Widok
tylko ile moze miec doswiadczen kobieta ktora ma 20 lat. poza wyjatkami wiekszosc mieszka z rodzicami, nigdy nie placila rachunkow i tak na prawde nie wie co to znaczy byc samodzielnym. zaraz mnie zjecie ze wy wszystkie jestescie po przejsciach i kazdy ma rozna historie zycia- zgodze sie, ale taka przecietna dziewczyna lat 20 to wie o "doroslym" zyciu tyle co nic.
Nie ma co generalizować.
Mam 25lat, jestem z cudownym mężczyzną (24-letnim), w dojrzałym i pięknym związku. Nie zamierzam czekać kolejnych 5lat, żeby udowodnić sobie czy innym, że jesteśmy może bardziej dorośli czy że mamy więcej doświadczeń. Mamy ich wiele i jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi.
Na miłość jak i na małżeństwo nie ma wiekowej recepty. To indywidualna sprawa każdego. Można tylko życzyć wszystkim - i tym młodszym, i tym starszym - powodzenia, oby było jak najlepiej.
Mam 25lat, jestem z cudownym mężczyzną (24-letnim), w dojrzałym i pięknym związku. Nie zamierzam czekać kolejnych 5lat, żeby udowodnić sobie czy innym, że jesteśmy może bardziej dorośli czy że mamy więcej doświadczeń. Mamy ich wiele i jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi.
Na miłość jak i na małżeństwo nie ma wiekowej recepty. To indywidualna sprawa każdego. Można tylko życzyć wszystkim - i tym młodszym, i tym starszym - powodzenia, oby było jak najlepiej.
Jasne, ale czy wychodzimy za mąż nie po to, aby wspólnie zdobywać te doświadczenia i wspólnie pracować na swoją przyszłość? Na pewno w wieku 30 lat bagaż doświadczeń jest niekwestionowanie większy niż w wieku 20 lat, nie ma co polemizować, niemniej jednak każda z nas ma inne podejście do tego jak wyobraża sobie swoją przyszłość.
Jeżeli w wieku dajmy na to 24 lat jesteśmy ze swoim narzeczonym lat powiedzmy 7, to na co czekać? na magiczną barierę 25, bo wtedy małżeństwo ma lepsze rokowania? :) Każda sytuacja jest jedyna i odmienna. Argument za wczesnym małżeństwem jest choćby taki, że po 27 roku życia szanse na posiadanie potomstwa drastycznie spadają - jeśli to dla kogoś ważne, dla mnie może niekoniecznie ;)
Tak więc jedyne z czym się nie zgadzam to generalizowanie, każda z nas ma swój punkt widzenia i własne zdanie.
Jeżeli w wieku dajmy na to 24 lat jesteśmy ze swoim narzeczonym lat powiedzmy 7, to na co czekać? na magiczną barierę 25, bo wtedy małżeństwo ma lepsze rokowania? :) Każda sytuacja jest jedyna i odmienna. Argument za wczesnym małżeństwem jest choćby taki, że po 27 roku życia szanse na posiadanie potomstwa drastycznie spadają - jeśli to dla kogoś ważne, dla mnie może niekoniecznie ;)
Tak więc jedyne z czym się nie zgadzam to generalizowanie, każda z nas ma swój punkt widzenia i własne zdanie.
walerka a skad wiesz ze taka 20 nie wie o zyciu nic????
jak p atrze na niektore laski piszace na weselniku ktore maja po 30 lat to mam wrazenie ze one nie wiedza nic:) oz yciu- poza tym zawsze chcialam miec dom rodzine czyli meza i dzieci a nie charowac i robic kariere jak nie ktore laski ktore potem sie budza w wieku 35 lat czy nawet pozniej i upsss nie mam meza niemam dziecka albo mam meza a z dzieckiem nam nie wychodzi moze juz za pozno ;/
Wiec prosze cie nie mow ze 20 nie wie o zyciu nic
jak p atrze na niektore laski piszace na weselniku ktore maja po 30 lat to mam wrazenie ze one nie wiedza nic:) oz yciu- poza tym zawsze chcialam miec dom rodzine czyli meza i dzieci a nie charowac i robic kariere jak nie ktore laski ktore potem sie budza w wieku 35 lat czy nawet pozniej i upsss nie mam meza niemam dziecka albo mam meza a z dzieckiem nam nie wychodzi moze juz za pozno ;/
Wiec prosze cie nie mow ze 20 nie wie o zyciu nic
20 lat to rok po maturze fakt mało doświadczeń, dla większości pierwsze imprezy, pierwszy smak wolności, ok 23 llata to już dużo osób pracuje, pary mieszkają ze sobą, trochę przeżyć współnych mają, niby 3 lata a już jaka różnica. szczerze, gdybyście swoich narzeczonych poznały 5 lat wcześniej czekałybyście aż do teraz?
"tylko ile moze miec doswiadczen kobieta ktora ma 20 lat" oj zdziwiłabyś się, z mojego otoczenia to wydaje mi się że tylko dla mnie los jest tak łaskawy
poza tym chyba każda z nas chyba przemyślała decyzję o ślubie i nikt nie robi tego dla imprezy tylko z jakiegoś poczucia "dorosłości" związku
niektóry się dziwią, czemu ktoś załkada rodzinę, rodzi dzieci nie mając własnego mieszkania, mieszkając u teściów czy wynajmując "przecież mając dziecko terzeba mu zapewnić bezpieczeństwo finansowe". no cóż niektórzy mają dzieci bez mieszkania i też są szczęśliwi
"tylko ile moze miec doswiadczen kobieta ktora ma 20 lat" oj zdziwiłabyś się, z mojego otoczenia to wydaje mi się że tylko dla mnie los jest tak łaskawy
poza tym chyba każda z nas chyba przemyślała decyzję o ślubie i nikt nie robi tego dla imprezy tylko z jakiegoś poczucia "dorosłości" związku
niektóry się dziwią, czemu ktoś załkada rodzinę, rodzi dzieci nie mając własnego mieszkania, mieszkając u teściów czy wynajmując "przecież mając dziecko terzeba mu zapewnić bezpieczeństwo finansowe". no cóż niektórzy mają dzieci bez mieszkania i też są szczęśliwi
Pewnie większkość 20-latek mieszka ze swoimi rodzicami i tak jak napisałas nie poznała dorosłego zycia. Jednak są te "wyjątki", jestem nim np ja. Nie mieszkam z rodzicami od 3 lat i daję radę. Od 2 lat mieszkam z moim D. i razem utrzymujemy dom. Ale nawet gdybym nie miała tego (nazwijmy to tak) "doświadczenia" w samodzielnym życiu, myślę, że mimo wszystko chciałabym tego ślubu. Bo jestem "za" małżeństwami zawieranymi z miłości, nie z rozsądku :)
Rozumiem, ze wszystkie po 25 roku malżeństwa to z rozsądku?:) Własnie dzisiaj rozmawiałam z moją kolezanką- pare lat temu wychodzila za mąż, miala 21, przemądrzała jak częśc tu obecnych,"wszystko przeszła" i mnie z moimi poglądami wrózyła staropanieństwo. Dzisiaj ryczy mi w sluchawke,ze zazdrosci mi swobody, studiów, własnego mieszkania i zaluje,ze tak sie ze wszystkich pośpieszyla-ma juz dwoje dzieci(wpadki),mąż zarobiony i brak sił do życia.A wystarczylo po prostu nie udawac alfy i omegi. To juz trzecia moja kolezanka z podobnym finałem.
Pewnie,ze nie musi tak być u wszystkich,ale przez to ile ostatnio sie nasłuchałam od nich- zdania swojego raczej nie zmienie.
Pewnie,ze nie musi tak być u wszystkich,ale przez to ile ostatnio sie nasłuchałam od nich- zdania swojego raczej nie zmienie.
wpadki mozna miec tak samo bedac po slubie jak i przed nie widze zadnego zwiazku...z reszta nie wiem jak w XXI wieku mozna sie na tyle nie zaprzyjaznic z antykoncepcja zeby do wpadki w ogole dopuscic...te dziewczyny ktore wychodza za maz w wieku 20 kilku lat beda twierdzic, ze ten wiek jest idealny, te ktore wezma slub po 30 powiedza ze teraz sa dopiero gotowe, nie ma idealnego rozwiazania...moim zdaniem plusem malzenstw tych dwudziestolatow jest mozliwosc wychowania sie (nie zrozumcie mnie zle :P) i latwiejsza nauka wspolengo zycia bo zaczynamy wszystko razem, bo im pozniej tym gorzej, czlowiek jest juz przyzwyczajony do swojego mieszkania, trybu zycia itd :)
hmm,a jak długo trwał Wasz okres chodzenia ze soba,teraz narzeczeństwa?Nam w tym roku stuknie 7lat.Wiele ludzi dziwi że tak długo mozna chodzić ze sobą bez ślubu,a jednak mozna.Gdybym wzięła slub mając 20 lat,mozliwe że ten związek byłby nieudany bo długo docieraliśmy się,swoje poglądy.Teraz jestem pewna ze będzie inaczej,lepiej bo oboje jestesmy dojrzali,znamy siebie i swoje oczekiwania.Nie twierdzę że z tą decyzją trzeba czekac do magicznej 30tki,jednak w wielu sprawach zgodzę się z Ostolą.
Napiszę tak: dwudziestolatka dwudziestolatce nie równa, podobnie jak trzydziestolatka trzydziestolatce.
Nie znacie się osobiście by się oceniać, nie rozumiem po co ta zacięta dyskusja.
Ogólnie wiadomo, że doświadczenia nabiera się z wiekiem, ale wtedy co...czekać do 30, 40 roku życia by wyjść za mąż???
Nigdy do końca nie wiadomo jak to będzie z tym małżeństwem, zarówno dwudziestolatka jak i trzydziestolatka i czterdziestolatka może się sparzyć... to jej sprawa bo ona podjęła taką a nie inną decyzję i ona poniesie tego skutki.
Nie znacie się osobiście by się oceniać, nie rozumiem po co ta zacięta dyskusja.
Ogólnie wiadomo, że doświadczenia nabiera się z wiekiem, ale wtedy co...czekać do 30, 40 roku życia by wyjść za mąż???
Nigdy do końca nie wiadomo jak to będzie z tym małżeństwem, zarówno dwudziestolatka jak i trzydziestolatka i czterdziestolatka może się sparzyć... to jej sprawa bo ona podjęła taką a nie inną decyzję i ona poniesie tego skutki.
widze, że dla niektórych małżeństwo oznacza dimetralną różnicę życia przed i po, nie mam zamiaru rezygnować ze swobody studiów, wieczórów ze znalomymi czy wchodzenia na pudelka
no sory ale nie każda osoba w wieku 20-25 po ślubie ma zamiar rodzić dzieci zostać kuchtą i rzucić studia
tak jak mówiłam, nie przeczę, że teraz jestem w pełni dojrzała jak moi rodzice, i że w wieku 30 nie będę miala innych priorytetów, tylko skąd taka pewnośc czy w wieku 30 lat jest się na tyle dojrzałym by wziążź ślub może ten dobry wiek to 40 kiedy np mamy dużo doświadczeń, pozycję zawodową a kobiety największą przyjemnośc seksulaną ( amerynscy naukowcy tak mówią :D)
kiedy młode małżeństwo się rozwodzi to najłatwiej jest powiedzieć, że to przez wiek, im się jest starszym tym się szuka innych powodów
no sory ale nie każda osoba w wieku 20-25 po ślubie ma zamiar rodzić dzieci zostać kuchtą i rzucić studia
tak jak mówiłam, nie przeczę, że teraz jestem w pełni dojrzała jak moi rodzice, i że w wieku 30 nie będę miala innych priorytetów, tylko skąd taka pewnośc czy w wieku 30 lat jest się na tyle dojrzałym by wziążź ślub może ten dobry wiek to 40 kiedy np mamy dużo doświadczeń, pozycję zawodową a kobiety największą przyjemnośc seksulaną ( amerynscy naukowcy tak mówią :D)
kiedy młode małżeństwo się rozwodzi to najłatwiej jest powiedzieć, że to przez wiek, im się jest starszym tym się szuka innych powodów
Chyba ważne zeby miieć z domu wyniesioną podstawę do zbudowania związku. Jak już pisałam wczesniej np chęć do rozmowy, interesowania się sprawami partnera i przeżywania wszystkiego z nim, bycia opraciem, szczerości i szacunku.....Tu jak pisałyście "zdobywana przez lata umiejetność płacenia rachunków" nie pomaga. Tego można się nauczyć - samemu czy razem - bez różnicy. To nie o samodzielnym mieszkaniu piszemy tylko o dojrzeniu do zbudowania związku. Można miec 20 lat i czuć ze się wie jak zbudować dojrzały związek i 30 i być nieudacznikiem lub mieć wynikające z wieku nawyki i wygórowane potrzeby, którym mężczyznom ciężko sprostać. To tylko przykład, nie mówie, że ja tak postrzegam kobiety po 30, bo wcale tak nie jest. jak zawsze prawda jest po środku. Przykład, nie nie do Ciebie Ostola. Bo akurat Ty, niewiadomo czemu wszystko odbierasz jako atak na Ciebie...."uderz w stół....." i szukasz poparcia wśród innych forumek. Ja tego nie potrzebuje. Do tego już, pomino 23 lat, dojrzałam:))