Widok
leki lekami, a inne chemikalia? Oglądaliście jak w Rozmowach w toku występował chłopiec, który połknał kreta do przeczyszczania rur! Cały przełyk spalony! Teraz sie zabliźnia i co chwilę muszą mu go przecinać. Przełyk o średnicy łepka od szpilki.
Zagrożenia czyhają wszędzie i nigdy dziecka nie ustrzeżemy przed wszystkim, nie dajmy się zwariować, ale możemy dużo zrobić zeby dziecko było bezpieczniejsze
Zagrożenia czyhają wszędzie i nigdy dziecka nie ustrzeżemy przed wszystkim, nie dajmy się zwariować, ale możemy dużo zrobić zeby dziecko było bezpieczniejsze
heh temat jest troche inny, ale..czytam i w sumie wychodzi,ze jest o przeczuciach. hm..nie chcialam jechac przez most, ale zle skrecilam i wyszlo,ze jechalam przez most, pozniej znowu chcialam skrecic, ale pomyslalam,ze przesadzam.. pozniej balam sie skrzyzowania.. a za chwile mialam na nim wypadek.wszyscy zyja. ale czasami warto sluchac przeczuc i do cholery po prostu skrecic.
sh tylko ze takie przeczucia moga stac sie juz paranoja , mialam juz tak setki razy i mam nadal, pamietam raz , jak moja kumpela szla rodzic drugie dziecko, miala przeczucie ze juz nie wroci do domu zywa, ze cos sie jej stanie itd. pozegnala sie ze synkiem , poryczala i wiedziala ze cos sie z nia stanie napewno....
obecnie ma jeszcze dodatkowa dwojke - dwie dziewczynki blizniaczki :)
zaznaczam ze jest osoba bardzooo wrazliwa ...tak jak ja :/
obecnie ma jeszcze dodatkowa dwojke - dwie dziewczynki blizniaczki :)
zaznaczam ze jest osoba bardzooo wrazliwa ...tak jak ja :/
ja tez sie bardzo boje, ze malemu cos moze sie stac. po prostu nie wyobrazam sobie zycia bez niego. na sama mysl, ze cos zlego moze mu sie przytafic...eh...wiem, ze moje serce pekloby doslownie w ciagu godziny! ale staram sie te mysli odganiac, bo tak jak napisala jedna z was, nie mozna popasc w paranoje i trzeba walczyc z takimi myslami, a raczej schowac je gleboko i nie pozwolic im za czesto ujawniac sie.
HaniaB z tym pęknięciem serca to niestety nie jest takie łatwe...Mojej kuzynki mąż wraz z ich córcią zginęli w wypadku samochodowym i moja kuzynka strasznie to przeżyła i modliła się o to, żeby ktoś tam u góry zabrał ją do siebie razem z nimi, ale niestety to nie takie łatwe jak nam się wydaje. Ona bardzo chciała umrzeć, chciała również aby serce jej pękło itp., ale wierz mi - ono wcale tak łatwo nie pęka i musi pchnąć to życie sama, pogrążona w smutku i żalu :(
Dziewczyny czy Was nachodzą czasem takie myśli, że byłybyście w stanie nawet zabić w obronie życia swojego dziecka? Ja stwierdzam, że nie miałabym żadnych skrupułów mimo, że do tej pory zawsze uważałam się za osobę wierzącą...Wyznaję zasadę oko za oko, ząb za ząb i czasem zastanawiam się, czy jestem normalna;) Ale pewnie większość matek tak ma..
Kulka - jest artykuł o tym wypadku, ale nie piszą, że dziecko zmarło http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Wjechal-w-przystanek-i-potracil-trzymiesieczne-dziecko-n43286.html
Ale jesteście prędkie w ferowaniu wyroków...
Kiedyś cudem uniknęłam potrącenia kobiety z głębokim wózkiem. Na przejściu dla pieszych. Już widzę, co byście o mnie wypisywały :/
Tylko, że jechałam z przepisową prędkością, trzeźwa (jak zawsze) a durny babol bez zatrzymania, bez spojrzenia w którakolwiek stronę, bez dania mi najmniejszej szansy na zauważenie co zamierza zrobić, wepchnął wózek na przejście. Ledwie wyhamowałam, ale facet, który grzmotnął mnie w kuper już przepchnął mnie za zebrę. Dobrze, że baba leciała naprawdę szybko z tym wózkiem, to nie walnęłam w nią. Nawet się nie zatrzymała...
Na drodze zdarzają się rzeczy, o jakich nie śniło się filozofom, lepiej dać sobie na wstrzymanie z obwinianiem kogokolwiek.
Ciekawe, co byście powiedziały matce tego dziecka (babol to była babcia albo opiekunka, na matkę za stara), gdyby twierdziła, że należy mnie zabić?
Kiedyś cudem uniknęłam potrącenia kobiety z głębokim wózkiem. Na przejściu dla pieszych. Już widzę, co byście o mnie wypisywały :/
Tylko, że jechałam z przepisową prędkością, trzeźwa (jak zawsze) a durny babol bez zatrzymania, bez spojrzenia w którakolwiek stronę, bez dania mi najmniejszej szansy na zauważenie co zamierza zrobić, wepchnął wózek na przejście. Ledwie wyhamowałam, ale facet, który grzmotnął mnie w kuper już przepchnął mnie za zebrę. Dobrze, że baba leciała naprawdę szybko z tym wózkiem, to nie walnęłam w nią. Nawet się nie zatrzymała...
Na drodze zdarzają się rzeczy, o jakich nie śniło się filozofom, lepiej dać sobie na wstrzymanie z obwinianiem kogokolwiek.
Ciekawe, co byście powiedziały matce tego dziecka (babol to była babcia albo opiekunka, na matkę za stara), gdyby twierdziła, że należy mnie zabić?