Widok
Gdy w życiu byłego mężczyzny obecnie samotnej mamy pojawia się przysłowiowa niunia, budzą się w mamusiach wszelkie demony - a jedynym sposobem ingerencje w nowe, spokojne życie ex-męża jest pozew o alimenty:) W 99 przypadkach na 100 nie dobro dziecka i jego potrzeby są celem, a możliwie najmocniejsze uprzykrzenie życia jemu i "niuniu".
Proszę nie zaprzeczać - osobiście znam kilkanaście, wręcza książkowych, takich przypadków.
Ale piszcie dalej Drogie Panie, naprawdę ciekawe rzeczy piszecie^^
Proszę nie zaprzeczać - osobiście znam kilkanaście, wręcza książkowych, takich przypadków.
Ale piszcie dalej Drogie Panie, naprawdę ciekawe rzeczy piszecie^^
Halewicz, a nie sądzisz, że gdyby kobieta mogła zarobić normalne pieniądze (czytaj pozwalające na niewystawne życie bez długów) to i prościej byłoby im zamknąc rozdział pod tytułem ex? Ja się nie dziwię dziewczyną, że chcą od ojców swoich dzieci pieniądze. Skoro dwie osoby podjęły decyzje o posiadaniu dziecka to obie te osoby muszą być za nią odpowiedzialne, także finansowo.
Ojciec mojego dziecka nie chodzi już po tym świecie, więc mi nie grozi żadna "niunia" ;-) Natomiast bardzo mi zależy na znalezieniu pracy, która pozwoli mi utrzymać siebie i dziecko, tak jak robiłam to do tej pory, nie wyciągając żadnych pieniędzy od nikogo... Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia - mam na mysli to, że jeśli były dwie pensje to trudno jest przejść na życie z jednej.
Ojciec mojego dziecka nie chodzi już po tym świecie, więc mi nie grozi żadna "niunia" ;-) Natomiast bardzo mi zależy na znalezieniu pracy, która pozwoli mi utrzymać siebie i dziecko, tak jak robiłam to do tej pory, nie wyciągając żadnych pieniędzy od nikogo... Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia - mam na mysli to, że jeśli były dwie pensje to trudno jest przejść na życie z jednej.
Ja na szczęście nie jestem samotną matką (i raczej, że mi to nie grozi), ale tak sobie czytam z ciekawości i kilka uwag mi się nasunęło. Tak sobie myślę, że jakby mnie mąż zostawił z dzieckiem i dawałby mi na jego utrzymanie kilka stówek miesięcznie, to bym się nieźle wkurzyła. Przecież wiem, ile zarabia i ile wydajemy na utrzymanie domu i dziecka teraz, to niby czemu po rozwodzie moje dziecko miałoby mieć mniej? Żeby więcej było dla nowej "mamusi" i być może jej dzieci? W tej chwili moja wypłata jest wyraźnie niższa, niż męża, więc co, mamy żyć na niższym poziomie, żeby dawać "po równo" na dziecko i wspólne życie? Dla mnie to nic dziwnego, że jeśli rodzice są rozwiedzeni, a któreś zarabia więcej, to powinno też więcej łożyć na dziecko. Czy dziecko tego taty z jednego związku ma dostawać od niego mniej, niż to z innego, bo tamta mama mniej zarabia? Zresztą, to że kobiety zarabiają mniej przecież też wynika z tego, że to one np idą na macierzyński i muszą chociaż trochę poświęcić swoją karierę dla "wspólnego interesu", czyli opieki nad wspólnym dzieckiem.
Z drugiej strony trudno wymagać od taty, który zarabia np 1500, żeby 1000 oddawał na dziecko.
Z drugiej strony trudno wymagać od taty, który zarabia np 1500, żeby 1000 oddawał na dziecko.
ja bylam z drugiej str tzn moj ojciec placil a raczej nie placil zasadzonych mu alimentow, ktore byly zalosne na dwojke dzieci.
takze rozumiem prawie wszystkie te mamuski co zostaly same na lodzie,a ojciec sie miga od płacenia bo same sobie dzieci nie zrobiły i coś tym dzieciom się należy, ja na swojego sporo wydaje a w skali roku liczac wlasnie obuwie, kurtki, choroby to wychodzi sporo i jakbym miala dostac miesiecznie 500zl no to prosze was porazka jakas no chyba, ze facet zarabia własnie te 1500zl. a wiadomo,ze jak matka musi wrocic do pracy to trzeba tez zagwarantowac dziecku opieke, ktora tez kosztuje i to nie mało.
Stokrotka chyba taki byl Twoj nick nie rozumiem czemu nie mozesz starac sie o alimenty z funduszu chyba daja kazdemu bo to komornik sciga dluznika czy cos w tym stylu albo oddac zupelnie w rece komornika zawsze cos tam sciagna lepsze to niz nic.
Tez nie rozumiem dlaczego kazdy uwaza ze status materialny po rozwodzie ma sie drastycznie zmienic dla takiego dziecka i przez bledy rodzicow ma ono nie isc na jakie tam dodatkowe zajecia czy nie dostac lepszego jedzenia badz ubrania tak jak bylo np do tej pory.
takze rozumiem prawie wszystkie te mamuski co zostaly same na lodzie,a ojciec sie miga od płacenia bo same sobie dzieci nie zrobiły i coś tym dzieciom się należy, ja na swojego sporo wydaje a w skali roku liczac wlasnie obuwie, kurtki, choroby to wychodzi sporo i jakbym miala dostac miesiecznie 500zl no to prosze was porazka jakas no chyba, ze facet zarabia własnie te 1500zl. a wiadomo,ze jak matka musi wrocic do pracy to trzeba tez zagwarantowac dziecku opieke, ktora tez kosztuje i to nie mało.
Stokrotka chyba taki byl Twoj nick nie rozumiem czemu nie mozesz starac sie o alimenty z funduszu chyba daja kazdemu bo to komornik sciga dluznika czy cos w tym stylu albo oddac zupelnie w rece komornika zawsze cos tam sciagna lepsze to niz nic.
Tez nie rozumiem dlaczego kazdy uwaza ze status materialny po rozwodzie ma sie drastycznie zmienic dla takiego dziecka i przez bledy rodzicow ma ono nie isc na jakie tam dodatkowe zajecia czy nie dostac lepszego jedzenia badz ubrania tak jak bylo np do tej pory.
czytam wątek i żal mi tych Mam które mają po 500zl alimentów - "widać" w większości z Was tyle agresji i zazdrości jak któraś ma więcej...wśród moich znajomych średnio alimenty na jedno dziecko to 800/1000zł + dokładanie się do wycieczek szkolnych, obozów, ubrań itp, ja również nie wyobrażam sobie utrzymania dziecka za 500zł, nie wspomnę już o tych które są "tą trzecią" - czysta zawiść...jedna z Was nap " po co dawać więcej, moje dzieci tez muszą mieć"...żenada
Musiałybyście Drogie Panie posłuchać pewnej pani, która...jest zobowiązana do płacenia alimentów na syna, który mieszka z ojcem:)
Jest święcie oburzona, że ma płacić na syna. Bo jak to??? ONA MA PŁACIĆ??? W końcu "tatuś dobrze zarabia, to niech utrzymuje go" albo "ja go utrzymywałem tyle lat, to teraz już nie muszę"...i inne.
I co Wy na to? o_O
Jest święcie oburzona, że ma płacić na syna. Bo jak to??? ONA MA PŁACIĆ??? W końcu "tatuś dobrze zarabia, to niech utrzymuje go" albo "ja go utrzymywałem tyle lat, to teraz już nie muszę"...i inne.
I co Wy na to? o_O
To mnie właśnie śmieszy że jak facet ma płacić,robic to ok a jak przyjdzie kobiecie płacić,robić i wykonywać inne zajęcia poza lataniem do kosmetyczki i na solare ( nie wszystkie oczywiście) to już ojoj wielka afera i zdziwienie dlaczego ma coś robić,mamy równouprawnienie i żadna łaska że czasami kobieta musi coś zrobić,ja pomimo tego ze jestem kobietą to pracuję i wykonuję wiele prac które powinien ( teoretycznie) wykonać mężczyzna , korona mi z głowy nie spada ,z tego powodu ,niektóre zyją jeszcze czasami ksieżniczek ;) i nie zauważyły że takich czasów już nie ma ;P
Babo:
to czemu zadań typowo męskich nie wykonuje Twój mąż? To taka sierota ?
Bez przesady - w typowej rodzinie zdecydowanie większy zakres obowiązków przypada na kobietę - to ona najczęściej jest odpowiedzialna na zakupy, gotowanie, sprzątanie, pranie, prasowanie czy też opiekę nad dzieckiem itd. Od tej reguły - na szczęście - jest coraz więcej wyjątków - ale to wciąż rzadkość.
A prac typowo męskich jest niewiele - w naszych czasach to nawet żarówkę wymienia się raz na kilka lat, zepsuty sprzęt rtv też już raczej się nie naprawia samemu - tylko wysyła do serwisu itd.
to czemu zadań typowo męskich nie wykonuje Twój mąż? To taka sierota ?
Bez przesady - w typowej rodzinie zdecydowanie większy zakres obowiązków przypada na kobietę - to ona najczęściej jest odpowiedzialna na zakupy, gotowanie, sprzątanie, pranie, prasowanie czy też opiekę nad dzieckiem itd. Od tej reguły - na szczęście - jest coraz więcej wyjątków - ale to wciąż rzadkość.
A prac typowo męskich jest niewiele - w naszych czasach to nawet żarówkę wymienia się raz na kilka lat, zepsuty sprzęt rtv też już raczej się nie naprawia samemu - tylko wysyła do serwisu itd.