Widok
4 tygodnie to bardzo fajny okres, porządnie nie zatęsknisz a juz wraca ;)
Mój wprawdzie nie pływał, ale pracował za granicą w systemie 4/2 tygodnie. I u nas ten układ idealnie się sprawdzał. Dobrze nam te rozłąki robiły dla związku :)
Nie wyobrażam sobie nie pracować. Wprawdzie nie mieliśmy wtedy jeszcze dziecka to też inaczej, wiec siedziałabym w domu sama i co miałabym robić? Chyba bym oszalała. Ileż można sie szlajać po mieście albo kawkować z koleżankami?
No ale nawet gdyby dzieci były to po tym wstępnym okresie wracam do pracy. Nie widzę się w roli kury domowej, to nie dla mnie ;)
W sumie co za różnica czy żona marynarza czy jakakolwiek inna żona?
Żona normalnie pracującego faceta jeszcze ma coś do roboty, chociażby obiad temu mężowi przygotować i kanapki do pracy, a żona marynarza nawet gotować nie musi ;) To co tu robić?
No właśnie mogę zapytać bezdzietne niepracujące żony pływających (czy pracujących za granicą) mężów jak wygląda ich dzień?
Mój wprawdzie nie pływał, ale pracował za granicą w systemie 4/2 tygodnie. I u nas ten układ idealnie się sprawdzał. Dobrze nam te rozłąki robiły dla związku :)
Nie wyobrażam sobie nie pracować. Wprawdzie nie mieliśmy wtedy jeszcze dziecka to też inaczej, wiec siedziałabym w domu sama i co miałabym robić? Chyba bym oszalała. Ileż można sie szlajać po mieście albo kawkować z koleżankami?
No ale nawet gdyby dzieci były to po tym wstępnym okresie wracam do pracy. Nie widzę się w roli kury domowej, to nie dla mnie ;)
W sumie co za różnica czy żona marynarza czy jakakolwiek inna żona?
Żona normalnie pracującego faceta jeszcze ma coś do roboty, chociażby obiad temu mężowi przygotować i kanapki do pracy, a żona marynarza nawet gotować nie musi ;) To co tu robić?
No właśnie mogę zapytać bezdzietne niepracujące żony pływających (czy pracujących za granicą) mężów jak wygląda ich dzień?
i podbijam pytanie...
mam dwoje dzieci 4,5 i 2,5 włąsnie wróciłam do pracy - dzieciaki w przedszkolu i powiem Wam, że tak "życiowo i fizycznie" juz sę zorganizowałam tak psychicznie nie :-( Wracam po pracy - pobawie się z nimi max 2h, kolacja i do spania - wydaje mi się, ze za mało czasu im poświęcam szczególnie, że ich jest dwoje a ja sama
Sama nie wiem czy warto pracować skoro damy radę bez mojej wypłaty, ale boje się, że zbyt duża przerwa w życiu zawodowym sprawi, że póxniej pracy nie znajdę. Z drugiej strony dzieciaki własciwie ani ojca ani matki nie mają na codzień ...
mam dwoje dzieci 4,5 i 2,5 włąsnie wróciłam do pracy - dzieciaki w przedszkolu i powiem Wam, że tak "życiowo i fizycznie" juz sę zorganizowałam tak psychicznie nie :-( Wracam po pracy - pobawie się z nimi max 2h, kolacja i do spania - wydaje mi się, ze za mało czasu im poświęcam szczególnie, że ich jest dwoje a ja sama
Sama nie wiem czy warto pracować skoro damy radę bez mojej wypłaty, ale boje się, że zbyt duża przerwa w życiu zawodowym sprawi, że póxniej pracy nie znajdę. Z drugiej strony dzieciaki własciwie ani ojca ani matki nie mają na codzień ...
Mój mąż co prawda marynarzem nie jest ale pracuje za granicą juz 10 lat ,ja pracuje w tej samej firmie co przed paroma laty ,zanim poznałam mojego męża ,mamy dwoje dzieci 9 i 2 lata ,akurat ta moja praca to mi się udała mogę spędzać z dziećmi dużo czasu ,tak że od wczesnego popołudnia mogę być z chłopakami ,co prawda zdarza mi się dni kiedy to jestem cały dzień w pracy w tym czasami niedziela ,ale rzadko dobrze się czuje pracując ,w razie czego wiem że podołam ,dam sobie radę .
Mój ojciec za to był Marynarzem ,moja mama pracowała i nadal pracuje .
Mój ojciec za to był Marynarzem ,moja mama pracowała i nadal pracuje .
Akurat w przypadku mojego ojca zgadza się mam chyba z 5 rodzeństwa o tylu wiem ale nie żadnego z nich nie znam nie widziałam ,wiem że najmłodsze dziecko mojego ojca jest w wieku mojego starszego syna (9 lat) i tema dzieci z trzema różnymi kobietami ,moja mama na całe szczęście wcześnie go w d*pę kopnęła .
Nie ma czego współczuć bo dla mnie to jednak obcy człowiek ,nigdy za nim nie przepadałam ,ale coś w tym powiedzeniu jest nie wzięło się z powietrza .A że Marynarz długo po za domem to może szuka przygód .Nie wiem może teraz juz takich facetów nie ma ,rozumie że jesteś żoną marynarza bo inaczej by to Cię nie ubodło ,mój mąż tez pracuje po za domem i stale słyszę od koleżanek że by nie puściły bo się boją ,zdradzić można wszędzie nie tylko na wyjeździe .
Mam swoje zdanie na temat marynarzy ,jako dziecko dużo widziałam białych czapek wychodzących ze sławnego Wikingu z paniami lekkiego obyczaju i tak mi się utarło bo jednak mundur rzucał się w oczy .
Mam swoje zdanie na temat marynarzy ,jako dziecko dużo widziałam białych czapek wychodzących ze sławnego Wikingu z paniami lekkiego obyczaju i tak mi się utarło bo jednak mundur rzucał się w oczy .
"A jesli chodzi o plusy: poza dobrymi zarobkami nie widze zadnych. Rozlaki nie zrekompensuje zadna kasa. "
bez przesady z tymi dobrymi zarobkami, to już nie te czasy gdy marynarz to była szycha, dzieci marynarzy w latach 70, 80-tych od razu wyróżniały się z tłumu szarzyzny, a juz szczegolnie panie marynarzowe:P
teraz to wielu marynarzy pracuje ze przyslowiowe grosze, 1500-2000$ miesiecznie , a potem muszą to jeszcze podzielić na okres gdy są w domu, bo wtedy nie zarabiają
co do tego, ze nawet zdecydowanie większe zarobki nie rekompensują rozłąki, tęsknoty(szczególnie dzieci) zgadzam się całkowicie
bez przesady z tymi dobrymi zarobkami, to już nie te czasy gdy marynarz to była szycha, dzieci marynarzy w latach 70, 80-tych od razu wyróżniały się z tłumu szarzyzny, a juz szczegolnie panie marynarzowe:P
teraz to wielu marynarzy pracuje ze przyslowiowe grosze, 1500-2000$ miesiecznie , a potem muszą to jeszcze podzielić na okres gdy są w domu, bo wtedy nie zarabiają
co do tego, ze nawet zdecydowanie większe zarobki nie rekompensują rozłąki, tęsknoty(szczególnie dzieci) zgadzam się całkowicie