Widok
w dniu slubu bedzie dokladnie 1510 DNI bycia ze soba...
czyli 4 lata, miesiac i 11 dni ;) a zareczyny mielismy w druga "rocznice" naszego zwiazku ;))
slub zaczelismy planowac w lutym 2005 - czyli rok temu, wtedy bylismy jedyna para z moich znajomych/rodziny (pierwsza wsrod kuzynostwa i na roku itp) a teraz tak sie potoczyly losy ze idziemy przed naszym slubem na 4 wesela najblizszych... ;) w ogole wsrod moich znajomych i rodziny 2006 r bedzie po prostu kipiał od slubow!! ;)
czyli 4 lata, miesiac i 11 dni ;) a zareczyny mielismy w druga "rocznice" naszego zwiazku ;))
slub zaczelismy planowac w lutym 2005 - czyli rok temu, wtedy bylismy jedyna para z moich znajomych/rodziny (pierwsza wsrod kuzynostwa i na roku itp) a teraz tak sie potoczyly losy ze idziemy przed naszym slubem na 4 wesela najblizszych... ;) w ogole wsrod moich znajomych i rodziny 2006 r bedzie po prostu kipiał od slubow!! ;)
No to dziewczyny ja was chyba wszystkie pobije, MY w dniu ślubu będziemy się znali 11 miesięcy! już po miesięcu znajomości mój narzeczony stwierdził, że chciałby resztę życia spędzić już tylko ze mną. ja także miałam podobne odczucia i nie żałuję tak szybkiej decyzji (przynajmniej na chwilę obecną).
A ja mysle ze nie ma na to zadnego przepisu....
czasmi pary z doozym stazem sie szybko rozwodza...
niestety na to nie ma reguly...
Trzeba po prostu dbac o swoja milosc...
ja tam wierze, ze KArolina znalazla tego jedynego na cale zycie...
Zreszta jak każda z nas...
Pozdrawiam...
> No to dziewczyny ja was chyba wszystkie pobije, MY w dniu ślubu
> będziemy się znali 11 miesięcy! już po miesięcu znajomości mój
> narzeczony stwierdził, że chciałby resztę życia spędzić już
> tylko ze mną. ja także miałam podobne odczucia i nie żałuję tak
> szybkiej decyzji (przynajmniej na chwilę obecną).
czasmi pary z doozym stazem sie szybko rozwodza...
niestety na to nie ma reguly...
Trzeba po prostu dbac o swoja milosc...
ja tam wierze, ze KArolina znalazla tego jedynego na cale zycie...
Zreszta jak każda z nas...
Pozdrawiam...
> No to dziewczyny ja was chyba wszystkie pobije, MY w dniu ślubu
> będziemy się znali 11 miesięcy! już po miesięcu znajomości mój
> narzeczony stwierdził, że chciałby resztę życia spędzić już
> tylko ze mną. ja także miałam podobne odczucia i nie żałuję tak
> szybkiej decyzji (przynajmniej na chwilę obecną).
..........to ja może nie będę się wypowiadała ile jesteśmy ze sobą...............................................................................................................
............................................w dniu ślubu będzie 9 lat i 3 miesiące :))))))
nigdy w życiu bym nie powiedziała, że aż tyle bo to minęło tak szybko że nawet nie wiem kiedy :))))
............................................w dniu ślubu będzie 9 lat i 3 miesiące :))))))
nigdy w życiu bym nie powiedziała, że aż tyle bo to minęło tak szybko że nawet nie wiem kiedy :))))
Hehe
To ja też się dołączam, znamy się od 22 października 2005r., zaręczyny były w sylwestra, ślub chcieliśmy we wrześniu ale jednak przełożymy go chyba na czerwiec 2007r. więc też szybko mi poszło...ale nigdy nie byłam tak pewna tej decyzji jak teraz...po prostu znalazłam moja połówkę. Więc uściślając będziemy ze sobą 1 rok i 8 miesięcy!! :)
Pozdrawiam
To ja też się dołączam, znamy się od 22 października 2005r., zaręczyny były w sylwestra, ślub chcieliśmy we wrześniu ale jednak przełożymy go chyba na czerwiec 2007r. więc też szybko mi poszło...ale nigdy nie byłam tak pewna tej decyzji jak teraz...po prostu znalazłam moja połówkę. Więc uściślając będziemy ze sobą 1 rok i 8 miesięcy!! :)
Pozdrawiam
Dzięki dziewczyny za miłe słowa, większość z nas pewnie wie z autopsji, że kilkuletnie związki mogą się rozpaść jak bańka mydlana, fakt jestem odważna, ale jestem też pewna że nie będę żałowała mojej decyzji nigdy. Tak już jest, czasem TO się wie bardzo szybko. A na pewno nie podjęłam tej decyzji np. z takiego powodu że tyka mój zegar biologiczny :) wydaje mi się, że "dzisiejsze" związki nie potrafią walczyć o uczucia, jak mu (lub jej) coś nie pasuje to odchodzi i wtedy nie gra roli staż związkowy, a ja mam wrażenie że skoro my podjęliśmy decyzje tak szybko to bardziej się będziemy szanować i zrobimy wszystko aby nam było dobrze razem. Dla nas nie ma już odwrotu, nie ma czegoś takiego jak rozwód. Obydwoje jesteśmy dorośli i dla nas taka decyzja jest nieodwołalna, to nie jest jakiś kaprys. A nie myślcie, że się nigdy nie sprzeczamy albo, że jesteśmy zgodni w 100% we wszystkich sprawach, sztuką jest zaakceptowanie bliskiej osoby z jej zaletami i wadami a wystarczy tylko mieć pewność, że to właśnie TA druga połowa. I wszystkim przyszłym małżeństwom jak i sobie życzę, aby zawsze się wspierali wzajemnie w tej jak ważnej roli społecznej