Widok
skromne wesele
Czy ktos z Was wyprawial skromne wesele?
Razem z moim Ukochanym chcemy, zeby wydarzenie to bylo kameralne i chcemy przezyc je z najblizszymi, a nie z ludzmi, ktorych wypada zaprosic...
Na co zwrocic uwage? Jak sprawic, zeby mimo wszystko wesele bylo niezapomnianym przezyciem takze dla samych gosci?
Pozdrawiam.
Razem z moim Ukochanym chcemy, zeby wydarzenie to bylo kameralne i chcemy przezyc je z najblizszymi, a nie z ludzmi, ktorych wypada zaprosic...
Na co zwrocic uwage? Jak sprawic, zeby mimo wszystko wesele bylo niezapomnianym przezyciem takze dla samych gosci?
Pozdrawiam.
U nas do zeszłej soboty planowany był duuuży ślub tak na około 150 osób. Planowany bo troszkę wbrew naszej woli. Nie wiedziałam czy to tylko ja tak negatywnie reagowałam na ten ogrooom ludu czy mi się tylko wydawało. Jednak po kolejnej nie przespanej nocy (beznadzieja) stwierdziliśmy razem z narzeczonym, że tak być nie może. Na swój ślub powinniśmy się przecież cieszyć a nie stresować,no nie? Zdecydowaliśmy, że nie chcemy gigantycznej imprezy tylko małe przyjęcie :) (tak na 30 osób) Z lekkim strachem poinformowaliśmy rodziców o naszych wątpliwościach i planach. W jednej chwili wpadliśmy na pomysł co chcemy, jak chcemy i gdzie chcemy. Ku naszej uciesze wyszło na jaw,że to nie tylko my mieliśmy "męczące" noce ;) Ustaliliśmy miejsce (odludne :), catering (bo nawet przed małym weselem nie będziemy stać przy garach), fotografa na szczęście mamy w rodzinie.. ale jak by nie było to i tak byśmy się o niego starali, kamerzysty nie chcieliśmy nawet na dużym, muzykant-kolega myślę,że zagra za niewielkie pieniądze a znając go to pewnie będzie to jego prezent ślubny. Ponadto zamierzamy zgrać muzykę na płytę coby nasz "janko" mógł sobie odetchnąć a my rozedrzeć się w niebogłosy radująć przyśpiewkami i innymi znanymi utworami. Sami udekorujemy salę,kościół i samochód... (skoro nie będzie trzeba się zajmować gośćmi to będzie mnustwo czasu :). Poza tym będą: świeczki i balony, kapucha i pierogi, taty winiaczek i nalewki, dzik sztuk 1 i sztuczne ognie.
Nie planujemy konkretnych oczepin (odczepin) pójdziemy na żywioł.
Powiem szczerze.... dopiero teraz się cieszę! Nie to żebym nie lubiła swoich niedoszłych przyszłych gośći ale jest mi normalnie lżej :D Polecam robić wesele takie jakie się chce a nie takie jakie wypada.
Teraz zostało odwołać orkiestrę z 6.06 i duuużą salę.
Pozdrawiam wszystkie się cieszące :))))
Nie planujemy konkretnych oczepin (odczepin) pójdziemy na żywioł.
Powiem szczerze.... dopiero teraz się cieszę! Nie to żebym nie lubiła swoich niedoszłych przyszłych gośći ale jest mi normalnie lżej :D Polecam robić wesele takie jakie się chce a nie takie jakie wypada.
Teraz zostało odwołać orkiestrę z 6.06 i duuużą salę.
Pozdrawiam wszystkie się cieszące :))))
hej-tak sobie czytam wasze wypowiedzi-i myślę-że coś mogę dodać w tym temacie....w pażdzierniku braliśmy ślub- cywilny-później małe przyjęcie w restauracji (w JAWORZE- mała sala)-zaproszonych bylo 50 kilka osób- pojawiło sie koło 43, muzyczka była z płyt (i tak zapomnieliśmy płyty, którą przygotowaliśmy-ale na szczęscie w jaworze mieli jakąś muzyczkę do pożyczenia). Początkowo nie planowaliśmy tańców -ale jak towarzystwo sobie popiło-sami dopominali się 1-tańca- a później goście się bawili- o wiele lepiej - niż na weselu, na którym byłam ostatnio....Nie mieliśmy kamerzysty, jedynie fotograf : plener + USC, a na przyjęciu-to jedynie amatorskie fotki -wiadomo- prawie każdy z rodzinki ma cyfrówkę...Reasumując: goście byli bardzo zadowoleni, bawili się nadzwyczaj, wypili porządnie, jedzonko bardzo smakowało - piekłysmy same z moją teściową ciasta (10 blach!!!- z czego mnóstwo zostało),tort (z bitą śmietaną,zamówiony z cukierni) bardzo smakował, cała impreza trwała od 13.00 do 23.00 -i wszystkim (bez wyjątku) bardzo się podobało!!! Każdy powinien organizować wesele tak-jak ma na to ochotę :)
no to i ja coś dodam, też mieliśmy małe przyjęcie , około 40 osób. Wesele totalnie do nas nie pasowało , bo oboje nie lubimy imprez tego pokroju. Kamerzysty nie mieliśmy, bo również oboje nie chcieliśmy. Fotografa mieliśmy , a nawet dwóch , ale że to bardzo bliscy znajomi więc byli po prostu naszymi gośćmi. Muzykę sami wybraliśmy , była puszczana przez nas. Oczepin absolutnie nie !! Podsumowując: mimo że to przyjęcie , to ostatni goście wyszli po 3ciej nad ranem. Nam się podobało , i było jak chcieliśmy.
Pytanie do tych dziewczyn, które miały skromne wesela...tez sie nad takim kameralnym rodzinnym spotkaniem zastanawiam (ok 20-25 osób) najblizsza rodzinka, bo własnie jakos takie huczne wesele na 80-100 osob nie lezy w mojej naturze :/ No a pytanie takie- Czy zalujecie, że nie miałyscie wesela z prawdziwego zdarzenia? Tutaj dziewczyny czesto pisza ( te ktore mialy wesela duze lub beda je mialy) ze to jest raz w zyciu, że potem wszysyc zaluja, którzy nie mieli, a ja sie zastanawiam jak to jest naprawde, bo dla mnie np najważniejszy jest sam ślub, a na wielkie wesele jakos nie mam ochoty :)
wszysko zależy od tego jak sami podchodzicie do ślubu, mieliśmy wprawdzie duże i huczne wesele, ale w sumie podczas uroczystości w kościele mieliśmy uczucie ze jesteśmy tam sami i wiem że przy małym weselu też byśmy się tak czuli bo poprostu byliśmy tam dla siebie i to jest najważniejsze a wesele niech będzie takie jak wy chcecie bo będziecie je wspominać przez całe życie i niech to będą piękne wspomnienia
My nie chcieliśmy wesela, po prostu nie odpowiada nam ten rodzaj zabawy. Do tego to zapraszanie "bo wypada" ...
Nie żałujemy, że nie zrobiliśmy wesela - nie było to nigdy naszym marzeniem. Po skromnym ślubie w małym kościółku (jedyną moją fanaberią była skrzypaczka) zaprosiliśmy na obiad najbliższą rodzinę, czyli tych z którymi spędzam święta - od męża byli tylko rodzice. W sumie było nas 13 osób wraz z fotografem, który jest przyjacielem męża. Sukienkę miałam używaną, maż miał wypożyczony smoking. Kwiaty i drobne przystrojenie naszego "codziennego" samochodu robiłam sama. Jedyne co wypada to były papierowe zaproszenia (zrobione oczywiście przeze mnie) wysłane starszym, młodzi dostali e-maile. Kościoła nie planowaliśmy stroić, ustrojenie dostaliśmy niejako w komplecie z organistą - w cenie ślubu.
Po pysznym eleganckim obiedzie (z tortem i alkoholem kosztował nas dokładnie 1050 zł) kilka szybkich zdjęć i fruuu w podróż poślubną! Suknia ślubna wzbudziła na promie niezłą sensację, a wypchany rowerami, pontonem i namiotem ustrojony samochód pod kościołem, też był niezłym widokiem ;)
Dla nas liczyła się ceremonia i tradycyjność całej uroczystości. Pewnie, że moglibyśmy nawet bez kiecki i smokingu ślubować sobie miłość, ale ta cała dość delikatna u nas oprawa, dodała uroczystości powagi i wyjątkowości.
Jakby co polecam restaurację w Gdyni "w ogrodach" www.wogrodach.pl, salka bankietowa mieści ok 20 osób, a podejrzewam, że środkową salkę restauracyjną można przeznaczyć na tańce. Wiem, że tradycyjne wesela też się tam odbywają, choć na pewno ilość gości jest ograniczona. Właścicielka sympatyczna, nie dolicza do imprezy za słowo ślubny/weselny, jak w innych miejscach ;)
Nie żałujemy, że nie zrobiliśmy wesela - nie było to nigdy naszym marzeniem. Po skromnym ślubie w małym kościółku (jedyną moją fanaberią była skrzypaczka) zaprosiliśmy na obiad najbliższą rodzinę, czyli tych z którymi spędzam święta - od męża byli tylko rodzice. W sumie było nas 13 osób wraz z fotografem, który jest przyjacielem męża. Sukienkę miałam używaną, maż miał wypożyczony smoking. Kwiaty i drobne przystrojenie naszego "codziennego" samochodu robiłam sama. Jedyne co wypada to były papierowe zaproszenia (zrobione oczywiście przeze mnie) wysłane starszym, młodzi dostali e-maile. Kościoła nie planowaliśmy stroić, ustrojenie dostaliśmy niejako w komplecie z organistą - w cenie ślubu.
Po pysznym eleganckim obiedzie (z tortem i alkoholem kosztował nas dokładnie 1050 zł) kilka szybkich zdjęć i fruuu w podróż poślubną! Suknia ślubna wzbudziła na promie niezłą sensację, a wypchany rowerami, pontonem i namiotem ustrojony samochód pod kościołem, też był niezłym widokiem ;)
Dla nas liczyła się ceremonia i tradycyjność całej uroczystości. Pewnie, że moglibyśmy nawet bez kiecki i smokingu ślubować sobie miłość, ale ta cała dość delikatna u nas oprawa, dodała uroczystości powagi i wyjątkowości.
Jakby co polecam restaurację w Gdyni "w ogrodach" www.wogrodach.pl, salka bankietowa mieści ok 20 osób, a podejrzewam, że środkową salkę restauracyjną można przeznaczyć na tańce. Wiem, że tradycyjne wesela też się tam odbywają, choć na pewno ilość gości jest ograniczona. Właścicielka sympatyczna, nie dolicza do imprezy za słowo ślubny/weselny, jak w innych miejscach ;)
oj lilu mi przypomniała historię, którą muszę opowiedzieć, choć to nie do końca ślubna i na temat ;)
Moja prababcia miała 100 urodziny. Wysłano zawiadomienia. Przyjechała jakaś babka, podobno wnuczka brata prababci, z tym że jej nikt nie kojarzył. No ok, przyjechała w imieniu dziadka, który nie dał rady.
Robiliśmy pamiątkowe zdjęcie z prababcią. Najpierw wszyscy, potem dzieci, a potem wnuki z prawnukami, patrzymy a ta baba się pcha do zdjęcia, "bo ja też wnuczka". Nasze protesty na nic się nie zdały, trzeba by babę siła odciągnąć. I teraz mamy zdjęcia z tą babą, która się ustawiła w centrum, za babcią, a nikt nie zna nawet jej imienia. Ludzie to potrafią mieć tupet i weź tu rób wesele, jak ktoś Tobie obcy będzie się upierał robić po swojemu, twierdząc, ze jest rodziną.
Moja prababcia miała 100 urodziny. Wysłano zawiadomienia. Przyjechała jakaś babka, podobno wnuczka brata prababci, z tym że jej nikt nie kojarzył. No ok, przyjechała w imieniu dziadka, który nie dał rady.
Robiliśmy pamiątkowe zdjęcie z prababcią. Najpierw wszyscy, potem dzieci, a potem wnuki z prawnukami, patrzymy a ta baba się pcha do zdjęcia, "bo ja też wnuczka". Nasze protesty na nic się nie zdały, trzeba by babę siła odciągnąć. I teraz mamy zdjęcia z tą babą, która się ustawiła w centrum, za babcią, a nikt nie zna nawet jej imienia. Ludzie to potrafią mieć tupet i weź tu rób wesele, jak ktoś Tobie obcy będzie się upierał robić po swojemu, twierdząc, ze jest rodziną.
Ja miałam skromno- huczne wesele;-) Założenie było, że ma być skromie: bez limuzyny, zespołu, i dalekiej nieznanej rodziny: tylko Ci n aktórym nam zależy- i poprzez ostatnie założenie wyszło dość hucznie- "problem" polegał na tym, że mamy wielu znajomych z którymi łaczą nas już silne przyjaznie, i dzięki temu ich samych było ponad 50, do tego minimum rodzinne (Ci najukochańsi) i prosze - wyszło prawie 90 osób... plan na skromność padł, ale jak sobie przypomnę, że spędziliśmy ten dzień z osobami za którymi przepadamy to uśmiech pojawia sie sam. I to jest recepta;-)
ja tez chcialam miec b.male przyjecie itp, ale mialm na okolo 100 osob, wiecie czasami nie da sie zrobic skromnie, moja rodzina+ znajomi to bylo 30 osob, natomiast u mojego meza: sami bracia z zonami, dziecmi i rodzice i dziadkowie, to 30 osob. nie byloby fair , ze ja zapraszam wszystkich tych , co chce , a on nie ma nawet zadnych znajomych na wlasnym weselu.
dalej u nas 90 osob bylo przyjezdnych, wiec nie wyobrazam sobie, ze zapraszam ich na 3h przyjecie, bo niektorzy spedzili 12 godzinjadac do Gda/Sopotu aby byc na uroczystosci.
po prostu czasami nie da sie, a i tak bylismy zadowoleni.
dalej u nas 90 osob bylo przyjezdnych, wiec nie wyobrazam sobie, ze zapraszam ich na 3h przyjecie, bo niektorzy spedzili 12 godzinjadac do Gda/Sopotu aby byc na uroczystosci.
po prostu czasami nie da sie, a i tak bylismy zadowoleni.
dziewczyny, no to może polecicie na takie skromne wesele (chociaż do wesela to nam bardzoo daleko) dj'a, fotografa? wiadomo, chodzi o koszta a dawać po 1,5tyś to wyjdzie mnie prawie tyle samo co cała impreza! nie ukrywam, że chciałabym być zadowolona (bo przecież taniej nie znaczy gorzej!) no i mam problem ze znalezieniem kogoś raptem na kilka godzin, wszyscy liczą sobie jak za całonocne wesele!!!
Oj, im wiecej mysle, tym gorzej.
Na poczatku chcialam skromne wesele, pozniej mama namieszala mi glowie, ze jeszcze kogostam trzeba zaprosic...Ale z tych kilku osob wyjdzie tlum ludzi, ktorych nie potrzebuje w tym dniu.
Wiem, ze to nasz slub, nasz dzien, wiec musimy go przezyc tak jak chcemy, ale jednak "nie wypada, powinniscie" ciagle huczy mi w glowie.
Pomocy!
Na poczatku chcialam skromne wesele, pozniej mama namieszala mi glowie, ze jeszcze kogostam trzeba zaprosic...Ale z tych kilku osob wyjdzie tlum ludzi, ktorych nie potrzebuje w tym dniu.
Wiem, ze to nasz slub, nasz dzien, wiec musimy go przezyc tak jak chcemy, ale jednak "nie wypada, powinniscie" ciagle huczy mi w glowie.
Pomocy!
Przede wszystkim DJ prowadzący, sala i oprawa. Jak będzie kiepski DJ, to nawet pomimo jedzenia na super i tak będzie syf. Potem sala - jak ludzie dobrze pojedzą, będą się bawić, pić, to nie będzie narzekań i wesele będzie niezapomniane.
Nam się udało właśnie w ten sposób.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Nam się udało właśnie w ten sposób.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
my nie planowaliśmy "tańców" a jedynie mieliśmy przygotowaną muzyczkę "do słuchania" -i cóż -płyta została w domu, z restauracji pożyczyliśmy dyżurną płytkę z prawdziwymi starymi hitami, i nie uwierzycie-ale beż zespołu ani dj'a goście sami się bawili- aż nie mogliśmy się nadziwić...-oczywiście gdzieś tak po 3 godzinach od rozpoczęcia imprezy -gdy już poziom pewnego trunku we krwi był odpowiedni ;)
