Widok
tytuł, jak zwykle, niepoprawny
męczą mnie słowa dodające otuchy
zabijają powoli odbierające nadzieję
zbyt ciężko spoczywa na ramieniu dłoń
która miałaby stłumić kolejny upadek
odgrodzony od świata kością ciemieniową
pod osłoną czaszki, ledwo łapiąc oddech
rachitycznie tętni ochłap mojej jaźni
litościwie otulony substancją szarą.
to ostatnie miejsce, w którym jest bezpiecznie
nie prowadzi do niego jakakolwiek droga
mogę się tutaj wykrwawić w spokoju
głośno krzycząc w nicość o braku woli życia
zabijają powoli odbierające nadzieję
zbyt ciężko spoczywa na ramieniu dłoń
która miałaby stłumić kolejny upadek
odgrodzony od świata kością ciemieniową
pod osłoną czaszki, ledwo łapiąc oddech
rachitycznie tętni ochłap mojej jaźni
litościwie otulony substancją szarą.
to ostatnie miejsce, w którym jest bezpiecznie
nie prowadzi do niego jakakolwiek droga
mogę się tutaj wykrwawić w spokoju
głośno krzycząc w nicość o braku woli życia