Widok
żonki:)dobre
dziewczyny taki sobie troszkę luźny troszkę poważny temacik:)jak sobie wyobrażacie wasz związek poślubie-razem mieszkacie itp...znaczy kto gotuje?kto pierze?kto pracuje?jakieś wspólne plany?kiedy dzieci(-oczywiście nie pytam o datę:p)?gdzie święta?no generalnie jaki układ w waszym związku jest/będzie po ślubie?
u nas jest tak- on duzo pracuje wraca pozno , czesto wyjezdza za granice, a w weekendy studiuje , ja w tym roku sie bronie;) ( wsumie juz powinnam:) ) i tez pracuje ale z reg od 18-21 wiec rano sprzatam, i takie tam :)) tez mam czas dla siebie:)) jak moj mis ma czas to on pichci pyszne potrawy, posprzata i cos naprawi, bardzo mi pomaga!!!:)) tylko ze tak rzadko jest :(( ale ogolnie jest super!!a mieszkamy razem od pol roku, jestesmy od 6 lat :))
U nas panuje raczej partnerskie podejscie do życia. Gotuje ten kto akurat ma czas ( w tym wypadku narazie ja gotuje, bo jeszcze studiuje i mam wiecej czasu niż moj facior), sprzatanie zwykle razem jak nas najdzie i juz nic nei widac spod sterty ciuchów ;D Na szczescie mieszkanie mamy, wiec o to juz nie musimy sie martwic i mozemy sie skupic tylko na remoncie i naszych zachciankach ;)
O dzieciaku narazie nie myslimy, to znaczy jest w planach, ale najpierw chcemy sobie pojezdzić po swiecie, wiec moze za 2, 3 lata..
O dzieciaku narazie nie myslimy, to znaczy jest w planach, ale najpierw chcemy sobie pojezdzić po swiecie, wiec moze za 2, 3 lata..
U nas jest tak: oboje pracujemy, staramy sie wszystko razem robic, ale prawda jest taka , ze ja jestem wczesniej w chacie i cos tam gotuje...jak jestem zmeczona to tez i moj mezczyzna cos ugotuje....nie ma dwoch lewych raczek...ale ja najczesciej piore :-)
Mieszkamy juz tez z 2 lata razem wiec chyba duzo sie nie zmieni ale jest OK.
Mamy rybki, o akwarium ja dbam :-) a dzieci tez jakos za rok, dwa mysle ze bysmy chcieli miec..........
tyle poki co jak mi sie cos przypomni to skrobne........:-)
Mieszkamy juz tez z 2 lata razem wiec chyba duzo sie nie zmieni ale jest OK.
Mamy rybki, o akwarium ja dbam :-) a dzieci tez jakos za rok, dwa mysle ze bysmy chcieli miec..........
tyle poki co jak mi sie cos przypomni to skrobne........:-)
U Nas ja gotuje... bo uwielbiam wymyslac dla mojego misiaczka rozne dania. I ciesze sie najbardziej, jak mu smakuje. (to jest dla mnie nagroda) Poza tym reszta obowiazkow dzielimy sie wspolnie. Nie ma czegos takiego, ze ja piore, on pomywa. Kto za co sie zabieze, ten sie tym w danej chwili zajmuje.
;-)))
;-)))
U nas ja zawsze gotuje, ja prasuje, piore, rozwieszam ciuchy, mąż wyrzuca smieci i ogolnie ma mniej obowiazkow domowych niz ja jako ze on pracuje i studiuje, ja tylko studiuje... Jelsi chopdfzi o sprzatanie dzielismy sie tym. Jak ja nie moge albo sie zle czuje, on posprzata jak to wczoraj uczynil :))))) ,natomiast kiedy mnie natknie albo mam chwile wolna robie to ja. z pieskiem wychodzimy rano i wieczorem mąż , po poludniu ja.Ale nie jets tak ze jak nie ma mnie w domu mezulek gloduje, sam sobie potrafi cos wymodzic.moze nie jakis rarytas ale tak ze sie naje... Tylko do prasowania i prania nie podchodzi nawet:-] Ja natomiats nie tykam sie spraw elektronicznych,elektrycznych czy wszelakich napraw- on jets od tego :)
U nas jest róznie. boje pracujemy, ja jeszcze do tego kończę drugie studia więc czeka mnie teraz obrona. Ogólnie starmy robic wszytko razem ale ja cześciej gotuje, sprzątam, parsuje itp. Chyba taka rola kobiety. Ale mój M jest dobrym facetem i nie tylko gada ale też robi.
Co do dzieci to jak sie tylko przytrafi to będziemy szczęsliwi :))

Co do dzieci to jak sie tylko przytrafi to będziemy szczęsliwi :))

a u nas w zasadzie j/w poza dziećmi -troszke jeszcze za wczesnie jak dla nas aczkolwiek przed 30 chcemy mieć hmm znaczy juz niedługo;)ale troszke chcemy rozwinąć firme najpierw,żeby się sama kręciła a później będę się dzidzią opiekowała bo o opikunkce conajmniej do 4 roku życia nie chcę nawet słyszeć:)
Mieszkamy razem od roku i nie wiem jakbym sobie teraz bez mojego ukochanego Narzeczonego poradziła.Wszystko robimy razem czyli sprzatamy,przygotowujemy jedzonko,zyjemy soba i swoimi problemami,a czasem jak mi sie czegos nie chce albo mam akurat nawal nauki to moje Sloneczko chodzi na paluszkach i robi wszystko za mnie:).
Uwielbiam mojego C. i mam nadzieje,ze po slubie oprocz zmiany nazwiska niewiele sie zmieni.

Uwielbiam mojego C. i mam nadzieje,ze po slubie oprocz zmiany nazwiska niewiele sie zmieni.

życie..nie zawsze jest jak w bajce , ale chyba kazdy ma świadomość tego że beda lepsze i gorsze chile,dni,tygodnie...mnie to nie przeraża jakoś nigdy się nie łudziłam ,że świat jest idealny:)jestem szcześliwa i wiem , że będę choć pewnie czasami sama nie będę mogła w to wierzyc jak nastanie jakiś kryzys:)
a mnie zastanawia po co takie komentarze??? my na początku naszej znajomości słyszeliśmy, że po kilku latach bycia ze soba nie będziemy już takimi gołąbkami, ale nadal byliśmy... a więc pojawiło się, "bo po ślubie..." - hmm był ślub i dalej było bajkowo, więc było "bo jesteście młodym małżeństwem....", teraz nie jesteśmy już młodym małżeństwem, więc jest "zobaczycie jak to będzie jak pojawi się dziecko...", a co potem??? co chcesz osiągnąć w ten sposób??? nie zazdrość innym szczęścia, tylko zadbaj o swoje!!!
:) my mieszkamy ze sobą od roku, więc najpierw słyszałam jak zamieszkacie razem...mój Skarb jeździ tirem i siłą rzeczy rzadko bywa w domu..od 27 marca to się zmieni bo zmienił pracę..i co hurrraa ja się cieszę..ale już usłyszałam, że teraz to się zaczniemy kłócić ;( ..więc tak sobie myślę, że każdy sądzi po sobie... a nam jest naprawę dobrze..Kofanie pomagało ile mogło w domu..wszystkie wielkie zakupy robił ze mną..gdy wracał z trasy sam robił pranie..świetnie gotuje..u nas obowiązuje zasada, kto gotował ten nie zmywa.. ;) porządki tez robimy wspólnie..i myślę że bedzie tak jeszcze bardzoo długoo
Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli.
I ja jestem zadowolona ze swego mężczyzny, sprzata, pozmywa, smieci wyrzuca, ja bardzio lubie myc okna, prasowac i odkurzac, więc z podziałem ról i obowiązków nie ma problemu. Mieszkamy razem juz ponad 2 lata i do tej pory najbardziej lubimy we dwoje byc w domu, jesli któreś z nas jest w domu samo, to troche jest smutno, ale od czego sa smsy...... i podpisuje sie pod słowami, że jak jest prawdziwa miłośc, to mimo upływu czasu nie ma trzasków w malżeństwie, chyba, że ktos jest bezkompromisow, wówczas.....jest inaczej. Ale to juz problem, tych którzy sami go stworzyli.
My mamy wspólne pieniążki..z mojej pensji w żyiu by nie wystarczyło na zapłacenie połowy mieszkania, studiów i jeszcze życia.. na razie o pieniędze nie było scysji.. Odpukać.. ;) a, że raczej jestem minimalistką to mój luby namawia na kremy etc..
Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli.
Ja na samym wstepie powiedziala ze w tej kwesti to ja jestem staromodna i uwazam ze to facet powinien utzrymywac dom a babka zarabiac na swoje waciki. Moj facet bardzo sie z tego usmial ale nie robi problemu. A tak wogole to mamy wspolne konto wszystko idzie do jednej kasy i ta sie przyjelo ze to ja zarzadzam finansami i tylko mu mowie ktora karta ma placic, on zarabia 5 razy wiecej ode mnie i zawsze sie smieje ze pewnie ja mam jakies tajne konto w luxemburgu ta tam kitram kase. Ogolnie z tym nie mamy problemu, gorzej z obowiazkami bo moj to leniuszek i jak ma cos zrobic to ciezko, ale i sa tego dobre strony bo jak mi sie czegos nie chce (np: obiadu albo sprzatac) to o nie robi mi awantur tylko wtedy idziemy gdzies na obiad albo przez pare dni mamy balagan w domu.
Dziewczyny nie najezdzam na Was .Chce w to wierzyc ,ze Wam sie uda i bedziecie miec wspaniałych męzów,,,,.Mam w tej sprawie chyba dość spore doswiadczenie ,bo 12 letni zwiazek ,,,,.Nie twierdze ,że to jest nieosiagalne.Tylko ,ze niestety życie weryfikuje nasz sposob patrzenia na świat, ludzie sie zmieniaja ,zmieniaja sie nasze potrzeby i potrzeby partnera.Miłosc jest wazna ,gdyz łatwiej we dwoje pokonuje sie przeszkody i łatwiej o wzajemne przebaczenie.Ale moim zdaniem najwazniejsze ,aby sie udało jest szacunek i podobny swiatopoglad na zycie.
no to fajnie masz!!!!! u nas niestety on ma bardzo nieregularne wpływy do budżetu i jakos nie zanosi się na zmiany. A też uważam tak jak Ty, że to facet powinien zarobić na dom. \ U nas niestety póki co role są odwrócone. Obawiam się , że to może się stać przyczyną późniejszych konfliktów miedzy nami.
my tez mamy wspólne konto i ja nim zarządzam, on ciągnie raz na trzy dni na fajki, ale całaa kasą ja zarządzam, mówię im tylko ile ma wziąc z konta, albo sama mu daję i wysyłam na zakupy - i tu jest duzy pozytek - w przeciwieństwie do mnie kpuje to co napiszę mu namkartce - dokładnie to samo, a jak ja poleże na zakupy to oprócz potrzebnych rzeczy w koszyku mam jeszcze miliony innych mniej potrzebnych, ale mój Z. to rozumie i nie robi mi wyrzutów. Jak mówie, że musimy pooszczędzać, to faktycznie oszczędzamy, a jak szalejemy to oboje bez granic.
jako mężatka od jeszcze nie całego roku mogę stwierdzić, że póki co jest idealnie. Mój skarb wszystko chce robić za mnie, ale ja nie jestem taka. Robimy wszystko wspólnie, gotujemy, sprzątamy itd. Czasem jak nie mam na nic siły, bo praca mnie czasem wykańcza, to on mi zrobi pranie, ugotuje coś,Duzo łatwiej i przyjemniej się żyje. Zamieszkaliśmy ze sobą dopiero po ślubie i jeszcze jedno- mieszkamy z moimi rodzicami. Nie przypuszczałam, że będzie tak spokojnie. jak mieszkałam tu sama to ciągle się z mamą "żarłam"a teraz super. Chcemy mieć swoje gniazdko ale finansowo póki co nie da rady. Nie ma się co bać, że mąż po ślubie kapcie pilot i piwo i żonka ma dogadzać.Myślę, że takie rzeczy widać wcześniej.