Widok

Życie z psychofagiem

słyszeliście kiedyś kawałek o gotowaniu żaby?
Jeżeli włożysz żabę do wrzątku to żaba wyskoczy oparzona. Jeżeli tą samą żabę wsadzisz do letniej wody to ona nie wyskoczy. Jeżeli wodę będziemy powoli podgrzewać to żaba niestety się ugotuje.
Podobnie jest z ludźmi w toksycznych związkach oni pozwalają się krzywdzić, bo proces ich niszczenia trwa bardzo długo.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2
@mycholina, Anglicy mają powiedzenie "short cut is better by far", co można przetłumaczyć (dla nieznających angielskiego), jako: krótkie cięcie jest lepsze w dłuższej perspektywie.
Osobiście byłem raz w toksycznym związku, męczyłem się dobre trzy lata, po czym udało mi się to zakończyć w miarę nieinwazyjnie. Później trafiały mi się równie toksyczne panie i gdy zauważałem u nich te same toksyczne mechanizmy, które zaczynały rządzić naszą relacją, natychmiast kończyłem taki związek, nie pochylając się zbytnio nad tym. Po prostu koniec i już. Nie stać mnie mentalnie na damsko-męskie gry towarzyskie, szkoda mi czasu. Jestem w tym wieku, że się już nie zauroczę i nie zakocham jak nastolatek.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sadyl ma rację, że jeżeli nie chce się być samemu do końca życia to trzeba zaufać kolejny raz...bo czymże jest relacja bez zaufania?

Wydaje mi się, że ludzie za bardzo żyją przeszłością, przez co zacierają sobie sami wizję dobrej przyszłości, boją się ryzyka z obawy, że po raz kolejny wdepną w podobne bagno... a przecież takim myśleniem sami przyciągamy do siebie złe rzeczy.

Mało tego, osoba, która wyszła z toksycznego związku często sama sobie niszczy następną relację właśnie przez obawy, przez to, że się zachowuje zapobiegawczo, dokładnie tak, jakby była pewna, że obecny partner zrobi z nią to, co poprzedni...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Owszem, ale jeden jest duży ;). Myślę, że w naszym otoczeniu jest spora grupa osób, która ma tego typu przejścia za sobą. Często nie mówi się o nich głośno, póki związek trwa, bo ma się nadzieję na poprawę, bo jest uczucie, bo są dzieci etc. Czasami dopiero później, kiedy zaczyna się inne życie, zdajemy sobie sprawę, jakie było nasze życie. Nie opieram się tu na swoim przykładzie, ale znam co najmniej 3 osoby z mojego otoczenia żyjące w takim toksycznym związku :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
myślę, że jest znacznie więcej minusów poza tym który podałaś ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
>Ale w zasadzie nie ma wyboru.

I tu się nie zgodzę: wybór jest zawsze.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
> boisz się powtórki i masz problem z zaufaniem po raz kolejny :/

Fakt.
Ale w zasadzie nie ma wyboru. Trzeba zaufać kolejny raz, jeśli nie chce się zostać samemu do końca życia.
Każde doświadczenie, nawet złe, coś wnosi do naszego życia.
Od nas samych zależy, czy te doświadczenia nas zbudują i wzmocnią, czy zadziałają destrukcyjnie.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
>jest jeden plus takiego związku - po zakończeniu wiesz czego na pewno NIE chcesz

Jest też jeden duży minus - boisz się powtórki i masz problem z zaufaniem po raz kolejny :/
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
ze mną jest podobnie, tylko, że ja potrzebowałam 8 lat żeby się otrząsnąć.
Strona, która krzywdzi niewątpliwie przesuwa granice wytrzymałości partnera.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
autorko, rozumiem Cie doskonale, sam się kiedyś męczyłem 4 lata, z nadzieją, że coś się kiedyś zmieni...

jest jeden plus takiego związku - po zakończeniu wiesz czego na pewno NIE chcesz, i nikomu więcej nie pozwolisz sobie wejść na głowę.... wiem po sobie, chociaż to było baardzo dawno temu, pamiętam do dziś tą lekcję :)
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1
Chciałabym poświęcić ten wątek ludziom żyjącym w toksycznych związkach, żeby mogli poczuć że ktoś ich rozumie i może dać im siłę do wyjścia z takiego chorego świata.
Ja sama długie lata tkwiłam w takim związku i wiem jak trudno jest przejrzeć na oczy. Ile czasu zajmuje nam przekonanie samego siebie, że to nie z nami jest coś nie tak, tylko z tą drugą osobą.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 2
do góry