Widok

wątpliwości przed ślubem czy przeczucie...?

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
nigdy wczesniej nie odwazylabym sie pisac o tak osobistej sprawie na forum ale juz tak bardzo szukam odpowiedzi na dreczace pytania ze postanowilam zapytac Was dziewczyny czy czujecie cos podobnego.Jeszcze kilka miesiecy do slubu i przygotowania pelna para a je nie jestem pewna czy to TEN jedyny.Absolutnie nie ma nikogo innego i do tego zawsze marzylam o slubie...ale przestalam sie tym wszystkim cieszyc,czepiam sie Narzeczonego o wszystko,denerwuje mnie wiekszosc jego wad momo ze juz sie do nich przyzwyczailam dawno...zaczelam mu sie uwaznie przygladac.Boje sie do tego przyznac ale nie jest taki cudowny jak byl...nie robimy prawie nic wspólnie,czesto sie ostatnio przekomarzamy,wogóle przestalam sie smiac i cieszyc z czeogkolwiek...przeszlismy juz kiedys rozstanie bardzo bolesne dla mnie i bylam szczesliwa gdy wrocil...teraz nie wiem czego chce naprawde...czasami wydaje mi sie ze nie powinnam podejmowac decyzji o slubie majac tyle watpliwosci.nie pytam o porade ale moze jakas wskazowke-czy to tzw.stres przed slubem?Czy która z Was miala podobne watpliwosci?
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
A sie okazalo ze napil sie w pracy piwa i mi sciemniał jego rodzice nie pija a on dzienie tez nie pije na sylwestra nie pił i potrafi jak niechce strasznie mnie to przytlacza slub za pol roku a ja sie boje bo co teraz co dalej bo poszkodowane beda dxieci
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Wiekszosc na forum pisze potem dzieci dom ... a ja mam dzieci i jestesmy jak malzenstwo.moj narzyczony ma 2 dzieci z poprzedniego malzenstwa i 1 naszego wspolnego chlopca 6 miesiecy jego dzieci traktuja mnie jak mame bo innej nie znaja od 3 lat mieszkamy razem jestesmy z soba od 5 lat bardzo sie cieszylam na ten slub ale bylo pare imprez ktore mi zniszczyl bo jest zazdrosny i jak sie napije to agresywny do ludzi na nastepny dzien to preprasza i ze sie zmieni i juz nie bedzie itp itd teraz chodzi do 2 psychologow ale ja juz nie wierze ostatnio mnie oklamał w zywe oczy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Może to po prostu zwykłe nerwy? Każdy reaguje inaczej, w końcu ślub to nie tylko ceremonia, ale duża zmiana w życiu, którą powoli zaczyna sobie człowiek uświadamiać. To duże brzemię i wcale nie musi być związane z tym, że nasz wybór jest zły. To po prostu strach przed zmianami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Droga Zagubiona, nie wiem, czy moja wskazówka Tobie pomoże, ale napiszę Ci zdanie, które usłyszała moja kuzynka od swojego spowiednika ( ona też miała podobne do Twoich rozterki). "Czy chciałabyś mieć takiego SYNA, jak Twój przyszły mąż"? Jej to banalne pytanie rozwiązało dylemat.

Nikt Tobie nie da gotowej recepty, bo nikt nie zna Twojego narzeczonego tak jak Ty. Mogę jedynie powtórzyć za przedmówczynią- jeśli wyobrażasz go sobie jako ojca Twoich dzieci i sama chciałabyś, aby Twój syn był taki, jak on, to decyzja pewnie będzie prostsza. Ale musisz ją podjąć sama, to zbyt poważna sprawa, by kierować się opiniami forumowiczów :)

Bardzo Ci życzę podjęcia tej właściwej, niezależnie od tego, jaka ona będzie :)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dziekuje za odpowiedz. Faktycznie, strach przed nieznanym jest zawsze, aczkolwiek w zyciu zawodowym nigdy nie mialam problemow z podejmowaniem decyzji i nie "motalam" sie tak dlugo i tak bardzo. W zwiazkach odwrotnie, kiedy dochodzi do momentu podjecia decyzji ostatecznej zaczynam sie bac piekielnie...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Strach przed nowym i nieznanym jest całkiem ludzki. Czy to jeżeli chodzi o nową pracę, czy właśnie ślub. Wiadomo, że to skłania nas do przemyśleń. Ślub jednocześnie zmienia dużo i nic. Zmienia dużo bo tak jak ktoś napisał powyżej, zmieniają się priorytety, patrzy się nie tylko na siebie, ale także na drugą osobę. Ma to swoje plusy - świadomość wspólnoty i wsparcia. Jednocześnie też nie zmienia nic, bo jak ktoś będzie chciał Cię zostawić, albo Ty jego - i tak to zrobi. Ślub nie jest w tym żadną przeszkodą.
Jeżeli wcześniej nie nachodziły nas wątpliwości, można wywnioskować, że powodem jest stres i strach przed zobowiązaniem. A temu nie wolno się poddać, bo może zabrać nam najlepsze chwile.
Jeżeli nie jest to pierwszy raz, uważam, że należy zrobić rachunek sumienia i zastanowić się nad głębszymi powodami tych wątpliwości. Kiedy się pojawiły, w jakich okolicznościach.
Nikt nie da złotej recepty na to, czy warto zaryzykować i brać ślub czy nie.
Moja teoria jest taka - pomijając oczywiście chęć posiadania potomstwa - jeżeli wyobrażasz sobie swojego mężczyznę jako ojca swoich dzieci i jesteś z tego powodu szczęśliwa, to jest to :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ciekawe jak potoczyly sie wasze losy??? Ja tez mam watpliwosci. W zasadzie jeszcze daty slubu nie ma, ale jak zaczynam o tym myslec, to chce uciec, boje sie i nie moge spac po nocach. W poprzednim zwiazku tez tak mialam i facet w koncu mnie zostawil, co bardzo przecierpialam. On szybko ulozyl sobie zycie, mimo iz niby chcial je spedzic ze mna. To niby ja bylam ta zla, ktora nie wie czego chce. Ale gdyby tak bardzo kochal, to czy po paru miesiacach bylby juz w nowym zwiazku??
Watpie. Wiec pewnie wtedy moje watpliwosci byly uzasadnione. Dzisiaj jestem z kims innym. Od jakiegos czasu mam watpliwosci czy chcialabym spedzic z nim zycie. Mecze sie strasznie i nie wiem co robic. Z jednej strony go kocham, a z drugiej nienawidze. Poki co tutaj wyczytalam najwiecej ciekawych spostrzezen i uwag :) moze ktos napisze jeszcze cos sensownego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no jest po ślubie, bo ja mam ten sam problem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiesz co, ja tez jestem z moim faceem 3 lata. Przez piewszy rok byl idelem, mieszkalismy rszem utd.., dopoki meszkalismy u nas bylo ok, tym barziej ze jego rodzona sie wiecznie wtracala i od 6 rano zaczynaly sie telwfony od rozicow. Potem byl kosznar u nego, a on mi dal tyle przykrosci ze zadna normalna osoba nie byla by w stanie zapomniec a ja probuje. Mamy juz 1,5 roczne dzicko, za tydzien slub a ja dzisiaj sobie siedze i mysle i nie wiem czy jestem w stanie dalej to samo przejsc, i sama nie wiem co zrobic, bo do tej pory sie pakowalam i mnie nie bylo, a mam duzo zalu w sobie i to przrasta mnie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Takie wątpliwości są jak najbardziej normalne. Ślub jest bardzo ważnym wydarzeniem w naszym życiu i zmienia dosłownie wszystko, można powiedzieć, że wywraca go do góry nogami, ale nie w negatywnym sensie. Zmieniają się priorytety, pojawiają nowe obowiązki i to może przerażać i stresować, ale nie ma się co przejmować, to na pewno minie :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
marynka, a kto za wszystko płaci?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Dziewczyny,które pisały na początku wątku napiszcie,jak Wam się życie ułożyło.Czy mimo wątpliwości jesteście szczęśliwe,czy do tych ślubów doszło?Czy może jesteście już po rozwodach.To bardzo ciekawy wątek i myślę,że Wasza opowieść przyda się wielu osobom w podjęciu życiowych decyzji.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dlatego uważam, że mieszkanie razem przed ślubem jest baardzo potrzebne. U nas problem mamusi wypłyną jak razem zamieszkaliśmy, zanim mój P przestał chodzić pod dyktando mamusi i siostrzyczek minęło trochę czasu i poprzedzone było to kilkoma moimi monologami wygłoszonymi na temat absurdu danej sytuacji. W końcu przejrzał i nauczył się im mówić nie. Jego rodzina długo mnie nie lubiła i nadal jestem im raczej obojętna. Nigdy żadna z sióstr ani jego mama nie zapytały mnie o ślub, albo przygotowania i wiem, że nie zapytają.

Więc u mnie sytuacja jest z goła odwrotna, ale też nie ciekawa, chociaż łatwiej sobie z nią radzić. Po prostu nie traktuję ich jako przyszłej rodziny, do teściowej nigdy nie powiem mamo i dlatego też nie zamierzam zmieniać nazwiska. Wolę, żeby się w ogóle mną nie interesowały niż robiły to w taki sposób jak wyżej opisany.

Moja szefowa, matka dorosłego syna który też w tym roku bierze ślub podjęła decyzję, że za wszelką cenę będzie miała dobre relacje z przyszłą synową, bo nie chce stracić z synem kontaktu. (Mądra kobieta, co nie?) W przypadku złych relacji narzeczonej z przyszłą teściową są dwie możliwości- albo para się w końcu rozstanie z powodu teściowej, albo syn zerwie kontakty z matką lub ograniczy je do minimum.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rozumiem problemy z tesciowa - :) ja mam podobnego tescia.... :)

Sala, to bylo zimne wnetrze, bez wyrazu i klimatu
pieczen surowa i niedorobiona
zaproszenia mdle
tort to w ogole masakra (dodam, ze wszytskim smakowal)
wodzirej mial brzydka dykcje
ksiega gosci to zly pomysl
i wiele wiele innych

Ogolnie moj tesc WSZYSTKO krytykuje czy to slub czy nie slub.

a ja? irytuje sie na to z lekka, ale nie komentuje, wyslucham, a i tak zrobie po swojemu, bo to NASZE zycie a nie jego.

Jesli facet nie moze sie odciac od rodziny (tego uwazam wymaga malzenstwo - ne mowie, zeby urywac kontakt, ale zeby sie umiec postawic i swoja zone/meza stawiac na pierwszym miejscu) to widocznie nie jest wystarczajaco dojrzaly do malzenstwa.

Moja maz kocha bardzo swojego ojca, to w koncu jego ojciec, ale rozumie i szanuje to, ze ja do niego wielka sympatia nie pałam, nie zmusza mnie do kontaktow na sile. stosunki mamy poprawne, ale bez zbytnich zazylosci :)

Jestem jak najbardziej za shanti - wstyd to nie meic odwagi odwolac slubu, kiedy sie nie ejst go pewnym. co z tego, ze wszytsko zalatwione? lepiej zrezygnowac, niz sobie zycie marnowac.

Panietam nasze przygotowania do slubu - cudowny czas ktory nigdy sie nie powtorzy. czas ktory niesamowicie nas do siebie zblizyl i ktory wspominam z mega sentymentem. i tak to powinno wygladac.

a mieszkanie z tesciami - nie wazne jak swietni by byli, to wg mnie nigdy nie jest do zdrowe i dobrze nie sluzy. a jak tesciowa jest krytykantka, a maz jest za nia - rozejdziecie sie szybciej niz Ci sie wydaje. to Ty powinnas byc numer jeden, to Twoje zdanie powinien wspierać, to przeciez Wasz dzien, a nie tesciowej!

Lepiej przeprowadz z nim powazna rozmowe poki masz jeszcze czas.
Postaw sprawe jasno - czego oczekujesz teraz i po slubie - jesli nie jest w stanie temu sprostac - bez sensu, zebys marnowala sobie zycie. Lepiej slub pozostawic dla tego ejdynego, dla ktorego Ty bedziesz tez tą jedyna, najwazniejsza.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny żal mi Was ..... nie mogę tego czytać bo nerwowa się robie ...... DZIEWCZYNY WEŹCIE ŻYCIE W SWOJE RĘCE !!!!!! a swoimi facetami potrząśnijcie a teściowe ustawcie do pionu ..... jak Wam to nie wyjdzie to się wycofajcie bo te Wasze związki to chore układy ....... Nie wiem ile macie lat i ile czasu w związku ale zachowujecie się jak nastolatki ....... Wstyd Ci bo goście zaproszeni ?? a nie będzie Ci wstyd jak się za rok będziesz rozwodzić ????

Moja kolezanka odwołała ślub tydzień przed bo jej facet był niedojrzały ...... po dwóch miesiącach dowiedziała się, że jest z nim w ciąży, chłopak zaczął się starać wrócili do siebie i drugi raz zorganizowali wesele (skromne ale przepełnione miłością) a chłopak dostał niezłą lekcje życia i przynajmniej wie na co ją stać ..... dzisiaj są ze sobą mega szcześliwi ale ona się odważyła a Wy ???

Nie pakujcie się też w związki uzależniające bo potem te wymówki, że nie mogę się rozstać bo jego mieszkanie itp.

Nie ma takiego czegoś będziemy mieszkać u niego ..... będziecie małżeństwem jesteście parą więc będziecie mieszkać u WAS !!! a jak to rozdzielacie to znaczy, że coś jest nie tak

Ja jestem w stałym związku 10 lat , po 5 latach się zaręczyliśmy ale i tak nie chciałam brać ślubu wspólnego mieszkania, bez poznania naszych rodzic itd. mieszkamy ze sobą 3 lata i właśnie planujemy ślub i nie wystepują u mnie wątpliwości bo gdyby takie były nie zdecydowałabym się.

Życzę Wam powodzenia Dziewczyny i trzmam za Was kciuki, zeby się wszytsko udało ale zróbcie coś ze swoim z waszym życiem żeby było Wam lepiej !!!!!!!!!!!!!!!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja też mam duże wątpliwości. Już nie daje rady. Wszystko było ok dopóki nie zaczęliśmy planować ślubu. Zostało nam 24 dni do ślubu, a ja najchętniej uciekłabym gdzieś daleko... Chodzi o to że moja przyszła teściowa chce wszystko za mnie ustalić, że tak powiem bardzo mnie tym denerwuje. Wszystko jej się nie podoba począwszy od zaproszeń bo czcionka za mała, sala za mała, tort nie po jej myśli... miała go piec jej koleżanka ale się nie zgodziłam i zaówiłam w cukierni i też był jeden wielki dym z tego... No ale do sedna, zachowanie mojego narzeczonego spowodowało, że najchętniej bym wszystko odwołała. Ale poprostu wstyd mi, goście zaproszeni.... on tak jej broni że mi się w pewnych momentach płakać chce, teraz dopiero zauważam, że jest mami synkiem:( Teraz zdaję sobie sprawę z tego że lepiej byłoby pomieszkać razem... a później coś ustalić:( Najgorsze jest to, że po ślubie będziemy mieszkać u niego, to mnie najgorzej przeraża. Normalnie tak się wpakowałam, że tylko płaczę po nocach. Żałuję, że głównie spotykaliśmy się u mnie w domu, bo nie miałam okazji poznać jego rodziców. Gdyby nie ta baba to byłoby wszystko ok, tylko ona tak miesza, że już nie daje rady. teraz jest tyle nie domówień a co będzie w tydzień przed ślubem. Dziewczyny chciałm się tylko wyżalić.....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A czy wy rozmawiałyście z tymi swoimi facetami na ten temat? Mężczyźni są jednozadaniowi i z reguły nie potrafią myśleć o wszystkich sprawach na raz. Trzeba im przypominać, że nie tylko praca istnieje ale wspierać skoro się w nią angażują, rozmawiać na temat pracy, niech wiedzą, że się interesujemy. Oglądałyście film "Hitchcock"? Polecam nie tylko w tym kontekście. Miał niesamowitą żonę, która całe życie go wspierała nie zależnie od tego jak szalone miał pomysły, jak oderwany był od rzeczywistości. Jednocześnie była nowoczesną i niezależną kobietą. Nie zrozumcie mnie źle nie chodzi o to, żeby udawać, ze wszytko jest ok, ale żeby potrząsnąć wtedy kiedy trzeba i wspierać w ważnych decyzjach. Przecież o to chodzi w związkach, a nie o przytulanie i całowanie.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
hmm...czuje, jakby ktoś przejrzał wszystkie moje myśli i po prostu je napisał. Mojego męża też wiecznie nie ma a jak jest to też śpi. Dzwoni telefon - myślę, że już do mnie wraca, że jedzie i co? kochanie muszę zostać jeszcze dwie godziny i tak po dwa razy dziennie:( Zmienił pracę, dobrze zarabia i twierdzi, że to wszystko dla mnie, dla nas, żeby było nam lepiej. Tylko że ja wolałam tamtego mężczyznę, kochającego, przytulającego, zasypiającego wtulonym, budzącego mnie pocałunkami... to nic, że z mniejszą pensją:( potrafiliśmy leżeć pół nocy i gadać o wszystkim i niczym, o sprawach ważnych i tych bez znaczenia...byle razem. Teraz wszystko jest ważne tylko nie ja - ta, która po raz kolejny wyrzuci rozgotowany obiad/kolację i sama zje kanapki..no to się pożaliłam i już mi lepiej.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Znalazłam pierwszy lepszy wątek o wątpliwościach bo nie chce zakładać nowego. U mnie ślub za kilka miesięcy, mama zaangażowana, wszyscy dookoła dopytują jak przygotowania, a ja siedzę i płaczę. Oddaliliśmy się od siebie i zyjemy raczej obok siebie niż razem. On zaczął nową pracę wiecznie go nie ma, a jak jest to śpi. Nie pamiętam kiedy mnie przytulił, a o innych sprawach nawet nie będę pisała bo nie ma sensu. Zaczynam zazdrościć singlom bo oni przynajmniej bez zobowiązań moga spotkać się z inną osobą i mieć poczucie przynajmniej chwilowej przyjemności. Coraz częściej myślę o zdradzię (żebym miała z kim) lub romansie. Wiem że ten związek zakończy się prędzej czy później rozwodem jeżleli on nie oddzieli spraw służbowych od prywatnych. Jesteśmy ze sobą dobrych kilka lat a ja nie mogę na niego patrzeć i nawet gadać mi się z nim nie chce. Gdybym dziś dostała pracę w innym mieście np. w Warszawie bez mrugnięcia okiem bym się spakowała. Nie musicie mi nić pisać ...chciałam się wyżalić...to cud że ja w ogólę widzę litery na klawiaturze przez łzy...Może to stan przedmiesiączkowy?...nie wiem:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moja koleżanka wyjechała na tydzień, ni dzwoniła do niego i poprosiła by on nie dzwonił. Mrągowo, fajna okolica, czas dla siebie. Po 3 dniach stwierdziła że wraca bo nie chce być bez niego :) Spróbuj :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry