(17 lat temu) 6 listopada 2008 o 13:18
My nie chcieliśmy wesela, po prostu nie odpowiada nam ten rodzaj zabawy. Do tego to zapraszanie "bo wypada" ...
Nie żałujemy, że nie zrobiliśmy wesela - nie było to nigdy naszym marzeniem. Po skromnym ślubie w małym kościółku (jedyną moją fanaberią była skrzypaczka) zaprosiliśmy na obiad najbliższą rodzinę, czyli tych z którymi spędzam święta - od męża byli tylko rodzice. W sumie było nas 13 osób wraz z fotografem, który jest przyjacielem męża. Sukienkę miałam używaną, maż miał wypożyczony smoking. Kwiaty i drobne przystrojenie naszego "codziennego" samochodu robiłam sama. Jedyne co wypada to były papierowe zaproszenia (zrobione oczywiście przeze mnie) wysłane starszym, młodzi dostali e-maile. Kościoła nie planowaliśmy stroić, ustrojenie dostaliśmy niejako w komplecie z organistą - w cenie ślubu.
Po pysznym eleganckim obiedzie (z tortem i alkoholem kosztował nas dokładnie 1050 zł) kilka szybkich zdjęć i fruuu w podróż poślubną! Suknia ślubna wzbudziła na promie niezłą sensację, a wypchany rowerami, pontonem i namiotem ustrojony samochód pod kościołem, też był niezłym widokiem ;)
Dla nas liczyła się ceremonia i tradycyjność całej uroczystości. Pewnie, że moglibyśmy nawet bez kiecki i smokingu ślubować sobie miłość, ale ta cała dość delikatna u nas oprawa, dodała uroczystości powagi i wyjątkowości.
Jakby co polecam restaurację w Gdyni "w ogrodach" www.wogrodach.pl, salka bankietowa mieści ok 20 osób, a podejrzewam, że środkową salkę restauracyjną można przeznaczyć na tańce. Wiem, że tradycyjne wesela też się tam odbywają, choć na pewno ilość gości jest ograniczona. Właścicielka sympatyczna, nie dolicza do imprezy za słowo ślubny/weselny, jak w innych miejscach ;)
0
0