Widok
> Dziecko z orzeczeniem o ADHD nie jest dzieckiem upośledzonym umysłowo
A czy ja coś takiego napisałem?
> wszyscy rodzice z ADHD to śmierdzące lenie, którym nie chce się wychowywać dzieci
A czy ja coś takiego napisałem?
Powołałem się na Eisenberga, bo sądzę, że facet zna się na ADHD lepiej, niż wszyscy Forumowicze razem wzięci.
I skoro on twierdził, że u znacznej części dzieci diagnozuje się ADHD "na wyrost" to mu wierzę.
Nie wierzę natomiast w tzw. integrację. Dziecko uposledzone umysłowo nie podniesie swego IQ przebywając z dziećmi "normalnymi". Podobnie jak dziecko nadpobudliwe nie zmieni swojego zachowania przy dzieciach "normalnych".
Rolą szkoły jest przekazywanie wiedzy. I jeśli sposób przekazu będzie musiała dostosować do dzieci "odbiegających od normy" zachowaniem czy intelektem, to oczywiste jest, że stracą na tym dzieci pozostałe.
Wystarczy wyłączyć emocje (oraz politpoprawne schematy) i sięgnąć po logikę, żeby do tego wniosku dojść.
A czy ja coś takiego napisałem?
> wszyscy rodzice z ADHD to śmierdzące lenie, którym nie chce się wychowywać dzieci
A czy ja coś takiego napisałem?
Powołałem się na Eisenberga, bo sądzę, że facet zna się na ADHD lepiej, niż wszyscy Forumowicze razem wzięci.
I skoro on twierdził, że u znacznej części dzieci diagnozuje się ADHD "na wyrost" to mu wierzę.
Nie wierzę natomiast w tzw. integrację. Dziecko uposledzone umysłowo nie podniesie swego IQ przebywając z dziećmi "normalnymi". Podobnie jak dziecko nadpobudliwe nie zmieni swojego zachowania przy dzieciach "normalnych".
Rolą szkoły jest przekazywanie wiedzy. I jeśli sposób przekazu będzie musiała dostosować do dzieci "odbiegających od normy" zachowaniem czy intelektem, to oczywiste jest, że stracą na tym dzieci pozostałe.
Wystarczy wyłączyć emocje (oraz politpoprawne schematy) i sięgnąć po logikę, żeby do tego wniosku dojść.
Sadyl skoro sam przyznajesz, że jesteś dziadkiem to może lepiej przenieść się na jakieś forum dla seniorów bo tutaj swoimi wypowiedziami nic mądrego nie wniesiesz a może i jeszcze zaszkodzisz ;)
Nigdy nie zrozumiem dlaczego Ci, którzy nie mają dzieci z takimi problemami z taką łatwością diagnozują problem. Trzeba być prawdziwym ignorantem, by uznać, że Ci wszyscy rodzice z ADHD to śmierdzące lenie, którym nie chce się wychowywać dzieci. Nie wiem czy jesteś ojcem ale jeśli tak to:
- rozumiem, że wolałbyś znosić wszystkie afery rozkręcane przez Twoje dziecko w miejscach publicznych i na wszystkie krzywe spojrzenia z PRAWDZIWĄ DUMĄ odpowiadać, że dziecko ma ADHD
- rozumiem, że wolałbyś spędzać 4h z dzieckiem na odrabianiu zadania domowego zamiast 2h
- rozumiem, że serce Ci rośnie na myśl o tym, że musisz z dzieckiem chodzić po poradniach, psychologach, neurologach a podniecenie i radość sięga zenitu w chwili, gdy lekarz wypisuje receptę na ciężkie leki...
- rozumiem, że ogromnie się cieszysz, kiedy rodzicie innych dzieci w klasie notorycznie skarżą się na zachowanie Twojego dziecka, na jego agresję i niedostosowanie
- rozumiem, że powodem do dumy jest także to, że za dzieckiem już zawsze będą się ciągnęły orzeczenia - dowody na to, że z Twoim dzieckiem nie wszystko jest ok
Nie. Ja nie mam dziecka z ADHD ale nie potrafię sobie wyobrazić, żeby jakikolwiek normalny rodzic wolał mieć chore dziecko niż zdrowe i dlatego usilnie "wmawiał" mu zaburzenia. Każdy rodzic modli się o zdrowie swojego dziecka - zarówno o fizyczne jak i psychiczne a jeśli jest inaczej i szuka u niego chorób to sam powinien się przebadać bo być może cierpi na zespół Münchhausena.
W klasie mojego dziecka (nieintegracyjnej) jest jeden chłopiec, który cierpi na ADHD i od niedawna do klasy dołączyła druga Pani, dedykowana dla tego chłopca. I pomimo tego rodzice z łatwością wygłaszają opinie, że dziecko jest agresywne i należy je prżenieść.
Już bardziej egoistycznego podejścia ńie jestem w stanie sobie wyobrazić. Gdzie przenieść? Czyli rozwiążaniem problemu jest usuńięcie chłopca z klasy MOJEGO dziecka i koniec, byle MOJEMU dziecku nic się nie stało a reszta mnie nie obchodzi. Nie tego powinniśmy uczyć nasze dzieci...
Bardzo mi żal jego mamy, która przemyka po korytarzach z opuszczoną głową obawiając się, że zaraz kolejny rodzic ją dorwie i będzie narzekał na zachowanie syna. No ale np. zdaniem Sadyla to również byłby powód do dumy i zadowolenia.
Nigdy nie zrozumiem dlaczego Ci, którzy nie mają dzieci z takimi problemami z taką łatwością diagnozują problem. Trzeba być prawdziwym ignorantem, by uznać, że Ci wszyscy rodzice z ADHD to śmierdzące lenie, którym nie chce się wychowywać dzieci. Nie wiem czy jesteś ojcem ale jeśli tak to:
- rozumiem, że wolałbyś znosić wszystkie afery rozkręcane przez Twoje dziecko w miejscach publicznych i na wszystkie krzywe spojrzenia z PRAWDZIWĄ DUMĄ odpowiadać, że dziecko ma ADHD
- rozumiem, że wolałbyś spędzać 4h z dzieckiem na odrabianiu zadania domowego zamiast 2h
- rozumiem, że serce Ci rośnie na myśl o tym, że musisz z dzieckiem chodzić po poradniach, psychologach, neurologach a podniecenie i radość sięga zenitu w chwili, gdy lekarz wypisuje receptę na ciężkie leki...
- rozumiem, że ogromnie się cieszysz, kiedy rodzicie innych dzieci w klasie notorycznie skarżą się na zachowanie Twojego dziecka, na jego agresję i niedostosowanie
- rozumiem, że powodem do dumy jest także to, że za dzieckiem już zawsze będą się ciągnęły orzeczenia - dowody na to, że z Twoim dzieckiem nie wszystko jest ok
Nie. Ja nie mam dziecka z ADHD ale nie potrafię sobie wyobrazić, żeby jakikolwiek normalny rodzic wolał mieć chore dziecko niż zdrowe i dlatego usilnie "wmawiał" mu zaburzenia. Każdy rodzic modli się o zdrowie swojego dziecka - zarówno o fizyczne jak i psychiczne a jeśli jest inaczej i szuka u niego chorób to sam powinien się przebadać bo być może cierpi na zespół Münchhausena.
W klasie mojego dziecka (nieintegracyjnej) jest jeden chłopiec, który cierpi na ADHD i od niedawna do klasy dołączyła druga Pani, dedykowana dla tego chłopca. I pomimo tego rodzice z łatwością wygłaszają opinie, że dziecko jest agresywne i należy je prżenieść.
Już bardziej egoistycznego podejścia ńie jestem w stanie sobie wyobrazić. Gdzie przenieść? Czyli rozwiążaniem problemu jest usuńięcie chłopca z klasy MOJEGO dziecka i koniec, byle MOJEMU dziecku nic się nie stało a reszta mnie nie obchodzi. Nie tego powinniśmy uczyć nasze dzieci...
Bardzo mi żal jego mamy, która przemyka po korytarzach z opuszczoną głową obawiając się, że zaraz kolejny rodzic ją dorwie i będzie narzekał na zachowanie syna. No ale np. zdaniem Sadyla to również byłby powód do dumy i zadowolenia.
Dziecko z orzeczeniem o ADHD nie jest dzieckiem upośledzonym umysłowo (zwykle jego poziom intelektualny jest co najmniej na poziomie średnim,jak nie wyższym niż jego rówieśników),nie wiem skąd taki pogląd,wnioskuję że z niewiedzy.Może lepiej byłoby po prostu poczytać,coś więcej na ten temat zanim się ktoś zacznie wypowiadać,a nie tylko opierać się na tym,co u schyłku swego życia wypowiedział Leon Eisenberg (nie on jeden był/jest specjalistą od tego schorzenia). To że kiedyś nie stwierdzano ADHD nie oznacza,że go nie było (było tylko albo nierozpoznawane,lub inaczej nazwane),tak samo kiedyś kiepsko było z diagnozowaniem wielu innych chorób choćby alergii (co wiem z autopsji). Wszystkim niedowiarkom,krytykantom metod wychowawczych rodziców mających dzieci z ADHD życzę,by los doświadczył ich takim dzieckiem,a wtedy sobie porozmawiam z ogromną przyjemnością na ten temat. Poza tym pytałam o szkołę przyjazną dziecku z ADHD a nie to czy ktoś wierzy i co myśli o tej przypadłości.Wobec powyższego dziękuję Wszystkim,którzy wypowiedzieli się na zadane pytanie.
Stary jestem. Powinienem dziadkiem już być.
Ale jeszcze demencja starcza mnie nie dopadła i pamiętam swoją podstawówkę.
Debili ani idiotów (skala uposledzenia umysłowego, nie epitet) w niej nie było.
Dzieci upośledzone uczyły się w szkole specjalnej.
Tam też trafiały dzieci, których zachowanie nie kwalifikowało się do normalnej szkoły. Pojęcie ADHD jeszcze u nas nie istniało. Wówczas większość rodziców umiała wychować swoje dzieci a nie zwalać swych błedów na (w znacznej mierze mityczną) chorobę (vide wypowiedź Leona Eisenberga u schyłku zycia).
Nie było żadnych ułatwień dla kalek. Pamiętam chłopaka, bardzo bystrego, pokręconego jak ślimak od pasa w dół. Dawał radę po schodach o kulach. Często ktoś mu pomagał, chociaż on nie chciał pomocy. Chciał być jak inni. Samowystarczalny.
Nikt się z niego nie śmiał.
Nikt normalny nie śmiał się również z downiątek. Tylko przygłupy się z nich śmiały i raczej spotykały się z ostracyzmem rówieśników.
Wywalając kasę na "integrację" robi się krzywdę pozostałym dzieciom. Bo można by ją przeznaczyć na lepsze gaże dla lepszych nauczycieli.
Dzieci kalekie.. jak ten mój "pokręcony" naprzykład, poradzą sobie. Bez podjazdów, wind i bez ciamkania nad nimi.
A dzieci uposledzone... jeśli nie są upośledzone w stopni znacznym... nie będą widziały stale wokół siebie "tych lepszych"...
Politpoprawnością robi się krzywdę wszystkim. Także tym, którym NIBY chce się pomóc.
Ale jeszcze demencja starcza mnie nie dopadła i pamiętam swoją podstawówkę.
Debili ani idiotów (skala uposledzenia umysłowego, nie epitet) w niej nie było.
Dzieci upośledzone uczyły się w szkole specjalnej.
Tam też trafiały dzieci, których zachowanie nie kwalifikowało się do normalnej szkoły. Pojęcie ADHD jeszcze u nas nie istniało. Wówczas większość rodziców umiała wychować swoje dzieci a nie zwalać swych błedów na (w znacznej mierze mityczną) chorobę (vide wypowiedź Leona Eisenberga u schyłku zycia).
Nie było żadnych ułatwień dla kalek. Pamiętam chłopaka, bardzo bystrego, pokręconego jak ślimak od pasa w dół. Dawał radę po schodach o kulach. Często ktoś mu pomagał, chociaż on nie chciał pomocy. Chciał być jak inni. Samowystarczalny.
Nikt się z niego nie śmiał.
Nikt normalny nie śmiał się również z downiątek. Tylko przygłupy się z nich śmiały i raczej spotykały się z ostracyzmem rówieśników.
Wywalając kasę na "integrację" robi się krzywdę pozostałym dzieciom. Bo można by ją przeznaczyć na lepsze gaże dla lepszych nauczycieli.
Dzieci kalekie.. jak ten mój "pokręcony" naprzykład, poradzą sobie. Bez podjazdów, wind i bez ciamkania nad nimi.
A dzieci uposledzone... jeśli nie są upośledzone w stopni znacznym... nie będą widziały stale wokół siebie "tych lepszych"...
Politpoprawnością robi się krzywdę wszystkim. Także tym, którym NIBY chce się pomóc.
sadyl nikt nikogo nie zmusza żeby oddawał dziecko do klasy integracyjnej. Rodzice innych dzieci powinni być świadomi z czym to się je, nic na siłę. Nie w każdej szkole są klasy integracyjne. Po to jest tam drugi nauczyciel żeby działał jakby coś. Idea jest dobra, zdrowe dzieci się uwrażliwia, chore dostosowuje. Ale w praktyce wiadomo jak jest. Mam dziecko w takiej klasie i część "zdrowych" dzieci nie powinna tam być, bo zwyczajnie dokuczają tym chorym. Ci mają wyjście, mogą zmienić klasę, a chore dziecko już nie.
Nie ma idealnej szkoły wszystko zależy od życzliwości i zaangażowania nauczycieli oraz zespołu klasowego. Nawet w tzw. zwykłych oddziałach są często niezdiagnozowane dzieci i wystarczy naprawdę jedno dziecko z problemem by rozproszyć innych uczniów. Jeśli jest mądry wychowawca to sobie poradzi , a gdy sobie nie radzi trzeba wymagać od dyrekcji by poszukać pomocy u pedagoga lub psychologa.
> powinno być max 5 dzieci zaburzonych, reszta to dzieci zdrowe- inaczej to już nie klasa integracyjna tylko nieporozumienie ze szkodą dla wszystkich
Nawet jedno dziecko zaburzone umysłowo powoduje szkodę dla wszystkich.
Jeśli ma ADHD, Aspergera czy inne zaburzenia zachowania, rozprasza resztę dzieci.
Jeśli jest umysłowo upośledzone, siłą rzeczy zaniża poziom nauczania.
Nawet jedno dziecko zaburzone umysłowo powoduje szkodę dla wszystkich.
Jeśli ma ADHD, Aspergera czy inne zaburzenia zachowania, rozprasza resztę dzieci.
Jeśli jest umysłowo upośledzone, siłą rzeczy zaniża poziom nauczania.
Niestety ADHD obecnie się nie kwalifikuje do orzeczenia, czyli do klasy integracyjnej. Kilka lat temu zmieniono przepisy i orzeczenia mogą dostawać:
- autystyczne dzieci, z zespołem aspergera
-upośledzone
-przewlekle chore, niepełnosprawne ruchowo itd...
-zagrożone niedostosowaniem społecznym
Ostatecznie dziecko z ADHD można podciągnąć pod to ostatnie.
W klasach integracyjnych powinno być max 5 dzieci zaburzonych, reszta to dzieci zdrowe- inaczej to już nie klasa integracyjna tylko nieporozumienie ze szkodą dla wszystkich. Bez orzeczenia dziecka problematycznego nie powinni przyjmować do takiej klasy. Ten drugi nauczyciel ma przede wszystkim pomagać dzieciom do tego uprawnionym. Sama dzwoniłam swego czasu po szkołach i nie łatwo było znaleźć miejsce. Dałam gdzie było, tylko,że my mamy orzeczenie.
Od siebie mogę powiedzieć,że dużo słyszałam o szkole pozytywnej. Znajoma tam dała dziecko z ADHD.
W jakim wieku masz dziecko, czy ma jeszcze choroby towarzyszące? Ma opinię czy może orzeczenie?
- autystyczne dzieci, z zespołem aspergera
-upośledzone
-przewlekle chore, niepełnosprawne ruchowo itd...
-zagrożone niedostosowaniem społecznym
Ostatecznie dziecko z ADHD można podciągnąć pod to ostatnie.
W klasach integracyjnych powinno być max 5 dzieci zaburzonych, reszta to dzieci zdrowe- inaczej to już nie klasa integracyjna tylko nieporozumienie ze szkodą dla wszystkich. Bez orzeczenia dziecka problematycznego nie powinni przyjmować do takiej klasy. Ten drugi nauczyciel ma przede wszystkim pomagać dzieciom do tego uprawnionym. Sama dzwoniłam swego czasu po szkołach i nie łatwo było znaleźć miejsce. Dałam gdzie było, tylko,że my mamy orzeczenie.
Od siebie mogę powiedzieć,że dużo słyszałam o szkole pozytywnej. Znajoma tam dała dziecko z ADHD.
W jakim wieku masz dziecko, czy ma jeszcze choroby towarzyszące? Ma opinię czy może orzeczenie?