Widok
stres?
Pisze anonimowo, co by nie znalazl mnie tu moj Przyszly i nie zrobil kolejnej awantury. Dziewczyny, co ja mam robic? Do slubu miesiac, a w Niego jakby diabel wstapil. Klocimy sie non stop, on obraza sie o byle co, a ja juz nie mam sily go przepraszac. Czy to stres czy moze mam sie zastanowic. Jeszcze nie jest za pozno. Jestesmy ze soba bardzo dlugo, i wszystko do tej pory bylo ok. Od miesiaca jest kaplica. Dajcie znac czy w Waszych mezczyzn tez cos wsapilo czy tylko moj jest tak przerazony kwestia spedzenia przy mnie reszty zycia. Odechciewa mi sie wszystkiego, bo jak tu cieszyc sie z pieknej sukni, jak organizowac cala reszte jesli gdzies po drodze zagubilismy to co w tym wszystkim najwazniejsze...
Pozdrawiam
Pozdrawiam
może dotarło do niego jaką robi głupotę? ;-)
a tak na poważnie, to np. u mnie jest wszystko ok. Może dlatego ja też się w ogóle nie denerwuję...?
Wiesz, to chyba też zależy od faceta, jego charakteru -mój jest zawsze spokojny, taką ma naturę i bardzo trudno go wyprowadzić z rónowagi (próbowałam wiele razy ;-))
Może Twój narzeczony tak reaguje w sytuacji stresowej. Spróbuj być spokojna podczas gdy on szaleje. Patrz mu w oczy mówiąc do niego uspokajającym głosem... próbuj hipnozy, może mu przejdze trochę ;-)
Nie przejmuj się, z pewnością wiele par się kłóci podczas przygotowań. Pamiętaj, że dla Ciebie są ważne takie rzeczy, które on uznaje za pierdoły (sukienka, welon, pomadka itp) -natomiast jemu się życie wali, bo już z kolegami nei będzie mógł co wieczór na piwko wychodzić...
Postaw sobie pytanie: czy wasi znajomi to pary zamężne? Jeśli nie, to stąd te nerwy u niego.
a tak na poważnie, to np. u mnie jest wszystko ok. Może dlatego ja też się w ogóle nie denerwuję...?
Wiesz, to chyba też zależy od faceta, jego charakteru -mój jest zawsze spokojny, taką ma naturę i bardzo trudno go wyprowadzić z rónowagi (próbowałam wiele razy ;-))
Może Twój narzeczony tak reaguje w sytuacji stresowej. Spróbuj być spokojna podczas gdy on szaleje. Patrz mu w oczy mówiąc do niego uspokajającym głosem... próbuj hipnozy, może mu przejdze trochę ;-)
Nie przejmuj się, z pewnością wiele par się kłóci podczas przygotowań. Pamiętaj, że dla Ciebie są ważne takie rzeczy, które on uznaje za pierdoły (sukienka, welon, pomadka itp) -natomiast jemu się życie wali, bo już z kolegami nei będzie mógł co wieczór na piwko wychodzić...
Postaw sobie pytanie: czy wasi znajomi to pary zamężne? Jeśli nie, to stąd te nerwy u niego.
Pozdrawiam
Alice -mężatka :-)
Alice -mężatka :-)
Dzieki Dziewczyny, chyba troche mi lepiej, przynajmniej nie zdolowalyscie mnie jeszcze bardziej stwierdzeniami "daj sobie spokoj i uciekaj"! Ta hipnoza to calkiem dobry pomysl;) Poczytam cos o tym potem zastosuje;) A jak to nie pomoze to moze stary sposob poskutkuje - walkiem w glowe. Ojojoj, jakis czrny humor mi sie pojawia. Chyba jednak nie jest lepiej. Po prostu trzeba pogadac, ale jak to rozegrac? Spokojem probowalam, czuloscia tez, wiec chyba jakis wstrzas tylko pomoze...
Buzki
Buzki
wiesz co, przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł do zastosowania o ile to wchodzi w grę w Waszym związku: może więcej seksu? Na facetów to działa... ;-) pamiętaj, że ich całę życie opiera się na seksie i jedzeniu :-)
więcej endorfin w mózgu=lepszy nastrój :-)
Pozdrawiam
więcej endorfin w mózgu=lepszy nastrój :-)
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Alice -mężatka :-)
Alice -mężatka :-)
Nie martw się , u mnie też tak jest. Ciągle się kłócimy , kto więcej zrobił, kto się bardziej udziela itd. Ja też nie lubię się kłócić i bardzo denerwuję mnie ta atmosfera, ale cóż, myślę , że trzeba to przetrwać, przeczekać. Każdy sie denerwuje i pewnie nie można teo uniknąć, lepiej łagodzić te spory i cierpliwie czekać do końca. W dzień ślubu pewnie nikt juz nie będzie o tym pamiętał.
Taaak, laczmy sie w naszym stresie... tez mi sie wydawalo,ze spokoj moze zlagodzic wszystko, ale chyba dalej jestem za terapia wstrzasowa. A seks? Hmm... to za proste, tak mi sie wydaje. Zalagodzi na chwile, a potem wszystko wroci do stanu przed. Tak chyba na mojego by to zadzialalo. Zreszta mi sie nawet o seksie myslec nie chce, za bardzo lacze te dwie rzeczy, atmosfere i zblizenie. Nie ma jedego to nie ma drugiego, choc moze by pomoglo.,..Jeny, jak ja mieszam i krece,ale mam taki chaos w glowie, ze brak mi logiki. Kochane jestescie, naprawde mozna na Was liczyc. Dzieki
a ja proponuję Ci zadbaj o siebie,
zrelaksuj się, pójdź na spacer, na basen, pogadaj z przyjaciółką, popatrz w niebo, pooddychaj świeżym powietrzem, zrób pachnącą kąpiel i wszystkie inne przyjemności życia codziennego, jakie Ci pasują. (najlepiej codziennie, pół godzinki)
a jak się obraża, to daj mu wybór "a jak chciałbyś, żeby było.../wygldało...", i dalej:"mam odmienne zdanie na ten temat, ale możemy zadecydować, jak to zrobimy, czy tak, czy tak..."
nie krzycz, staraj się nie denerwować, może to prozaiczne, ale polecam asertywność, czyli z szacunkiem do siebie i do rozmówcy.
powodzenia :) i napisz jak Ci idzie
zrelaksuj się, pójdź na spacer, na basen, pogadaj z przyjaciółką, popatrz w niebo, pooddychaj świeżym powietrzem, zrób pachnącą kąpiel i wszystkie inne przyjemności życia codziennego, jakie Ci pasują. (najlepiej codziennie, pół godzinki)
a jak się obraża, to daj mu wybór "a jak chciałbyś, żeby było.../wygldało...", i dalej:"mam odmienne zdanie na ten temat, ale możemy zadecydować, jak to zrobimy, czy tak, czy tak..."
nie krzycz, staraj się nie denerwować, może to prozaiczne, ale polecam asertywność, czyli z szacunkiem do siebie i do rozmówcy.
powodzenia :) i napisz jak Ci idzie
Wykładów o asertywności ciąg dalszy :) Jeśli się pokłócicie albo on zacznie strzelać focha, nie mów do niego, że ON ciągle jest nieprzyjemny, że się beznadziejnie zachowuje itd. Powiedz raczej o SWOICH odczuciach - że sprawił Ci przykrość, że jest Ci smutno, że poczułaś się dotknięta. Dzięki temu facet zrozumie, że świat nie kończy się na czubku jego nosa i że jego humory mają pewne konsekwencje - w postaci Twojego zepsutego nastroju na przykłąd. Skoro kocha, to pragnie Twojego szczęścia - a gdy uświadomi sobie, że burzy je swoim postępowaniem, to pewnie da mu to do myślenia... :)

No i rozmowa sie wczoraj odbyla. Duzo sobie wyjasnilismy, moze zostalo jeszcze troche, ale reset chyba uwazam za udany. Zobaczymy jak to dzis, jutro i za tydzien bedzie. Dziekuje Wam wszystkim raz jeszcze, cenne rady sa zawsze w cenie. Bede je nadal wdrazac w zycie, a jak nie, to tak jak wczesniej napisalam - walkiem przez leb!!!:):):)
Pozdrawiam Was cieplutko
Pozdrawiam Was cieplutko
