szturmem, podstępem, nalotem dywanowym, podkopem i innymi takimi. Nie wpadły jeszcze na to, żeby gryźć taśmy, ale flaszkami (sorki :) ) ze spirytualiami to mi rzucają po całej chałupie. Staram się to na bieżąco wypijać ale co ja mogę że na Kaszubach obrodziło zeszłego roku i dobrze się wszystko przetentegowało. I dowiozło się w góry prawie w całości - chociaż pamiętam, że moja babcia zawsze mówiła że trzy przeprowadzki to jak raz się spalić. Ale nie peniam. Dam radę i futrzakom i flaszkom (sorki :) ). A na razie to podziwiam i poznaje okolicę jeżdżąc po niezmierzonym i nieprzebrniętym moim Belfegorem. Ale przyjdzie czas ..... przyjdzie .... już niedługo .....
i znów disintegration
nie wiem, co jest przyczyną, a co skutkiem.nie potrafię do końca powiedzieć, dlaczego w piątkowy wieczór, zamiast podpisać listę przy moim oswojonym barze, zamykam się w domu i włączam tę płytę.nie wiem, czy to próba oczyszczenia po przebrnięciu tego tygodniowego instytucjonalnego bagna, czy podchodzenie do krawędzi urwiska.nie wiem, czy najpierw odpalam muzę, a później pod jej porażającym wpływem tonę, czy tonę już od kilku godzin, a ona ma być moim kołem ratunkowym, moim małym katharsis, żeby spłonąć i jak feniks odrodzić się z popiołów.tylko po co się odradzać, gdy za kilka dni znów przyjdzie się spalić w morzu ludzkiej analityczno-statystycznej obojętności : "pacjent z powodu zaawansowanego wieku i utrudnionego kontaktu logicznego nie kwalifikuje się na leczenie".
pacjent mutuje na twoich oczach i stając się jedną wielką broczącą raną, z braku sił już tylko szeptem prosi boga (kogo?) o śmierć.lecą końskie dawki uśmierzaczy, a ty stoisz i nic nie możesz zrobić.nic.nie możesz nawet wieczorem pójść do knajpy się ześcierwić, bo w obliczu takiego cierpienia, wydaje się to być po prostu niestosownym.
nie pozostaje już nic innego, jak tylko zmienić akwen tonięcia na jakiś pozazawodowy.wsłuchać się w treści, które ten oszołom ;) wyśpiewuje i przywołując pod powieki obrazy rozpłynąć się przy "pictures of you".
pacjent mutuje na twoich oczach i stając się jedną wielką broczącą raną, z braku sił już tylko szeptem prosi boga (kogo?) o śmierć.lecą końskie dawki uśmierzaczy, a ty stoisz i nic nie możesz zrobić.nic.nie możesz nawet wieczorem pójść do knajpy się ześcierwić, bo w obliczu takiego cierpienia, wydaje się to być po prostu niestosownym.
nie pozostaje już nic innego, jak tylko zmienić akwen tonięcia na jakiś pozazawodowy.wsłuchać się w treści, które ten oszołom ;) wyśpiewuje i przywołując pod powieki obrazy rozpłynąć się przy "pictures of you".
Coś na ząb
Skoro implodował to czy w ogóle jest sens włączać się w tępo
Właściwie, jakie tempo, przecież według pana z dziwną fryzurą
Godzina na ławce w parku z potencjalną wybranką, może być odczuwalna jak minuta
A minuta siedząc na rozgrzanym piecu może być odczuwalna jak godzina.
Ciekawe jak w tym przypadku zdefiniowano by 1 min przed monitorem komputera?
Skoro czas utrwalony jest w bitach? To jak bity mają się do czasu.
Właściwie, co my utrwalamy i jak te obrazy wpływają na nas samych i na przyszłość zarazem?
Skoro jesteśmy w stanie prześledzić w chwilę, kilka miesięcy, to co właściwie stało się z czasem w momencie odczytywania śladów w komputerowym notatniku.
Z pewnością czas był niezależny dla nas i dla twórców dzieła.
Ciekawe czy każdy z nas dysponuje odrębną miarą czasu i jaki to ma wpływ na komunikację, jak czas wpływa na możliwość komunikowania się. Jakie sytuacje muszą mieć miejsce byśmy mogli komunikować się niezależnie od czasu?
Właściwie nie mogę tu splunąć na podłogę, tu gdzie obecnie to się znajduje. Jednak przedostawszy się głębiej, można już wywołać całkowitą iluzję plunięcia. Tylko, kto pluł będzie, skoro ja nigdy nie spluwałem. A tam spluwałem?
Właściwie, jakie tempo, przecież według pana z dziwną fryzurą
Godzina na ławce w parku z potencjalną wybranką, może być odczuwalna jak minuta
A minuta siedząc na rozgrzanym piecu może być odczuwalna jak godzina.
Ciekawe jak w tym przypadku zdefiniowano by 1 min przed monitorem komputera?
Skoro czas utrwalony jest w bitach? To jak bity mają się do czasu.
Właściwie, co my utrwalamy i jak te obrazy wpływają na nas samych i na przyszłość zarazem?
Skoro jesteśmy w stanie prześledzić w chwilę, kilka miesięcy, to co właściwie stało się z czasem w momencie odczytywania śladów w komputerowym notatniku.
Z pewnością czas był niezależny dla nas i dla twórców dzieła.
Ciekawe czy każdy z nas dysponuje odrębną miarą czasu i jaki to ma wpływ na komunikację, jak czas wpływa na możliwość komunikowania się. Jakie sytuacje muszą mieć miejsce byśmy mogli komunikować się niezależnie od czasu?
Właściwie nie mogę tu splunąć na podłogę, tu gdzie obecnie to się znajduje. Jednak przedostawszy się głębiej, można już wywołać całkowitą iluzję plunięcia. Tylko, kto pluł będzie, skoro ja nigdy nie spluwałem. A tam spluwałem?
Ćma Barowa
U mnie, NATOMIAST :) jest sytuacja odwrotna, spotkało mnie szczęście i już nie pracuję. Oczywiście z mojej inicjatywy. Miałem do wyboru: mówić że deszcz pada, gdy plują ci w twarz i wchodzić w dupę byłym komuchom i ubekom, czy doprowadzić do poziomu delikwenta. Wybrałem, tak jak wybrałem. I wcale mnie ta sytuacja nie pociesza. No ale wychodzi na to że się wychwalam tutaj przy wszystkich, co nie było w moim zamiarze. Gratuluję awansu (szczerze!).