Widok
Chyba jestem zmuszana powtarzać to co było tu już wielokrotnie powiedziane, ale 30 letnia kobieta na ogół wie już czego chce w życiu. I wcale nie mówię tu że OGÓLNIE 20-latki są mniej dojrzałe od 30-latek. Bo wiem, że jest różnie. Ale o tym, że "ta konkretna" 20-latka (biorąc pod uwagę tą samą osobę) za 10 lat będzie o wiele mądrzejsza, bo przecież człowiek idzie do przodu i rozwija się, a nie odwrotnie.
Karolinka29
O to właśnie mi chodzi.
Nie chcę tu uogólniać więc powiem o sobie.
Jestem osobą ciekawą życia, lubiącą nowe doświadczenia i gdybym wyszła za mąż za jedynego partnera jakiego miałam w życiu, obawiałabym się, że po długich latach małżeństwa pomyślę sobie, że przecież nie wiem jak to jest być z kimś innym. A to ciągnie za sobą wątpliwości, których chcemy przecież uniknąć.
O to właśnie mi chodzi.
Nie chcę tu uogólniać więc powiem o sobie.
Jestem osobą ciekawą życia, lubiącą nowe doświadczenia i gdybym wyszła za mąż za jedynego partnera jakiego miałam w życiu, obawiałabym się, że po długich latach małżeństwa pomyślę sobie, że przecież nie wiem jak to jest być z kimś innym. A to ciągnie za sobą wątpliwości, których chcemy przecież uniknąć.
a czy jako 30tka czujesz się już wystarczająco dojrzała, przecież w wieku 40 lat też już masz całkiem inne spojrzenie na życie. pewnie że 20 latka jest mnie dojrzała, mniej doświadczona i mądrzejsza.
20 latka 20latce nie równa, tak jak 30 latka 30 latce. moje 2 przyciałóki w moim wieku kompletnie nie najdają się na małrzeństwo i wiem że to by była katastrofa, z koleji znajoma, która jest młodsza, w kieku 18 lat straciła rodziców i musiła zająć się młodszym bratem. teraz brat jest samodzielny a ona mężatką, uważam, że jej związek jest bardzo dobry, bo oboje go pielęgnują i jej wiek nie ma znaczenia.
z kolei kolega 30 latek to przez kolejne 5 lat nie bedzie się nadawał do małżeńswa i mimo jakiś doświadczeń nadal nie wiem czego chce od życia, a tym bardziej nie będzie w stanie niczego sensownego dać swojej żonie
strasznie tu generalizujecie, i już nie chodzi tu o tą dojrzałość, ale "młode żony mają większe prawdopowobieństwo rozpadu związku" bo w śód znajomych tak się zdarza- a co powiedzą wam, że nie pracowali nad związkiem, że ich codzienność przerosła
to tak jak ja bym miała sie zgodzić ze zdaniem, które ktośostatnio w telewizji powiedział " małżeństwa z kobieta po 30 mają ostatnio coraz mniejsze szanse na przertwanie, bo coraz częściej te kobiety nie mogą mieć dzieci i mężczyżni traktują te kobiety jako niepełnowartościowe" dla mnie chora teroria tak jak ta z tym młodym wiekiem
20 latka 20latce nie równa, tak jak 30 latka 30 latce. moje 2 przyciałóki w moim wieku kompletnie nie najdają się na małrzeństwo i wiem że to by była katastrofa, z koleji znajoma, która jest młodsza, w kieku 18 lat straciła rodziców i musiła zająć się młodszym bratem. teraz brat jest samodzielny a ona mężatką, uważam, że jej związek jest bardzo dobry, bo oboje go pielęgnują i jej wiek nie ma znaczenia.
z kolei kolega 30 latek to przez kolejne 5 lat nie bedzie się nadawał do małżeńswa i mimo jakiś doświadczeń nadal nie wiem czego chce od życia, a tym bardziej nie będzie w stanie niczego sensownego dać swojej żonie
strasznie tu generalizujecie, i już nie chodzi tu o tą dojrzałość, ale "młode żony mają większe prawdopowobieństwo rozpadu związku" bo w śód znajomych tak się zdarza- a co powiedzą wam, że nie pracowali nad związkiem, że ich codzienność przerosła
to tak jak ja bym miała sie zgodzić ze zdaniem, które ktośostatnio w telewizji powiedział " małżeństwa z kobieta po 30 mają ostatnio coraz mniejsze szanse na przertwanie, bo coraz częściej te kobiety nie mogą mieć dzieci i mężczyżni traktują te kobiety jako niepełnowartościowe" dla mnie chora teroria tak jak ta z tym młodym wiekiem
Dziewczyny przeczytałam cały wątek, dużo się tu działo od wczoraj :)
normalnie złapałam doła. Wyszło mi że no, trochę mądra jestem, mam 26 lat i nie patrzę już na życie i miłość z taką naiwnością. dobra. Zakładam możliwość że ten mój jedyny może nie być na całe życie - i cholernie się tego boję, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale taką możliwość dopuszczam no bo zycie to nie komedia romantyczna :/ ehh
Poza tym wychodzi nam jak byk rozwód:
- mieszkamy w dużym mieście, zarabiamy nieźle jak na Polskę, kończymy studia - czyli rozwód
- poznaliśmy się w młodym wieku, mieliśmy 20-21 lat jak nic będzie rozwod, w ogóle moze my te 6 lat tak trwamy już z przyzwyczajenia?!
- poza tym on jest moim pierwszym poważnym jedynym facetem - poprzednich szczeniackich przelotnych związków nie wliczam - gdzieś tu się doczytałam że też kiepsko :/
- na dobicie - na poradnictwie nas uświadomiono głosem grobowym że antykoncepcja hormonalna prowadzi do rozwodu - no widocznie już po nas :(
- na forum o ile dobrze pamiętam ostatnio została też wysnuta teoria że jest zależność między mieszkaniem razem przed ślubem i rozstaniem. "Bo ktoś zna pary które..." itp
No to klops. Muszę porozmawiać z moim. Może zaoszczędzimy na ślubie ;) A jak nie to po rozwodzie zakładam konkurencyjne forum Rozwodnik na które Was serdecznie zapraszam :))))
Pozdrowienia, dziewczyny i w ogóle jesteście rewelacyjne. Uwielbiam to forum, zaskakuje mnie codziennie i stanowi genialną rozrywkę :)
normalnie złapałam doła. Wyszło mi że no, trochę mądra jestem, mam 26 lat i nie patrzę już na życie i miłość z taką naiwnością. dobra. Zakładam możliwość że ten mój jedyny może nie być na całe życie - i cholernie się tego boję, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale taką możliwość dopuszczam no bo zycie to nie komedia romantyczna :/ ehh
Poza tym wychodzi nam jak byk rozwód:
- mieszkamy w dużym mieście, zarabiamy nieźle jak na Polskę, kończymy studia - czyli rozwód
- poznaliśmy się w młodym wieku, mieliśmy 20-21 lat jak nic będzie rozwod, w ogóle moze my te 6 lat tak trwamy już z przyzwyczajenia?!
- poza tym on jest moim pierwszym poważnym jedynym facetem - poprzednich szczeniackich przelotnych związków nie wliczam - gdzieś tu się doczytałam że też kiepsko :/
- na dobicie - na poradnictwie nas uświadomiono głosem grobowym że antykoncepcja hormonalna prowadzi do rozwodu - no widocznie już po nas :(
- na forum o ile dobrze pamiętam ostatnio została też wysnuta teoria że jest zależność między mieszkaniem razem przed ślubem i rozstaniem. "Bo ktoś zna pary które..." itp
No to klops. Muszę porozmawiać z moim. Może zaoszczędzimy na ślubie ;) A jak nie to po rozwodzie zakładam konkurencyjne forum Rozwodnik na które Was serdecznie zapraszam :))))
Pozdrowienia, dziewczyny i w ogóle jesteście rewelacyjne. Uwielbiam to forum, zaskakuje mnie codziennie i stanowi genialną rozrywkę :)
"Dziewczyny przeczytałam cały wątek, dużo się tu działo od wczoraj :)
normalnie złapałam doła. Wyszło mi że no, trochę mądra jestem, mam 26 lat i nie patrzę już na życie i miłość z taką naiwnością. dobra. Zakładam możliwość że ten mój jedyny może nie być na całe życie - i cholernie się tego boję, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale taką możliwość dopuszczam no bo zycie to nie komedia romantyczna :/ ehh
Poza tym wychodzi nam jak byk rozwód:
- mieszkamy w dużym mieście, zarabiamy nieźle jak na Polskę, kończymy studia - czyli rozwód
- poznaliśmy się w młodym wieku, mieliśmy 20-21 lat jak nic będzie rozwod, w ogóle moze my te 6 lat tak trwamy już z przyzwyczajenia?!
- poza tym on jest moim pierwszym poważnym jedynym facetem - poprzednich szczeniackich przelotnych związków nie wliczam - gdzieś tu się doczytałam że też kiepsko :/
- na dobicie - na poradnictwie nas uświadomiono głosem grobowym że antykoncepcja hormonalna prowadzi do rozwodu - no widocznie już po nas :(
- na forum o ile dobrze pamiętam ostatnio została też wysnuta teoria że jest zależność między mieszkaniem razem przed ślubem i rozstaniem. "Bo ktoś zna pary które..." itp
No to klops. Muszę porozmawiać z moim. Może zaoszczędzimy na ślubie ;) A jak nie to po rozwodzie zakładam konkurencyjne forum Rozwodnik na które Was serdecznie zapraszam :))))
Pozdrowienia, dziewczyny i w ogóle jesteście rewelacyjne. Uwielbiam to forum, zaskakuje mnie codziennie i stanowi genialną rozrywkę :)"
Kwintesencja tego wątku :D:D:D
Ryczę ze śmiechu :D
normalnie złapałam doła. Wyszło mi że no, trochę mądra jestem, mam 26 lat i nie patrzę już na życie i miłość z taką naiwnością. dobra. Zakładam możliwość że ten mój jedyny może nie być na całe życie - i cholernie się tego boję, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale taką możliwość dopuszczam no bo zycie to nie komedia romantyczna :/ ehh
Poza tym wychodzi nam jak byk rozwód:
- mieszkamy w dużym mieście, zarabiamy nieźle jak na Polskę, kończymy studia - czyli rozwód
- poznaliśmy się w młodym wieku, mieliśmy 20-21 lat jak nic będzie rozwod, w ogóle moze my te 6 lat tak trwamy już z przyzwyczajenia?!
- poza tym on jest moim pierwszym poważnym jedynym facetem - poprzednich szczeniackich przelotnych związków nie wliczam - gdzieś tu się doczytałam że też kiepsko :/
- na dobicie - na poradnictwie nas uświadomiono głosem grobowym że antykoncepcja hormonalna prowadzi do rozwodu - no widocznie już po nas :(
- na forum o ile dobrze pamiętam ostatnio została też wysnuta teoria że jest zależność między mieszkaniem razem przed ślubem i rozstaniem. "Bo ktoś zna pary które..." itp
No to klops. Muszę porozmawiać z moim. Może zaoszczędzimy na ślubie ;) A jak nie to po rozwodzie zakładam konkurencyjne forum Rozwodnik na które Was serdecznie zapraszam :))))
Pozdrowienia, dziewczyny i w ogóle jesteście rewelacyjne. Uwielbiam to forum, zaskakuje mnie codziennie i stanowi genialną rozrywkę :)"
Kwintesencja tego wątku :D:D:D
Ryczę ze śmiechu :D