Widok
Nie ma grzybów. Tzn.. są śladowe ilości.
Wczoraj rozmawiałem z gościem, który świeżo przyjechał z Borów Tucholskich.
Nie ma sensu wybierać się na zbieranie grzybów - chyba, że ktos lubi spacery po lesie i SZUKANIE :)
Może po wilgotnym ochłodzeniu się to zmieni.
A trolla powyżej nie ma sensu komentować. Już go wystarczająco życie pokarało, bezmóżdżem
Wczoraj rozmawiałem z gościem, który świeżo przyjechał z Borów Tucholskich.
Nie ma sensu wybierać się na zbieranie grzybów - chyba, że ktos lubi spacery po lesie i SZUKANIE :)
Może po wilgotnym ochłodzeniu się to zmieni.
A trolla powyżej nie ma sensu komentować. Już go wystarczająco życie pokarało, bezmóżdżem
@Kaja
Sorki za bedniusy
Ja też uwielbiam bieganie po lesie - ale za SZUKANIEM grzybów nie przepadam.
Bodaj z 5 lat temu był taki wysyp że przez kilka godzin wstawałem z kolan w zasadzie tylko po to, żeby zmienić kosz/wiadro albo zrobić siku :)
Mam jeszcze posłoikowane w soli i occie. Suszone niestety już wyszły.
Sorki za bedniusy
Ja też uwielbiam bieganie po lesie - ale za SZUKANIEM grzybów nie przepadam.
Bodaj z 5 lat temu był taki wysyp że przez kilka godzin wstawałem z kolan w zasadzie tylko po to, żeby zmienić kosz/wiadro albo zrobić siku :)
Mam jeszcze posłoikowane w soli i occie. Suszone niestety już wyszły.
Źródła informują, że jeszcze są... Chyba jednak należy się spieszyć.
Nie posiadam żelaznej rezerwy na zimę, więc tak sobie rozmyślam, że przydałoby się...
"Drób" ma to do siebie,że siadasz w jednym miejscu i zbierasz.
W przypadku pozostałych grzybów, no cóż ze starcia ze mną wychodzą zwycięsko :)
Ja szukam, a za mną ktoś zbiera... W niczym mi to nie przeszkadza :))
Kaja, na grzybobranie zamiast wędki proponuję podbierak (?)... :)))
Nie posiadam żelaznej rezerwy na zimę, więc tak sobie rozmyślam, że przydałoby się...
"Drób" ma to do siebie,że siadasz w jednym miejscu i zbierasz.
W przypadku pozostałych grzybów, no cóż ze starcia ze mną wychodzą zwycięsko :)
Ja szukam, a za mną ktoś zbiera... W niczym mi to nie przeszkadza :))
Kaja, na grzybobranie zamiast wędki proponuję podbierak (?)... :)))
Chyba czas poszukać sprzymierzeńców.
Tymczasem pamiętaj, że złość urodzie szkodzi :)))
http://www.youtube.com/watch?v=z5NRWM3FgqA hi hi hi...
Tymczasem pamiętaj, że złość urodzie szkodzi :)))
http://www.youtube.com/watch?v=z5NRWM3FgqA hi hi hi...
SADYLOWY RAPORT Z LASU.
5 miejsc w każdym po 5 minut.
Kościerzyna, Zblewo, Skorcz, Osiek, Warlubie.
Urobek: 1 (słownie: jeden) kozak. Kilku grzybiarzy z pustymi koszykami.
Ale : bardzo dużo trujaków i to młodych. Praktycznie zero starych grzybów. Brak też śladów wcześniejszego zbierania. To daje nadzieję, że sezon grzybowy dopiero nadejdzie.
Cmoki i gilgi :)
P.S. Pozdrowienia dla wszystkich od Sadyla
Sisslowy raport z lasu wieczorem :)
5 miejsc w każdym po 5 minut.
Kościerzyna, Zblewo, Skorcz, Osiek, Warlubie.
Urobek: 1 (słownie: jeden) kozak. Kilku grzybiarzy z pustymi koszykami.
Ale : bardzo dużo trujaków i to młodych. Praktycznie zero starych grzybów. Brak też śladów wcześniejszego zbierania. To daje nadzieję, że sezon grzybowy dopiero nadejdzie.
Cmoki i gilgi :)
P.S. Pozdrowienia dla wszystkich od Sadyla
Sisslowy raport z lasu wieczorem :)
Zgodnie z zapowiedzią- Sisslowy raport z wyprawy :)
Uprzedziłam Sadyla, że moje zeznania z wycieczki będą odmienne. Choć w kilku kwestiach jesteśmy zgodni. Generalnie grzybów jest mało. Niby pada, ale w lasach jest sucho.
Do domu przywiozłam zapełnione grzybkami 10l wiaderko... Głównie koźlarze, prawdziwki, podgrzybki i cztery borowiki. Dumą napawa mnie znaleziony prawdziwek wielkości małej patelni ( waga łazienkowa nie odczytuje wskazań poniżej 1kg :))
Niestety jestem niepocieszona, bo kurek... nie znalazłam :(
Wszystko wskazuje na to, że prawdziwe grzybobranie za jakiś czas.
Zadowolony... raczej nie zaszalał, a zrobił drobny prezent :)
Uprzedziłam Sadyla, że moje zeznania z wycieczki będą odmienne. Choć w kilku kwestiach jesteśmy zgodni. Generalnie grzybów jest mało. Niby pada, ale w lasach jest sucho.
Do domu przywiozłam zapełnione grzybkami 10l wiaderko... Głównie koźlarze, prawdziwki, podgrzybki i cztery borowiki. Dumą napawa mnie znaleziony prawdziwek wielkości małej patelni ( waga łazienkowa nie odczytuje wskazań poniżej 1kg :))
Niestety jestem niepocieszona, bo kurek... nie znalazłam :(
Wszystko wskazuje na to, że prawdziwe grzybobranie za jakiś czas.
Zadowolony... raczej nie zaszalał, a zrobił drobny prezent :)
Suplement: raport z drogi powrotnej (nareszcie w domu...:)
Odwiedziłem miejsce, w którym ZAWSZE znajdowałem grzyby.
Przeważnie maslaki i/lub kozaki/koźlarze.
Maślaków zero.
W 20 min znalazłem 3 kozaki.
Innych grzybów zero (oczywiście jadalnych, bo trujaków mrowie)
Brak śladów wcześniejszego zbierania.
ĆMA! Gdzie ty masz to miejsce?
(jasne, na pewno zdradzi...;)
Odwiedziłem miejsce, w którym ZAWSZE znajdowałem grzyby.
Przeważnie maslaki i/lub kozaki/koźlarze.
Maślaków zero.
W 20 min znalazłem 3 kozaki.
Innych grzybów zero (oczywiście jadalnych, bo trujaków mrowie)
Brak śladów wcześniejszego zbierania.
ĆMA! Gdzie ty masz to miejsce?
(jasne, na pewno zdradzi...;)
> Do domu przywiozłam zapełnione grzybkami 10l wiaderko
Wiesz, że grasz nie fair???
Ja musze wypatrywać grzybów pod stopami - a Ty masz je na poziomie wzroku
> kurek... nie znalazłam
Będąc na leśnym wybiegu z Helmutem, wypatrzyłem sporo żółtych grzybków. Natychmiast oczywiście pomyślałem o TObie.
Jednakowoż okazały się to twory kurkopodobne.
Nie wiem, jak się nazywają - są bardziej pomarańczowe i mają chudszą nóżkę.
PS: gili-gili
Wiesz, że grasz nie fair???
Ja musze wypatrywać grzybów pod stopami - a Ty masz je na poziomie wzroku
> kurek... nie znalazłam
Będąc na leśnym wybiegu z Helmutem, wypatrzyłem sporo żółtych grzybków. Natychmiast oczywiście pomyślałem o TObie.
Jednakowoż okazały się to twory kurkopodobne.
Nie wiem, jak się nazywają - są bardziej pomarańczowe i mają chudszą nóżkę.
PS: gili-gili
Ja sobie kiedyś załatwiłem cały duży słój suszonych tym:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Goryczak_%C5%BC%C3%B3%C5%82ciowy
Trujący nie jest - ale nie da się przełknąć niczego z jego dodatkiem.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Goryczak_%C5%BC%C3%B3%C5%82ciowy
Trujący nie jest - ale nie da się przełknąć niczego z jego dodatkiem.
ja tylko znajduje kurki :/ na nic więcej nie mogę natrafić :/
Lisówka pomarańczowa, bez dwóch zdań. Polska nauka waha się, czy klasyfikować ja jako trującą, czy jedynie niejadalną. Znane są wszak zatrucia.
Sadylu, nie tylko sromotnikiem można się zatruć. W Polsce odnotowywano śmiertelne zatrucia hełmówką obrzeżoną, strzępiakiem ceglastym i piestrzenicą kasztanowatą. Fajne są też czenidłaki, ale tylko w powiązaniu z alkoholem.
Sadylu, nie tylko sromotnikiem można się zatruć. W Polsce odnotowywano śmiertelne zatrucia hełmówką obrzeżoną, strzępiakiem ceglastym i piestrzenicą kasztanowatą. Fajne są też czenidłaki, ale tylko w powiązaniu z alkoholem.
Bo piestrzenice po odpowiednim przygotowaniu są jadalne. Wszystko z powodu gyromitryny, która jest i toksyczna, i lotna. Piestrzenice tracą trujące właściwości po ususzeniu, albo kilkukrotnym obgotowaniu. Oparów lepiej nie wdychać.
U nas też ludzie zbierają i jedzą piestrzenice. Nazywa się je tutaj murchlami. Obok smardza pierwszy wiosenny grzyb.
U nas też ludzie zbierają i jedzą piestrzenice. Nazywa się je tutaj murchlami. Obok smardza pierwszy wiosenny grzyb.
seatem ibizą byłem :) oczywiście z bagażnikiem to przenośnia :)
ale miałem 3x koszyk także z 2 wiadra 10L by wyszły, a dodam ze nie zbieram robaczywych jak to niektórzy i mówią że robaczywe do bigosu się nadają .... jak to pierwszy raz słyszałem to mi się źle zrobiło i jem tylko własny bigos na zdrowych grzybach ;)
ale miałem 3x koszyk także z 2 wiadra 10L by wyszły, a dodam ze nie zbieram robaczywych jak to niektórzy i mówią że robaczywe do bigosu się nadają .... jak to pierwszy raz słyszałem to mi się źle zrobiło i jem tylko własny bigos na zdrowych grzybach ;)
> robaczywe do bigosu się nadają
Też słyszałem taką opinię i też mi się źle zrobiło.
Wiadomo, że jak grzyb jest robaczywy na pierwszy rzut oka - to się go nie bierze.
Ale jeśli w domu przy czyszczeniu okaże się, że część jest lekko robaczywa - to ja te zarobaczone odkrawam a reszta oczywiście idzie na dalszy przerób.
> jem tylko własny bigos
Ja też!
Jakoś tak na wiosnę, przekopując piwnicę, znalazłem słoik bigosu.
Po otwarciu i odgrzaniu okazało się. że trafiłem na bigos z dzika.
Jak przeliczyłem, kiedy przerabiałem dzika - to wyszło mi, że słoik w piwnicy spędził ok. 2 lat. Bez żadnej straty dla smaku bigosu :)
Też słyszałem taką opinię i też mi się źle zrobiło.
Wiadomo, że jak grzyb jest robaczywy na pierwszy rzut oka - to się go nie bierze.
Ale jeśli w domu przy czyszczeniu okaże się, że część jest lekko robaczywa - to ja te zarobaczone odkrawam a reszta oczywiście idzie na dalszy przerób.
> jem tylko własny bigos
Ja też!
Jakoś tak na wiosnę, przekopując piwnicę, znalazłem słoik bigosu.
Po otwarciu i odgrzaniu okazało się. że trafiłem na bigos z dzika.
Jak przeliczyłem, kiedy przerabiałem dzika - to wyszło mi, że słoik w piwnicy spędził ok. 2 lat. Bez żadnej straty dla smaku bigosu :)
