Widok
wada genetyczna - co dalej
Witam. Jestem mamą rocznego chłopczyka.
jestem po kilku poronieniach. Jako ich przyczynę zdiagnozowano translokację genów rodzica.
Zdecydowaliśmy się z partnerem wykonać zabieg in vitro. niestety wszystkie zarodki był chore. odziedziczyły wadę.
drugie podejście - dwa zarodki zdrowe...niestety nie pozostały na długo w moim brzuchu:(((((
po wielu trudach, rozpaczy, łzach postanowiłam raz spróbować naturalnie - UDAŁO SIĘ. mamy zdrowego synka. ciąża to było 9 miesięcy stresu. mimo dobrych wyników badań prenatalnych stres minął w dniu porodu.
Wada, którą może być obciążone nasze dziecko jest bardzo poważna. Genetyk (prof. Limon) twierdzi że do 8 tygodnia ciąża "chora" powinna się samoistnie przestać rozwijać.
Pragnę mieć 2 dziecko i nie wiem co dalej. Stają przede mną pytania" - czy powinnam się decydować gdy już mam dziecko, czy nie chce za wiele
-czy mogę się decydować na 2 dziecko wiedząc ze może być bardzo chore i niezdolne do samodzielnej egzystencji
-co powie mój syn gdy przyjdzie mu całe życie być bratem chorego dziecka...czy będzie szczęśliwy...:(
-czy jeśli "chora ciąża" dotrwa do czasu amniopunkcji, bede wiedziała co zrobić, jeśli wyniki będą złe...
STĄD MOJE PYTANIE: czy któraś z Was podjęła decyzję o usunięciu ciąży z uwagi na złe wyniki amniopunkcji, gdzie w 3mieście, i niestety...jak to wygląda. Czy dziecko "rodzi się" żywe, czy nie cierpi.
NIE WIEM CO ROBIĆ:(((((((((((((((((((
Za ocenę moich decyzji, pytań, poglądów- dziękuje - nie są one mi potrzebne - to trudna sytuacja, nie wiem co robić, tylko pytam, by móc podjąć ryzyko wiązane z kolejną ciąża w sposób zgodny ze sobą, by nie zranić dziecka,tego które już mam i tego które pragną mieć, by móc żyć dalej i nie umrzeć z powodu wyrzutów sumienia.
jestem po kilku poronieniach. Jako ich przyczynę zdiagnozowano translokację genów rodzica.
Zdecydowaliśmy się z partnerem wykonać zabieg in vitro. niestety wszystkie zarodki był chore. odziedziczyły wadę.
drugie podejście - dwa zarodki zdrowe...niestety nie pozostały na długo w moim brzuchu:(((((
po wielu trudach, rozpaczy, łzach postanowiłam raz spróbować naturalnie - UDAŁO SIĘ. mamy zdrowego synka. ciąża to było 9 miesięcy stresu. mimo dobrych wyników badań prenatalnych stres minął w dniu porodu.
Wada, którą może być obciążone nasze dziecko jest bardzo poważna. Genetyk (prof. Limon) twierdzi że do 8 tygodnia ciąża "chora" powinna się samoistnie przestać rozwijać.
Pragnę mieć 2 dziecko i nie wiem co dalej. Stają przede mną pytania" - czy powinnam się decydować gdy już mam dziecko, czy nie chce za wiele
-czy mogę się decydować na 2 dziecko wiedząc ze może być bardzo chore i niezdolne do samodzielnej egzystencji
-co powie mój syn gdy przyjdzie mu całe życie być bratem chorego dziecka...czy będzie szczęśliwy...:(
-czy jeśli "chora ciąża" dotrwa do czasu amniopunkcji, bede wiedziała co zrobić, jeśli wyniki będą złe...
STĄD MOJE PYTANIE: czy któraś z Was podjęła decyzję o usunięciu ciąży z uwagi na złe wyniki amniopunkcji, gdzie w 3mieście, i niestety...jak to wygląda. Czy dziecko "rodzi się" żywe, czy nie cierpi.
NIE WIEM CO ROBIĆ:(((((((((((((((((((
Za ocenę moich decyzji, pytań, poglądów- dziękuje - nie są one mi potrzebne - to trudna sytuacja, nie wiem co robić, tylko pytam, by móc podjąć ryzyko wiązane z kolejną ciąża w sposób zgodny ze sobą, by nie zranić dziecka,tego które już mam i tego które pragną mieć, by móc żyć dalej i nie umrzeć z powodu wyrzutów sumienia.