Widok

swissmed poród 2013

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
cd wątku o swissmed ;) tym razem 2013 ;)

wcześniejszy:
http://forum.trojmiasto.pl/swissmed-porod-2012-t399146,1,16.html
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Martyna, mi jak tylko wody odeszły ( u nich, w trakcie testu z oksytocyną) podali pierwszą dawkę antybiotyku. Ale przypomniałam się :)
Potem dostałam jeszcze 2 dawki po porodzie. Dziecku badali CRP czy się podnosi, i ponieważ sie nie podniosło, nie dostał antybiotyku.
Generalnie przy dodatnim GBS musisz jak tylko wody odejdą jechać do szpitala.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
bardzo dziękuje za pomocną odpowiedz :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Muszka a skoro nie podnosiło się to do domu wypisali Was normalnie po dwóch dobach ,tak ? :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja polecam jeszcze zabranie poduchy do karmienia.

Mam dużo meszanych uczuć co do Swissmedu. Miałam w grudniu tam CC. To nie prawda, że nikt nic nie mówi na temat chcesz rodzić SN czy CC. Ja miałam dosyć niepzyjemną rozmowę z dr Szulcem na ten temat. Decyzja o CC była dla mnie i tak bardzo ciężka i miałam swoje fiziologiczne powody i prognozowane duże dziecko ponad 4 kilo, moja ginekolog wyraźnie odradzała mi rodzic naturalnie i byłam już nastawiona, a tu mnie kilka godzin przed porodem ktos zaczyna szydzić za to, że nie chcę spróbować sama, mocno zepsuł mi nastrój, bo musiałam się tłumaczyć jak nastolatka, chociaż miałam kilka wskazań do CC. Drobiazg, ale nieprzyjemnie było.
Dalej operacja, tutaj nie ma na co narzekać, było miło, zszyta jestem ładnie. A dalej już było jakoś tak...może dla ukrucenia podziele na plusy i minusy.
Na plus:
- możliwość przebywania samej na sali z mężem i dzieckiem cały dzień. Chyba raczej rzadko się zdarza, że są przepełnione i jest się we dwójke. I za to bym zapłaciła drugi raz tyle, pomimo mnóstwaminusów. Jak ognia boje się państwowych szpitali.
- mozliwość wezwania w kazdej chwili pomocy dla siebie czy dziecka, chociaż niektóre położne nie były zbyt sympatyczne i chętne pomocy, ze szybko się odechciało wciskać dzwonek i prosić o co kolwiek, więc starałam się tylko w skrajnych przypadkach.
i to chyba na tyle....wiecej nie ma co chwalić...
Na minus:
- poradnia laktacyjna rzeczywiście nijaka. Tylko pod koniec trzciego dnia jedna położna raczyła sprawdzić jak to u mnie na prawdę wygląda i okazało się że mam pokarm i pomogła mi przystawić dziecko siłą, sama też nie wiedziałam, że tak zdecydowanie można postępować z takim maluszkiem. Potem przekazała mnie nocnej zmianie i następna położna jeszcze lepiej mi wszystko pokazała i udało nam się trochę nakarmić dziecko. A przed tem wszystkie tylko przychodzily, pytały czy karmie, mówiłam, że słabo mi idzie, bo nic nie mam w piersi i sobie odchodiły, albo same mówiły, że nie mam pokarmu (a nikt nie sprawdził) i dla tedo dziecko nie chce ssać i cały czas narzucali butelke.
- pościel zabrudzona i przepocona po pierwszej dobie nie była zmieniana wogóle przez 3 doby. Specjalnie zrobiłam eksperyment i nie prosiłam o to salową, to i ona nawet nie spytała i nie zasugerowała. Natomiast worki ze smiaciam były wymieniane nie wiadomo po co 3 razy dziennie, nawet, jak byli puste. Zwłaszca wkurzało o godzinach porannych, kiedy wkońcu udawało się zasnąć, a to pukanie i zmienianie śmieci. Łazienka była myta też nie w porę, nie kiedy cos mie tam ubrudziło, a kiedy było wygodnie salowej.
- co do samej łazienki, to wygładała jak na gorszej stacji benzynowej...przysznic zatkany i trzeba było stać w brudnej wodzie pod czas mycia, słuchawka bez uchwytu. Po CC i tak ciężko się umyć, a tu jeszcze jedną reką musisz trzymać słuchawkę, nie zostaje czym się asekurować. Lustro malutkie i w łazience i na sali, nie można nawet zobaczyć jak się wygląda po poodzie w całosci, czy popatrzeć na ranę. I wcale nie było czysto! Nie tak jak powinno być w szpitalu. Na sali terz nie było sprzątane przez te 3 doby, tylko zlew był muty.
- Papier i ręczniki papierowe tak śmierdziałay i się rwały, nie można normalnie wyciągnąć z podajnika, że było takie wrażenie, iż sa z recyklingu wydobytego używanego papieru toaletowego. Fuj poprostu.
- Pampersy też najtańsze chyba Bella happy, byle jakie, więc nie ma co się podniecać ich obecnością. Chusteczki z fatalnym składem, których wogule nie zaleca się używania w pierwszym miesiącu, ale położne śmiało korzystają z nich od pierszych minut (( a przcierz zlew jest w zasięgu reki, zeby opłukać dzieciątko. Potem nie wiadomo po co bardzo grubo smarują maścią przeciw odparzeniom. Do tej pory nie mogę doszorować w zgięciach nóżek białych plam u dziecka. Sama wogóle nic nie używam pod pieluszke i wszystko jest ok. Po co faszerować dziecko tymi smarowidłami, jak nie ma rzadnych odparzeń? Podsumowując - pielęgnacja dziecka fatalna. Chciała bym jeszcze widzieć jak go kąpali....
- Telewizja...oosobiście nie potrzebuję i nawet w domu rzadko oglądam, ale zeby było wiadomo, jak jest. W sali przedporodowej tv wogóle nie działał. Na sali działał)) ale tylko 3 beznadziejne kanały + 4ty reklamowy i to w złej jakości - tyle co też by nie było.
- Jedzenie....noooo....tu sie wkurzyłam dobrze...zwłaszcza po 36 godzinach głodowania przed i po operacji. Sniadania i kolacje są takie same, 3 małe kawałeczki chleba, kapka masełka, plasterek sera, i 1-2 plasterki szynki, liść sałaty i czasmi troszeczke jogurtu. No żarty....jak tym może się najesc dorosła osoba?? Nie jestem żarłokiem, ale to jest kpina jakaś. Obiady też słabiutkie i nie pożywne. Gdzie to menu i wybór trzech dań, jak ktoś wczesniej pisał????
- Dziwi mnie też, że na rozmowie kwalifikacyjnej nic zbytnio się nie pytają, nie badają, nie robią USG, czasami co dwie głowy, to nie jedna. Moze lekarz prowadzący przeoczyłjakiś moment czy jeszcze coś. Na pytania też jakoś niechętnie odpowiadają, tylko ulotki wpychają, zeby czytać, opowiedzieć samym im się nie chce. Na KTG czasami o mnie jak by zapominano i musiałam leżć po 35 minut, a wcale niepotrzebnie, bo juz w połowie było widać, ze wszystko OK.
- a i jeszcze przed samą operacją musiałam latać na golasa w przezroczystej koszuli po korytarzu, gdzie stał jakiś facet nie z personelu, pewnie czyjs mąż. Nie czułam się z tym dobrze...
- obchody takie nijakie...pediatre też raz trzeba było wzywać, bo zapomniała przyjść po zbadaniu dziecka.
- rano, kiedy często w końcu był moment na sen, bo w nocy to roznie było przy dziecku i fajnie zasypiał akurat w godzinach porannych, to się zaczynało łażenie...już pisałam o salowej, może ze 3 razy przychodziła, pukała i co raz to budziła. A to położna przyjzie spytać, czy wszystko dobrze....w nocy, jak dziecko płacze, to czemus nie przychodzą i nie pytają. Potem ksiadz!!!!! no to już wogóle super....puka i odrazu wchodzi, a gdybym była akurat w jakiejś niezręcznej sytuacji? Nie jestem nabożna i nie życzę sobie takich akcji. Można by było pytać, czy zyczę sobie takiej codziennej wizyty o 7 rano!!

Ogólnie rzecz biorac - to nie jest wcale żaden pobyt jak w hotelu (no chyba ze w jakimś najgorszym z dwiema gwiazdkami), serwis jak na te pieniądze - nijaki. Poziom jak w zwyczajnym szpitalu, tylko ze z większą prywatnością. Ja już byłam przygotowana na duże wydatki po in vitro, nie mało dzieciatka kosztują, ale gdybym trafiła tam bez orientacji w cenach na tego typu rzeczy i miała bym na to wydać ciężko zarobione i odkładane pieniądze, to była bym mocno zdziwiona i sfrustrowana takim pobytem w prywatnym szpitalu. Gdyby nie te kontrole dziecka, to bym uciekła z tamtąd już po pierwszej dobie dodomu i pies z tym, ze zapłacone za 3.

Zaznacze, że nigdy nie byłam w szpitalu w Polsce, tylko mąż był 3 dni, nie mam dużego porównania, ale dużej róznicy nie zauważyłam, oprócz natłoku w państwowym i pustek w prywatnym.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 6
Nareszcie ktoś napisał jak tam wygląda naprawdę.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 3
Lunaa, rodziłaś w swiss? Masz podobne doświadczenia? 6 tyś to jednak nie mała kwota i nie chciałabym mieć poczucia, że wyrzucam kasę w błoto :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli chodzi o stan łazienki i sali to sama możesz wejśc, obejrze i oceni kazdy ma inne wymagania - to jest wkoncu szpital nie 4gwiazdkowy hotel.
Jesli chodzi o panią sprzątajacą to moza zawsze porozmawiac i poprosic aby przychodziła w innych godz - Leżałam tam na innym oddziale i nie stanowiło to dla pań problemu, aby przyjśc póżnej w kolejnych dniach
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Śmieszne te niektóre "zarzuty"
- papier i ręczniki papierowe się rwały
- smarują dziecku pupę (trzeba było powiedzieć, że nie chcesz) i odrazu konkluzja, że pielęgnacja dziecka "fatalna"
- lustra za małe
- rano wchodziła położna do sali pytać jak się czujesz (jakby mieli wiedzieć, że akurat śpisz)
- no a ksiądz to , że puka i wchodzi to faktycznie wina swissmedu

Podejrzewam , że większości tych "problemów" można było uniknąć gdybyś cokolwiek powiedziała.

Ja tam będę rodzić w tym miesiącu, zobaczę na własnej skórze. Tyle, że ja nie mam oczekiwań , że tam będzie jak w hotelu. To jednak jest szpital i niestety nie będzie tam jak na wakacjach tylko jak w szpitalu.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 4
~marianna, zgadzam się z tobą, ze można było powiedzieć (lecz uważam że pewne rzeczy powinne być w standarcie wysoko płatnych usług) i pewne rzeczy mną opisane są smieszne, ale chciałam opisać wszystko dokładnie odnośnie cena-jakość i co tak na prawde mamy za te 6 tys bez własnej interwencji. A o hotelu dużo tu było pisane (dawno czytam) i zachwalany pobyt z porównaniem do niego, więc wyraziłam swoją opinie na ten temat.
I jak konasz z bólu (sikanie po cesarce bardzo bolesne), to nawet taki drobiazg, że nie możesz nigdy wyciągnąć normalnie papieru jedną ręką doprowadza do szału. Sens w tym, że szpital oszczedza jak może na wszystkim, a wcale nie oferuje jakiś lepszy serwis, niż państwówka.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ktoś pisze, ze to jednak szpital.
Owszem, ale bierze mnóstwo kasy (ceny warszawskie właściwie) i w związku z tym idąc tam oczekiwałbym najwyższego standardu, zawsze uśmiechniętego personelu i dobrych specjalistów. Wszystko powinno być bez zarzutu.
Gdyby była w pobliżu konkurencyjna klinika, to zapewne konkurencja sprawilaby, ze swissmed musiałby sie pilnować. A tak to z kim ma konkurować?
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
hej

chyba jednak nie warszawskie

http://www.porody.medicover.pl/dlaczego-szpital-medicover-3/porod-vip/

bo tam koszt od - 6000, 8390 lub 16 000 zł
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Hej, planuję rodzić w Swissie, najchętniej CC. Jak jest z anestezjologiem?Czy jest na okrągło? czy nie zawsze? Czy jest w dzien i w nocy, czy jest w weekendy? Ktoś mi mówił ostatnio że jakas kobieta byla umowiona na CC ale trafiła do swissmedu w weekend i nie bylo anestezjologa więc musiała rodzic SN, ciekawa jestem czy to mogło być prawdą, czy ktoś mnie próbuje nabrać :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja postanowiłam tam rodzić, wlasnie ze wzgledu na obecność anastezjologa. Chciałam mieć gwarancję znieczulenia.
Ja zgadzam sie z tym, że jak płacimy te 6 tys to standard musi być wysoki, no ale dajcie spokój. Zarzuty co do poradni laktacyjnej rozumiem i troche mnie to martwi , że maja tam taka zla opinie. Ale reszta tych "zarzutów" to jakies fanaberie. Ja płacę 6 tysięcy za to , że jest miła atmosfera, za to , że będę prawdpopodobnie jedyna rodzaca tam w danym momencie , wiec z automatu bede lepiej zaopiekowana. Place za to zeby wlasnie miec znieczulenie i zeby nikt nie zmuszal mnie na sile rodzic SN jesli cos bedzie nie tak. Place za to zeby nie lezec nie wiadomo z iloma kobietami na sali i zebym nie musiala o wsyzstko sie wyklocac i zwracac na siebie uwage jak to bywa niestety w publicznym szpitalu. A za male lusta? Pielegniarka budzi? Smaruja dziecku pupe? Pani sprzataczka za cesto wyrzuca smieci? No proszę! To tak samo jak w prywatnej szkole do ktorej chodzi moje starsze dziecko. Place za to zeby bylo w klasie z mniejsza iloscia dzieci, gdzie nauczyciele moga wiecej uwagi poswiecic dzieciom. Place za to ze sa uczone przez wyksztalconych , zdolnych ludzi. A niektorym rodzicom tez jakies fanaberie w glowie. " czemu marchewka jest krojona w plasterki a nie w slupki" " "czemu koszulki od mundurka nie sa z reserved"
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 4
Mnie szczególnie zdziwiła opinia dotycząca dra Szulca. Miałam z nim styczność kilkakrotnie i jeśli chodzi o cc w swissmedzie to wydaje się być właśnie nastawiony jak najbardziej na 'tak'.
Druga sprawa, to co z tym jedzeniem? Poprzednio rodziłam na Klinicznej i porcje rzeczywiście były małe i marne jakościowo wiec rodzina codziennie dostarczała mi domowe obiady :) nie ukrywam, że tym razem chciałabym mieć ten 'problem' z głowy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja tez od kumpeli słyszałam o fajnym, przyzwoitym jedzonku...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
No właśnie na tyle opinii jedna trafiła się zła i to mnie zastanawia trochę...
Osobiście za taką cenę mam niewielkie wymagania:
1. możliwość rodzenia tak jak chcę (pozycja w przypadku sn jeśli będę mogła tak rodzić)
2. życzliwy, pomocny i fachowy personel
3. spokój, prywatność
4. "normalne jedzenie"
5. możliwość odwiedzin (jak się ma starsze dziecko, to uważam, że to ważne)
6. czyste i zadbane pomieszczenia
7. komfort psychiczny, że jak będę zmęczona, to mogę na noc oddać maleństwo pod opiekę

Rzeczywiście budzenie, smarowanie czy wymiana worków na śmieci jest dla mnie nieważna.
Laktacja trochę mnie martwi, ale raz mi się udało, to i teraz dam radę :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hej dziewczyny, ja również popieram opinię masyania odnośnie dra Szulca. po przeczytaniu wielu dobrych opinii z forum odnośnie tej osoby, ja również byłam pozytywnie do niej nastawiona przed spotkaniem z nią, jednak potem zmieniłam zdanie. mnie również ten dr - pomimo fizjologicznych wskazań do cc o czym poinformował mnie inny lekarz ze swissu - przekonywał, żebym rodziła naturalnie, wmawiając, że jest to rzekomo bezpieczniejsze dla dziecka (dziwne, gdyż to cc wg lekarzy jest bezpieczniejsze). na jego obronę mogę jednak dodać, że kiedy kategorycznie powiedziałam, że chce się zapisać na cc, nie robił mi przeszkód - tylko pytanie czy tak powinna przebiegać rozmowa z kobietą na 2 tyg przed porodem. dodam, że ja również na początku nastawiałam się na poród sn i decyzja o cc - ażeby zminimalizować ryzyko dla dziecka - była mimo wszystko trudna.
- odnośnie operacji to jedynym minusem był czas oczekiwania na nią - pierwotnie powiedziano nam (pytałam się 3 osób ze swiss), że odbędzie się ok. 8.00, zaś w umówionym dniu powiedziano nam, że może się to przedłużyć do ok. 10.00, ok. 10.00 powiedziano nam, że będzie jeszcze później, po czym ok. 11.00 dostaliśmy informację, że najprawdopodobniej ok. 13.00, ale starają się, żeby było o 12.00, ostatecznie zostałam zabrana na salę operacyjną ok. 13.00 - dodam, że przed cc od poprzedniego wieczora nie można nic jeść ani pić; przed cc jesteście podłączane do kroplówki - ja miałam od 8.00 podłączone w sumie 4 kroplówki, co powoduje, że chce się iść do wc - trzeba się tam udać z kroplówką, którą trzeba trzymać 1 ręką w trakcie sikania ;)
- odnośnie kroplówek, to uważajcie czy czasem w rurce nie ma pęcherzyków powietrza - gdyby dostały się do krwi mogą spowodować zator - na szczęście był ze mną mąż i on na to zwrócił uwagę pielęgniarki - w odpowiedzi usłyszał, że w sumie to można zmienić rurkę
- co do pryszniców, to rzeczywiście nie mają tych chwytaków do słuchawek, ale jakoś można to przeboleć
- jedzenie - rzeczywiście śniadanie to 3 kromki chleba, kawałek masła, 3 plastry wędliny i plaster żółtego sera (na kolację zamiast sera żółtego jest kawałek twarogu i jogurt), sałata; obiad - 2 dania - chuda zupa i np. makaron z kawałkami kurczaka i natką pietruszki - mi wystarczało, ale nie jest obiad jak z restauracji z 3-daniowym menu, o czym była mowa wcześniej na forum
- poradnia laktacyjna - po cc polecono mi od razu przystawić dziecko, pani patrzyła czy ok i wg niej było; następnego dnia po cc wieczorem położna spytała jak karmimy i kiedy powiedziałam, że nie mam pokarmu to kazała mi pokazać piersi i lekko je ścisnęła - okazało się, że pokarm się pojawił i poleciła jak najczęściej przystawiać dziecko; w kolejnej dobie wieczorem zaczął mi się nawał, również to zgłosiłam i pokazywałam innej położnej biust przed karmieniem, następnie po karmieniu sama do mnie przyszła, żeby zobaczyć czy nie trzeba mi zaaplikować jakichś leków, ale stwierdziła, że nie i mam przykładać dziecko - robiłam to, jednak maluch nie miał jeszcze takiej siły, żeby ściągnąć tyle pokarmu; na szczęście miałam laktator więc kilka razy w nocy chodziłam do toalety i odciągałam, bo bym chyba oszalała z bólu; ostatniego dnia pobytu rano również przyszła położna i pytała jak sobie radzimy z karmieniem, dawała też rady co do zimnych (po karmieniu) i ciepłych (przed karmieniem) okładów
- jednak największym dla mnie minusem jest fakt, że następnego dnia po cc rano (na szczęście byłam już umyta i w normalnej koszuli nocnej a nie w tej przezroczystej do cc, w której leży się przez całą noc po operacji) bez żadnego słowa przed 8 rano dosłownie wpakowano mi do pokoju kobietę na cc z mężem (rano drzwi do mojego pokoju otworzyły się i kiedy zobaczyłam położną - ta początkowo zawahała się, jakby myślała, że śpię, jednak gdy powiedziałam jej dzień dobry, ta nie odpowiedziała, tylko zwróciła się do tych ludzi: "tutaj możecie państwo poczekać na cc" i sobie poszła) - dodam, że do ok. 2-3 w nocy wymiotowałam, więc możecie sobie wyobrazić, jak się czułam. tym bardziej, że po ok. 30 minutach przyszedł lekarz z tą samą położną na obchód, podczas którego ten obcy mężczyzna nie został wyproszony i bezczelnie obrócił się patrząc na moją ranę (możecie mi zarzucić, że sama powinnam się o to zatroszczyć i nie odsłaniać zanim go nie wyproszą, ale uwierzcie, że nie ma się na to wówczas siły). dodam, że ta sama położna (pani z włosami na chłopaka czarnymi w średnim wieku) wyprosiła mojego męża z sali gdy ta druga kobieta wstawała z łóżka do toalety (szkoda, że nie postąpiła tak w moim przypadku). zostałam również przez nią nazwana diwą, gdyż nie wstawałam wg niej zbyt często do południa następnego dnia po cc.
- na plus zaliczam wygodne łóżka, czystość (salowa rzeczywiście kilka razy dziennie, mi to nie przeszkadzało), kosmetyki dla dziecka, życzliwość lekarzy i niektórych położnych (u mnie było pół na pół; dodam, że w pierwszej nocy po cc, gdy męczyły mnie wymioty położne same zaproponowały mi wzięcie malucha na noc, kolejnej nocy inne położne również powiedziały, że mogą wziąć dziecko i przywieźć mi na karmienie, żebym odpoczęła, ale gdy ostatniej nocy również o to poprosiłam, bo chciałam po prostu trochę się przespać to jeszcze inna położna (blondynka z kucykiem) powiedziała, że ona takiej opcji nie przewiduje i jak bierze dziecko to na całą noc i karmi je mm, więc - mając na uwadze nawał podziękowałam i musiałam sobie radzić sama - nastawiałam sobie budzić co 2,5-3 godziny i karmiłam, w przerwach chodząc do toalety i ściągając nadmiar - koszmar); plusem jest dla mnie również opieka na sali operacyjnej
- wskazówka dla rodzących w swiss: uważnie przeczytajcie umowę i nie bójcie się respektować swoich praw - przede wszystkim co do uważnego zbadania was przed porodem w czasie kwalifikacji łącznie ze zmierzeniem miednicy oraz opieką nad noworodkiem po opuszczeniu szpitala (pamiętajcie, że w razie ewentualnych komplikacji, jak np. żółtaczka, o czym pisała też happymum, macie pełne prawo do opieki z ich strony i nie dajcie sobie wmówić tego, że nie jest to w umowie)
- co do obłożenia w salach - są 3 sale 2 os. i 1 jedynka; ja byłam sama tylko w dniu cc, ale dzięki Bogu, że chociaż tyle, bo czas, gdy schodzi znieczulenie jest naprawdę ciężki
- podsumowując, uważam, że swiss reprezentuje standard jaki powinien być dla rodzącej w każdym szpitalu państwowym, jednak niestety nic więcej - dodam, że gdybym miała rodzić ponownie pewnie też wybrałabym ten szpital z uwagi na gwarancję znieczulenia i super dobrej opieki podczas cc oraz w miarę dobrej (poza wspomnianymi wyżej wyjątkami) opieki po (w tym możliwość uzyskania leków przeciwbólowych i pomocy po naciśnięciu jednego przycisku)
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
chodzimy tam do szkoły rodzenia, oddzial widzialam, kilka osób z personelu też. wazne, zeby nie isc na wojenke i postepowac roszczeniowo. wystarczy milo powiedziec czego sie oczekuje, bo nie kazdy czyta w myslach... z pania salowa to jak w hotelu. jak bylismy na wakacjach to raz pani powiedzielismy, ze reczniki moze spokojnie wymienic co 2-3 dni i tak samo ze smieciami.

my sie tam wybieramy wlasnie ze wzgledu na mozliwosc odwiedzin , bliskosc- na piechote mamy tam kilometr, kameralny charakter miejsca i dobry sprzęt. nie wyobrazam sibie, zeby mieli mnie odeslac bo nie ma miejsca albo, zeby kilku studentów ogladalo jak postepuje poród.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
totin, dzięki za obszerny opis....prosimy o więcej takich:)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
~przyszła mama, ja tak zrozumiałam, że anesteziologa na stałe nie mają, by najmniej na oddziale. Ja też czekąłam od 8 rano do 12, kiedy się pojawi, bo był zajęty (a właściwie zajęta - bardzo miła kobieta) na innych operacjach (gdzieś) i jak miała wolną chwilę, to była akcja szybko-szybko idziemy )) Ale ja nie miałam wcześniej zaplanowej daty, tylko pewnego dnia stwierdziłam, że muszę jutro, bo wszystko potoczyło nie tak jak chciałam.

Co do dr Szulca, żeby nie psuć zbytnio mu opinii, to później już był wpełni sympatyczny i profesjonalny. W sumie to jego praca namówić kobietę na lepsze, no ale musi robić w trochę delikatniejszy sposób i nie odbierać każdej kobiety jak by przyszła specjalnie do swiss, zeby za pieniądze zrobić CC bo się boi rodzić. Niektóre naprawde mają poważne powody i chętnie by same urodziły i tak idą z cięzkim sercem na ta operacje.

I żeby nie było że moja opinia jest gromadką frustracji kaprysnej osoby z fanaberiami, to każdy ma prawo tak myśleć ))) Tak na prawdę jestem mało wymagając i skromna osoba, nikt tam nie usłyszał ode mnie ani słowa zażutu, tylko obserwowałam. A opisałam tyle mało ważnych szczegułów, bo takie bym sama chętnie wczesniej poznała, jak człowiek jest przygotowany, to później tak tego się już nie odbiera. Być może, ja, właśnie przez to forum i chwalebne odezwy typu "pobyt jak w hotelu, czystosć i jedzenie jak w restauracji" nabyłam tyle rozczarowań, he he najbardziej to z głodu. Poprostu liczyłam na inny poziom obsługi w prywatnym szpitalu, ale na pewno prywatność i dobra opieka podczas porodu są najważniejsze. Wbrew pozorom, wcale nie odradzam rodzenia w Swiss, jestem jak najbardziej za, tylko warto wiedzieć co oprócz tego dostajemy za 6 tys.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Jakiej firmy kosmetyki dla niemowląt używacie? (68 odpowiedzi)

Pytanie do mamuś, które mogę polecić konkretną firmę i produkty, których faktyczne używają. Ja...

powrot z zagranicy a praca w Polsce? (200 odpowiedzi)

dziewczyny czy ktoras z Was wrocila z zagranicy i znalazla prace w Polsce???

tapety (33 odpowiedzi)

Wiecie może gdzie w 3miescie można kupić fajne tapety i jest naprawde duzy wybór - castorama,...

do góry