Widok
ząbkowanie a karmienie piersią
Mam pytanie do mam karmiących piersią. Mojemy synkowi wychodzą właśnie zęby, dwa na dole już wyszły, pozostałe właśnie się przebijają.
Mały jest rozdrażniony, wszystko go denerwuje. W konsekwencji od dwóch tygodni mam totalnie pogryzione brodawki.
Probowałam podawać czopki. Smaruję też dziąsła Dentinoxem. Kupiłam też gryzaczek. Nie wiele to jednak pomaga. Na moje zdecydowane "nie" mały zazwyczaj patrzy mi w oczy i się śmieje.
Może znacie jakieś sposoby, jak sobie z tym poradzić. Zaznaczam, że nie chcę kończyć karmienia.
Mały jest rozdrażniony, wszystko go denerwuje. W konsekwencji od dwóch tygodni mam totalnie pogryzione brodawki.
Probowałam podawać czopki. Smaruję też dziąsła Dentinoxem. Kupiłam też gryzaczek. Nie wiele to jednak pomaga. Na moje zdecydowane "nie" mały zazwyczaj patrzy mi w oczy i się śmieje.
Może znacie jakieś sposoby, jak sobie z tym poradzić. Zaznaczam, że nie chcę kończyć karmienia.
Hmm, miałam ten sam problem z Madzią. Nawet chciałam skończyć karmić ale moja Madzia totalnie nie toleruje butelki ani smoczka więc nie mogłam z tym skończyć. Kupiłam nakładki silikonowe ale też nie chciała ciągnąć, tylko sie denerwowała i gryzła (co nawet przez nakładki bolało).
Kilka razy mnie ugryzła do krwi. Wtedy z poranionymi sutkami karmiłam i płakałam.... Zawsze mówiłam jej stanowczo "nie wolno", tylko, że ona sie nie smiała tylko tego bała i zaczynała płakać. Bałam się co bedzie jak wyrosną jej też górne, myślałam że mi sutka odgryzie, ale nie, jakoś nauczyła się ssać tak żeby nie gryźć. Ma już 5 ząbków i od kilku m-cy mnie nie ugryzła, ale musiałam zmienić zasady karmienia, tzn:
- musi być cicho i spokojnie
- nie przy ludziach
- w drugim pokoju
- jak jest spokojna
Wystarczy, że próbuję nakarmić ją w salonie przy TV już mnie dziabnie. Jak nie może się wyciszyć i skupić to mnie gryzie.
Kiedyś mogłam karmić w każdych okoliczność, a teraz juz nie. Musimy wyjść do drugiego pokoju, położyć się, uspokoić i dopiero wtedy ją przystawiam. Ale może po prostu już się nauczyła tak łapać żeby nie gryźć.
Kilka razy mnie ugryzła do krwi. Wtedy z poranionymi sutkami karmiłam i płakałam.... Zawsze mówiłam jej stanowczo "nie wolno", tylko, że ona sie nie smiała tylko tego bała i zaczynała płakać. Bałam się co bedzie jak wyrosną jej też górne, myślałam że mi sutka odgryzie, ale nie, jakoś nauczyła się ssać tak żeby nie gryźć. Ma już 5 ząbków i od kilku m-cy mnie nie ugryzła, ale musiałam zmienić zasady karmienia, tzn:
- musi być cicho i spokojnie
- nie przy ludziach
- w drugim pokoju
- jak jest spokojna
Wystarczy, że próbuję nakarmić ją w salonie przy TV już mnie dziabnie. Jak nie może się wyciszyć i skupić to mnie gryzie.
Kiedyś mogłam karmić w każdych okoliczność, a teraz juz nie. Musimy wyjść do drugiego pokoju, położyć się, uspokoić i dopiero wtedy ją przystawiam. Ale może po prostu już się nauczyła tak łapać żeby nie gryźć.
miałam ten problem ale nie od gryzienia.. Na szczęście nie gryzła.. :) Też używałam nakładek.. tylko.. mała przyzwyczaiła się do nich i do 16 mies tylko z nakładkami.. :| krew, ropa, ból.. łeeee.. aż ciary mi przeszły na samo wspomnienie.. może spr nie zwracać uwagi i nie patrzeć w oczka.. :) u znajomej to pomogło po 3 dniach zagryzania zębów z bólu..