Widok
a mi sie raz śniło ze stało sie coś z moim synkiem ale nie tylk mi bo i teść i teśćiowa mówiła że mam na niego uważać bo im też śni oczywiście zachowuje sie normalnie ale mam go na oku moze nie powinnam w te sny wierzyc ale jakas kontrolka sie zapala . Niewyobrażam sobie życia bez moim maluchów ...aż ciary przechodzą pozdro
Wierzę w instynkt macierzyński - mieliśmy umówiony termin na szczepienie, ale cały dzień poprzedzający wizytę w przychodni miałam jakieś złe przeczucie. I nie poszliśmy. Może to sobie wkręciłam, ale gdyby jednak coś by się stało, a ja bym nie zmieniła zdania, co do szczepienia, to bym sobie nigdy nie darowała... W coś trzeba wierzyć - tylko bez przesady.
tutaj podaję link do artykułu o stracie dziecka:
http://wyborcza.pl/1,75480,8596770,Pani_Kasiu__pani_corka_nie_zyje.html
tutaj podaję link do artykułu o stracie dziecka:
http://wyborcza.pl/1,75480,8596770,Pani_Kasiu__pani_corka_nie_zyje.html
Czasem tak jest, że człowiek sobie "wkręca" wiele rzeczy przez to co czyta, o czym słyszy :(
Ja od początku strasznie bałam się o córeczkę, nie wiem dlaczego, ale jakoś tak dziwnie się czułam, że coś się wydarzyć może.
I w niespełna 2 mies życia mojej córeczki, mała zakrztusiła się śluzem i straciła przytomność.
Całe szczęście udało się powrócić oddech, ale do dziś mam straszną traumę z tego powodu.
Ja od początku strasznie bałam się o córeczkę, nie wiem dlaczego, ale jakoś tak dziwnie się czułam, że coś się wydarzyć może.
I w niespełna 2 mies życia mojej córeczki, mała zakrztusiła się śluzem i straciła przytomność.
Całe szczęście udało się powrócić oddech, ale do dziś mam straszną traumę z tego powodu.